Witaj Asiu. Cel bardzo chwalebny, ale może reakcja księdza była taka tylko dlatego, żeby wypróbować, czy nie jest to chwilowy poryw entuzjazmu? W każdym razie dopóki nie ma zdecydowanej odmowy, nie zniechęcałbym się tak szybko. Może to co mówił Krzysiek byłoby dobrą radą - chodzi o odwrócenie kolejności: najpierw znaleźć kilka osób chętnych. Potem zawsze możesz razem z nimi ponowić prośbę o udostępnienie salek parafialnych.
Po pierwsze: nie słuchać księdza :-) Dopóki nie spróbujesz, nie przekonasz się, czy chętni są.
Krzysiu, nie wzbudzaj drugiej reformacji!

Słuchać księdza nie zaszkodzi, choć nie zawsze trzeba się z nim zgadzać - ważne, by i tu umieć wytrwale prowadzić dialog. Zdaję sobie sprawę, że wśród duchownych zdarzają się postawy wygodnictwa i asekuranctwa, ale czyż to nie dopada nas wszystkich? A może motywy księdza były zgoła inne, niż to na zewnątrz wygląda?...