A kto mówi, że patrzę na świat z obrzydzeniem?

Z dnia na dzień w moim sercu dojrzewa radość z życia na tym świecie, ale nie dla siebie, wyłącznie dla Jezusa. Czym są uściski, próby, niewygody w porównaniu z czekającą mnie nagrodą, jaką jest życie wieczne z Jezusem?
Kocham ludzi coraz mocniej Adamie, sprawia to Jezus mieszkający w moim sercu. To Zbawiciel tak moje serce przygotowuje do służby. Nie ma we mnie tego, co nazywasz gnotyckim nurtem. Jednak umysł i oczy duchowe są świadome tego, czego większość nie widzi. Widzę więcej, niż myślisz. Nie patrz wyłącznie swoimi oczami, myślisz, że bym pisał o tych grach, gdybym naprawdę nie miał powodu? Każdego Pan używa na inny sposób.
Po co Jezus zstąpił na ziemię? Owszem, po to, aby nas zbawić, uwolnić spod mocy ciemności. Tak, lecz musimy pamiętać, że nie wszyscy poszli za Bogiem, nie wszyscy są nawróceni. Bóg tak bardzo wszystkich kocha, że chce sercami/życiem ludzi nawróconych pokazać nienawróconym, że jest jedna Prawda. Chce nas używać dla innych. Są różne drogi pokazania zwiedzionym. Ewangelia, ciepłe serce, pomoc, wsparcie, karmienie głodnych, danie ubrania. Dlatego piszę, że gier nie ma w Słowie. Ten, kto ma Boga w sercu, ma miłość. A miłość to działanie ku dobremu. Mnie właśnie do tego przygotowuje, jak wszystkich, którzy się mu poddali. Ale poddali naprawdę, bądź uczą się poddawać Jego woli. Odstawiłem gry, odstawiłem filmy nie dlatego, że ja chciałem. On to sprawia, zmienia moje serce. Chce mnie użyć w niedalekiej przyszłości dla innych, którzy jeszcze nie poznali Jezusa. Po to zostaliśmy stworzeni, dla Niego.
Diabeł dla mnie nie istnieje, jest zbyt mały i nieważny, żebym na niego zwracał uwagę. W moim sercu jest ktoś, kto mu nikt nie dorówna nigdy. Jezus Chrystus. Ale wciąż jestem na terytorium wroga, wielu czeka na pomoc nie wiedząc o tym. Mnie Jezus zbawił, bo poszedłem za Nim. A inni? Mam ich tak zostawić, kiedy mają jeszcze ciągle szansę? Jeśli ktoś skupia się na grze, twierdząc jednocześnie, że chce iść za Bogiem, to jakbym był w Ameryce. Tam chyba najczęściej po swojemu interpretują Słowo.
Wiesz, myślę, że nie zrozumiałeś mnie. Bóg jest najpotężniejszym Bogiem, jedynym. Diabeł to pyłek. Bóg jednak nie będzie mógł czegoś zrobić, dopóki nie wpuścimy go do serca. Daje nam pragnienia, którym możemy się poddać, ale czy się im poddajemy? Głos Ducha, szept, czy Jemu się poddajemy? Mamy wolną wolę. Diabeł też miał wolną wolę. I zbuntował się przeciw swemu Stwórcy. Jeden człowiek pójdzie za Bogiem, drugi będzie wolał grę komputerową. 5 minut gry nikomu nie zaszkodzi, wiem o tym. Oczywiście duch nieczysty też będzie siedział z założonymi rękoma i nie będzie nikogo kusił, aby z 5 minut zrobiło się kilka godzin. Byłem zniewolony przez grę (ducha nieczystego - speca od gier) i to bardzo mocno. Wiem, o czym piszę i jakie jest ryzyko dotykania czegoś, czego Bóg nie widzi na drodze z Jezusem. To jest własnie to, co Jezus mówi w Słowie, abyśmy nie polegali na własnym rozumie, bo się mocno przejedziemy.
Świat należy do diabła, bo większość ludzi na to samo pozwoliło polegając na sobie. A tak niewiele brakuje, aby być wolnym. Wystarczy tylko uwierzyć w Jezusa, wyznać go swoim Panem i zaufać Mu. A potem uczyć się żyć zgodnie ze Słowem.
Świat duchowy jest przepiękny, tam się idzie pod prąd, walka z olbrzymami, praktycznie codziennie doświadcza się myślenia, zachowań ze świata bez Jezusa, jednak moc miłości płynąca z Jezusa jest niezwykła, daje siłę, wsparcie i pokój. Ciepło zniewala i rozbraja, można ludzi kochać idąc z Bogiem. Życie z Jezusem jest cudowne pomimo, że trzeba zrezygnować z wielu rzeczy, którymi dotychczas się otaczało. Z perspektywy czasu te rzeczy stają się bezwartościowe, zwłaszcza jak widzi się ludzi zmieniających pod wpływem Jezusa. Nagroda jest piękna. Prawdą jest, że niebo się cieszy choć z jednej owieczki ocalonej, dopiero co nawróconej. Uwielbiam mego Pana
Krzysiek, jeśli piszesz do mnie, cóż, każdy ma swoją opinię. Najważniejsze, że Bóg zna nasze serca. Żyję normalnie, jak wszyscy. Ze swojej strony zamykam temat.