Autor Wątek: JEZU UFAM TOBIE!  (Przeczytany 1625 razy)

Offline MagdaLena

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 145
JEZU UFAM TOBIE!
« dnia: 2 04 2010 o 08:42:02 am »
W czasie Wielkiego Postu były tu w Polsce Siostry Miłości Miłosiernej z Madrytu i one rozdawały karteczki z obrazem Jezusa Miłosiernego i takim rozważaniem:

"Moje Miłosierdzie jest większe niż cała nędza twojej duszy i całego świata. Z powodu twojej duszy zstąpiłem z Nieba na ziemię, pozwoliłem się przybić do krzyża i przebić włócznią Moje Najświętsze Serce, by w ten sposób móc otworzyć zdrój Mojego Miłosierdzia." (ze słów do s.Faustyny)

ZAUFAJ MI!

Dlaczego się niepokoisz i załamujesz w obliczu problemów, które przynosi życie?
Pozwól Mi strzec twoich spraw a zaczną toczyć się lepiej. Kiedy Mi oddasz całkowicie wszystkie swoje sprawy rozwiążą się ze spokojem, zgodnie z Moimi planami. Nie trwóż się, nie proś z naciskiem, jakbyś chciał(a) Mnie zmusić do realizacji twoich planów.
Zamiast tego zamknij oczy swego rozumu, powierz się Moim dłoniom i z pokojem powiedz:
JEZU UFAM TOBIE!

Staraj się unikać tych myśli, które cię dręczą, bo pragniesz zrozumieć wszystko, co się wydarza.
Nie zmieniaj Moich planów, próbując narzucić Mi swoje pomysły, pozwól Mi być twoim Bogiem i w wolności działać w twoim życiu. Poddaj Mi się z pełnym zaufaniem, złóż w Moich dłoniach swoją przyszłość i powiedz:
JEZU UFAM TOBIE!

Najbardziej Mnie boli, gdy próbujesz rozumieć wszystko zgodnie z twoim sposobem myślenia, gdy próbujesz rozwiązać swoje problemy na twój sposób, nie biorąc Mnie pod uwagę.
Kiedy mówisz: JEZU UFAM TOBIE!, nie bądź jak chory, który prosi lekarza „Ulecz mnie”, ale zarazem sugeruje mu „najlepszy” sposób.
Ja znam lepiej niż ty twoją chorobę i lekarstwo na nią. Pozwól, bym to Ja cię uleczył, nie bój się:
JA CIĘ KOCHAM!

Jeśli widzisz, że twoje sprawy idą coraz gorzej albo się komplikują, nawet wtedy, gdy modlisz się za nie, nie trać ufności, zamknij oczy swojego rozumu i powtarzaj w każdym momencie:
JEZU UFAM TOBIE!

Potrzebuję, by Moje ręce były wolne, aby obsypać cię Moimi błogosławieństwami. Nie wiąż Mi ich swoimi absurdalnymi zmartwieniami. Szatan chce twego niepowodzenia, chce byś zwątpił(a) we Mnie, chce zabrać ci pokój serca i radość, które Ja ci daję. Ufaj Mi, odpoczywaj we Mnie, oddaj Mi się.
Ja czynię cuda w takim stopniu, w jakim ty Mi się powierzasz i zgodnie z wiarą, którą we Mnie pokładasz.
Nie trwóż się zatem, oddaj Mi wszystkie twoje zmartwienia i problemy, złóż w Moich dłoniach wszystkie swoje sprawy i całe swoje życie. Porzuć się w Moich ramionach a osiągniesz pokój serca. I zawsze, zawsze mów do Mnie:
JEZU UFAM TOBIE!
A ujrzysz wielkie cuda. Obiecuję ci to całą Moją miłością.

JEZUS

Najświętsze Serce Jezusa, Tobie ufam!
Słodkie Serce Maryi, bądź moim zbawieniem!
Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz! ks. Piotr Pawlukiewicz :-)

Offline anieszka

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 14
  • życie jest PIEKNE
    • Radnka z Bogiem
Odp: JEZU UFAM TOBIE!
« Odpowiedź #1 dnia: 14 08 2010 o 22:00:52 pm »
szukałam miejsca gdzie mogłabym zamieścić tę wiadomość, mam nadzieje że to dobre miejsce a co najważniejsze aby trafiło do każdego i rozgrzało miłością każde serce

drogi czytelniku, przeczytaj te opowiadanie odnosząc się do miłości Jezusa, Niech Duch Boży Cie prowadzi.
ze strony http://adonai.pl/opowiadania/milosc/?id=4&kom_dodany=ok


Słowik i Róża
(czyli o tym jak dużo kosztuje Miłość...)
[/b]

     - Powiedziała, że będzie ze mną tańczyć, jeśli jej przyniosę czerwoną różę - mówił chłopak - a tu w całym ogrodzie nie ma ani jednej czerwonej róży.

     Z gniazdka swojego na dębie słowik usłyszał te słowa i wyjrzał spoza liści zdumiony.

     - Ani jednej czerwonej róży w całym ogrodzie! - biadał chłopak, a piękne jego oczy zaszły łzami.

     - Ach, od jakichże małych rzeczy zależne jest szczęście ludzkie! Czytałem wszystko, cokolwiek uczeni napisali, przyswoiłem sobie wszystkie tajemnice filozofii, a oto całe moje życie będzie złamane przez brak czerwonej róży.

     - Oto nareszcie prawdziwy kochanek - odezwał się słowik.

     - Noc po nocy śpiewałem o nim, jakkolwiek go nie znalem; noc po nocy mówiłem o nim gwiazdom, a oto go widzę. Włos ma ciemny jak kwiecie hiacyntu, a usta czerwone jak róża, której pragnie, ale namiętność okryła jego lica bladością kości słoniowej, a troska przyłożyła pieczęć swą na jego czole.

     - Książe wydaje bal jutro wieczorem - szeptał chłopak - a moja ukochana też tam będzie. Jeśli jej przyniosę czerwoną różę, będzie ze mną tańczyć aż do świtu. Jeśli jej przyniosę czerwoną różę, będę ją trzymał w swych objęciach, ona oprze główkę na mym ramieniu, a dłoń jej spocznie w mej dłoni. Ale w całym tym ogrodzie nie ma czerwonej róży, wiec będę siedział sam, i ona nie zwróci na mnie uwagi. Przejdzie obok mnie obojętna, i serce mi pęknie z żalu.

     - Oto istotnie prawdziwy kochanek - rzekł do siebie słowik. - On przeżywa boleśnie to, o czym ja śpiewam. Co dla mnie jest radością, jemu sprawia ból. Zaiste, miłość jest dziwna, przedziwna. Cenniejsza jest od szmaragdów i droższa od cudnych opali. Nie można jej nabyć za perły i granaty ani tez sprzedać na targu. Nie kupują jej kupcy, i niepodobna jej też wymienić za złoto.

     Muzykanci będą siedzieć na swym podwyższeniu - mówił dalej chłopak - i będą grać na świeżo nastrojonych instrumentach, a moja ukochana będzie tańczyć przy dźwięku harf i skrzypiec. Będzie tańczyć tak lekko, że stopy jej zaledwie dotkną ziemi, a dworzanie w świetnych ubiorach będą się cisnąć do niej. Ale ze mną tańczyć nie będzie, ponieważ nie mogę jej dać czerwonej róży. - Rzucił się na trawę i ukrywszy twarz w dłoniach gorzko zapłakał.

     - Czemu on płacze? - spytała jaszczurka przebiegając koło niego.

     - Tak, dlaczego? - powtórzył motyl, uganiający się za promieniem słońca.

     - No, czemu? - szepnęła stokrotka do swej sąsiadki ciągnąć, łagodnym głosem.

     - Płacze z powodu czerwonej róży - objaśnił słowik.

     -Z powodu czerwonej róży? - krzyknęli. - Jakież to śmieszne!

     Słowik jednak zrozumiał powód troski chłopaka i siedząc w swym gniazdku na dębie, w milczeniu rozważał tajemnice miłości. Nagle rozpiął do lotu ciemne skrzydełka i wzbił się w powietrze i poszybował w stronę ogrodu. W pośrodku zielonego gazonu rósł piękny krzew różany, a gdy słowik go ujrzał, przyfrunął ku niemu i usiadł na jednej z gałązek.

     - Daj mi czerwona różę - prosił - a zaśpiewam ci najpiękniejsza moja pieśń.

     Ale krzew przecząco potrząsnął głową - Moje róże są białe - odparł.

     - Idź jednak do mego brata, co rośnie koło starego słonecznego zegara, a może on ci da, czego potrzebujesz.

     Wiec słowik frunął w stronę różanego krzewu, który rósł w pobliżu starego zegara słonecznego.

     - Daj mi czerwona różę - prosił - a zaśpiewam ci najsłodsza moja pieśń.

     Krzew jednak potrząsnął głową. - Moje róże są żółte - odparł. Idź jednak do mego brata, rosnącego pod oknem chłopaka, a może on ci da, czego potrzebujesz.

     I słowik frunął w stronę krzewu, co rósł pod oknem studenta. - Daj mi czerwona różę - prosił - a zaśpiewam ci najsłodsza moja pieśń. Krzew jednak potrząsnął głową. - Moje róże są czerwone - odparł - tak czerwone. Ale zima zmroziła mi żyły, mróz zwarzył pączki, a burza połamała gałązki moje, i nie będę mieć róż tego roku.

     - Jednej tylko róży czerwonej potrzebuje - prosił słowik - tylko jednej czerwonej róży! Czy w żaden sposób nie mógłbym jej dostać?

     - Jest jeden sposób - odparł krzew - ale sposób tak straszny, że nie śmiem ci powiedzieć.

     - Powiedz - prosił słowik - ja się nie przerażę.

     - Jeśli potrzebujesz czerwonej róży - rzekł krzew - musisz ją wyczarować pieśnią przy świetle księżyca i zabarwić własną krwią serdeczną. Musisz mi śpiewać z piersią wbitą na cierń. Całą noc musisz mi śpiewać, cierń musi się wdzierać w twą pierś, a krew twoja musi wpłynąć w me żyły i stać się moją.

     - Życie za jedną czerwoną różę, cena to ogromnie wysoka - zawołał słowik - bo wszyscy bardzo kochają życie. Przyjemnie jest siedzieć wśród zieleni i spoglądać na słońce w rydwanie ze złota i księżyc w rydwanie z pereł. Słodka jest woń głogu i słodki zapach dzwonków, ukrytych w dolinie, i wrzosu, co kwitnie na wzgórzu. Ale miłość lepsza jest od życia, a czymże jest serce ptaka w porównaniu z sercem człowieka?

     Słowik rozpostarł do lotu swe ciemne skrzydełka i wzbił się w powietrze. Jak cień przemknął ponad ogrodem i jak cień przeleciał ponad gajem.

     Chłopak tymczasem ciągle jeszcze leżał na trawie, jak go był pozostawił, a łzy nie zaschły wcale w jego pięknych oczach.

     - Bądź dobrej myśli - zawołał słowik - bądź dobrej myśli, gdyż będziesz miał czerwona różę. Wyczaruje ją pieśnią przy świetle księżyca i zabarwię własną krwią. A w zamian żądam od ciebie tylko tego, abyś był prawdziwym kochankiem, albowiem miłość mędrsza jest od filozofii, pomimo że ta jest tak mądra, i silniejsza od potęgi, mimo że ta jest tak silna.

     Chłopak przestał wpatrywać się w trawę i słuchał nie rozumiejąc, co mu słowik mówi, gdyż rozumiał tylko to, co napisane w księgach. Dąb jednak zrozumiał i zasmucił się, będąc szczerze przywiązany do słowika, który usłał gniazdko w jego gałęziach.

     - Zaśpiewaj mi ostatnią pieśń - szepnął. - Będzie mi bardzo samotnie po twym odlocie.

     Więc słowik począł śpiewać dla dębu, a głos jego był tak piękny jak nigdy dotąd, może dlatego że śpiewał po raz ostatni swemu staremu przyjacielowi.

     Gdy skończył swą pieśń, student dźwignął się z trawy i wyjął z kieszeni notes i ołówek.

     - Formę opanował - mówił do siebie odchodząc z gaju - tego mu odmówić niepodobna, ale czy ma również uczucie? Obawiam się, że tego mu brak. Nie umiałby się poświęcić dla innych. Myśli tylko o śpiewie, a każdemu wiadomo, że sztuka jest egoistyczna.

     Gdy księżyc zaświecił na niebie, słowik przyfrunął do różanego krzewu i pierś przycisnął do cierna. Przez cała noc śpiewał z piersią opartą o cierń, a zimny kryształowy księżyc spłynął na skraj horyzontu i słuchał. Przez cała noc słowik śpiewał, a cierń coraz głębiej wbijał się w jego pierś, z której wraz z krwią uchodziło też życie.

     Śpiewał najpierw o narodzinach miłości w sercu młodzieńca i dziewczyny. A na najwyższej gałązeczce różanego krzewu rozkwitała cudowna róża, listek za listeczkiem, w miarę jak pieśń nowa następowała po pieśni przebrzmiałej. Róża była początkowo blada jak mgły wiszące nad rzeka - i srebrna jak skrzydła zmierzchu. Niby cień róży w srebrnym zwierciadle.

     Ale krzew nalegał na słowika, aby mocniej przytulił się do ciernia.

     - Mocniej się przytul, słowiczku, inaczej dzień nastanie, zanim róża się rozwinie.

     Więc słowik mocniej przytulił się do ciernia, a śpiew jego potężniał z każdą chwilą, gdyż śpiewał o narodzinach miłości w duszy mężczyzny i kobiety.

     Delikatny cień purpury zabarwił płatki róży. Ale cierń nie dotarł jeszcze do serca, więc i serce róży pozostało białe, bo tylko krew słowika zdolna jest zabarwić purpurą serce róży.

     A krzew nalegał na słowika, by się mocniej przytulił do ciernia.

     - Mocniej się przytul, słowiczku jeszcze mocniej.

     Więc słowik mocniej przytulił się do ciernia, aż cierń dotarł do serca, przeszywając je ostrym bólem. Gorzki, gorzki był ból słowika i coraz mocniejszy jego śpiew, śpiewał bowiem o miłości ukoronowanej śmiercią, o miłości sięgającej poza grób.

     I cudowna róża stała się szkarłatna, jak purpura wschodzącego słońca. Szkarłatny był wianek płatków i szkarłatny rubin serca.

     Ale głos słowika słabł z każdą chwilą i skrzydełka poczęły trzepotać, a mgła przesłoniła mu oczy. Coraz słabiej brzmiał jego śpiew, a śpiewak coraz wyraźniej czuł, że go coś dusi w krtani.

     Wtedy wydobył z siebie melodię najgłębszą. Biały księżyc ją usłyszał i, zapominając o świecie, przystanął na niebie zasłuchany. Czerwona róża usłyszała i cała zadrżała dreszczem ekstazy rozchylając czerwone listeczki na chłód poranka. Echo poniosło pieśń ku swym purpurowym jaskiniom w górach, budząc śpiących pastuchów. Popłynęło ponad trzciny nadbrzeżne, a te poniosły jej zew ku morzu.

     - Patrz, patrz - krzyknął krzew - oto róża skończona. Słowik jednak nic już nie odpowiedział, bo leżał martwy w bujnej trawie, z przebitym sercem.

     A w południe chłopak otworzył okno i wyjrzał na ogród. - Cóż to! - krzyknął. - Jakiż szczęśliwy traf! Czerwona róża.

     Nigdy w życiu nie widziałem podobnej. Jest tak przecudna, Że najpewniej musi mieć długa łacińską nazwę. - I, wychyliwszy się z okna, zerwał kwiat.

     Następnie chwycił kapelusz i pobiegł do domu profesora trzymając w ręku czerwoną różę.

     Córka profesora siedziała przed domem, zwijając na szpulkę błękitny jedwab, a u nóg jej leżał mały piesek.

     - Przyniosłem ci czerwona róże - zawołał chłopak. - Oto róża tak czerwona jak żadna inna na całym świecie. Dziś wieczór będziesz ją nosić przy sercu. Ona ci powie, jak bardzo cię kocham. Czy zatańczysz ze mną?

     Ale dziewczyna zmarszczyła brew. - Zdaje mi się, że kolor ten nie będzie się zgadzał z moja toaleta - odparła - zresztą siostrzeniec szambelana przysłał mi prawdziwe klejnoty, a każdy przecież wie, że klejnoty są znacznie droższe od kwiatów.

     - Więc to tak! Zaprawdę, jesteś pani bardzo niewdzięczna! - wybuchnął oburzony chłopak. -I rzucił różę na ulice, aż potoczyła się do rynsztoku, gdzie ją zmiażdżyło koło przejeżdżającego właśnie wozu.

     - Niewdzięczną! - zawołała dziewczyna.

     - Co za brutalność! Zresztą, czym pan jesteś właściwie. Zwykłym studentem. Ba, wątpię nawet, czy masz srebrne sprzączki przy trzewikach jak siostrzeniec szambelana. - Rzekłszy to, zerwała się z krzesła i weszła do mieszkania.

     - Cóż za idiotyzm ta miłość - mówił do siebie chłopak wracając do domu.[/color]
"słowa pociągają, ale to przykłady porywają"

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: JEZU UFAM TOBIE!
« Odpowiedź #2 dnia: 23 11 2010 o 12:39:33 pm »
Cytat: MagdaLena
Najświętsze Serce Jezusa, Tobie ufam!
Słodkie Serce Maryi, bądź moim zbawieniem!
                                                                                                                                               Wszystko jak najbardziej TAK !

Lecz w kim jest zbawienie? ???
Czyż nie jest to przejaw czegoś niewłaściwego? ???
Czy nie jest to brak wiary, oznaka postawy wiarołomnej? ???
Czy właściwe jest używanie do zbawienia imienia Jezus i Marii? ???
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline MagdaLena

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 145
Odp: JEZU UFAM TOBIE!
« Odpowiedź #3 dnia: 1 05 2011 o 22:10:17 pm »
"Jestem Królem Miłosierdzia!

Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia.

Naczyniem jest ten obraz z podpisem JEZU, UFAM TOBIE.

Nie znajdzie ludzkość uspokojenia dopokąd nie zwróci się z ufnością do mojego miłosierdzia.

Obiecuję dusza, która czcić będzie ten obraz nie zginie.

Obiecuję także już tu na ziemi zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinie śmierci, Ja sam bronić jej będę jako swej chwały.

Przez ten obraz udzielę wiele łask duszom.

Spojrzenie moje z tego obrazu jest takie, jak spojrzenie z krzyża."

(Słowa Chrystusa do s. Faustyny Kowalskiej - Płock 22 II 1931 r.)
Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz! ks. Piotr Pawlukiewicz :-)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp: JEZU UFAM TOBIE!
« Odpowiedź #4 dnia: 2 05 2011 o 16:02:58 pm »
Być może jest to jakaś droga dla człowieka zagubionego w swojej religijności.Oby tak było.Warto posłuchać co na ten temat mówi błogosławiony Karol Wojtyła:"jest to orędzie jasne i czytelne dla każdego. Każdy może tu przyjść, spojrzeć na ten obraz miłosiernego Chrystusa, na Jego Serce promieniujące łaskami, i w głębi duszy usłyszeć to, co słyszała Błogosławiona: "Nie lękaj się niczego, Ja jestem zawsze z Tobą" (Dzienniczek, z. II). A jeśli szczerym sercem odpowie: "Jezu, ufam Tobie!", znajdzie ukojenie wszelkich niepokojów i lęków. W tym dialogu zawierzenia nawiązuje się pomiędzy człowiekiem i Chrystusem szczególna więź wyzwalającej miłości. A "w miłości nie ma lęku - pisze św. Jan - (...) doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą" (1 J 4,18)".Należy pamiętać,że człowiek religijny to dziecko bawiące się w wiarę i dlatego potrzebuje wciąż nowych zabawek.                Pozdrawiam               janusz f. :)

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: JEZU UFAM TOBIE!
« Odpowiedź #5 dnia: 4 05 2011 o 08:07:28 am »
Cytat: baran katolicki
Być może jest to jakaś droga dla człowieka zagubionego w swojej religijności.Oby tak było.Warto posłuchać co na ten temat mówi błogosławiony Karol Wojtyła:"jest to orędzie jasne i czytelne dla każdego. Każdy może tu przyjść, spojrzeć na ten obraz miłosiernego Chrystusa, na Jego Serce promieniujące łaskami, i w głębi duszy usłyszeć to, co słyszała Błogosławiona: "Nie lękaj się niczego, Ja jestem zawsze z Tobą" (Dzienniczek, z. II). A jeśli szczerym sercem odpowie: "Jezu, ufam Tobie!", znajdzie ukojenie wszelkich niepokojów i lęków. W tym dialogu zawierzenia nawiązuje się pomiędzy człowiekiem i Chrystusem szczególna więź wyzwalającej miłości. A "w miłości nie ma lęku - pisze św. Jan - (...) doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą" (1 J 4,18)".Należy pamiętać,że człowiek religijny to dziecko bawiące się w wiarę i dlatego potrzebuje wciąż nowych zabawek.               


Kto jest tak naprawdę błogosławiony? Czy tylko były papież?
W Słowie Bożym, czyli w Biblii znajduję takie informacje:
Cytat: Biblia
Oto za błogosławionych uważamy tych, którzy wytrwali. Słyszeliście o wytrwałości Joba i oglądaliście zakończenie, które zgotował Pan, bo wielce litościwy i miłosierny jest Pan.
[ Jak 5,11 BW ]

 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy nad pana swego ani poseł nie jest większy od tego, który go posłał.
Jeśli to wiecie, błogosławieni jesteście, gdy zgodnie z tym postępować będziecie.
[ J 13,16-17 BW ]

I któż wyrządzi wam co złego, jeżeli będziecie gorliwymi rzecznikami dobrego? Ale chociażbyście nawet mieli cierpieć dla sprawiedliwości, błogosławieni jesteście. Nie lękajcie się więc gróźb ich i nie trwóżcie się.
[ 1 P 3,13-14 BW ]



Błogosławieństwo jest Bożą przychylnością, którą można stracić. Jest to nieodłączny atrybut Boży. Tylko Bóg jest władny stwierdzić kto jest błogosławiony. Według Biblii, KAŻDY kto trwa i wytrwa w Bożym Słowie, jest błogosławiony. Absolutnie każdy wierny Bogu. Każdy z uczestników tego forum, niezależnie od zajmowanego stanowiska.

Cytat: Biblia
„...błogosławiony ten, który czuwa i pilnuje szat swoich, aby nie chodzić nago i aby nie widziano sromoty jego.”                     [ Ap 16  ,15 BW ]
ORAZ
OBJAWIENIE św. Jana 1,3   14,13     19,9   20,6   22,7   22,14

Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo,
[ 5 Mojżeszowa 30,19 BT]

 Widzicie, ja kładę dziś przed wami błogosławieńswo i przekleństwo. Błogosławieństwo, jeśli usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga, które ja wam dzisiaj daję -przekleństwo, jeśli nie usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga, jeśli odstąpicie od drogi, którą ja wam dzisiaj wskazuję, a pójdziecie za bogami obcymi, których nie znacie.
[ 5 Mojżeszowa  11,26-28 BT ]

W mocy człowieka jest WYBÓR. Natomiast dawcą przychylności i braku tej aprobaty jest Bóg. Każdziutki, bez wyjątku może dostąpić Bożego błogosławieństwa.

Osobiście różnicowałbym człowieka religijnego a wiernego Bogu. Człowiek religijny to ktoś tkwiący w literze przykazań. Natomiast wierzący-WIERNY Stwórcy, to ktoś kto jest zakochany w Jezusie. Tym samym TKWIĄCY w przykazaniach z miłości. Podobnie  jak ja i wielu małżonków. Kochających swoje kobiety, tym samym liczący się z ich wolą.
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline AdamS

  • Administrator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 568
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: JEZU UFAM TOBIE!
« Odpowiedź #6 dnia: 4 05 2011 o 12:47:35 pm »
Kto jest tak naprawdę błogosławiony? Czy tylko były papież? (...) Błogosławieństwo jest Bożą przychylnością, którą można stracić. Jest to nieodłączny atrybut Boży. Tylko Bóg jest władny stwierdzić kto jest błogosławiony. Według Biblii, KAŻDY kto trwa i wytrwa w Bożym Słowie, jest błogosławiony. Absolutnie każdy wierny Bogu. Każdy z uczestników tego forum, niezależnie od zajmowanego stanowiska.

Cieszy mnie, Cyprysie, takie ujęcie błogosławieństwa i w pełni się z nim zgadzam. Odpowiedź na postawione pytanie o papieża wymaga wyjaśnienia katolickiej tradycji, według której tzw. "cichych świętych" i błogosławionych jest wielu, ale tylko niektórzy OFICJALNIE zostają uznani za żywe "drogowskazy" (osobiście nie lubię określenia "wyniesieni na ołtarze", bo według mnie zaciemnia to wymiar świętości i prowadzi do wielu nieporozumień).

Myślę też, że błogosławieństwo nie może być sprowadzone do jakichkolwiek formalizmów (regułek i innych warunków zewnętrznych zachowań) - byłoby to sprowadzeniem wiary do pogańskich obrzędów, które miałyby rzekomo zapewnić zbawienie. Według mnie najistotniejsze jest to, na co zwrócił uwagę Cyprys - RELACJA do żywej OSOBY (Boga i człowieka), a takowa zawsze przyjmuje postać niepowtarzalną - u każdego realizuje się nieco inaczej, bo każdy jest inny. Tak więc trudno byłoby kwestię świętości upychać w jakiekolwiek ramy.
« Ostatnia zmiana: 5 05 2011 o 13:36:42 pm wysłana przez AdamS »

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp: JEZU UFAM TOBIE!
« Odpowiedź #7 dnia: 4 05 2011 o 19:32:07 pm »
Cytuj
(osobiście nie lubię określenia "wyniesieni na ołtarze", bo według mnie zaciemnia to wymiar świętości i prowadzi do wielu nieporozumień).
Adamie,warto  bez uprzedzeń otworzyc się na samo słowo"ołtarz".Moim jedynym prawdziwego Ołtarzem jest Jezus Chrystus,który Sam Siebie złożył w całkowitej ofierze za mnie.Tym ołtarzem jestem również sam na miarę mojej komunii z Jezusem Chrystusem wtedy kiedy składam swoje życie w ofierze.Widziałem to bardzo mocno w życiu Jana Pawła II, który jako swoje zawołanie wybrał słowa: Totus Tuus. Nie w dziewięćdziesięciu procentach, lecz ZAWSZE - CAŁY TWÓJ. To jest dla nas wierzących  bardzo istotne. Na ile każdy z nas świadomie przeżywa swoje chrześcijaństwo, na tyle jest ołtarzem, tam, gdzie jest, w warunkach, w jakich żyje, w relacjach, jakie przeżywa. I to jest wezwanie dla nas i nasze zadanie, a jednocześnie też nasza chwała w Jezusie Chrystusie.             Pozdrawiam         janusz f :)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp: JEZU UFAM TOBIE!
« Odpowiedź #8 dnia: 4 05 2011 o 19:39:08 pm »
Cytuj
Osobiście różnicowałbym człowieka religijnego a wiernego Bogu. Człowiek religijny to ktoś tkwiący w literze przykazań. Natomiast wierzący-WIERNY Stwórcy, to ktoś kto jest zakochany w Jezusie. Tym samym TKWIĄCY w przykazaniach z miłości. Podobnie  jak ja i wielu małżonków. Kochających swoje kobiety, tym samym liczący się z ich wolą.
.Cyprys,warto "oszalec" z miłości do Chrystusa bo tylko w Nim jest nasze błogosławieństwo/szczęście/.               Pozdrawiam Cię          janusz f. :)

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 164
Odp: JEZU UFAM TOBIE!
« Odpowiedź #9 dnia: 11 05 2011 o 20:17:34 pm »
Tym ołtarzem jestem również sam na miarę mojej komunii z Jezusem Chrystusem wtedy kiedy składam swoje życie w ofierze.Widziałem to bardzo mocno w życiu Jana Pawła II, który jako swoje zawołanie wybrał słowa: Totus Tuus. Nie w dziewięćdziesięciu procentach, lecz ZAWSZE - CAŁY TWÓJ.

Apostoł Paweł określił jasno, jak ma wyglądać nasza ofiara:
Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba waszą. A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe /Rz.12,1-2/
Natomiast nigdzie nigdzie w Biblii nie znajduję, że mamy być OŁTARZAMI. Jeśli znajdziesz taki fragment Januszu, proszę, wskaż mi go :)

Druga, nie mniej ważna dla mnie sprawa związana jest z rzetelnością Twojego przekazu dotyczącego słynnego TOTUS TUUS - czyli CAŁY TWÓJ. Uważam, że tak samo jak nie można dowolnie interpretować słów Pisma Świętego, tak samo nie wolno zmieniać sensu wypowiedzi kogokolwiek, gdyż delikatnie mówiąc - by nie użyć słowa manipulacja - wprowadza się czytających w błąd. Nie podejrzewam Cię, znając Twoją gorliwość odnośnie nauczania krk, abyś nie wiedział do kogo skierował papież JP2 te słowa; ale... zakładam ,że mogłeś zapomnieć ;D. Więc przypominam Tobie, jak i wszystkim czytającym, że były one skierowane nie do Zbawiciela, lecz do Maryi. Jej to zawierzył Jan Paweł 2 siebie samego jak i cały Kościół Rzymski - nie Jezusowi Chrystusowi.

pozdrawiam :D
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

Offline MagdaLena

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 145
Odp: JEZU UFAM TOBIE!
« Odpowiedź #10 dnia: 11 05 2011 o 21:02:42 pm »
Papież Jan Paweł II (trzymajmy się poprawnej pisowni), poprzez zawierzenie swego pontyfikatu Maryi, zawierzył go tym samym Jezusowi Chrystusowi. Na wzór Maryi, która całkowicie posłuszna była woli Pana Boga - "Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa! " (Łk 1), nie szuka swego. Która zawsze wskazuje na Jezusa Chrystusa, przykład wesela w Kanie Galilejskiej - "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie." . Ona zawsze prowadzi do Jezusa! 
To tyle woli uzupełnienia. Pozdr.
Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz! ks. Piotr Pawlukiewicz :-)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp: JEZU UFAM TOBIE!
« Odpowiedź #11 dnia: 12 05 2011 o 00:55:09 am »
Cytuj
Natomiast nigdzie nigdzie w Biblii nie znajduję, że mamy być OŁTARZAMI. Jeśli znajdziesz taki fragment Januszu, proszę, wskaż mi go Smiley
Hanno,Biblijne Słowo ma duchowy wymiar i dlatego należy Je odczytywać w duchu autora/Duch Święty/dla którego jesteś świątynią.Całe Twoje życie czyli "Totus Tuus"to miejsce święte gdzie przebywa/mieszka/Boża Chwała oczywiście na miarę Twojej wiary.Centralne miejsce tej świątyni/Ciebie/to Jezus Chrystus,który jest w Tobie KAPŁANEM,OŁTARZEM i OFIARĄ.Naprawdę warto samemu wejść do swojej świątyni i tam oddawać Chałę Bogu by móc być dla innych również ołtarzem na wzór/mocą/Jezusa Chrystusa.Cała Biblia pisze/mówi/o tym,że człowiek jest świątynią gdzie przebywa Chwała Boża.               Pozdrawiam            janusz f. :)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp:Moim Ołtarzem jest Chrystus
« Odpowiedź #12 dnia: 12 05 2011 o 19:56:02 pm »
W tej nowej świątyni,którą jest Jego Ciało/J.2,21/,niema już oprócz Niego żadnego innego ołtarza/Mt.23,19/.Skoro zaś On sam składa w ofierze siebie jako żertwę doskonałą,to sam siebie uświęca/J.17,19/;jest On równocześnie kapłanem i ołtarzem.Tak więc łączy się z Ciałem i Krwią Pana,znaczy to łączyc się z ołtarzem,którym jest Pan,znaczy to zasiadac do Jego stołu/1Kor.10,16-21/.             janusz f. :)

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan
Odp: JEZU UFAM TOBIE!
« Odpowiedź #13 dnia: 12 05 2011 o 21:15:32 pm »
Januszu, przy całym szacunku do Ciebie, czy nie uważasz,że używając takich akurat cytatów ze SŁOWA BOŻEGO , nikogo z tych, którzy są zagubieni, albo nie znają słowa odrzucisz od  wiary? Kto z tych młodych ludzi, jeszcze zbuntowanych zrozumie słowo żertwa? Ulituj się ...

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan
Odp: JEZU UFAM TOBIE!
« Odpowiedź #14 dnia: 12 05 2011 o 21:26:18 pm »
młodzi ludzie odchodzą od BOGA , bo widzą obłudę, fałsz  a jedyne co im się proponuje to wyuczenie na pamięć katechizmu i modlitw, później jest impreza, podarunki i karawana idzie dalej...reakcją młodego człowieka jest bunt
,jeśli mamy do czynienia z nonkonformistą, lub ciche przyzwolenie i rezygnacja z marzeń i powołania zaszczepionego przez Stwórcę, JEŚLI JEST TO CZŁOWIEK SKORY DO ZALĘKNIENIA, kościół jako wspólnota ma szansę pokazując,że można żyć tym, co się głosi , jako organizacja jest skazana na zagładę, pozdrawiam











9