Czy warto było reformować na siłę to co wymagało czasu, musiało dojrzeć?
Moją intencją było dać ciekawy materiał do obejrzenia z kawałka historii. Głębiej nie chciałem wchodzić z rozważaniami. Nie mam też takiej wewnętrznej potrzeby, aby się nad tym zastanawiać. Byli ludzie, którzy wcześniej się otworzyli na Słowo i byli tacy, co nie rozumieli Słowa. Tak samo jest i dziś.
Nie wiem, jak jest obecnie w Anglii z kościołem. Podejrzewam, że tak samo jak wszędzie. Czy faktycznie to była reforma na siłę, to wątpię. Ten kto otwiera się na Słowo Boże, prędzej czy póżniej dostąpi zjednoczenia z Bogiem, czyli staje się miłością dla innych. I jestem niemal pewien patrząc przez pryzmat swoich doświadczeń, swojej drogi ze Słowem - że Wiliama do tego popychała miłość do ludzi. Aby i oni poznali Zbawiciela, tak jak i on poznał.
I nieważne tu jest, czy ktoś do tego dojrzał czy nie. Liczy się zasiewanie Słowa, a reszta należy do Boga. Jestem pewien, że dzisiejsze głoszenie Słowa w dużym stopniu zależy od takich ludzi jak Wiliam, którzy nie patrzą na to, czy kościół dojrzał, czy nie, czy ludzie dojrzeli, czy nie. On pragnął, aby każdy poznał tę miłość, której on zasmakował.
Co by było, gdyby Wiliam ( i inni do niego podobni, choćby Martin Luter) siedział w domku i przez całe życie by patrzył na niebo? Jaka teraz byłaby Anglia? Jaki teraz byłby świat? Jaka teraz byłaby Europa?
Wiliam bardzo dobrze zdawał sobie sprawę, że ówczesny kościół katolicki z papieżem na czele byli niedojrzali jeszcze duchowo, kościół pełen błędów. On tego doświadczał na sobie i... robił wszystko, aby ten stan nie trwał wiecznie. Chciał, aby wszyscy poznali Boga żywego i Jego Słowo. Ktoś musiał to zrobić. Bóg wie najlepiej.
My nie wiemy, co u ludzi w sercach, co w ich życiu. Kto wie, ilu w tamtym czasie dzięki Bibliom dostarczanym do Anglii poznało Chrystusa i uwierzyło? Nie musimy wszystkiego rozumieć, ani wiedzieć, nie polegajmy na swoim rozumie , a ufajmy Bogu, w Anglli Duch Św. też działał. We współczesnych czasach, tamta Anglia i Europa z XV wieku nadal są w innych częściach świata. I co dalej? Mamy siedzieć z założonymi rękoma? To po co Pan mówi w księdze Izajasza....kogo ja poślę?
Do "dzieci" duchowych Bóg posyła "dorosłych" duchowych. Tak samo było z Wiliamem Hyndalle. Nie bez powodu Bóg przed Wiliamem otworzył Słowo swoje. A wiemy, że Słowo jest dla każdego, nie tylko dla Wiliama. Tak więc ta reforma według mnie nie była na siłę, a Bożym działaniem.
Jak widzę Wilama i Lutra, dostrzegam w nich pragnienie uporządkowania spraw, oddzielenia prawdy od kłamstwa. Dziś także mamy bałagan mimo tamtych reform. Cały czas dojrzewamy wszyscy. Ten proces trwa.