Autor Wątek: Maryja - prawda i stereotypy...  (Przeczytany 1576 razy)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #30 dnia: 19 05 2011 o 14:32:33 pm »
Wybrałem się na wycieczkę. Na górę Tabor. Dostałem Pilota i prowadzi mnie. Tłumaczy, jest bardzo cierpliwy i niezwykle pracowity, bo czasem jestem oporny i chcę zmienić trasę. On mówi, jeśli zejdziesz tędy, to doooopiero będziesz miał górę i nie jest pewne, czy znajdziesz wyjście z tej góry. Jeśli będziesz mnie słuchał, to doprowadzę cię tam, gdzie jeszcze nie byłeś i nie będziesz tego absolutnie żałował.


Adamie, odnośnie Twojej wypowiedzi, dziękuję za wyjaśnienia i tak, zgadzam się z Tobą.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #31 dnia: 19 05 2011 o 17:17:53 pm »
Sebastianie,przemienienie Jezusa to moment objawienia Jego chwały na oczach uczniów, ale to też ważny moment w procesie przemiany ich myślenia. Odkrycie tego, że Bóg ma upodobanie w człowieku, który w kontekście krzyża może zwątpić, ale potem uznaje swój błąd i nawraca się. Staje się uległy Bogu i w tej uległości odnajduje drogę powrotu do Niego. W słuchaniu Syna staje się synem. To jest szansa przemienienia dawana nam każdego dnia. Bardzo mocno powinny w naszych uszach i w sercach stale brzmieć słowa Ojca: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”.
Cytuj
Wybrałem się na wycieczkę. Na górę Tabor. Dostałem Pilota i prowadzi mnie. Tłumaczy, jest bardzo cierpliwy i niezwykle pracowity, bo czasem jestem oporny i chcę zmienić trasę. On mówi, jeśli zejdziesz tędy, to doooopiero będziesz miał górę i nie jest pewne, czy znajdziesz wyjście z tej góry. Jeśli będziesz mnie słuchał, to doprowadzę cię tam, gdzie jeszcze nie byłeś i nie będziesz tego absolutnie żałował.
Sebastianie,zawsze po górze Tabor jest Golgota,a potem tylko Synaj.                     Pozdrawiam Cię              janusz f. :) 

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #32 dnia: 4 09 2011 o 12:22:08 pm »
Niepokalana
Maryja jest nowym początkiem, w którym po raz pierwszy po grzechu pierworodnym ludzkość odzyskuje obraz bycia niepokalaną przed Bogiem Stwórcą i przybiera postawę niepokalaną…
Maryja nie ma żadnej pretensji by być "kimś", ale zgadza się, by być i świadczyć, że poza Bogiem i bez Boga stworzenie jest "niczym". W Bogu wszystko jest dla Niej możliwe, a poza Bogiem wszystko jest niczym.
Maryja w ten sposób swoim istnieniem świadczy o koncepcji Boga w stosunku do stworzenia…W swoim bycie jest całkowicie nastawiona na to, by być jedynie narzędziem realizacji koncepcji Boga.

Tak więc Maryja … jest jedynie "tak" wobec Boga. Poprzez to swoje "tak" potwierdza własną postawę służebnicy, własną "nicość" bez Boga.
 ….
W akcie poczęcia Jezusa, Syna Bożego, nie ma nic z Maryi poza Jej "tak", poprzez które potwierdza i wyznaje, że potrafi jedynie odpowiedzieć. Maryja nie ma nic swojego, a raczej kładzie swoje "nic" przed Bogiem, żeby przyodziać się w sposób niepokalany w to, co jest boskie. Jest to postawa całkowicie przeciwna tej, z jaką normalnie ludzie stają przed Bogiem.

Wszystko to, co się w Niej wypełniło, było wyłącznie z Boga. W swoim "tak" Maryja, uznając siebie za Służebnicę, wyznając, że jest niczym, umiała w sposób całkowity przyjąć wszystko od Boga. Ten, który się w Niej począł, zamieszkał w Niej, to znaczy Syn Boży, nie był jakimś pomieszaniem tego, co boskie i ludzkie, ale był On całkowicie Bogiem i całkowicie człowiekiem. W Jezusie Chrystusie nie było nic, co mogłoby być przypisane działaniu Maryi. Jej działanie polegało jedynie na powiedzeniu "tak", żeby wydarzyło się wszystko to, co Bóg powiedział, żeby Jego słowo się wypełniło. To był szczyt, jaki mogło zaprezentować stworzenie niepokalane, niezniekształcone. Możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z pewnym paradoksem. Im bardziej Matka Boża jawi się jako pokorna służebnica, im bardziej widzimy ją jako Tę, która wobec obietnicy jest całkowitym "nic", a więc jest całkowicie w służbie działania Bożego, tym bardziej w Niej i w całym stworzeniu uobecnia się, poczyna się dzieło Boga, owoc działania Boga, poczyna się sam Bóg.

My, ludzie stworzeni na obraz Boży, ale dotknięci grzechem, stajemy wobec tajemnicy Niepokalanego Poczęcia. Ta tajemnica może i powinna mieć wpływ na życie ludzi, którzy ją poznają i wchodzą w postawę synostwa wobec Maryi Dziewicy-Matki.
Maryja, Niepokalane Poczęcie, Dziewica-Matka jest naszą Matką i wzorem postawy całkowicie niepokalanej i dziewiczej, dlatego równocześnie macierzyńskiej, zorientowanej ku poczęciu nowego człowieka. Spełniając wobec nas funkcję Matki uczy nas odnajdowania właściwego miejsca przed Bogiem, miejsca należnego stworzeniu, coraz mniej zniekształconego, przysłoniętego przez pretensję do bycia kimś, do bycia "panem", "bogiem". Uczy nas wartościować nasze działanie przed Bogiem, byśmy mogli otrzymać łaskę odkrycia siebie jako potrzebujących łaski, pozbawionych pretensji, by było coraz mniej nas, a coraz więcej Boga. Uczy nas nieodrzucania łaski, która w naszym przypadku jawi się zawsze jako wezwanie i propozycja głębokiego i całkowitego nawrócenia w każdym momencie. Maryja pomaga nam odkryć prawdę, Dobrą Nowinę o tym, że Bóg jest zawsze wierny i że jest zaangażowany w swoje stworzenie, by podarować mu wspaniałość Niepokalanego Poczęcia.
                             Pozdrawiam Prawdy szukających                        janusz f. :)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #33 dnia: 4 09 2011 o 13:30:37 pm »
Przepraszam Cię Januszu, ale to wszystko, co piszesz, nie ma nic w Słowie. Mogę się zgodzić tylko z tym, że Maria jest na tak z Bogiem, z pokorą przyjęła to, że została wybrana do urodzenia Jezusa. Zwyczajne narzędzie w Bożych rękach. Tak samo, jak pastorzy, misjonarze, każdy ze swoim powołaniem. Wszyscy możemy być narzędziami w rękach Bożych.

Obawiam się, że w ten sposób katolicy oddają chwałę Marii, zamiast Bogu. Niby Bogu, ale jednak centrum skupia się na Marii. Nie widzę w Twojej wypowiedzi w pełni oddanej chwały Bogu. Za dużo tu Marii. W takim znaczeniu ona nie jest już ani pokorna, ani narzędzie, a wywyższona ponad zwykłego człowieka. W tym momencie wchodzimy w rolę czczenia bożka.

Maria nie uczy nas niczego, poza samą pokorą. Nie pomaga nam odkryć prawdy, do tego został posłany Duch Św. Byc może przeoczyłeś jeden ważny szczegół w jej życiu. Jak była ochrzona w Duchu Św. z jej synami i z innymi w domu, w dniu piędziesiątnicy, jeśli dobrze pamiętam. Kiedy pojawiły się na ich głowach płomienie.

Tamte zdarzenie pokazuje, że Maria była takim samym człowiekiem, jak i my. Wiele rzeczy mi nie pasuje, kiedy porównuję do Słowa. Niepokalana, dziewica i jeszcze parę innych.  Po obejrzeniu filmiku odnośnie Marii, uświadomiłem sobie, że Jezus faktycznie miał braci. O tym wiedziałem wcześniej czytając Słowo, ale nie spojrzałem na to pod kątem rodzcielki jego braci. A przecież ich mamą jest nie kto inny, jak Maria. Więc jaka z niej dziewica? Zresztą nawet Słowo o tym nigdzie nie mówi. Nie mówi o wniebowstąpieniu.

 Bóg posłał nam swoje Słowo, abyśmy mieli możliwość go zrozumienia, poznania i powrócenia do domu. Objawił nam Siebie poprzez swojego Syna w ciele i poprzez Słowo zawarte na papierze. Jego Słowo jest niezmienialne, trwałe i od Niego tylko pochodzi poznanie prawdy. To On jest tym, co daje w swoim czasie. On daje poznanie, On wproadza i objawia Siebie. Z tym się ze mną powinniście zgodzić. Wszyscy bez względu na wyznanie.

I teraz pytanie. Skoro wszystko zależy od Bożej łaski i Jego woli, to skąd człowiek czerpie informacje o Marii jako dziewicy, o jej wniebowstąpieniu? Tego nie ma w Słowie, a jednak człowiek w swoim uporze twierdzi, że tak jest. Nie ma pokrycia w Słowie, ale człowiek mówi, że tak go uczy jego kościół. Tak jest od wieków, a skoro tak jest od wieków, skoro wszyscy tak myślą, jak i on myśli, to tak musi być i tak jest dobrze.

To teraz kolejne pytanie. Jak myślicie, po co Bóg dał swoje Słowo? Dał nam swoje jedyne prawdziwe źródło objawienia Prawdy, o Nim samym. Przecież to jest takie proste. Ten kto trzyma się Słowa, słucha Ducha Św., nie kościoła i ludzi, pozna prawdę w pełni.  Tak wiele nauk jest, z tego co słyszałem, około 1000 religii obecnie na świecie jest.

Januszu, rozmawiałem z niektórymi katolikami. Wierzą oni, że Maria jest pośrednikiem pomiędzy ludzmi a Jezusem, a Jezus z kolei pomiędzy Marią, a Bogiem Ojcem. Wiedzą, że Jezus jest zbawicielem, że na Nim się wszystko skupia, wpierw przychodzą do Marii w modlitwie, aby ona poszła z ich prośbami do Jezusa, a On się wstawia u Ojca.

Czemu o tym nie ma w Słowie? Kochani, nie chcę, żebyście mi odpowiadali swoją nauką wziętą z kościoła katolickiego. Nie chcę po raz kolejny słuchać tego. Czemu nikt z katolików nie potrafi mi wytłumaczyć, czemu to, co jest głoszone przez wielu katolików, nie ma potwierdzenia w Słowie.

Mój brat rodzony mi powiedział, że protestanci opierają się wyłącznie na Słowie, natomiast katolicy mają jeszcze objawienia w realu, tradycje itd.

Dla mnei to dziwne i niezrozuimałe, jak można tworzyć naukę dodatkową podpinając to pod Słowo. Bóg mówi o tym, a człowiek jeszcze podpina to i twierdzi, że tak uczy go jego kościół. Zgadza się, tak uczy kościół oparty na ludzkim rozumie, nie na poznaniu, które powinno się dostawać w sercu od Ducha Św.

Gdyby wszyscy dostali od Ducha Św. poznanie, byłaby pełna zgoda na świecie, czyż nie tak? Przecież prawda jest tylko jedna. Skoro tak nie jest, to wyrażny znak, że wielu nie słucha Ducha i nie trzyma się prawdy w Słowie, a słucha tego, co głoszą ludzie pracujący w kościele. Pracujący, nie służący Bogu. Celowo to napisałem. Ten co służy Bogu, słucha go i trzyma się Prawdy obajwionej w Słowie.

Po to jest nam dane Słowo, aby nie było ono zmienione, abyśmy nie zeszli z tej wąskiej drogi. Abyśmy nie popadali w żadne zwątpienia i nie wierzyli w swoje myśli. Serce oddać Bogu, a prawda nam zostanie objawiona. Przez Niego samego.

Januszu, możesz i tysiąc stron napisać o Marii, ale w Słowie tego nie znajduję. W rozmowach z katolikami o Marii, kiedy oni próbują mnie przekonać wersetami, dostrzegam ich własną mądrosć, ludzką. Oni sami mi mówią....ale pomyśl logicznie. Tak mi mówią. I wiem, że w tym momencie opierają się na swoim rozumowaniu. To nie jest poznanie od Boga.

Przez około 20 lat wierzyłem w Marię i modliłem się do niej. Nie znalazłem w ten sposób Boga. Dopiero, jak się nawróciłem do Jezusa, tylko do Jezusa. Przyszedł do mnie. Zstąpił na mnie Duch Św. i zaczął działać, zmieniać mnie. I co najważniejsze, Słowo dzięki Niemu się przede mną otwarło i nadal otwiera. Wcześniej było zamknięte.

Najśmieszniejsze jest to i zarazem najsmutniejsze, że ludzie mi mówią o możliwości zwiedzenia, a sami nie zdają sobie sprawy, że mogą być ofiarą tych zwiedzeń. Tak ważne jest, kogo słuchamy, czy nauk kościoła, czy Boga tylko. Współczuję Duchowi Św., że tak wiele trudu sobie zadaje, aby nas wszystkich nawrócić, człowiek często wybiera słuchanie drugiego człowieka, zamiast pełnej prawdy w Słowie.  A tą prawdą jest tylko Jezus. Na Nim i tylko w Nim się wszystko dokonało.

To takie proste, że aż wstyd dla ludzi, że tak wszystko skomplikowali.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #34 dnia: 4 09 2011 o 14:20:19 pm »
Cytuj
Przepraszam Cię Januszu, ale to wszystko, co piszesz, nie ma nic w Słowie.
Sebastanie,a może nie dojrzałeś do tego Słowa i dlatego jest ono przed Tobą zakryte. Cierpliwości, szukaj a znajdziesz również Tą,którą Duch Święty napełnił Sobą już w chwili poczęcia/zwiastowania/. Tu chodzi o niepokalane poczęcie Jezusa,które jest również niepokalanym poczęciem Maryjii.
Cytuj
Zwyczajne narzędzie w Bożych rękach. Tak samo, jak pastorzy, misjonarze, każdy ze swoim powołaniem. Wszyscy możemy być narzędziami w rękach Bożych.
Sebastiane,to tak samo jakbyś powiedział,że jesteś na równi z Jezusem Chrystusem.Pastor/nowo narodzony/ może upodobnić się do Maryjii,do Chrystusa ale tylko przez wiarę a nie w realu.
Cytuj
Obawiam się, że w ten sposób katolicy oddają chwałę Marii, zamiast Bogu
Masz rację religijność Katolickiego Kościoła w Polsce jest ogromna i nie tylko Ty to widzisz.Cóż jednak zrobić z rodziną,która nie dorasta do prawdziwej wiary.Najprościej to uciec od niej,wyrzec się jej,jednak to nie po mojemu.Proponuję Sebastianie wspiąć się nieco wyżej i z wysokości swojej wiary spojrzeć na KRK.
Cytuj
Więc jaka z niej dziewica? Zresztą nawet Słowo o tym nigdzie nie mówi. Nie mówi o wniebowstąpieniu.
Sebastianie,dziewicą jest moja żona choć urodziła mi trójkę wspaniałych synów.Dziewictwo Biblia nie ogranicza tylko do swery ciała lecz rozumie je jako wierność Duchowi Świętemu.Widać,że to Słowo jest dla Ciebie tajemnicą/zakryte/. Cierpliwości.
Cytuj
Bóg posłał nam swoje Słowo, abyśmy mieli możliwość go zrozumienia, poznania i powrócenia do domu. Objawił nam Siebie poprzez swojego Syna w ciele i poprzez Słowo zawarte na papierze. Jego Słowo jest niezmienialne, trwałe i od Niego tylko pochodzi poznanie prawdy. To On jest tym, co daje w swoim czasie. On daje poznanie, On wproadza i objawia Siebie. Z tym się ze mną powinniście zgodzić. Wszyscy bez względu na wyznanie.
Sebastianie,na miłość boską;TYLKO JEZUS CHRYSTUS a Maryja bez Chrystusa jest niczym,nie ma jej.Nas również nie ma bez Chrystusa.Chodzi o Ducha Świętego,w którym możemy poznać prawdę o sobie i nie pozabijać się na wzajem.                         Wybacz,ale obowiązki mnie wołają.Odezwę się później.                  janusz f. :)

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #35 dnia: 4 09 2011 o 15:36:06 pm »
Cytuj
Tego nie ma w Słowie, a jednak człowiek w swoim uporze twierdzi, że tak jest. Nie ma pokrycia w Słowie,
Sebastianie,skąd wież co jest w Słowie skoro tyle razy mówiłeś,że nie wszystko przed Tobą  jest odkryte?Być może nie dojrzałeś w wierze by spotkać tam Niepokalaną,ale nie mów,że Jej tam nie ma.Czekaj na Swój czas z pokorą nie ustawaj w miłości do Chrystusa.
Cytuj
Jak myślicie, po co Bóg dał swoje Słowo? Dał nam swoje jedyne prawdziwe źródło objawienia Prawdy, o Nim samym. Przecież to jest takie proste.
Tak Sebastianie,Bóg dał nam Swoje Słowo/Biblię/ale nie po to by je czytać ale by żyć tym Słowem na co dzień.Zobacz ludzie religijni mieli przed sobą Słowo,które stało się ciałem w Jezusie Chrystusie i co z nim zrobili?My również nie jesteśmy lepsi a niekiedy przewyższamy ich swoim faryzejstwem/religijnością/.
Cytuj
Czemu o tym nie ma w Słowie?
Sebastianie.to wszystko jest w Słowie.Maryja jest jak ciemne okulary konieczne by spojrzeć na Słońce/Boga/ i nie oślepnąć.Nie sposób patrzeć na Chrystusa bez tej pełni pokory/nicości/jaką ma w sobie Maryja.Dziwi mnie,że w Kościele gdzie tyle mówi się o Duchu Świętym nie dostrzega się Tej,która była i jest przepełniona tymże Duchem do pełni,którą nikt z nas pojąć nie potrafi.
Cytuj
Januszu, rozmawiałem z niektórymi katolikami. Wierzą oni, że Maria jest pośrednikiem pomiędzy ludzmi a Jezusem, a Jezus z kolei pomiędzy Marią, a Bogiem Ojcem. Wiedzą, że Jezus jest zbawicielem, że na Nim się wszystko skupia, wpierw przychodzą do Marii w modlitwie, aby ona poszła z ich prośbami do Jezusa, a On się wstawia u Ojca.
To postawa religijnych ludzi/katolików/,którzy próbują różnymi drogami dotrzeć do Jezusa.Ważne by dotarli do celu a celem każdego człowieka jest Jezus Chrystus.
Cytuj
Dla mnei to dziwne i niezrozuimałe, jak można tworzyć naukę dodatkową podpinając to pod Słowo. Bóg mówi o tym, a człowiek jeszcze podpina to i twierdzi, że tak uczy go jego kościół. Zgadza się, tak uczy kościół oparty na ludzkim rozumie, nie na poznaniu, które powinno się dostawać w sercu od Ducha Św.
Piszesz jakbyś już wszystko wiedział/poznał/. Nie poznałeś ani Słowa ani KRK na tyle by móc być wiarygodnym arbitrem/sędzią/między prawdą a kłamstwem.Sebastianie,mnie również wiele się nie podoba ale to jest mój problem,mój sąd za który trzeba przeprosić osądzonego bo osądzanie nie jest to w Duchu Chrystusa.
Cytuj
Przez około 20 lat wierzyłem w Marię i modliłem się do niej. Nie znalazłem w ten sposób Boga.
Sebastianie,bo źle się modliłeś.Tu nie chodzi o modlitwę do Maryji lecz do Boga.Nie biblijna/nie teologiczna/ jest modlitwa do Maryji i świętych.Modlimy się tylko do Boga Ojca,Syna i Ducha Świętego.To prawda,że w moim Kościele zapomina się o tym.
Cytuj
ajśmieszniejsze jest to i zarazem najsmutniejsze, że ludzie mi mówią o możliwości zwiedzenia, a sami nie zdają sobie sprawy, że mogą być ofiarą tych zwiedzeń. Tak ważne jest, kogo słuchamy, czy nauk kościoła, czy Boga tylko. Współczuję Duchowi Św., że tak wiele trudu sobie zadaje, aby nas wszystkich nawrócić, człowiek często wybiera słuchanie drugiego człowieka, zamiast pełnej prawdy w Słowie.  A tą prawdą jest tylko Jezus. Na Nim i tylko w Nim się wszystko dokonało.
Sebastianie,Maryja jest tą jedną z "rzeczy,które Ojciec objawia prostaczkom/nie mylić z prostakami/."Tu trzeba pełni pokory i otwartości na innych niekiedy poranionych,zagubionych w swojej religijności
Cytuj
To takie proste, że aż wstyd dla ludzi, że tak wszystko skomplikowali
. Komplikacje są w Twoim sercu ,które cierpi bo chce oglądać Słońce w pełni blasku na własne oczy,bez okularów/pokory/Maryji.I ja tak miałem dlatego wiem,że każdy ma swój czas poznania Niepokalanej i Wniebowziętej bo przecież Ona jest Jego oblubienicą.                Sebastianie,nie neguj tego czego nie poznałeś.Pozdrawiam Cię            janusz f. :)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #36 dnia: 4 09 2011 o 16:16:00 pm »
Komplikacje są w moim sercu, staję sie miłością i coraz mocniej widzę zniewolenie ludzkości, bezradność. Tak bardzo chcę, żeby ludzie poznali miłość Bożą  i przez to cierpię. Bardzo. Przyobleczony w Chrystusa wylewam w sercu łzy bólu/ miłości.

Może masz rację, myślę, że Tobie nie chodzi dosłownie o Marię w płytkim rozumieniu protestanta. Być może zaczynam pojmować, o czym mówisz. Czasu potrzebuję, aby Cię lepiej tu zrozumieć.

Pozdrawiam serdecznie.  :)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #37 dnia: 4 09 2011 o 16:36:12 pm »
Moje serce jest rozdarte. Przed chwilą w modlitwie dostałem obraz Marii, jej postawę odnośnie Pana Jezusa. Piszę celowo Pana, nie syna. Jej miłość, pragnienie, pokora, cichość, stanie z boku, zawsze trwanie przy Nim, ufność i wiara (właśnie pojąłem ten cud z winem na ślubie, kiedy rzekła, że mają czynić, co im rozkaże) i podążanie za Nim do końca.

Nie chodzi o to, co myślałem do tej pory jako protestant. Chodzi o postawę serca Marii wobec Jezusa. I tak jak u protestanów, tak samo i u katolików są podążający duchowo i są podążający religijni. Więc muszę być ostrożny i nie wrzucać wszystkich katolików do jednego worka.

Przepraszam.

Tylko tego wniebowstąpienia nie pojmuję. Ale to nie jest przynajmniej w tej chwili istotne. Ważne, że mi Duch pokazał w modlitwie postawę Marii w  Słowie.

Tymczasem idę na rower.  :)

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #38 dnia: 4 09 2011 o 19:22:27 pm »
Cytuj
Tylko tego wniebowstąpienia nie pojmuję. Ale to nie jest przynajmniej w tej chwili istotne. Ważne, że mi Duch pokazał w modlitwie postawę Marii w  Słowie.
Sebastianie,mnie to też przerasta ale coś w tym musi być z Prawdy/Chrystusa/. Powiem Ci jak to ja pojmuje.Po pierwsze należy odróżnić wniebowstąpienie od wniebowzięcia.Do Nieba wstąpił tylko Jezus Chrystus i to On otworzył Niebo przed każdym człowiekiem.Wniebowzięcie to nie to samo co wniebowstąpienie.Różnica jest ogromna bo wniebowstąpienie to akt o własnych siłach,wniebowzięcie zaś domaga się pomocy,jest aktem nie o własnych siłach.Chrystus w Niebo wstąpił bo miał taką moc.Wstąpił o własnych siłach.Maryja takiej mocy nie miała i dlatego to On Ją wziął do Nieba.Tu decyzja należy do Chrystusa i to On mocą Swojego Ducha wziął do Swojej Chwały/Nieba/tą,która była najbliżej Jego i Swojego krzyża.Nie potrafię i nie chce udowadniać Ci coś co i dla mnie nie do końca jest jasne.                         janusz f. :)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #39 dnia: 4 09 2011 o 21:14:24 pm »
Nie potrafię i nie chce udowadniać Ci coś co i dla mnie nie do końca jest jasne.

I bardzo się cieszę. Zostawmy temat odnośnie wniebowstąpienia, tym bardziej, że tego nie znajduję w Słowie i nie wiem, skąd tak naprawdę źródło pochodzi, bo przecież tym źródłem może być ludzka mądrość, nie Słowo od Boga. Generalnie nie jest to istotne, czy było wniebowstąpienie, czy nie było. Najistotniejsze, abyśmy skupili się  na przyoblekaniu w Chrystusa.  :)

No i fajnie, że pokonaliśmy kolejny sporny punkt. Coraz lepiej rozumiem i Ciebie i naukę KRK. Naukę KRK oczywiście cząstkowo, ale zawsze coś. Jak kiedyś spotkam na swej drodze katolików, te zrozumienie bardzo mi pomoże otworzyć się z miłością, a nie jak do tej pory bywało , ze stereotypami i uprzedzeniem. Chcę, żeby ludzie we mnie widzieli Jezusa, nie cielesnego, religijnego egoistę.

Tak naprawdę, to jest powołanie nasze, być światłem dla innych, a to tylko można w miłości zrealizować. W miłości Chrystusowej, czyli duchowy krzyż.

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #40 dnia: 5 09 2011 o 13:15:49 pm »
Osobiście chyba też nie do końca potrafię zrozumieć ludową religijność w kontekście Maryi, ale niedawno czytałem, że każdy otrzymuje objawienie "krojone" na jego miarę - i nie chcę tu wcale dzielić objawień na te "bardziej i mniej wtajemniczone" - chodzi raczej o uwzględnienie różnic w naszej naturze, kulturze, mentalności itp. Dlatego objawienia się różnią w odniesieniu do ich głębokości (czy to będzie wizja, głosy, czy zwykłe olśnienia po czytaniu Słowa), ale także w odniesieniu do zakresu kierowanego przesłania. Jedno tylko jest dla mnie pewne - jeśli objawienia są prawdziwe i pochodzą od Boga, przyjmowane są zawsze w duchu pokory i muszą wydawać dobre owoce. Dlatego nie należy się spieszyć z entuzjazmem wobec prywatnych objawień innych osób. Myślę, że pewien dystans, jaki w tym rozważaniu wykazujesz, Sebastianie, jest najwłaściwszą drogą. Jeśli Bóg zechce coś człowiekowi objawić, zawsze znajdzie do tego odpowiednią drogę... :)