Autor Wątek: Maryja - prawda i stereotypy...  (Przeczytany 1576 razy)

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Maryja - prawda i stereotypy...
« dnia: 13 05 2011 o 09:32:46 am »
Maj jest miesiącem, który przez katolików w szczególny sposób związany jest z duchowością maryjną, czyli podążaniem do Boga śladami Maryi. Zdaję sobie sprawę, jak wiele błędów (popełnianych przez katolików) i oskarżeń (kierowanych przez niekatolików) narosło wokół tzw. "kultu maryjnego". W celu odkłamania niektórych mitów warto więc przypomnieć prawdziwe nauczanie Kościoła Rzymsko-Katolickiego:

1) Maryja nie jest Matką Boską. Takie określenie błędnie sugeruje przypisywanie boskich atrybutów Maryi, których jako człowiek posiadać nie może. Jest m.in. Matką Bożą, Bożą Rodzicielką, Bogarodzicą, Matką Boga-Człowieka. Tytuły te wyrastają z faktu, że Maryja jest matką Syna Bożego, odwiecznego i równego w bóstwie Ojcu, który w określonym momencie historii stał się człowiekiem.

2) Maryja nie wniebowstąpiła, lecz została wniebowzięta;

3) Maryja nie została poczęta w sposób dziewiczy, tylko w sposób niepokalany, czyli została zachowana od grzechu pierworodnego mocą przewidzianych zasług Chrystusa;

4) Maryja jako miłosierna Matka nie może być przeciwstawiana surowej i karzącej sprawiedliwości Boga Ojca (błąd polegający na negowaniu Bożego miłosierdzia);

5) Maryja nie oferuje „konkurencyjnego i skuteczniejszego” pośrednictwa niż jedyne zbawcze pośrednictwo Chrystusa;

6) Maryja nie jest wcieleniem Ducha Świętego, ale Jego żywą świątynią, wiernym narzędziem, witrażem oraz osobowym znakiem;

7) Maryja nie prowadzi do niezdrowej fascynacji i poszukiwania sensacyjnych elementów w objawieniach prywatnych;

8.) Maryja nie pragnie mariolatrii, czyli fałszywego kultu polegającego na stawianiu Jej ponad Chrystusem i/lub Trójcą Świętą.

Całość artykułu można przeczytać tutaj: http://prasa.wiara.pl/doc/857466.Oto-ja-cora-Syjonu

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 163
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #1 dnia: 13 05 2011 o 18:41:16 pm »
Adamie, tekst do którego się odwołujesz niczego nie odkłamuje, ponieważ nic z tego nie ma potwierdzenia w Piśmie Świętym  :(
I czym się różnią określenia: Matka Boska, Matka Boża, Boża Rodzicielka, Bogarodzica, Matka Boga-Człowieka (to już naprawdę hardcorowe określenie; kto to jest Bogo-Człowiek?)?? Przecież te wszystkie nazwy o tym samym mówią.
Cytuj
2) Maryja nie wniebowstąpiła, lecz została wniebowzięta;
O ile dobrze pamiętam, krk nigdy nie ogłaszał wniebowstąpienia Marii, a wniebowzięcie? kiedy się to miałoby wydarzyć? Czyż o tak doniosłym fakcie nie wspomniałby żaden z Ewangelistów, ani żaden z Apostołów w swoich listach? Do najpóźniejszych należą listy Jana (to lata 90. po Chrystusie), któremu opiece  powierzył swą Matkę Pan Jezus, i za którego życia musiało(by) się to wydarzyć.
Cytuj
3) Maryja nie została poczęta w sposób dziewiczy, tylko w sposób niepokalany, czyli została zachowana od grzechu pierworodnego mocą przewidzianych zasług Chrystusa;
Biblia wspomina o JEDNYM TYLKO niepokalanym poczęciu
Cytuj
4) Maryja jako miłosierna Matka nie może być przeciwstawiana surowej i karzącej sprawiedliwości Boga Ojca (błąd polegający na negowaniu Bożego miłosierdzia); i 5) Maryja nie oferuje „konkurencyjnego i skuteczniejszego” pośrednictwa niż jedyne zbawcze pośrednictwo Chrystusa;
Przez prawie 50 lat swojej wierności kościołowi katolickiemu słyszałam, że tylko Maryja może nam wyjednać łaski u srogiego Boga Ojca
Cytuj
6) Maryja nie jest wcieleniem Ducha Świętego, ale Jego żywą świątynią, wiernym narzędziem, witrażem oraz osobowym znakiem;
Duch Święty w Nowym Testamencie pojawia się w postaci gołębicy, lub płomieni ognia..., a Maria była świątynią Ducha Św. jako Boża niewiasta
Cytuj
7) Maryja nie prowadzi do niezdrowej fascynacji i poszukiwania sensacyjnych elementów w objawieniach prywatnych;
Maria, matka Jezusa nie - ale propagatorzy kultu maryjnego TAK

I zgodzić się mogę tylko z punktem 8. jako że Maria - Miriam z Nazaretu - nie pragnie fałszywego kultu polegającego na stawianiu Jej ponad Chrystusem i/lub Trójcą Świętą.
Cytuj
8.) Maryja nie pragnie mariolatrii, czyli fałszywego kultu polegającego na stawianiu Jej ponad Chrystusem i/lub Trójcą Świętą.
Ale niestety tak się stało. Jakaż więc wielka odpowiedzialność spoczywa  na tych, którzy do tego doprowadzili!!!

OTWÓRZMY  WSZYSCY  OCZY  NA  BOŻE  SŁOWO !!!
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #2 dnia: 14 05 2011 o 14:27:38 pm »
Jedyną drogą jest Jezus nie wnikając w szczegóły i nie komplikując dialogu. Jedyną mocą na wejście na drogę Pańską jest moc Ducha Św.  aktywowana przez wiarę daną nam od Boga, nie ślepą, zwodniczą wytworzoną przez człowieka.

Kiedyś byłem zafascynowany Marią i Faustyną Kowalską. Obecnie mam w sercu jedno pragnienie, do Jezusa. Tylko dzięki Duchowi Św. mogłem wejść na drogę Bożą, gdzie są Pana myśli, pragnienia i wola.

Jeśli chcemy mieć pewność, czy chodzimy z Bogiem, nic prostszego. Sprawdzajmy siebie, czy chodzimy swoją drogą, czy Bożą. Czy w nas są nasze myśli, czy Boże. Czy mamy tylko jedno pragnienie do Jezusa, czy dwa? Jeśli mamy (aż) dwa (lub więcej), jesteśmy rozdwojeni duchem, lub zniewoleni.

Sprawdzajmy, czy mamy w pełni uświęcone serce, oczy, uszy, siebie całego (pierwsze przykazanie). Czy jest w nas pożądliwość, zniecierpliwienie, gniew, zniechęcenie czy pokora, bojaźń przed Panem, miłość, dobroć, pokój. Czy mamy nienawiść do grzechu (całkowite odwrócenie się od zła), czy świat nadal nas pociąga?

Zostawmy na chwilę dyskucje, po której stronie jest racja. One będą w nieskończoność się toczyć. Sprawdzmy siebie samego, czy widzimy owoce zmiany naszej, czy chodzimy w mocy Ducha, czy w ciele? Czy Pan nas niesie na rękach, czy my sami siebie nosimy w znoju i trudzie? Czy jesteśmy zaangażowani do budowania Królestwa u innych (chorych, nie znających Jezusa) ludzi, czy myślimy tylko o sobie i naszych rodzinach?

Zatrzymajmy się na chwilę, zbadajmy siebie i spytajmy się, czy chodzimy z Bogiem prawdziwie. Czy mamy gorące, zarzące się serce przez cały dzień, czy jesteśmy czujni i trwamy w Panu, czy może z trudem wołamy do Pana i upadamy non stop?

 Wielu ludzi ma swoje myśli, zamiast zostawić starego człowieka i pozwolić Duchowi na całkowitą odnowę nas w nowego, gdzie są tylko Boże drogi, myśli i pragnienia, gdzie w takim sercu króluje Jezus i On prowadzi.


Człowiek przemieniony nie bierze udziału w tego typu dyskucjach, to strata czasu. Bóg o tym wie i w Słowie mówi wyraźnie ustami Pawła, abyśmy nie brali udziału w sporach, bo tylko owoce niedobrego z tego wyjdą. Czyż nie lepiej ten czas poświęcić na słuchanie głosu Pana?  Czyż nie lepiej modlić się i wstawiać o poznanie dla siebie i innych? Kto wie lepiej, my, czy Bóg? Pokora wskazuje do Boga.

 Nauczyłem się ufać Bogu i wołać do Niego pełną mocą. On mi odpowiada i prowadzi. Sam Jezus mówi, że jest Drogą i Prawdą. Bóg chce do nas mówić, On jest żywy, niestety to my poprzez niewiarę, poprzez niewłaściwie pragnienia do świata ograniczamy Jego obecność w naszym sercu.

Ten, kto modli się szczerym sercem i prosi o poznanie, prowadzenie i przemianę, dostanie ją. Do tego potrzeba tylko Jezusa, wiary i mocy Ducha Św. Nic więcej.

 Dopóki nie wprowadził mnie na swoją drogę, siedziałem na forum z pragnieniem rozmowy z Wami. Kiedy weszłem na drogę Pańską, te pragnienie zostało usunięte i zamienione na słuchanie Pana. A On mnie posyła do ludzi w realu. On chce, żebym pozwolił Mu walczyć z ciemnością, która zniewala innych. On chce ratować tych, co nie poznali Jezusa. To Pan chce nami się posługiwać. Ten, kto sobą sam kieruje i modli się do Pana, nie należy do Jezusa, choćby i całe życie chodził do kościoła. Bo zabrakło POSŁUSZEŃSTWA.


Można się modlić, śpiewać Panu i nie chodzić z Nim. Pytanie, czy przestrzegamy pierwszego przykazania z całego serca, z całej siły i z całej myśli.

Kto rozumny, niechaj się zastanowi nad sobą, kto nierozumny, niech dalej jest tułaczem na ziemi. Potrzebujemy tylko Jezusa, wiary, mocy Ducha Św, szczerego serca, autentycznego pragnienia do Pana i modlitwy.

Jeśli chodzi o modlitwę, to módlmy się o moc modlitwy, która się podoba Bogu. O moc zdolną poruszyć niebo. Na drodze Pańskiej Duch Św. czyni niesamowite rzeczy. Modlitwa- relacja przez cały dzień, nie rano i wieczorem. W wolnej chwili po modlitwie wyciszyć się i oczekiwać głosu Pana.

Wcześniej traciłem bardzo dużo czasu, zamiast uczyć się słuchać głosu Boga. On tak wiele błogosławieństw ma dla nas wszystkich, chce wielu uzdrowić, uwolnić od zniewoleń/ grzechu. Byłem nierozumnym człowiekiem. Wszedłem na drogę Pańską, a Duch Św. zaczął pracować natychmiast na wszystkich płaszczyznach mojego życia.

Od kiedy zacząłem się modlić o to, aby uczył mnie chodzić jego drogami, modlę się o to cały czas po 100 - 150 razy dziennie, wprowadza mnie na swoją drogę, gdzie panuje definitywnie Duch Św.

Wołajmy do Pana, prośmy go o wszystko, co się Bogu podoba, a dostaniemy to. Czyli jedność z Nim i bycie każdego dnia na Pańskiej drodze. Szukajmy wpierw Bożego Królestwa, a wszystko pozostałe będzie nam dodane.


Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #3 dnia: 14 05 2011 o 15:12:05 pm »
Adamie, tekst do którego się odwołujesz niczego nie odkłamuje, ponieważ nic z tego nie ma potwierdzenia w Piśmie Świętym  :(

Otwarłem ten wątek tylko dlatego, aby odkłamać pewne stereotypy ciążące na katolickim podejściu do Maryi. Ale nie zamierzam wdawać się w dysputy, bo i tak donikąd to prowadzi, jeśli nie ma otwartości na wzajemne zrozumienie. I odwrotnie - jeśli ta otwartość jest, wystarczy jeden krok do przekroczenia oceanu. :)

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #4 dnia: 14 05 2011 o 18:50:10 pm »
Sebastianie,prawdą jest,że Maryja była i jest najbliżej Ducha Świętego i Jezusa Chrystusa.Warto osobiście pochylic się nad ta prawdą i zaprosic Ją serca jako swoją duchową matkę.                       Pozdrawiam Cię i zapraszam do http://www.barnaba.alleluja.pl/nowina.php?numer=27594        janusz f. :)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #5 dnia: 14 05 2011 o 20:24:29 pm »
Sebastianie,prawdą jest,że Maryja była i jest najbliżej Ducha Świętego i Jezusa Chrystusa.Warto osobiście pochylic się nad ta prawdą i zaprosic Ją serca jako swoją duchową matkę.

Mnie nie chodziło o temat Marii, a o zwrócenie uwagi na nas samych, abyśmy zbadali siebie, zobaczyli, czy w nas są owoce przemiany z pracy Ducha Św. :)

 Co do tego, że Maria była i jest najbliżej Ducha Św., to się nie zgodzę. Pan chce, abyśmy wszyscy byli pełni Ducha, uświęceni, aby mógł nas używać. Obawiam się, że KRK zrobił z Marii kogoś wyjątkowego, a ona była tylko narzędziem w rękach Boga. Błogosławiona przez Pana, nam równieź chce błogosławić i błogosławi tym, którzy chodzą Jego drogami.


Przeczytałem podany przez Ciebie  cały tekst.

Cytat: cytuj
Przyjmując Ducha Świętego Maryja stała się zdolna do poczęcia w swym łonie Syna Bożego aby dać Go światu. Za Jej przykładem - razem z Nią - my wszyscy jesteśmy wezwani, aby nieść Jezusa innym.

Z tym się zgodzę, że tylko mocą Ducha Św. mogło się to stać i poprzez poddanie się Duchowi. I za jej przykładem powinniśmy także chodzić w mocy Ducha i poddawać się Jego woli. I Duch nas prowadzi.

 Jezus powiedział przed odejściem do nieba, że pośle nam Ducha Prawdy. Duch Prawdy/ Duch Św. będzie głosił Słowo naszymi ustami. Nie widzę w Biblii, żeby Maria głosiła Słowo. Przecież Jezus przygotowywał apostołów do tego i po Jego odejściu mieli głosić Słowo. Poprzekręcane jest trochę w całym tym tekście, niezgodne ze Słowem.

Cytat: cytuj
Jak św. Jan nie jesteśmy rodzonymi braćmi Jezusa, ale - razem z nim - możemy stać się nimi, przyjmując do siebie Maryję.

 Pamiętam, jak kiedyś, rok, półtora roku temu, byłem bardzo blisko Pana i duchowo nagle poczułem, dał mi do zrozumienia, że Bóg i Ojciec jest moim Ojcem, Jezus moim bratem. Poczułem, że jestem częścią rodziny. Bardzo wyraźnie. Nie było Marii przy tym poznaniu duchowym.

Cytat: cytuj
Jeśli włożymy na siebie szatę Jezusa, "szatę zbawienia" i przyjmiemy do siebie Maryję jako naszą Matkę, to z Nią będziemy zdolni przyjąć Ducha Świętego.

Nie wiem, kto to pisał. Po nawróceniu do Jezusa bodajże dwa dni chyba póżniej zstąpił na mnie Duch Św., kiedy otworzyłem serce i zapragnąłem go. I nie potrzebowałem do tego Marii. Znam mnóstwo osób, które bez wstawiennictwa Marii dostąpili ochrzczenia w Duchu.

 Tu już poczułem wyrażnie, że jest to zaślepienie duchowe. W Duchu zapragnąłem być blisko Pana, zapaliła się czerwona lampa we mnie czytając, że mam Marię przyjąc do siebie jako matkę. Nie popełnię tego grzechu. Jak można Boga zrównywać z człowiekiem. Czy KRK zastanowił się w ogóle nad tym?

Cytat: cytuj
Przy Zwiastowaniu Maryja słyszy słowo Boga przekazane przez anioła Gabriela - i mówi swoje TAK. Tego "TAK" nie chcieli powiedzieć Adam i Ewa. Jest to zgoda na wolę Boga, który jest Miłością. Przez Jej "TAK" dokonuje się wcielenie Syna Odwiecznego.

Zaraz potem Maryja idzie "z pośpiechem" do swej krewnej Elżbiety, podeszłej w latach i oczekującej narodzin Jana Chrzciciela. "Z pośpiechem" - mówi nam Ewangelia. Gdy tylko otrzymała Ducha Świętego, zostaje przez Niego popchnięta aby spieszyć i nieść innym Jezusa, który już rozwijał się w jej łonie.

Przy spotkaniu z Elżbietą ponownie działa Duch Święty. Ten, który napełnił Maryję i Jezusa działa teraz w malutkim Janie - a poprzez niego w Elżbiecie, która prorokuje, rozpoznając Jezusa jako Syna Bożego - "A skądże mi to, że matka mojego Pana przychodzi do mnie". Tak, jak zauważa to Max Thurian, teolog z Taize, "Pan" - jest, w tłumaczeniu Septuaginty, określeniem Boga - Jahwe. Jest to jedna z podstaw biblijnych do uznania Maryi za Matkę Boga. Maryja z kolei, zainspirowana przez Ducha Świętego wyśpiewuje "Magnifikat", "Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy". Wielka musiała być radość Maryi, gdy uświadomiła sobie nadejście zbawienia, a także fakt, że ona sama bierze w nim udział - "Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny..."

Nie obrażcie się na mnie, ale mam wrażenie, że niektórzy robią cyrk z tego. Dlaczego? Każdy, kto chodzi w Panu, ma głos Ducha, przemawia poprzez mnie, poprzez innych, także mój duch się raduje w Panu. Wiele osób to ma, i to jest całkiem normalne. A ten tekst jest jakby oddawaniem czci i chwały Marii. A przecież mam to samo, co ona. Prawie każdego dnia. Więc z tego wniosek, że też powinniście i mnie wynieść na piedestał. I innych równieź.

Biblia mówi, że zbawienie jest nam dane darmo z łaski. Ten, kto zapragnie Ducha, dostanie go. Ani Słowa nie ma o Marii, oprócz tego, że zwać będą ją błogosławioną. Bo była błogosławiona przez Boga, tak. Jeśli już, to dziękujmy Bogu, że narodził się Syn z łona Marii i przyszedł nas zbawić. On tu jest centrum, nie Maria.

Prawdą jest, że Maria była blisko Ducha, my również możemy. Ona dała nam przykład, że można się poddać woli Bożej całkowicie i pozwolić stać się i świątynią dla Ducha i naczyniem napełnionym przez Ducha. I to wszystko. Okazała pokorę Bogu i my również możemy ją okazać. Zresztą innej drogi nie ma do Boga, jak przez bojaźń i pokorę i wiarę. No i posłuszeństwo.

Maria jako przykład, to rozumiem. Dla mnie przykładem jest także np. Kaleb. I na tej płaszczyźnie możemy się zgadzać. Ale żeby ją nie wiem, jak to ująć, żeby nie napisać czegoś niewłaściwie i nie urazić, uwielbić, oddawać cześć, to już jest grzech, bo oddawanie chwały należy się tylko Bogu i Słowo o tym mówi. Nie oddaje się człowiekowi chwały, ani pragnienia serca do człowieka się nie kieruje w uwielbieniu. To jest zaślepienie duchowe. Tylko Bóg jest godzien wszelkiej chwały, czci i uwielbienia.

Ktoś musiał być użyty do urodzenia Syna. To musiał być ktoś, kto będzie miał pokornego ducha i odwrócony od grzechu, aby Duch Św. mógł zstąpić. Obecnie też są ludzie tacy sami jak Maria, Duch Św. też mnie do tego stanu prowadzi. Chce każdego doprowadzić do pełnego uwolnienia od grzechu i uświęcenia.

Maria miała wiarę. Musiała mieć wiarę, Pan jej włożył, żeby była gotowa na przyjęcie Ducha. Bez wiary nic się nie dokona. Miała rozterki, obawy, mnóstwo pytań, jak każdy z nas. Była pokorna i zaufała Bogu. To jest piękny obraz i takimi powinniśmy być na co dzień jak Maria. Także jak Kaleb, jak Jezus i wielu innych.

Ale modlitwy do Marii? Tego nie zrozumiem nigdy. Przecież ona dawno nie żyje. Jako przykład pokory, uniżenia wobec Boga jak najbardziej i na tym powinien KRK poprzestać.

Bez pomocy Marii w sensie kultu Maryjnego wszedłem na drogę Pańską. Dzięki łasce Ojca, dzięki wierze w zbawczą moc krwi Jezusa, którą wkłada mi w serce poprzez żywe Słowo, i dzięki nieustannej pracy Ducha we mnie.
« Ostatnia zmiana: 14 05 2011 o 20:26:06 pm wysłana przez rebus »

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 163
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #6 dnia: 14 05 2011 o 20:39:09 pm »
Sebastianie, pięknie to wypowiedziałeś, w miłości i trosce o bliźnich. Aż chce się na te słowa powiedzieć AMEN!

a czytając te słowa rozradował się też duch mój w Panu - Zbawicielu moim

CHWAŁA NIECH PŁYNIE NAJWYŻSZEMU PANU - JEDYNEMU ZBAWCY JEZUSOWI CHRYSTUSOWI!!!  AMEN!!! AMEN!!
« Ostatnia zmiana: 14 05 2011 o 20:40:45 pm wysłana przez hana »
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp:Oto Matka Twoja
« Odpowiedź #7 dnia: 15 05 2011 o 07:20:14 am »
Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (J 19,25-27)”.Jest to bardzo ważny drogowskaz na duchowej drodze każdego człowieka.To Słowo jest kluczem Ducha Świętego do Twojego,Sebastianie serca.Bez Matki/Marii/nie dasz rady narodzić się na nowo.Bóg w Jezusie Chrystusie przychodzi do nas przez Maryję i to jest jedyna droga naszego powrotu.Przez Maryję do Jezusa.
Cytuj
Pamiętam, jak kiedyś, rok, półtora roku temu, byłem bardzo blisko Pana i duchowo nagle poczułem, dał mi do zrozumienia, że Bóg i Ojciec jest moim Ojcem, Jezus moim bratem. Poczułem, że jestem częścią rodziny. Bardzo wyraźnie. Nie było Marii przy tym poznaniu duchowym.
Powiadasz:Nie było tam Marii!Obawiam się,że nie wróciłeś do właściwego domu.                  Pozdrawiam      janusz f.               

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #8 dnia: 15 05 2011 o 09:42:46 am »
Cytuj
Nie widzę w Biblii, żeby Maria głosiła Słowo.
Sebastianie,Słowo to Jezus Chrystus.Głosić Słowo to dawać Chrystusa,niejako rodzić go dla innych.Biblijna Maria całą Sobą,całym Swoim życiem głosi Słowo Boże/Swojego Syna/każdemu człowiekowi aż po dzień dzisiejszy.
Cytuj
Po nawróceniu do Jezusa bodajże dwa dni chyba później zstąpił na mnie Duch Św., kiedy otworzyłem serce i zapragnąłem go. I nie potrzebowałem do tego Marii. Znam mnóstwo osób, które bez wstawiennictwa Marii dostąpili ochrzczenia w Duchu.
Sebastianie,tu chodzi o postawę/pokorę/jaką miała w chwili zwiastowania Maryja.Zadziwiająca jest niewidzialność Maryi w Twojej duchowości.Być może jest to owoc Jej pokory.Ja osobiście wolę na spotkanie z Duchem Świętym iść prowadzony przez Mamę/Maryję/,która wie lepiej o co chodzi.Nigdy nie pomyślałbym,że obecność Maryi w moim sercu jest grzechem.Nie wiem skąd to wziąłeś?
Cytuj
Nie popełnię tego grzechu. Jak można Boga zrównywać z człowiekiem. Czy KRK zastanowił się w ogóle nad tym?
Sebastianie,Bóg w Jezusie Chrystusie sam nie tylko zrównał/stał/ się z człowiekiem ale poszedł jeszcze niżej,szedł na poziom barana,którego możesz złożyć w ofierze na ołtarzu własnej historii/życia/.
Cytuj
Wiele osób to ma, i to jest całkiem normalne. A ten tekst jest jakby oddawaniem czci i chwały Marii. A przecież mam to samo, co ona. Prawie każdego dnia. Więc z tego wniosek, że też powinniście i mnie wynieść na piedestał. I innych również.
Sebastianie,tylko Maryja w intymnym/osobistym/ stosunku z Duchem Świętym wydała na świat Boga w Jezusie Chrystusie.My możemy w tym uczestniczyć poprzez wiarę i wewnętrzną metanoję.Nie masz tego samego co Ona?Najpierw musisz mieć Jej serce,ugościć Ją w swoim sercu.To jest pierwszy krok na właściwej drodze.Odwagi człowieku. :)                             janusz f.                     

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Kłopoty z Matka Bożą
« Odpowiedź #9 dnia: 15 05 2011 o 15:58:14 pm »
Kłopoty z Matką Bożą

     Wszystkie rozmowy na tematy religijne, jakie wypadało mi prowadzić ze świadkami Jehowy czy z członkami Kościoła Zielonoświątkowego, koncentrowały się zawsze na Maryi. I jedni i drudzy z zadziwiającym uporem, nierzadko i ze wzburzeniem, krytykowali zarówno to, co Kościół Katolicki o Maryi naucza jak i wszelkie przejawy kultu maryjnego.

     Pamiętam oburzenie, z jakim wypowiadała się przed grupą katechetyczną dziewczyna, która sympatyzowała z zielonoświątkowcami. Pytała: dlaczego w Kościele Katolickim Boga nazywa się "Świętym", a Maryję "Najświętszą"? Nie dała sobie wytłumaczyć, że określenie "po trzykroć święty Bóg", w języku biblijnym wyraża najwyższe uwielbienie. I nie można też było jej przekonać do uznania tej prawdy, że słowa, które katolicy kierują do Maryi, mówiąc że jest błogosławioną między niewiastami, że jest pełną łaski, są słowami, które skierował do Niej anioł posłany przez Boga.

     Trudno jest mi zrozumieć, że ludzie którzy od dziecka powtarzali te biblijne słowa: "Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego Jezus", dochodzą w swoim życiu do tego, że wypowiadanie tych słów uważają za odbieranie czci Bogu.

     Czy może być inne wytłumaczenie tej niechęci do Maryi, niż to, co wynika ze słów Księgi Rodzaju: "Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę..." (Rdz 3,15). Być może jest inne wytłumaczenie, ale mnie taka postawa kojarzy się z tym tekstem.

     Żaden katolik nie jest zobowiązany do sprawowanie kultu maryjnego poprzez udział w nabożeństwach majowych, różańcowych czy w bardzo popularnej w wielu parafiach Nowennie do Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

     Jeżeli jednak tak wielu katolików chętnie czci Maryję, to między innymi dlatego, że "często łatwiej odmówić Zdrowaś Maryjo, niż modlić się do Chrystusa; ma to przyczynę nie w tym, iż właśnie do Maryi oczekują oni Boskiej pomocy. Jest Ona im bliska dlatego, że jest tylko człowiekiem. Maryja sama stworzona tak jak my, z pewnością pomoże nam w spełnieniu naszych próśb. W szczególnych sytuacjach prosimy także innych ludzi o pomoc w modlitwie. I tak również odwołujemy się do Maryi jako do orędowniczki u Boga" (F. Krezer: Taka jest nasz wiara).

     Cześć oddawana Matce Bożej jest jedynie uwielbieniem łaski Boga. Nie chodzi przecież o to, aby przeciwstawić Maryję Chrystusowi. To byłoby wypaczeniem kultu maryjnego. Nie stawiamy Maryi w miejsce Boga i nie czynimy z Niej bogini.

     Członkiem Kościoła Katolickiego staje się każdy, kto przyjmuje chrzest w tym Kościele. Wyłącza się z tej wspólnoty każdy, kto nie uznaje ogłoszonych przez ten Kościół dogmatów - czyli prawd objawionych i podanych przez Kościół nauczający do wierzenia.

     Wśród tych prawd objawionych są też prawdy mówiące o wyjątkowej roli Maryi, o szczególnej Jej pozycji w ludzkim rodzie.

     Dwa dogmaty, które spinają jakby łukiem tęczy Jej życie, ogarniają całe jestestwo Maryi: Jej Niepokalane Poczęcie i jego konsekwencję - Jej chwalebne Wniebowzięcie.

     Katolik o tyle jest katolikiem, o ile i te prawdy wiary uznaje. Trudno sobie wyobrazić kogoś, kto uznaje to, co się kryje za sformułowaniami: Niepokalane Poczęcie i Wniebowzięcie, a nie skłania go to do składania hołdu Maryi. Hołdu, który w konsekwencji sprowadza się do uwielbienia Boga za te łaski, jakimi Maryję obdarzył.

     Prosto i jasno prawdę o roli Maryi wyraził św. Ludwik Maria Grignion de Montfort w Traktacie o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny: "Przez Najświętszą Maryję Pannę przyszedł na świat Jezus Chrystus i przez Nią też chce On w świecie panować".

     Kościół - jak pisze Jan Paweł II w encyklice "Redemptoris Mater" - widzi Maryję głęboko zakorzenioną w dziejach ludzkości (...), widzi Ją po macierzyńsku obecną i uczestniczącą w licznych i złożonych sprawach, których pełne jest dzisiaj życie jednostek, rodzin i narodów; widzi Ją jako Wspomożycielkę ludu chrześcijańskiego w nieustannej walce dobra ze złem, by nie "upaść", a w razie upadku, aby "powstać".

     Któż rozsądny nie chciałby z tej przemożnej pomocy skorzystać? Nie musi robić tego w sposób praktykowany przez innych, nie musi włączać się w oficjalnie sprawowany kult maryjny w Kościele. Ale wtedy skuteczność jego zabiegów może być słabsza, bo "gdzie dwaj lub trzej są zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich" - mówi Jezus (Mt 18,20).

http://adonai.pl/maryja/?id=120          Pozdrawiam z Chrystusową miłością            janusz f. :)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #10 dnia: 15 05 2011 o 18:06:49 pm »
W Starym Testamencie Abraham, Mojżesz, Eliasz, Enoch chodzili z Bogiem bez wstawiennictwa Marii. Pan mi pokazuje, że mogę być jak ci mężowie. I pokazuje mi, jak do tego dojść.

Nigdy się nie zastanowiłeś Januszu nad tym, że Maria w dzień piędziesiątnicy potrzebowała ochrzczenia w Duchu, aby być dalej prowadzona? Potrzebowała Ducha, gdyż Nauczyciel wrócił na swój tron. Była tylko człowiekiem bez mocy, słaba, jak my. Potrzebowała Przewodnika i Pocieszyciela.

 Nie potrzebuję jej serca Januszu. Nikt jej nie potrzebuje, bo ona nie żyje. Poza tym, jak można mieć serce od człowieka?  Tylko Bóg jest władny dać nam nowe serce. Żywe serce. To oczywiste, że bez pokory nie możemy stanąć przed Bożym tronem. Pokora to zostawienie siebie, oddanie siebie Bogu.

Odnośnie tego wersetu, który podałeś:

Jana 19,26-27 A gdy Jezus ujrzał matkę i UCZNIA, którego MIŁOWAŁ, stojącego przy niej, rzekł do matki: Niewiasto, oto syn Twój! Potem rzekł do UCZNIA: Oto matka twoja! I od OWEJ GODZINY (od tego momentu) wziął ją ów UCZEŃ do siebie.

Modliłem się o poznanie tego wersetu. Przeczytałem i podkreślłem dużymi literami. Tu rozgrywa się dialog pomiędzy Jezusem, Synem, który ma odejść za chwilę do nieba, pomiędzy Marią, matką Jezusa jako naczynie do urodzenia Syna człowieczego i pomiędzy uczniem, którego Jezus nie bez powodu miłował. Jezus nie byłby Bogiem porządku i miłości, gdyby miał zostawić kobietę samą bez utrzymania i z poczuciem nazwijmy to - utraty syna. Dlatego na swoje miejsce dał ucznia, którego obdarzył miłością.

Relacja z Bogiem polega na tym, że jak otwieramy serce na Boga, to On wlewa swoją miłość do nas i poprzez nasze serce jego miłość zamienia się w uwielbienie do Boga i w miłosć do ludzi. My nie jesteśmy w stanie sami kochać i Boga i ludzi.

Dlatego w Słowie jest podkreślone, że Jezus miłował tego ucznia, dzięki temu ów uczeń będzie dbał o nią i chronił Marię. Bardzo mi się to podoba, jak Pan potrafi dbać o wszystkich nawet wtedy, kiedy miał powrócić na tron. Boży porządek. Jest też odnośnik do innego wersetu, jak ucznia swego miłował.

Jana 13,23 A jeden z jego uczniów, którego Jezus miłował, siedział przy stole przytulony do Jezusa

Tak działa miłość Boża. Był przytulony do Nauczyciela.  O to Bogu chodziło, aby Maria miała syna na miejsce Jezusa. Jezus wiedział, że wróci do nieba, Maria prawdopodobnie też wiedziała, ufała do końca. Ona prawdopodobnie wiedziała, że nie będzie sama.
 
Januszu, pokaż mi, czy w poniższych wersetach Jezus mówi to samo, co Ty  na forum. Mówisz, że Słowo jest Jezusem. Tak, to prawda. Więc kogo słuchasz, Jezusa, czy swoich nauczycieli w KRK?

Jana 14,1 Niechaj się nie trwoży serce wasze, wierzcie w Boga i we mnie wierzcie!

Jana 14, 11 Wierzcie mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie(...)

Jana 15, 1 Ja jestem PRAWDZIWYM krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem.

Jana 15,4 Trwajcie we Mnie, a Ja w was(...)

Janan 15,5 Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu, bo beze mnie nic uczynić nie możecie.

Wskaż mi proszę, gdzie tu jest mowa o wstawiennictwie, o pośrednictwie Marii. Wiesz, że wiara jest ze słuchania Słowa. Słuchanie w praktyce, to akceptacja Prawdy i posłuszeństwo. Słowo w nas wkłada Bóg. Wkłada siebie. Tym jest żywe Słowo, nowe serce.  Jezus nigdzie nie mówi o Marii, a cały czas podkreśla siebie. Mówi.. ja jestem prawda i żywot.

Kolejne wersety odnośnie Ducha Św.

Jana 14,26 Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w IMIENIU MOIM, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co powiedziałem.

Jana 15, 26 Gdy przyjdzie Pocieszyciel, którego JA wam POŚLĘ OD OJCA, Duch Prawdy,, który od Ojca wychodzi, złoży świadectwo o mnie.

Czy Słowo wspomina o tym, że ludzie potrzebują namaszczenia Duchem za pośrednictwem Marii? To nawiązuję do wczorajszego Twojego tekstu.

Powrócę jeszcze do wczorajszego tematu.  

Cytat: cytuj
Jak św. Jan nie jesteśmy rodzonymi braćmi Jezusa, ale - razem z nim - możemy stać się nimi, przyjmując do siebie Maryję.

Dzieje Ap. 1,14 Ci wszyscy trwali jednomyślnie w modlitwie wraz z niewiastami i z Marią, matką Jezusa i z braćmi jego.

Jana 20,17 (...)ale idź do braci moich i powiedz im: wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego.

Czemu tekst, który podałeś, nie jest zgodny ze Słowem danym od Boga? Dlaczego w Słowie nie ma...(...)i z braćmi Jego (Jezusa) i synami Marii? Albo - idź do braci moich i do matki mojej? Jeśli KRK tak podkreśla wagę Marii, to czemu Słowo tego nie podkreśla za każdym razem? Zobacz, jak wiele Słowo mówi o Jezusie, a o Marii nic prawie. Ale z tych kilku wersetów KRK zrobił bardzo znaczące wersety.

Bóg jest nieskończenie mądry i jest Bogiem porządku. Nie wprowadziłby chaosu w Biblii. To człowiek chodzi własnymi ścieżkami, zamiast w prosty sposób zaakceptować Słowo.


Maria była takim samym człowiekiem jak ja i Ty. Była błogosławiona przez Boga i ci, co obecnie chodzą z Nim prawdziwie, też są błogosławieni. Chwała się należy tylko Bogu i nikt nie przychodzi do Boga, jak tylko poprzez Jezusa.

Jana 5, 23Aby wszyscy czcili Syna, jak czcą Ojca. Kto nie czci Syna, ten nie czci Ojca, który go posłał.

Jana 14,6 Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie.

Jezus mówi o sobie, nic nie wspomina o Marii. Zastanawiające jest to, skąd macie wiarę w Marię, skoro wiara jest ze słuchania Słowa, które akurat mówi tylko o Jezusie. Wiara ze słuchania Słowa jest dana od Boga. Wiara ze słuchania czegoś, co nie ma potwierdzenia w Słowie, jest wiarą ludzką, wytworem własnego rozumu.


Przed wysłaniem mojego tekstu napisałeś kolejny, przeczytałem bardzo pobieźnie i natrafiłem na dwa fragmenty.

Cytat: cytuj
Trudno jest mi zrozumieć, że ludzie którzy od dziecka powtarzali te biblijne słowa: "Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego Jezus", dochodzą w swoim życiu do tego, że wypowiadanie tych słów uważają za odbieranie czci Bogu.

Jestem raczej zdziwiony Twoimi słowami. Przecież Maria od dawna nie żyje, więc komu chcesz oddawać cześć? Umarłemu człowiekowi? Tak, od dziecka modliłem się tak do niej. Tak swego czasu nauczyli mnie ludzie. Ale nie Duch Św. Dopiero, jak po nawróceniu zstąpił na mnie Duch, On mnie wprowadził na właściwą drogę.

    
Cytat: cytuj
Czy może być inne wytłumaczenie tej niechęci do Maryi, niż to, co wynika ze słów Księgi Rodzaju: "Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę..." (Rdz 3,15). Być może jest inne wytłumaczenie, ale mnie taka postawa kojarzy się z tym tekstem.

Dokładnie. Tobie się kojarzy. A Duch Św. i słuchanie go?

Duch Św. jest realny, żywy i go słychać. Nie wciskaj mi kitu Januszu, że potrzebuję Marii. Nawet rzetelnie i gruntownie nie byłbyś w stanie Słowem potwierdzić, nigdy nie będziesz w stanie. Wybacz moją szczerosć, ale nie mam sił być w tym nieszczery i udawać, że nic nie widzę.

Cały czas piszesz o Marii podsuwając słowa innych ludzi, inne książki. Pokaż Słowem od Boga.
« Ostatnia zmiana: 15 05 2011 o 18:16:06 pm wysłana przez rebus »

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #11 dnia: 15 05 2011 o 18:29:31 pm »
Przed chwilą się modliłem i podziękowałem Bogu za to, że w Słowie pokazał mi postawę Marii, pełną pokory i bojaźni, którą mogę naśladować. Podziękowałem także za inne fragmenty Biblii innych osób, z których mogę nauczyć się właściwej postawy wobec Boga. I podkreśliłem Bogu, że chwała i cześć należą się Bogu.


Jeśli KRK nawiązuje do takiej postawy, to jest ok. A jeśli naucza, że pośrednictwo Marii, wniebowstąpienie i z Duchem Św. tylko przez Marię, niech boją się Boga ci, co nauczają niezgodnie ze Słowem.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #12 dnia: 16 05 2011 o 05:07:03 am »
Sebastianie,jakże to jest u Ciebie z Twoim nowo narodzonym duchem/sercem/.Chodzi mi o nowego Sebastiana.Wiemy wszyscy,że stary człowiek musi umrzec by mógł narodzic się nowy.Sebastianie,jak uważasz;co dzieje się po śmierci z tym co jest w nas z Chrystusa?                Pozdrawiam w pośpiechu              janusz f. :)

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #13 dnia: 16 05 2011 o 12:22:29 pm »
Przed chwilą się modliłem i podziękowałem Bogu za to, że w Słowie pokazał mi postawę Marii, pełną pokory i bojaźni, którą mogę naśladować. Podziękowałem także za inne fragmenty Biblii innych osób, z których mogę nauczyć się właściwej postawy wobec Boga. I podkreśliłem Bogu, że chwała i cześć należą się Bogu.

Jeśli KRK nawiązuje do takiej postawy, to jest ok. A jeśli naucza, że pośrednictwo Marii, wniebowstąpienie i z Duchem Św. tylko przez Marię, niech boją się Boga ci, co nauczają niezgodnie ze Słowem.

Bardzo mnie cieszą te słowa - one świadczą o pełnej otwartości na Ducha Świetego, który wieje kędy chce! :) Z pewnością nie wyczerpiemy tego tematu, choćbyśmy tu całe tomy spisywać zaczęli. Dla mnie Maryja jest wzorem pokory - tak jak napisałeś. Pokazała też nam drogę pełnego posłuszeństwa w zawierzeniu (nawet wtedy, gdy coś totalnie wykracza poza zdolność rozumienia). Wszelkie wypaczenia zostawiam relacji między tymi, którzy się ich dopuszczają a samym Bogiem.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Maryja - prawda i stereotypy...
« Odpowiedź #14 dnia: 16 05 2011 o 16:11:34 pm »
Wczoraj przed snem pytałem się Pana, czy nie zrobiłem błędu w wykładzie na temat Marii. Doskonale wiem, co mnie czeka, jeśli będę głosił fałszywą prawdę. I przemówił do mnie poprzez Słowo jednym wyrazem i za chwilę zrozumiałem, co miałem zrozumieć. A te Słowo to niewiasta.

Jana 19, 26 A gdy Jezus ujrzał matkę i ucznia, którego miłował, stojącego przy niej, rzekł do matki: NIEWIASTO, oto syn twój!

Wiem, że ten werset budzi wiele nieporozumień. Nie wiem, czy to KRK, czy poszczególni katolicy mówią, że Jezus zawierza ludzi Marii. Domyślam się, że z takiej interpretacji zrodziła się myśl, że Maria jest matką boską. Szkoda, że nikt tego nie potrafi potwierdzić w Słowie. Zostawmy to jednak.

Chcę wskazać na pewien aspekt, na który przed snem zwrócił mi Duch Św. Bardzo dobitnie wcisnął mi jedno słowo - niewiasto.

Jezus zwraca się do swojej matki bezosobowo. Nie mówi mamo, matko, lecz w innej osobie. Jakby do obcej kobiety, choć w rzeczywistości ona nie była obca, bo cały czas była matką Jezusa, taką "biologiczną".

W tym wszystkim chodzi o to, że Jezus przekazuje ważną informację, abyśmy NIE STRACILI  Z OCZU SEDNA PRAWDY. Ze zbawienie dokonało się w Nim, przez przelanie Jego krwi. Bóg doskonale wiedział, że ten werset będzie różnie interpretowany, co dziś obecnie właśnie widzimy w realu i tu na forum.

Właśnie, będzie różnie interpretowany, a wystarczy nauczyć się słuchać Ducha Św., a On jest chętny do wprowadzenia w Prawdę każdego człowieka. Bo Pan chce, aby każdy znalazł w Nim wolność. Aby każdy dostąpił zbawienia.

Wyjaśnił mi również wersety mówiące o tym, gdzie Maria zawołała, że wszystkie narody zwać ją będą błogosławioną. Ludzie tu równieź dopatrzyli się boskości u kobiety, zamieniając człowieka w kogoś więcej. Kolejny sporny punkt.

Prawdą jest, że zwać ją będą błogosławioną. Nawet ja zielonoświątkowiec to potwierdzam ;)  Bo była błogosławiona przez Boga, okazał jej wiele łask wybierając akurat ją z wielu niewiast do urodzenia Jezusa. To piękna i wspaniała łaska. To miała Maria na myśli, że Pan jej obficie błogosławił, użył jej i na tym koniec. A że ludzie dopatrują się tu czegos więcej, odsuwając na bok pełną Prawdę, że zbawienie dokonało się tylko i wyłącznie przez przelanie krwi Jezusa, ofiarę kogoś, kto był bez grzechu. Jest tu niebezpieczeństwo odebrania chwały Jezusowi.

Mam w sercu Ducha pokoju w tym temacie. Wcześniej miałem wątpliwości, niejasności, niepewność i nic tak naprawdę nie wiedziałem, co mam o tym wszystkim myśleć. Chciałem zrozumieć Katolików, ale nie było to łatwe. Dopiero, jak Janusz dał tekst innego autora, a tam aż raziło mi w oczy błędami, pobiegłem szybciutko do Pana w modlitwie, aby mnie poprowadził.

I dziękuję Bogu za mądrość i poznanie, jakie mi wlał. Teraz odnośnie tematu Marii moje serce jest wolne i spokojne. A najpiękniejsze jest to, że do niej nie mam już żadnych uprzedzeń. Była wspaniałą kobietą. I chwała Bogu za to, co uczynił poprzez nią!

Kochani, uczmy się słuchać Ducha, On nas poprowadzi we wszystkim. Bóg szuka ludzi rozumnych, którzy trzymają się Prawdy od Niego. W każdym kościele są różni ludzie różnego ducha. Ale na szczęście Jezus jest zawsze ten sam. :)