Autor Wątek: Rzeka czy łódź?  (Przeczytany 1198 razy)

AdamS

  • Gość
Rzeka czy łódź?
« dnia: 8 07 2010 o 11:08:43 am »
W ostatnich dyskusjach odczułem wśród nas wyraźną polaryzację koncepcji wiary i chrześcijaństwa. Taka dwoistość pojawia się niemal przy każdym temacie, a szczególnie zdominowała kwestie dotyczące zbawienia. Sprawa dla mnie jest o tyle ciekawa, że warto dla niej otworzyć osobny wątek, w którym podzielimy się własnym odczuciem i prześledzimy historyczne źródła na temat różnych koncepcji wiary i dostępu do zbawienia.

I tu rodzi się pytanie, które zadałem w temacie: czy kościół (jako pozastrukturalna społeczność Boża) jest ŁODZIĄ, miotaną przez żywioł wody i wiecznie zagrożoną przez głazy pojawiające się na jej drodze?... Łodzią, która skupić może tylko garstkę ocalonych?... Łodzią, którą trzeba chronić przed intruzami i nadmiernym balastem?...

Czy może jest raczej szeroką RZEKĄ, która niesie w sobie niezliczone formy życia, przybierając raz postać żywiołu, to znów charakter spokojnej toni z głębokim dnem? Rzeką, do której mają dostęp wszystkie istoty, łaknące wody?... Rzeką, której nic nie zagraża, bo Pan sprawił, że jest ona niezachwianą częścią Jego stworzenia?...
« Ostatnia zmiana: 13 08 2010 o 08:55:50 am wysłana przez AdamS »

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: ŁÓDŹ czy raczej RZEKA?
« Odpowiedź #1 dnia: 10 08 2010 o 22:02:07 pm »
Myślę, że jednym z najgorszych grzechów Kościoła jest ekskluzywność poszczególnych jego grup i przekonanie o wyższości własnego środowiska nad innymi.

Metaforę z rzeką uważam na bardzo trafioną. Zwłaszcza w kontekście ostatnich powodzi i podtopień. Rozpędzony żywioł potrafi zniszczyć wszystko na swej drodze. W podobnych kategoriach odbieram awanturę o krzyż przed Pałacem. To doskonała ilustracja, jak niebezpieczne może się okazać wykorzystywanie religii do walki politycznej. Podobnie jak pod falą powodzi, grupka oszołomów w parę tygodni bezrefleksyjnie niszczy wizerunek kościoła w naszym kraju.
Osobiście często odczuwam wstyd za innych chrześcijan. Ale wczoraj przeczytałem krótki fragment z Pism Marcina Lutra, który dał mi do myślenia:

"W świętym Kościele muszą być słabi i tacy, których czyny nas gorszą - tak, jak w ludzkim ciele są nie tylko kości, ale także słabe i miękkie mięśnie. Dlatego Królestwo Chrystusa składa się z tych, którzy dźwigają i z drugich, którzy są dźwigani. I nasze życie składa się z siły i słabości" (Na podst. Rz. 14,1: "A słabego w wierze przyjmijcie,nie wdając się w ocenę jego poglądów".) 

I taki jest też Kościół.

Kiedyś byłoby to dla mnie nie do pomyślenia, ale ostatnio uśmiecham się do myśli, że spotkam się kiedyś z podpałacowymi krzykaczami w Domu Ojca. Ale zanim to nastąpi czeka nas tutaj sporo roboty. Po zakończeniu powodzi przychodzi czas na szacowanie strat i usuwanie szkód. A potem? Pewnie przyjdzie kolejna.

Pozdrawiam!
Krzysiek

AdamS

  • Gość
Odp: ŁÓDŹ czy raczej RZEKA?
« Odpowiedź #2 dnia: 11 08 2010 o 09:01:18 am »
Krzysiek - i tu jest ryzyko stosowania metafor, że w każdej kryje się jakaś dwuznaczność ;) Porównując Kościół do rzeki nie miałem na myśli niszczącego żywiołu (w obliczu powodzi faktycznie skojarzenia idą w tą stronę). Myślałem przede wszystkim o szerokim dostępie do wody i jej życiodajnej właściwości.

A przeciwstawiając ten obraz łodzi (może lepszą metaforą byłaby wyspa?), chciałem wskazać na pewne tendencje izolacji i wyłączności zbawienia. Ks. Tischner określał to mianem "integryzmu", czyli budowania oddzielnego świata w poczuciu totalnego zagrożenia. Oczywiście sam Tischner zawsze się od takich postaw odcinał.

I jeszcze na marginesie: wstrzymywałem się długo, by nie brać udziału w dyskusjach zahaczających o politykę, ale skoro kolejny raz pojawił się ten wątek (problem krzyża pod Pałacem Prezydenckim), chciałbym od siebie powiedzieć, że sprawy nie da się tak jednoznacznie osądzić, jak to przedstawiają media (które wszystko strasznie wyjaskrawiają, podkręcając atmosferę i przekłamując intencje).

No ale to nie miejsce na tę rozmowę - ewentualną dyskusję proszę rozwijać w wątku, który już wcześniej został otwarty przez Krzyśka: http://koinonia.slowo.pl/swiadectwa-i-refleksje/krzyzacy-ii/new/#new
« Ostatnia zmiana: 11 08 2010 o 09:06:57 am wysłana przez AdamS »

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: ŁÓDŹ czy raczej RZEKA?
« Odpowiedź #3 dnia: 11 08 2010 o 10:53:49 am »
Cytuj
Krzysiek - i tu jest ryzyko stosowania metafor, że w każdej kryje się jakaś dwuznaczność

Powiedziałbym, że to jest właśnie siła metafory. Jest na tyle pojemna, że można się w niej doszukać zarówno pozytywnych  jak i negatywnych aspektów przedmiotu. Oczywiście mój poprzedni post był z założenia przewrotny, ale Kościół jest moim zdaniem i piękny i straszny jednocześnie.

Wątek krzyżowy odkładam na bok, bo głupotą byłoby ulegać zbiorowej nerwicy polskiej opinii publicznej.

Pozdrawiam!
Krzysiek

AdamS

  • Gość
Odp: Rzeka czy łódź?
« Odpowiedź #4 dnia: 11 08 2010 o 12:04:30 pm »
Powiedziałbym, że to jest właśnie siła metafory. Jest na tyle pojemna, że można się w niej doszukać zarówno pozytywnych  jak i negatywnych aspektów przedmiotu. Oczywiście mój poprzedni post był z założenia przewrotny, ale Kościół jest moim zdaniem i piękny i straszny jednocześnie.

Jeśli to było zamierzone odwrócenie metafory, to rozumiem :) ...i oczywiście się zgadzam - to bardzo istotne uzupełnienie tego obrazu. Żywioł wody bywa destruktywny, ale też może być okiełznany (niedaleko mnie pracuje elektrownia w Solinie) :)

A tak poważniej, wczytuję się w ten cytat z Marcina Lutra i widzę w nim zbieżność z rozważaniami Jana od Krzyża, czy Jeana Vanier'a. Obecność i świadomość słabości w życiu wspólnotowym ma wielki sens... A wizja współuczestnictwa w zbawieniu z ludźmi moralnie słabymi wcale nie musi być taka przerażająca ;) Wszak wszyscy odkryjemy wówczas swoją pełną i nieskażoną naturę.
« Ostatnia zmiana: 13 08 2010 o 08:56:44 am wysłana przez AdamS »

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Rzeka czy łódź?
« Odpowiedź #5 dnia: 24 09 2010 o 11:37:09 am »
Adamie ! Cytując ciągle śmiertelników i ich myśli, można rzeczywiście odpłynąć gdzieś na mieliznę. Na bezdroża, przed którymi przestrzega apostoł  w liście do Efezów w czwartym rozdziale.
Zachęcam żebyś częściej odnosił się do Biblii, wszak jesteśmy na forum... no właśnie, na jakim?

Staram się zrozumieć Twoje intencje podczas zakładania tego tematu. Lecz osobiście dla mnie TYLKO Biblia-Pismo Święte-Słowo Boże, jest wyznacznikiem analogii-porównań.
Tak więc najdoskonalszą analogią Kościoła i Chrystusa, jest małżeństwo i ciało ludzkie.
Tak więc Kościół przez duże „K”, nie jest ani łodzią ani też rzeką.

Podobnie też postrzega Krzysiek tę kwestię, pisząc:


Cytat: Krzysiek
Myślę, że jednym z najgorszych grzechów Kościoła jest ekskluzywność poszczególnych jego grup i przekonanie o wyższości własnego środowiska nad innymi.


Mam propozycje, żebyśmy ustalili, czym jest Kościół Jezusa Chrystusa, odkupiony Jego krwią, a czym lokalne, ziemskie twory religijne, do których też zalicza się kościół Rzymsko-Katolicki.
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

AdamS

  • Gość
Odp: Rzeka czy łódź?
« Odpowiedź #6 dnia: 24 09 2010 o 13:36:13 pm »
Adamie ! Cytując ciągle śmiertelników i ich myśli, można rzeczywiście odpłynąć gdzieś na mieliznę. Na bezdroża, przed którymi przestrzega apostoł  w liście do Efezów w czwartym rozdziale.Zachęcam żebyś częściej odnosił się do Biblii, wszak jesteśmy na forum... no właśnie, na jakim?

Zanim odniosę się do Twojej propozycji o ustalenie czym jest Kościół, pozwolę sobie zaprotestować przeciwko zawężaniu Bożej mądrości wyłącznie do kart Biblii. Według mnie jest to jeden z przejawów braku ufności do Boga ŻYWEGO, który działa tam gdzie chce i kiedy chce. Nie zamykajmy Bożego Słowa w pomniku biblijnych tekstów (przy pełnym dla nich szacunku, bo one faktycznie są najwyższym źródłem inspiracji dla każdego chrześcijanina).

Co znaczy, że Bóg jest żywy? To, że On nieustannie działa, czyli mówi również ustami śmiertelnego człowieka czasów pobiblijnych (zresztą pozwolę sobie zauważyć, że autorzy Biblii również byli śmiertelnikami, choć pisali niewątpliwie z natchnienia). Bóg jest żywy, to znaczy również, że on działa we wnętrzu każdego, kto się przed Nim otworzy, pozwalając mu dotknąć prawdy i rozróżnienia jej od kłamstwa w KAŻDYM wypowiedzianym słowie.

Zachęcam żebyś częściej odnosił się do Biblii, wszak jesteśmy na forum... no właśnie, na jakim?

Zadajesz, Cyprysie, retoryczne pytanie - otóż właśnie Słowo natchnione nie jest żadnym więzieniem litery, ale nieustannym powiewem Ducha Świętego, w którym wszystko się rozwija - całe nasze życie przyjmuje coraz to nowe, zaskakujące kształty. I w takim też kontekście pragnę widzieć cały nasz Kościół - ten niewidzialny i pozastrukturalny. Człowiek usiłuje podejmować różne kroki w obronie kościoła czy w imię jego jedności, tymczasem tylko Bóg prowadzić nas może do pełnej ekumenii. To właśnie na tym polega siła słowa natchnionego, że płynie jakby spoza czysto ludzkich kalkulacji i spoza tradycjonalnego zaskorupienia.

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Rzeka czy łódź?
« Odpowiedź #7 dnia: 27 09 2010 o 15:08:59 pm »
Cytat: AdamS
Zanim odniosę się do Twojej propozycji o ustalenie czym jest Kościół, pozwolę sobie zaprotestować przeciwko zawężaniu Bożej mądrości wyłącznie do kart Biblii. Według mnie jest to jeden z przejawów braku ufności do Boga ŻYWEGO, który działa tam gdzie chce i kiedy chce. Nie zamykajmy Bożego Słowa w pomniku biblijnych tekstów (przy pełnym dla nich szacunku, bo one faktycznie są najwyższym źródłem inspiracji dla każdego chrześcijanina).
                                                                                                                    To jest Twoja opinia. Dobrze że piszesz o tym otwarcie.

Jednakże zobaczmy co Pismo Święte mówi o kwestii podchodzenia do Boga?
O tym jak podchodzić należy do Pism. Czy takie podejście jest zawężaniem Boga?

(1) A to są przykazania, ustawy i prawa, których Pan, wasz Bóg, nakazał was uczyć, abyście je pełnili w ziemi, do której się przeprawiacie, aby ją posiąść. (2) Abyś był przejęty czcią dla Pana, Boga twego, przestrzegając po wszystkie dni twego życia wszystkich jego ustaw i przykazań, które Ja dziś nakazuję tobie, twoim synom i wnukom, i abyś żył długo. ...(12) strzeż się, abyś nie zapomniał o Panu, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli. (13) Będziesz przejęty czcią dla Pana, twojego Boga, i jemu będziesz służył, i na imię jego przysięgał. (14) Nie pójdziecie za innymi bogami, za bogami ludów, które są na około was,[ 5 Mojżeszowa 6]
ORAZ [ Jozuego 1,7   2 Królewska 21,8   2 Kronik 33,8   i wiele innych]

bw:    tego, co ci dobrego powierzono, strzeż przez Ducha Świętego, który mieszka w nas.
bg:    Strzeż dobrego pokładu przez Ducha Świętego, który w nas mieszka.
bt:    Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka.
[ 2 Tym 2,14]

Zobacz w podanych przeze mnie miejscach, jak bardzo ważne było to co podają Pisma?
[ Mt 21,42   26,54 i 56   Lu 24,27  i 45     Ja 20,9   Dz 8,35   17,11                    2 Tym 3,15   2 Pio 1,20   2 Tes 2,15   ]                                                                                                          Swoją wypowiedzią zdradzasz że reprezentujesz  liberalne podejście do Pisma Świętego.
Usiłujesz zachować szacunek do Słowa Bożego (przynajmniej tak to  nazywasz), a jednocześnie chcesz zachować twarz przed swoimi przywódcami duchowymi.
Proszę, wejrzyj w swoje wnętrze, czyja faktycznie nauka jest dla Ciebie ważniejsza, APOSTOLSKA?  czy  RZYMSKO   KATOLICKA?.
Nie oczekuje odpowiedzi na powyższe pytanie.
Nie obrażaj się, gdy oceniam Twój stosunek do Biblii.  :-*

Zobacz na postawę Jezusa Chrystusa, do ówczesnych znających prawo . Czyż nie było tam mnóstwo oceniania ich czynów?
Lecz oceniał też ich słowa.
bw:    Wszystko więc, cokolwiek by wam powiedzieli, czyńcie i zachowujcie, ale według uczynków ich nie postępujcie; mówią bowiem, ale nie czynią.
bg:    Przetoż wszystkiego, czegokolwiek by wam rozkazali przestrzegać, przestrzegajcie i czyńcie, ale według uczynków ich nie czyńcie; albowiem oni mówią, ale nie czynią.
                                                                             bt:    Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią.                                      [ Mt 23,3 ]

Wy zaś mówicie: Jeśliby człowiek rzekł ojcu albo matce: Korban, to znaczy: To, co się tobie ode mnie jako pomoc należy, jest darem na ofiarę,  już nie pozwalacie mu nic więcej uczynić dla ojca czy matki;
tak unieważniacie słowo Boże przez swoją naukę, którą przekazujecie dalej; i wiele tym podobnych rzeczy czynicie.
[ Mk 7,11-13 BW ]

Otwarcie tylko serca przed Bogiem nie jest wystarczające. Bo skąd biorą się przeróżne herezje? Czy właśnie nie stąd że objawienia i to co rzekomo człowiek słyszy, nie sprawdza ze Słowem Bożym?

Ażeby odróżnić prawdę od fałszu, niezbędne jest Słowo Boże. Nie można jedynie opierać się na wewnętrznych odczuciach.
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Rzeka czy łódź?
« Odpowiedź #8 dnia: 27 09 2010 o 18:20:42 pm »
 :)..."Który nas też uczynił sposobnymi sługami nowego testamentu, nie litery ale ducha; albowiem litera zabija ale duch ożywia." - 2 Kor. 3:6. ...cyprys,nauka Apostolska to mądrośc krzyża i właśnie taką naukę słyszę w swoim Kościele.Sama Biblia jeszcze nikogo nie zbawiła.Słowo zapisane w Biblii jest tylko teorią,która nabiera życia/ducha/na miarę naszej wiary.Szatan zna na pamięc cała Biblię ale nie potrafi ją ożywic we własnym życiu.Podobnie może byc z człowiekiem zakochanym tylko w teoretycznym poznawaniu Boga.Jest wielu świętych,którzy nie przeczytali Biblii ani razu a mimo to poznali tajemnicę/mądrośc/ krzyża.Duch Jezusa Chrystusa jest kluczem do Biblii...janusz f.

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Rzeka czy łódź?
« Odpowiedź #9 dnia: 28 09 2010 o 08:25:47 am »
Słusznie mówisz, to wiara ożywia Boże Słowo. Inaczej mówiąc, musi być zaangażowanie człowieka.

Toć przecież tak nie uważam, że litera zbawia. Przesłanie, nauka jaka płynie z tych liter, jest nam niezbędna do diagnozy, korekty, naprawy. Dlatego w Biblii są opisy wydawałby się dziwnych historii. W tym celu żeby nas pouczyć jak mamy postępować. W Biblii można znaleźć wskazówki do postępowania w każdych okolicznościach. Jak wybierać partnera życiowego, jak wychowywać dzieci, jak podchodzić do dóbr materialnych, jak reagować na grzech który widzę u swojego bliźniego, oraz wiele innych nauk.
 
Dlatego tak mocno akcentuję Pismo Święte, bo ono jest naprawdę święte i żywe. Nie jest to tylko litera, jak tysiące  innych też wartościowych publikacji.

Sama Biblia, Słowo Boże, nie może nigdy przywieść do pokuty. Tak jak wyłożył to Jezus Nikodemowi. Woda czyli to Słowo-Biblia, oraz Duch Boży, Duch Święty. Jak piszesz On jest kluczem.
Podobnie jak:
WIARA-UCZYNKI
MIŁOŚĆ-UCZYNKI
Jednakże ani wiary ani miłości ani też dobrych uczynków,  nie jesteśmy w stanie wytworzyć w nas sami, naszym staraniem. Tylko dzięki ŁASCE Bożej, ale przy naszym współudziale. ???

Nie mi oceniać tych rzekomych świętych, co nie przeczytali Biblii, a żyją według  przekazu tam zawartego. No chyba że masz na uwadze czasy przed okresem łaski.
Bóg wszystkich ludzi od czasu złożenia ofiary przez Jego Syna, oceniać będzie nie tylko na podstawie uczynków.
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Rzeka czy łódź?
« Odpowiedź #10 dnia: 28 09 2010 o 20:29:11 pm »
...wiara rodzi się ze słuchania Słowa,rodzi się z posłuszeństwa Słowu...Słowo było na początku u Boga i Bogiem było Słowo.../J.1,1-14/...cyprys na pewno się kiedyś spotkamy...Pozdrawiam Cię...janusz f. :)

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Rzeka czy łódź?
« Odpowiedź #11 dnia: 29 09 2010 o 07:11:15 am »
"cyprys na pewno się kiedyś spotkamy...Pozdrawiam Cię...janusz f. "

Myślę podobnie !
Tylko trwajmy w Chrystusie, i nie patrzmy na okoliczności.
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.