Autor Wątek: Komunia u katolików  (Przeczytany 252 razy)

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Komunia u katolików
« dnia: 16 05 2011 o 13:03:13 pm »
O pierwszej Komunii u katolików często źle się pisze (bo dobre pisanie byłoby "nudne", więc media wolą wyławiać różne patologie). Chciałbym więc jako katolik w kilku słowach nakreślić na żywo sytuację z wczorajszego dnia, w którym moja córka po raz pierwszy przyjęła ten sakrament. Nie przysłoniły tego żadne prezenty (już wcześniej prosiłem, aby nie było żadnych kosztownych upominków), ani też huczne imprezy (odbyło się zwykłe spotkanie przy stole, któremu towarzyszyło czytanie Pisma Świętego i dzielenie się świadectwami). Z radością stwierdzam, że w takim traktowaniu Komunii nie jestem odosobniony - coraz więcej rodzin stawia na prostotę i duchowe wyciszenie...

Komunia jest prawdziwym dniem jedności duchowej w Panu. Myślałem nad istotą tego duchowego zjednoczenia, które przecież nie dokonuje się przez jakieś zawłaszczenie człowieka przez Boga, lecz jest dokładnie odwrotnie - to Bóg zawierza się człowiekowi. Człowiek szuka już odtąd Boga nie w lęku, lecz w swym najgłębszym pragnieniu. Z tronów niebieskich i żywiołów niszczących - obrazu, który dotąd podsuwała ludzka wyobraźnia - Bóg zstępuje w ludzką kruchość, a także w chleb - stając się przez to Kimś bardzo dostępnym i bliskim, Kimś nieustannie obecnym w naszej realnej codzienności, a zarazem Kimś, kto jest POKARMEM. Pięknie to wyraża symbol bochenka chleba, który otrzymało każde komunijne dziecko...

Bóg niejako opuścił świat WYOBRAŻEŃ (wywołujących paraliżującą grozę), opuścił też świat IDEI (prowadzących do jałowych spekulacji), stając się dla człowieka źródłem PRAGNIENIA i jedyną możliwością NASYCENIA. Jest dostępny w każdej sytuacji - gdy jestem zdrowy i gdy choruję (na ciele lub na duchu). Usuwa się w cień tylko wtedy, gdy człowiek sam uzna, że Boga nie ma - w tej szczególnej delikatności i dyskrecji czuje się miłość opartą na szacunku. Bo nie ma miłości tam, gdzie brakuje szacunku, a ten nie może być budowany wyłącznie na kolanach (wtedy nie jest autentyczny). Szacunek kształtuje się przez oczy i uszy - przez zapatrzenie i zasłuchanie, a także przez cichą i głęboką ufność, która jest nieodłącznym atrybutem zawierzenia. Tak naprawdę nie wiem nic o Komunii, ponad to, że jest w niej Chrystus - i nie potrzebuję wiedzieć nic więcej, bo w zawierzeniu otwarte są oczy i uszy nie ciała i umysłu, lecz samej duszy.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Komunia u katolików
« Odpowiedź #1 dnia: 16 05 2011 o 17:03:16 pm »
(...) (odbyło się zwykłe spotkanie przy stole, któremu towarzyszyło czytanie Pisma Świętego i dzielenie się świadectwami). Z radością stwierdzam, że w takim traktowaniu Komunii nie jestem odosobniony - coraz więcej rodzin stawia na prostotę i duchowe wyciszenie...

I ja się bardzo cieszę Adamie :)


Cytat:  cytuj
- to Bóg zawierza się człowiekowi.

Raczej nazwałbym to zaproszeniem do przeżywania wspólnie wieczności z Bogiem. Bo zawierzyć się znaczy chyba - zaufać, polegać na kimś, oddać siebie komuś. Czy może się mylę?

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Komunia u katolików
« Odpowiedź #2 dnia: 16 05 2011 o 20:06:10 pm »
Raczej nazwałbym to zaproszeniem do przeżywania wspólnie wieczności z Bogiem. Bo zawierzyć się znaczy chyba - zaufać, polegać na kimś, oddać siebie komuś. Czy może się mylę?

Bardzo trafnie rozwinąłeś kwestię zawierzenia, Sebastianie - Bóg przez wejście w kruchość ludzkiej egzystencji niejako zawierza człowiekowi siebie. Niektórzy teolodzy (zdaje się, że z kościołów protestanckich) mówią nawet o "ranliwości" Boga - czyli o Jego głębokiej wrażliwości na każdą odpowiedź ze strony człowieka. Na tym polega zaufanie wobec człowieka - Bóg w pewnym punkcie historii przestaje być tylko Stwórcą Tronującym, dokonując pełnego wejścia w ludzkie bytowanie. To w pełni uświadamia mi, jak bliski jest Bóg w Chrystusie i w każdym napotkanym człowieku (bo przecież "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych...") - tu kryje się chyba największa TAJEMNICA Boga, który stał się Człowiekiem...

Bóg staje się Człowiekiem - rzecz niewyobrażalna w każdej religii - przez muzułmanów czy żydów traktowana jako "bluźnierstwo" (bo między Bogiem a człowiekiem jest nieprzekraczalna przepaść), przez buddystów i hinduistów - jako "głupstwo" (bo tam raczej pojawiają się aspiracje, aby to człowiek stał się Bogiem, nigdy odwrotnie). Jednak Bóg wchodzi w ludzką egzystencję nie po to, aby powalić człowieka na kolana, również nie po to, aby kreować się na greckiego herosa. Nie używa swej mocy w obronie własnej - przeciwnie: przyjmuje wszystko na swoje barki (wszystko, co człowiek w swej bezwzględności mu na ramiona zarzuci, nawet krzyż).

Dlatego żadna religia nie jest w stanie oddać głębi tego niewyobrażalnego zawierzenia, z jakim Bóg staje przed człowiekiem. A stając przed każdym, pyta milcząco: czy ty również mnie ukrzyżujesz? Czy ty mnie także wyśmiejesz? Czy po prostu mnie nie zauważysz?... Ale zadaje te pytania bardziej z nadzieją zawierzenia, że tym razem stanie się inaczej, że człowiek się otworzy, że powie za Tomaszem "Pan mój i Bóg mój" zamiast ponownie oskarżać o bluźnierstwo... Oczywiście zdaję sobie sprawę, że samo słowo "zawierzenie" może tu dziwić i budzić pewne wahania. Jednak myślę, że właśnie ono doskonale tu współbrzmi z trafnie użytym przez Ciebie innym słowem: ZAPROSZENIEM.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Komunia u katolików
« Odpowiedź #3 dnia: 16 05 2011 o 20:24:45 pm »
Rozumiem Adamie i dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.