...W tradycji katolickiej (mam tu na myśli tradycję duchową, nie zwyczajową), istnieje wiele głębi - ale można ją dostrzec tylko przez dobrą wolę jej zgłębienia. Wiem, że tylko Chrystus zbawia. Jednak zbawia również przez Kościoł (nie tylko katolicki). Zaś przykłady sprzeniewierzenia, o których wspomniałeś, obecne są wszędzie...
Nie ma czegoś takiego jak „tradycja duchowa”.
Bierze się to ze stylu przekładu Biblii Tysiąclecia, który nawiasem mówiąc używa takich określeń by poprzeć nazewnictwo w wyznaniu rzymsko-katolickim. Przykładowo słowo „nauka” jest tłumaczone jako „tradycja”
Nawet w obiegowym znaczeniu jakiejś doktryny, mowa jest o nauce, nie zaś o tradycji.
Słowo to powszechnie, kojarzy się z zapisem jakichś zwyczajów, obyczajów, związanych z jakąś grupą społeczną.
Gdyby przekaz tego czego nauczał Jezus i apostołowie, odnieść tylko do judaizmu, to byłoby to zrozumiałe. Lecz wartości które przekazał Mistrz i Jego naoczni świadkowie, jest ponadczasowy i ponad kulturowy. Piszesz że zbawia tylko Chrystus i dodajesz że też przez kościół. Celowo piszę to słowo z małej litery, gdyż organizm strukturalny-ziemski, jest stworzony przez człowieka. Są to różne denominacje-wyznania-religie.
Natomiast Kościół, który zbudował i buduje wciąż Jezus, jest ciałem Jezusa Chrystusa. To Jezus Chrystus właśnie umarł za KOŚCIÓŁ czyli OBLUBIENICĘ.
Tym Kościołem są wszyscy naśladowcy Pana, Mistrza, Jezusa Chrystusa. W skład Oblubienicy wchodzą uczniowie Jezusa z różnych ugrupowań religijnych, katolicy, prawosławni, ewangelicy, kalwiniści, baptyści, zielonoświątkowcy, oraz wiele innych których nie jestem w stanie wymienić.
Liczy się nie tyle wiara-wyznanie tej wiary (polecam 3 rozdział Heb) co WYKONYWANIE.
Tę sprawę wyjaśnia obszernie list do Efezów 5 i I list do Koryntów 12 .