Ks. Hryniewicz przestrzega przed pychą „posiadania prawdy”. Zaznacza, że poznanie prawdy – czy to w oparciu o Biblię czy o tradycję – jest zawsze cząstkowe, bo pełnia prawdy jest tylko w Bogu:
Ogólnie rzecz biorąc prawie zgadzam się z księdzem . Jednak dlaczego zrównuje Biblie i Tradycje ?
Może być TYLKO JEDEN AUTORYTET , zwłaszcza że te dwa autorytety są rozbieżne .
Ewangelia to Boże przesłanie o ratunku , jest największym skarbem Kościoła, zdeponowanym w Piśmie Świętym. Chyba nam wszystkim o to chodzi.. Nie zaś o to żeby pojednać różne wyznania religijne , budując ekumenizm .
Wszystkie religie chrześcijańskie bazują na Biblii , albo ją przekręcając , lub ujmując i dodając coś co pasuję do tradycji , doktryn . Powołując się przy tym na Ojców Kościoła i na historię .
Oczywiście dorobku Ojców Kościoła nie można lekceważyć , lecz należy wybrać TYLKO TO CO JEST ZGODNE Z PISMEM ŚWIĘTYM .
"Nawet papież Jan Paweł II uznał równą winę wszystkich kościołów za podział chrześcijaństwa. Myślę, że to również daje podstawy, by szukać jedności w dialogu, a nie w narzucaniu własnych (tj. katolickich) racji. Piszę to jako katolik, więc zdaję sobie sprawę, że mogę zostać posądzony o nielojalność - dla mnie jednak ważniejsza jest lojalność wobec Chrystusa, dlatego wybieram właśnie tę drogę poszukiwań......Nie chcę traktowac wiary jak supermarketu, w którym wybierałbym to co mi odpowiada. Jestem skłonny przyjmować prawdy ustalone przez Kościół - nawet te, których do końca nie rozumiem. Problem tkwi jednak w tym, że w Kościele wyczuwa się pewną nieufność wobec świeckich i w związku z tym nie traktuje się ich podmiotowo (przynajmniej ja to tak w swoim wąskim środowisku odczuwam......Kiedy coś odczuwam inaczej i o tym głośno mówię (zaznaczając, że to tylko moje odczucie) od razu klasyfikowany bywam jako wróg lub przynajmniej jakiś liberał, z którym nie warto rozmawiać. A przecież świadoma wiara wymaga uzasadnienia, stąd tak bardzo potrzebna jest otwartość na trudne pytania i umiejętność wczucia się w inny punkt widzenia."
Twoja wypowiedź bardzo mi się podoba . Chwała Bogu za trzeźwe spojrzenie .
Jednak problemem wszystkich ludzi jest grzech,dlatego nie można na siłę szukać jedności w dialogu . A to dlatego, że po pierwsze, wykoślawia on nasze życie – wszystko, co w nas cenne – pragnienia, dążenia, cele, motywacje, ich realizację, nasze więzi. Po drugie, zrywa również więź każdego z nas z Bogiem, którą naturalnie człowiek przed upadkiem w grzech posiadał. Dalej, grzech nie podoba się Bogu i ściąga na nas Jego sąd – zarówno małe, doczesne sądy i kary, jak i ten Ostateczny, którego wyrok zadecyduje o naszym wiecznym potępieniu. Ze względu na grzech, który spaczył każdą dziedzinę naszego życia, nikt nie zasługuje na to, aby być w niebie. Nikt nie może również wymagać od Boga błogosławieństwa za swoje cnotliwe życie. Bóg nie jest do niczego względem człowieka zobowiązany; nic człowiekowi nie jest winien prócz sprawiedliwego, potępiającego wyroku, ze względu na swoją świętość (oddzielenie od grzechu) i sprawiedliwość.
W związku z tym człowiek rozpaczliwie potrzebuje ratunku (czyli zbawienia) od grzechu i jego skutków; potrzebuje pojednania z Bogiem i nowego życia; jakiegoś sposobu, aby zamiast na wieki doświadczać Bożego gniewu, doświadczać Bożej miłości.
Nie ma innego sposobu na to, aby pojednać się z Bogiem. Bóg dał aż Swego Syna i tylko Swego Syna jako pośrednika między sobą a nami, który obdarza nas zbawieniem i nowym, wiecznym życiem.
Zbawienie Chrystus daje grzesznikom z łaski. I nie inaczej. Oznacza to, że nie można sobie na nie zasłużyć, bo gdyby Bóg dawał je w zamian za zasługi, nie byłoby z łaski, a Pismo uczy, że z łaski właśnie jest. Oznacza to, że zbawienie jest darem Bożym, prezentem, które Bóg daje nie w zamian za dobre uczynki, ale za darmo, właśnie niezasłużenie, każdemu, kto prosi – przychodząc do Niego poprzez Chrystusa
"Gdyż nie da się wykluczyć wpływu filozofów na wybory(decyzje) ludzi ......zredukowanie depozytu wiary tylko do Biblii wydaje mi się zbyt dużym uproszczeniem.......Teraz patrze na to inaczej skoro kościół katolicki przetrwał 2000 lat to nie było by to możliwe gdyby nie było w nim Ducha Świętego.Jest to jakby nie patrzeć najstarsza instytucja na świecie...a może się mylę znacie starszą??......Znajomy moich rodziców jeździł po świecie poszukiwał Boga i znalazł w kościele katolickim,gdyż w/g niego kościół ten daje najwięcej wolności...
Drogi bracie hub , myślę iż błądzisz . Proszę pogrzeb trochę w historii , od kiedy jest KRK , a od kiedy wspólnoty opisane w Dziejach Apostolskich . Prześledź też proszę historię papieży .
Zbawienia nie da chodzenie do kościoła, choćby najlepszego (choć kościół jest konieczny dla uświęcenia, czyli życia po nawróceniu).
Zbawienia nie dadzą żadne dobre uczynki (choć one przyjdą, jako skutki nawrócenia).
Zbawienia nie dadzą żadne mistyczne przeżycia ani zyskiwanie ponad naturalnych zdolności (choć Bóg działa ponad naturalnie w życiu swych dzieci).
Zbawienia nie daje wychowanie w rodzinie chrześcijańskiej, choćby najlepszej (choć, mimo że każdy sam musi zaufać Chrystusowi w swoim życiu, pobożne wychowanie może wspaniale się do tego przyczynić).
Zbawienia nie da chrzest (choć każdy zbawiony powinien się ochrzcić, jako posłuszny Bogu nowy człowiek) ani przystępowanie do Wieczerzy Pańskiej – Eucharystii (choć wierzący człowiek powinien korzystać z tego błogosławionego zaproszenia Zbawiciela, by wspólnie z całym kościołem zasiadać przy jednym stole ze Swym Zbawcą).
Zbawienie da TYLKO powierzenie w uległości Bogu swego życia Chrystusowi, doskonałemu Zbawicielowi; czyli wiara w Słowo Chrystusowe – Ewangelię, która jest mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy.
ZGADZAM SIĘ TYLKO Z tym co napisała hana .Przede wszystkim NIECH PŁYNIE CHWAŁA JEZUSOWI .
Ale też i Tobie składam podziękowanie , bo jako kobieta masz inne , pełne miłości spojrzenie . Z Twojej wypowiedzi tchnie miłość , bardzo mnie budujesz .