Autor Wątek: Protestancka droga ekumenizmu - Karl Barth  (Przeczytany 3083 razy)

AdamS

  • Gość
Protestancka droga ekumenizmu - Karl Barth
« dnia: 2 05 2010 o 12:31:21 pm »
W ostatnim czasie natknąłem się na ciekawe teksty Karla Bartha - jednego z czołowych teologów protestanckich zaangażowanych w ekumenizm. Postać nietuzinkowa - żył w latach 1886-1968, w Szwajcarii - choć był kalwinistą, występował przeciw koncepcji predystynacji. Zdecydowanie sprzeciwił się Hitlerowi, odważnie nazywając go przeciwieństwem Chrystusa (za co oczywiście musiał uchodzić z Niemiec).

W pamięci utkwiły mi następujące tezy, zawarte w pismach Bartha:
1. Predystynacja pozytywna (wybranie człowieka wyłącznie do zbawienia, a nie do potępienia)
2. Biblia jako częściowe "ujawnienie" (a nie totalne objawienie) - za pomocą niedoskonałego, bo przecież tylko ludzkiego, języka
3. Wiara głoszona słowem i postawą, a nie rozbudowanym ceremoniałem i religijnym "zdobnictwem"
4. Wiara wychodząca poza religię, ale również poza możliwości racjonalne...

Ciekaw jestem jakie macie odczucia w zetknięciu z tego rodzaju teologią?*

*PS. Przyznam się, że choć czasem używam słowo "teologia", zawsze budzi ono we mnie wewnętrzny sprzeciw - stosowanie w relacji do Boga jakiejś kolejnej -logii (na wzór biologii, geologii itp.) przywodzi dość instrumentalne skojarzenia. Po prostu poddawanie istoty Boga analizie według mnie kłóci się z szacunkiem do Jego osoby.
« Ostatnia zmiana: 2 05 2010 o 12:36:08 pm wysłana przez AdamS »

Macieq

  • Gość
Odp: Protestancka droga ekumenizmu - Karl Barth
« Odpowiedź #1 dnia: 7 05 2010 o 12:02:37 pm »
Adaś, zacznę może od końca, czyli Twojego PS.-u. Nie ukrywam, że to mnie trochę zachęciło do refleksji. Wyciągnąłem takie wnioski: a) dla mnie jest dobre ujęcie to w pewną "-logię", bo dzięki temu lepiej można ją zrozumieć i tak ułożyć sobie wszystko w główce, by było logiczne. b) Na okładce podręcznika do dogmatyki od "Więzi" jest zapisany sen św. Augustyna. Oto na brzegu morza zobaczył dziecko, które starało się za pomocą muszelki przelać wody morza do dołka wykopanego w piasku. Morzem jest niezgłębione misterium Boga, muszelką teologia. Niewiele, nieskończenie mało jesteśmy w stanie pojąć z Bożej tajemnicy. Jeżeli będziemy to mieli na uwadze, to nie widzę nic niewłaściwego w ujęciu Boga w jakąś "-logię".

A teraz Barth; co do tych postulatów, mam takie przemyślenia:
1) do zbawienia konieczna jest łaska Boża. Czy człowiek został do czegoś predystynowany? Nie uważam tak. Albo w swojej wolności szuka sposobu, by współpracować z tą łaską, albo ją świadomie i dobrowolnie odrzuca.
2) Biblia nie jest zapisem wszystkiego co Bóg powiedział (nie wszystkie słowa Jezusa zostały tu umieszczone; zaglądnij w ostatnie zdanie w ostatniej Ewangelii). Biblia zawiera wystarczająco dużo informacji, z których można się dowiedzieć "(...) co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?" (Mk 10, 17b)
3) Tutaj się zgadzam - nasze serce, nasza postawa jest ważniejsza, ceremoniał i zdobnictwo są na drugim planie, chociaż... tu mi się przypomina fragment "Gromadźcie sobie skarby w niebie" (Mt 6, 20). Skoro jest opcja, by zdobyć więcej skarbów, to czemuż by nie skorzystać?
4) Oczywiście. Wiara zawsze będzie próbowała objąć to, co rozum nigdy nie uchwyci. I tu mi przychodzi na myśl pierwsze zdanie z "Fides et ratio" Jana Pawła II: "Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy".

Mam nadzieję, że conieco się rzuciło światła na ten temat... :)

AdamS

  • Gość
Odp: Protestancka droga ekumenizmu - Karl Barth
« Odpowiedź #2 dnia: 7 05 2010 o 12:16:10 pm »
Dziękuję Ci, Maćku, za obszerne ustosunkowanie się do mojej wypowiedzi. Zaznaczam, że nie studiowałem pism Bartha i tylko w pobieżnym zetknięciu z jego przemyśleniami postanowiłem tu zwrócić uwagę na kilka punktów, podsumowujących założenia jego myśli teologicznej.

Koncepcję "predystynacji pozytywnej" odbieram jako opozycję do kalwinistycznej predystynacji potępionych - Barth wyraźnie przeciwko temu zaprotestował, tworząc taką właśnie tezę, którą osobiscie rozumiem jako przeznaczenie w sensie ZAPROSZENIA. Wiadomo, że Bóg w swej miłości niczego nie narzuca człowiekowi - nie może więc też narzucać zbawienia. Ale też wszelkei przeznaczenie do potępienia byłoby sprzeczne z Miłosierdziem.

Poruszyłeś słynną anegdotę z życia św. Augustyna dot. czerpania morza muszelką. Myślę, że to jest właśnie doskonały przykład na mizerność wszelkich prób ontologicznego wyjaśnienia istoty Boga :) Możemy jedynie o tyle się do Niego zbliżyć, o ile On sam sie nam objawi. A według mnie objawia się głównie w przestrzeni RELACYJNEJ (w relacjach międzyosobowych). Dlatego jestem sceptykiem w kwestii szczegółowych wywodów tomistycznych o charakterze ontologicznym.
« Ostatnia zmiana: 7 05 2010 o 12:21:25 pm wysłana przez Adam »

Macieq

  • Gość
Odp: Protestancka droga ekumenizmu - Karl Barth
« Odpowiedź #3 dnia: 7 05 2010 o 16:31:33 pm »
Wiesz, myślę, że tomaszowe dowody na istnienie Boga mają już wartość jedynie historyczną (przynajmniej dla mnie). No bo jak za pomocą rozumu objąć to, co wykracza ponad rozum (Bóg jest "metarozumowy")? Nasuwa mi się na myśl pojęcie "uchwycenie Nieuchwytnego".

Znalazłem też jedną katechezę Jana Pawła II na ten temat. Warto zajrzeć:
http://www.apostol.pl/janpawelii/katechezy/dowody-na-istnienie-boga

AdamS

  • Gość
Odp: Protestancka droga ekumenizmu - Karl Barth
« Odpowiedź #4 dnia: 13 05 2010 o 13:41:04 pm »
Maćku, bardzo mi odpowiada treść tego artykułu - w odniesieniu do samego CHARAKTERU "dowodów" jakie stosuje się wobec istnienia Boga. Jak słusznie autor zauważa, są to dowody w innym znaczeniu niż zwykle:

"Mówiąc o dowodach na istnienie Boga, musimy podkreślić, że nie chodzi o dowody w porządku naukowo-eksperymentalnym."

Dowody dotykają raczej kwestii naszego wewnętrznego "przeczucia". Człowiek wierzący nie może udowodnić słusznosci swej wiary - podobnie jak nie można niewidomemu opowiedzieć o kolorach, jeśli ich nigdy nie widział. W tym sensie dowody św. Tomasza tracą sens. Natomiast ich znaczenie nadal jest żywotne w sferze wewnętrznego powiązania wiary ze światem fizycznym.

Macieq

  • Gość
Odp: Protestancka droga ekumenizmu - Karl Barth
« Odpowiedź #5 dnia: 14 05 2010 o 08:48:07 am »
Pamiętam jak jechałem raz na stopa ze szkoły do domu zabrał mnie jeden facet w wieku... no, mógłby być moim dziadkiem. I opowiedział mi pewną historię.

W latach 70-tych władował się z jakimś swoim kolegą do pociągu, wchodzą do przedziału a tam siedział franciszkanin (chyba; tak wywnioskowałem z jego opisu). I zaczęli sobie dyskutować z tym osobnikiem w habicie. I z tej dyskusji zapamiętał jedną rzecz; zapytali go czy on wie, że Bóg jest. On odpowiedział mniej więcej tak: "Nie wiem. Ja w niego wierzę. Gdybym wiedział, nie musiałbym wierzyć. A tymczasem pozostaje mi tylko wiara."

Nie ma możliwości udowodnienia istnienia Boga, jak i też nie ma możliwości udowodnienia Jego nieistnienia. Pamiętacie w Anglii te autobusy z napisem "Boga prawdopodobnie nie ma"? Paradoxalnie, autorzy tej kampanii mieli rację. To tak jakby napisali "Bóg prawdopodobnie jest". Skoro nie ma możliwości udowodnienia bądź zanegowania jego istnienia, to wszystko opiera się na "prawdopodobnie."

AdamS

  • Gość
Odp: Protestancka droga ekumenizmu - Karl Barth
« Odpowiedź #6 dnia: 14 05 2010 o 10:35:06 am »
Masz rację, Maćku - każde wyrażenie niepewności jest swoistym wyznaniem wiary! :) Pamiętam, z tymi autobusami to był istny cyrk - akcja spowodowała zaraz kontrakcję, a w całym tym zgiełku ludzie jakby zapomnieli, że wiara w sferze racjonalnej opiera się właśnie na wątpieniu.

Ciekawa historia z tym zakonnikiem - dał bardzo dojrzałą odpowiedź i myślę, że gdyby każdy wierzący w ten sposób dawał świadectwo, kościoły byłyby pełne wiernych. Wiara na siłę udowadniana traci swą moc, podobnie jak mądrość narzucana autokratywnie przestaje być przekonywująca.

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Protestancka droga ekumenizmu - Karl Barth
« Odpowiedź #7 dnia: 24 09 2010 o 15:34:56 pm »
Widzisz drogi Adamie, też kierujesz się skojarzeniami. Podobnie jak dla mnie słowo „mit”, źle się kojarzy, dla Ciebie zaś „teologia”.

Bo cząstkowa jest nasza wiedza i cząstkowe nasze prorokowanie;...Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas poznam tak, jak jestem poznany.[ 1 Kor 13,9 i 12 BW ]

Nie znam wniosków  cytowanego przez Ciebie człowieka.
Znam natomiast naukę apostolską, na podstawie niej pragnę odnieść się do  przedstawionych zagadnień.


Słowo Boże naucza że jest wybranie do zbawienia i do potępienia. Jednakże nikt z ludzi tego nie może rozpoznać, ta sprawa jest przed nami zakryta. Pewne rzeczy są zakryte, mówi o tym Biblia, więc trzeba się z tym pogodzić.
A może to i lepiej. Bo co by było gdybyśmy wiedzieli. Przykładowo, ktoś uczciwy, szanujący innych, mógłby powiedzieć sobie, jestem wybrany i nie ma znaczenia jak będę żył. Inny przykładowo ktoś bardzo porywczy, powiedziałby, jestem złym człowiekiem więc zapewne Bóg przeznaczył mnie na potępienie i tkwiłby w swojej złości.


bw:    Albowiem wielu jest wezwanych, ale mało wybranych.
bg:    Albowiem wiele jest wezwanych, ale mało wybranych.
bt:    Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych.
[ Mt 22,14 ]
 ci, którzy nie wierzą Słowu, potykają się oń, na co zresztą są przeznaczeni.
[ 1 Piotra 2,8 BW ]

Poganie słysząc to, radowali się i wielbili Słowo Pańskie, a wszyscy ci, którzy byli przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli.[ Dz 13,48 BW ]

Będą oni walczyć z Barankiem, lecz Baranek zwycięży ich, bo jest Panem panów i Królem królów, a z nim ci, którzy są powołani i wybrani, oraz wierni.[ Ap 17,14 BW ]
Nieodwołalne są bowiem dary i powołanie Boże.[ Rz 11,29 BW ]

Z tym zagadnieniem związany jest temat, o utraceniu  zbawienia. W tej kwestii Biblia też jednoznacznie mówi że, kto wytrwa do końca zbawiony będzie.                                                                                                           Odnośnie zagadnienia dotyczącego objawienia, czy jest ono pełne czy nie.
Mówi o tym już cytowany wers z listu do Koryntów. Lecz to co jest niezbędne do osiągnięcia celu, znamy. Biblia jest wystarczająca do uzyskania życia wiecznego czyli zbawienia.

Wiara musi iść razem z uczynkami. Jednakże ważna jest kolejność. W Biblii  jest tak mocno akcentowana ta kwestia, że nie będę przytaczał wersetów.

Widzisz Adamie, ja jeszcze na jedno słowo mam uczulenie, a jest nim „religia”
Tam gdzie kończy się logika, zaczyna się WIARA. Wiara jest fundamentem, Gdyż bez wiary nie można podobać się Bogu.
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Protestancka droga ekumenizmu - Karl Barth
« Odpowiedź #8 dnia: 24 09 2010 o 18:09:06 pm »
...Słowo Boże naucza że jest wybranie do zbawienia i do potępienia. ...Cyprys,wybrani do potępienia,któż to tacy?O co Ci chodzi?   janusz f. :)

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Protestancka droga ekumenizmu - Karl Barth
« Odpowiedź #9 dnia: 24 09 2010 o 18:20:04 pm »
Przeoczyłem ten werset.
 ci, którzy nie wierzą Słowu, potykają się oń, na co zresztą są przeznaczeni.
[ 1 Piotra 2,8 BW ]
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Protestancka droga ekumenizmu - Karl Barth
« Odpowiedź #10 dnia: 24 09 2010 o 19:14:25 pm »
..."Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu,i na znak,ktoremu sprzeciwia się będą"/Łk.2,34/Symeon mówi o Jezusie Chrystusie,który krzyżuje naszą religijnośc a wzamian daje żywą wiarę...Pozdrawiam...janusz f.

AdamS

  • Gość
Odp: Protestancka droga ekumenizmu - Karl Barth
« Odpowiedź #11 dnia: 25 09 2010 o 21:51:10 pm »
ci, którzy nie wierzą Słowu, potykają się oń, na co zresztą są przeznaczeni.
[ 1 Piotra 2,8 BW ]

Pozwól, Cyprysie, że zacytuję te słowa w szerszym kontekście z Biblii Tysiąclecia:

Wam zatem, którzy wierzycie, cześć! Dla tych zaś, co nie wierzą, właśnie ten kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się głowicą węgła - i kamieniem upadku, i skałą zgorszenia. Ci, nieposłuszni słowu, upadają, do czego zresztą są przeznaczeni. Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła, wy, którzyście byli nie-ludem, teraz zaś jesteście ludem Bożym, którzyście nie dostąpili miłosierdzia, teraz zaś jako ci, którzy miłosierdzia doznali.

Myślę, że samo słowo "przeznaczenie" też jest obciążone różnymi skojarzeniami. Jedni dopatrują się w nim jakiejś bezwzględności, inni ślepego losu, czyli zamkniętej pułapki fatum. Mnie się wydaje, że napotykamy tu na spore ograniczenie, które leży w czasie. Nie znamy przyszłości (i nie powinniśmy dążyć do jej odsłaniania), ale Bóg ją przenika - choć mamy wolną wolę, to jednak to, co potencjalnie mamy uczynić już się w jakiś sposób dokonało.

To tajemnica, która całkowicie wymyka się naszemu rozumowaniu. Dlatego wolę w tej kwestii całkowicie zanurzyć się w Bożym miłosierdziu, o którym mowa jest w dalszej części przywołanego przez Ciebie cytatu.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Protestancka droga ekumenizmu - Karl Barth
« Odpowiedź #12 dnia: 26 09 2010 o 08:00:04 am »
...czy rzeczywiście są ludzie z góry przeznaczeni na potępienie?Czy to co głoszą Kalwini o predestynacji jest powszechną nauką we wszystkich Kościołach protestanckich?Czy jest to nauka zgodna z Duchem Biblii?  Nauka katolicka głosi, że predestynacja nie dotyczy pojedynczego człowieka, nie oznacza konkretnego ustalenia jego losu (wiecznego zbawienia lub potępienia), ale dotyczy powszechnego porządku zbawczego Boga, dostępnego dla wszystkich ludzi. Jezus Chrystus oddał swe życie za wszystkich ludzi i zaprasza do wiary w Niego. Wynika to m.in. z tego, że słowa Chrystusa na Ostatniej Wieczerzy (Mt  26, 28) o przelaniu Jego krwi (czyli śmierci na krzyżu) "za wielu", należy rozumieć w znaczeniu semickim, co oznacza "za wszystkich". Człowiek w sposób wolny może przyjąć propozycję Boga lub ją odrzucić. Ostateczny los poszczególnego człowieka nie jest z góry określony, pojedynczy człowiek nie jest predestynowany; wyrok w tej sprawie zapada dopiero na sądzie ostatecznym. :)Pozdrawiam...janusz f.

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Protestancka droga ekumenizmu - Karl Barth
« Odpowiedź #13 dnia: 27 09 2010 o 08:05:38 am »
Zadajesz pytania, czy protestanci postępują według Biblii. Czyż tego nie można zweryfikować?                                                                                    Chwilę później  konkludujesz że Rzymsko  Katolicy głoszą coś. Lecz ani protestantów, ani katolików nie konfrontujesz ze Słowem Bożym. Nie kapuję co  chciałeś przez to powiedzieć?

Przecież kwestia przelania krwi Zbawiciela w Piśmie Świętym jest określona jednoznacznie.
Wszyscy umarli w Adamie, natomiast nie wszyscy dostąpią zmartwychwstania z Jezusem.
Los człowieka JEST z  GÓRY przeznaczony. Jednakże, już to wyjaśniałem. Pomimo, raczej zwłaszcza  iż jest to  Bożym, tajemnym postanowieniem,   NIE WOLNO NAM  tego DOCHODZIĆ. :-X
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Protestancka droga ekumenizmu - Karl Barth
« Odpowiedź #14 dnia: 27 09 2010 o 08:45:47 am »
Determinizm nie jest jedynym sposobem mówienia o przyszłości. Oczywiście nie wszyscy protestanci podzielają pogląd o predestynacji. Ja nie podzielam. W ogóle proponuję zaniechać używania sformułowania "Protestanci", bo może się pod nim zmieścić niemal wszystko.
Bóg kocha wszystkich, czego wyraz daje w Piśmie. Nie wiem, jak jednocześnie mógłby jednych z góry skazywać na wieczne potępienie. Nie wierzę w to. To, że Bóg jest ponad czasem nie oznacza, że wszystko jest zaplanowane. Coraz bardziej skłaniam się ku przekonaniu, że przyszłość jest otwarta, od nas zależy, jak ją sobie zorganizujemy, czy będziemy żyć w zgodzie z Bogiem i jego Słowem, czy ignorować jego zaproszenie. Takie podejście wyklucza predestynację jednostki.

Pozdrawiam,
Krzysiek