Autor Wątek: JUDAIZM - duchowość bliska naszej  (Przeczytany 1250 razy)

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
JUDAIZM - duchowość bliska naszej
« dnia: 21 03 2011 o 14:28:38 pm »
W ostatnich dniach Słońce wykazywało maksymalna aktywność, a jednocześnie Księżyc osiągnął swe perygeum (zbliżył się do ziemi na odległość blisko 350 tys. km, podczas gdy w innych latach bywa oddalony ponad 400 tys. km). Czy te zjawiska wpłynęły na aktywność sejsmiczną (ostatnie trzęsienie ziemi w Japonii) i społeczną (rewolucje jakie przetoczyły się przez Afrykę) – tego się nie dowiemy, ale z pewnością stanowią ciekawe tło do rozmyślań nad burzliwymi losami ludzkości... Myśli moje tej nocy pobiegły w stronę dwóch narodów – Izraela i Polski. Wspólne cechy widoczne są nie tylko w zakresie polskiej diaspory żydowskiej. Pewne podobieństwa wynikają też ze sposobu ukonstytuowania się i trwania tożsamości narodowej. W jednym i drugim przypadku wyrosła ona na gruncie panowania zupełnie obcej kultury i przez wieki kształtowała się w oparciu o nieustanne zagrożenia, a także – na co chciałbym zwrócić szczególną uwagę – najbardziej umacniała się w obliczu klęsk i czasów niewoli, kiedy to jedynym sposobem ocalenia było wpisanie wartości narodowych w tradycje religijne i przekazy rodzinne. To właśnie w tej przestrzeni nastąpiło jakieś gruntowne „przeistoczenie” pierwotnych wartości plemiennych.

W warunkach niewoli kształtowała się MISZNA (nauki rabiniczne przekazywane ustnie i spisane w II w n.e.), a potem TALMUD (żydowski „katechizm” z III-VI wieku). Warto przypomnieć kilka okresów z dziejów narodu żydowskiego, które miały wpływ na kształtowanie się tych mądrości, a jednocześnie silnie wpływających na żydowską mentalność i cały system wartości: VIII w p.n.e. – niewola asyryjska,  VI w p.n.e. – niewola babilońska,  IV w p.n.e. – panowanie hegemonii perskiej i aleksandryjskiej (najpierw Aleksander Wielki, potem jego dawny dowódca, Ptolomeusz, który obwołał się władcą Egiptu), II w p.n.e. – niewola pod panowaniem Syryjczyków z Antiochem Epifanesem (zmuszającym Żydów do składania ofiar bogom helleńskim, co doprowadziło do zwycięskiego powstania). Potem było trochę wolności, zanim przyszła kolejna niewola – pod władaniem Rzymu. I znów wybuchły powstania, tym razem przegrane (I i II wiek), które doprowadziły do całkowitej utraty szczątków autonomii państwa i zniszczenia świątyni. Ale osiągnięcie tego punktu klęski stało się dla Żydów punktem zwrotnym na drodze do prawdziwego odrodzenia! Co się dzieje dalej?...

Po zburzeniu świątyni Talmud zaleca modlitwę w miejsce krwawych ofiar. Jednocześnie rolę świątyni przejmują bet-midrasze (domy nauki), zaś orężem staje się spisywana i przekazywana tradycja talmudyczna. Kończy się czas jakiejś burzliwej „fermentacji zewnętrznej”, jaka miała miejsce od czasów Abrahama, a rozpoczyna się kształtowanie zaczynu pod „fermentację duchową”, która również rodzi się w bólach. Pierwsze wieki to burzliwe ścieranie się nauk Szammaja (wąska interpretacja Prawa) ze szkołą Hillela (odchodzącą od formalizmu w stronę budowania żywych relacji z Bogiem i człowiekiem). Kiedy pojawił się Jezus, mentalność walecznych Izraelitów została ostatecznie zamieniona w „wino Nowego Testamentu”. Walka zewnętrzna nadal trwała, ale w obrębie chrześcijaństwa i niektórych szkół żydowskich przeniosła się na zupełnie nowy grunt, gdzie zmagania są już czysto duchowe. Wojowniczy nów księżyca osiągnął swą rodzicielska pełnię…

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: JUDAIZM - duchowość bliska naszej
« Odpowiedź #1 dnia: 14 04 2011 o 14:31:16 pm »
Właśnie obejrzałem wspaniałe świadectwo Żydówki, która przez pełne otwarcie znajduje Boga żywego ponad wszelkimi religiami - http://spotkania.wiara.pl/doc/687502.Milosc-jedynym-rozwiazaniem  To daje tyle do myślenia, jak zadziwiające są drogi Pana - czasem dopiero tragiczne położenie wyzwala w człowieku to co najpiękniejsze, prowadząc go przez cierpienie i  śmierć do Tego, który jest Życiem.

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan
Odp: JUDAIZM - duchowość bliska naszej
« Odpowiedź #2 dnia: 12 05 2011 o 14:43:00 pm »
Dlaczego potrzebujemy murów?- rozważania dla żydów i chrześcijan            

Ocena użytkowników: / 27
SłabyŚwietny
 Dwa święta 10 Tewet (6 I 2009) oraz Święto 9 Aw (30 VII 2009) są ze sobą tak ścisle związane, że to drugie jest niejako kontynuacją żałoby i pokuty, która  zaczyna się 10 Tewet. Wydarzenia historyczne, do których oba święta nawiązują są także ze sobą ścisle splecione., bowiem 10 Tewet uapmiętnia tragiczny dzień, w którym król babiloński rozpoczął oblężenie Jerozolimy, a następnie dokonał wyłomu w murze umożliwiając wdarcie się do miasta, natomiast 9 Aw upamiętnia dzień wielkiego nieszczęścia, kiedy to wojsko babilońskie ostatecznie wtargnęło do miasta, spustoszyło Jerozolimę i zburzyło Świątynię. Warto z tej okazji przypomnieć sobie rozważania na temat duchowego znaczenia murów obronnych miasta.  W tym sensie mury odnoszą się do naszego jestestwa i tego co stanowi o naszej tożsamości, zwłaszcza tożsamości duchowej. Solidne, mocne i zupełne mury chronią. Ale zniszczony mur oznacza niebezpieczeństwo, słabość, obnażenie, wystawienie się na niszczycielskie siły z zewnątrz, a w konsekwencji utratę niepodległości, samodzielności, tożsamości.

[tekst polecany głównie jako rozważania na święto Asara BeTewet, a także na święto 9 Aw]

 Symbolika murów w Biblii bywa wielowątkowa, tutaj chcemy się odnieść do ich roli ochronnej. W tym sensie mury odnoszą się do naszego jestestwa i tego co stanowi o naszej tożsamości, zwłaszcza tożsamości duchowej.

Salomon napisał: “Mąż, który nie ma mocy nad duchem swoim, jest jako miasto rozwalone bez muru.” (Przyp 25:28)

W dawnych czasach mury pełniły przede wszystkim rolę ochronną. Miasta budowano często na górze- tak, jak została zbudowana Jerozolima. Dzięki położeniu na górzystym terenie takie miasto było z jednej strony trudno dostępne, a obrońcy mogli z łatwością z góry śledzić poczynania nieprzyjacielskich wojsk, ale z drugiej strony było bardzo widoczne dla przeciwników, a zatem potrzebowało solidnych murów. Te otaczając miasto, i jego najbardziej strategiczne części, chroniły przed wrogiem z zewnątrz.

Mury otaczają, izolują, odseparowują od świata. Zniszczony mur oznacza niebezpieczeństwo: jeśli mur oddzielał miasto od rzeki- ta wleje się przez zburzony mur i zaleje miasto; jeśli mur zabezpieczał granicę miasta- wróg będzie mógł wedrzeć się do wewnątrz. Zburzony mur oznacza słabość, obnażenie, wystawienie się na niszczycielskie siły zewnątrz, a w konsekwencji utratę niepodległości, samodzielności, tożsamości.

Człowiek pozostający w przymierzu z Bogiem jest jak miasto na górze leżące, które nie może się ukryć. Pozostając na górze- w przymierzu z Bogiem, dzięki mądrości Tory- tam ze swojego miejsca na górze, ma dobry ogląd sytuacji, może obserwować i łatwo zidentyfikować swoich nieprzyjaciół, którzy nadciągają by go zniszczyć. Takim nieprzyjacielem mogą być inni ludzie, którzy prześladują nas lub wyśmiewają, ale takim nieprzyjacielem mogą być też nasze własne wady, słabości, namiętności, które prowadzą nas czasem na bezdroża wielu zyciowych błędów. Zatem człowiek wierzący, podobnie jak miasto, potrzebuje solidnych murów, murów z bramami. Potrzebuje mocnych murów, z bramami, które są otwierane podczas dnia, i zamykane na noc. Nie jest wcale dobrze dla miasta, by miało nieustannie otwarte bramy- nocą przeciwnik może się zakraść i dokonać zniszczeń. Zamknięte bramy chronią miasto przed szkodami, przed najazdem, przed nieprzyjacielem. Nie jest też dobrze by miasto miało nieustannie zamknięte bramy- takie miasto nie mogłoby się właściwie rozwijać i szybko popadłoby w zacofanie. Otwarte bramy pozwalają wychodzić ludziom i wchodzić, dawać i przyjmować, i wymieniać idee i towary. Otwarte bramy uczą współżycia z ludźmi, zwłaszcza innymi od nas samych.

Mury to zasady i przykazania, które pomagają nam utrzymać się na górze. Miastem może być nasza społeczność z Bogiem, nasza rodzina, nasze małżeństwo, nasza wspólnota, społeczność, nasza tożsamość, tożsamość człowieka wierzącego. Jeśli otoczymy to wszystko zasadami i przykazaniami Boga, utrzymamy te wszystkie sprawy z dala od przeciwnika, który przychodzi i atakuje trwałość naszej rodziny, naszej wspólnoty, naszej tożsamości. Tak jest nocą. Noc to szczególnie upatrzony czas do działania przez przeciwnika. Noc to czas złodziejstwa i bezprawia. Kiedy więc nastaje noc, zamykamy szczelnie nasze bramy, aby wróg się nie wdarł, by nie pokonał naszych murów i nie skradł nam naszej tożsamości, naszej wiary. Ale nie możemy być ani bezmyślnymi, ani zarozumiałymi w naszych zasadach. Niektórzy sądzą, że przesadna ostrożność jest dobra, że należy się całkowicie izolować od tych, o których wiemy, że mają odmienne od nas zrozumienie pewnych spraw. Jeśli jednak pozostawimy nasze bramy zamknięta bezustannie, nie wymieniając poglądów i doświadczeń z innymi, przestaniemy się rozwijać, staniemy się raczej ograniczonymi prostakami. Dlatego nasze mury potrzebują otwartych w dzień bram, by pozostać otwartym na idee i sugestie innych, by móc wymieniać doświadczenia, które będą kształtować i rozwijać naszą społeczność z Bogiem, szczęście naszej rodziny, wspólnoty i naszą tożsamość- tożsamość człowieka wierzącego; dzięki otwartym bramom możemy się nauczyć jak kochać i współistnieć z innymi ludźmi zachowując jednocześnie własną tożsamość i szanując tożsamość tamtych.

O jak dobrze jeśli twoje miasto- twoja rodzina, twoja społeczność i twoja duchowość ma mocne mury z właściwie funkcjonującymi bramami, dzięki czemu bezpiecznie możesz chronić swą tożsamość, chronić wszystko to, co jest najcenniejsze, a jednocześnie pozwalają ci być otwartym na innych, aby dawać i przyjmować, uczyć innych i uczyć się od innych.

Święto 10 Tewet (Asara BeTewet) to doskonały czas, aby obejść nasze mury i sprawdzić czy dobrze strzeżemy mury naszej tożsamości przed zgubnymi wpływami z zewnątrz, to czas na naprawianie wyłomów w murze i sprawdzanie czy nasze bramy funkcjonują jak należy.

 

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: JUDAIZM - duchowość bliska naszej
« Odpowiedź #3 dnia: 8 11 2011 o 12:33:23 pm »
Żydowski filozof, Martin Buber pisał, że kiedy o Bogu mówimy w trzeciej osobie, zawsze się z Nim rozmijamy. Dopiero wejście w przestrzeń Jego żywej obecności  jest w stanie przemienić odległe i abstrakcyjne „ON” w bliskie i nieustannie żywotne „TY”. Jezus dał nam świadectwo, że nawet gdy Bóg znika z pola widzenia, zdając się być nieobecnym, jedynym oknem przez które możemy Go wypatrywać jest przestrzeń relacji JA-TY: „Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?”  Te dramatyczne słowa skierowane są w mroczną nicość, która zdaje się człowieka otaczać w chwilach najcięższej próby, a przecież nawet tutaj nie została zmieniona relacja „JA-TY” w „JA-ON”.

Oczywiście nie chodzi tu bynajmniej o jakąś sztywną zamianę gramatyczną, bo często przychodzi nam mówić o Bogu w trzeciej osobie. Chodzi o to, żeby wszystko co się we mnie dzieje i co zostaje przeze mnie wypowiedziane, opierało się na tej najbardziej wewnętrznej relacji „JA-TY”. Kiedy obserwuję dzisiejszy sposób katechizacji lub ewangelizacji, odnoszę czasem wrażenie, że panuje w niej obraz Boga potężnego, lecz równie odległego. Nieogarnionego próbujemy upchnąć do pojęciowo-wyobrażeniowych szufladek lub zamknąć w biblijnych określeniach. Tymczasem potęga i wszechobecność Boga polega właśnie na Jego DOSTĘPNOŚCI – w każdej chwili, w każdym miejscu - dla każdego i z każdej perspektywy!

Może również dlatego Jezus postawił za przykład dzieci – nie tylko przez wzgląd na ich niewinność. Przecież natura dziecka jest otwarta na nieustanne doświadczanie rzeczywistości – od każdej strony i ciągle niejako od nowa, bez jakichkolwiek uprzedzeń, lęków i nawyków. Dziecko bardzo łatwo wchodzi w tę bezpośrednią relację „TY”. Dziecko nie boi się obrazić swego ojca, gdy zadaje mu kolejne trudne pytanie. Człowiek dorosły jakby bał się niektórych pytań stawiać swemu niebieskiemu Ojcu. Może to również jest bariera, którą powinniśmy w sobie przełamywać?...

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: JUDAIZM - duchowość bliska naszej
« Odpowiedź #4 dnia: 8 11 2011 o 21:01:55 pm »
Brawo Adamie!  :D bardzo mnie ucieszyło, co napisałeś! Z początku miałem taką relację przez dość długi czas. Pozwólcie, że opowiem o czymś, co odkryłem w trakcie modlitwy.

Relacja z Jezusem, to tak jak relacja mąż i żona, mężczyzna i kobieta mający się ku sobie. Jak Oblubieniec i oblubienica. Z początku poznajemy płeć przeciwną, nie znamy się, nie ufamy, obserwujemy i słuchamy z dystansem. Jednak jest coś w nas wzajemnego, co intryguje, zaciekawia. Jest coś, że nie odchodzimy, przeciwnie, wymieniamy się numerami telefonów. Tak samo z Jezusem, usłyszeliśmy o Nim, zaciekawieni, słuchamy opowiadań o cudach, o miłości, o tym, co się dokonało na Golgocie.

To jest pierwszy etap poznania, wejście w początkową znajomość. Z czasem po wielu spotkaniach z płcią przeciwną zaczynamy odkrywać ciekawe cechy, osobowość i chcemy więcej czasu poświęcać tej osobie. Tak samo w relacji z Jezusem, zaczynamy czytać Słowo, więcej się modlić, serca już nie są zimne, a coś się w nich zaczyna dziać.

Po jakimś okresie spotkań zaczynamy sobie ufać, zwierzać się ze swoich tajemnic,  stopniowo się otwieramy. W relacji z Jezusem zaczynamy polegać na Nim,  odkrywamy lepszą relację w modlitwie, znika gdzieś odbębnianie i rutyna. Rodzi się ufność i częste myślenie o Nim.

W kolejnym etapie cieszymy się na widok płci przeciwnej, zauważamy z zaskoczeniem, że często myślimy o niej, rodzi się jakieś dziwne ciepło w sercu. Zabiegamy o względy, staramy się dla płci przeciwnej, zaczynamy żyć już nie tylko dla siebie, a dla niej. W relacji z Jezusem wstając rano, nagle ze zdumieniem odkrywamy, że pierwsza nasza myśl biegnie do Jezusa, radość, że cały dzień będziemy razem. W różnych sprawach pytamy się Pana o jego opinię, zaczynamy na Nim polegać. Odkrywamy, że płeć przeciwna i Pan Jezus są nam nieodłączni, że chcemy być z nimi każdego dnia.

Stało się, zakochaliśmy się. Odtąd nasze drogi są nierozłączne.

Oblubieniec jest gotowy, On stale o nas zabiega, kocha nas tak bardzo, że zstąpił ze swego tronu, zszedł na ziemię i oddał życie na Golgocie za swoje oblubienice. W taki sposób wyznał każdej oblubienicy swoją miłość. Teraz nasza kolej, abyśmy przygotowali się na ślub z Oblubieńcem, stanęli na ślubnym kobiercu i wyznali dozgonną miłość Oblubieńcowi. Dokładniej, to mamy Bogu Ojcu pozwolić, aby nas przygotował na "ślub" ze swoim Synem.

Nie mam tu na myśli nawrócenia się, nawrócenie to początek randki, o której jeszcze nie wiemy, że będzie randką, z której póżniej wyrośnie miłość. Nawrócenie, to pierwszy etap, o którym wyżej pisałem. Stanąć na ślubnym kobiercu, to porzucić dotychczasowe życie w grzechu dla Oblubieńca i żyć tak jak On żył na ziemi. Dał nam przykład. Z miłości do Oblubieńca odwracamy się od grzechu.

To nie jest teoria, niedawno zaszła we mnie niezwykła przemiana, już nie jestem z Panem na On tam gdzieś odległy. Nastąpił kolejny etap życia mojego jako oblubienicy z Oblubieńcem. Lepiej się znamy, zaczynam ufać i polegać. Tak prawdziwie. Nie mogę przestać o Nim myśleć, czyżby pierwsze zalążki autentycznej miłości?

Wiecie, od samego początku drogi w sercu moim było coś, co mi mówiło, że można nie grzeszyć, Pan mi bodajże trzy razy przez Słowo przemówił w tej kwestii i pokazał, jak należy żyć i postępować, aby we mnie zawsze było Królestwo Niebiańskie. Im bliżej Pana, tym mocniej i realniej widzę, że jest to możliwe.
« Ostatnia zmiana: 8 11 2011 o 21:30:44 pm wysłana przez rebus »

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: JUDAIZM - duchowość bliska naszej
« Odpowiedź #5 dnia: 9 11 2011 o 08:22:57 am »
Nie mam tu na myśli nawrócenia się, nawrócenie to początek randki, o której jeszcze nie wiemy, że będzie randką, z której póżniej wyrośnie miłość.

Piękne porównanie. Podobne odniesienie znajdujemy w biblijnej "Pieśni nad pieśniami". Ale dobrze zauważyłeś, Sebastianie, że zakochanie to dopiero początek drogi. Musimy iść dalej...

Dzisiaj wiele ludzi kończy miłość na etapie zakochania i szybko sie zniechęca, stąd tyle rozwodów. Ludzie nagminnie mylą miłość ze wspaniałymi falami emocji lub z ciepełkiem wakacyjnego słońca. Kiedy ciepełko się skończy, jadą na Wyspy Kanaryjskie szukać innego miejsca na wakacje.

A przecież w prawdziwej miłości następują różne etapy - bywają ponure szarugi jesienne, pustoszące podmuchy halnego, czy wreszcie zimowe mrozy. Miłość wszystko przetrwa, bo miłość to nie ulotna emocja ani nawet pociągające uczucie. Miłość to niewygasłe pragnienie dobra dla drugiej osoby - bez względu na okoliczności ...i bez wzgledu na zmiany, jakie w tej osobie zajść mogą.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: JUDAIZM - duchowość bliska naszej
« Odpowiedź #6 dnia: 9 11 2011 o 18:13:59 pm »
Cytuj
Relacja z Jezusem, to tak jak relacja mąż i żona, mężczyzna i kobieta mający się ku sobie. Jak Oblubieniec i oblubienica.
To prawda,Sebastianie.Bóg zakochał się w człowieku i w Jezusie Chrystusie "oszalał" z miłości do nas.Sebastianie,Bóg zakochał się w prostytutce/grzeszniku/. Jest to miłość jednostronna,bo tak na prawdę my/człowiek/ nie potrafimy kochać nikogo poza sobą.
Cytuj
Oblubieniec jest gotowy, On stale o nas zabiega, kocha nas tak bardzo, że zstąpił ze swego tronu, zszedł na ziemię i oddał życie na Golgocie za swoje oblubienice. W taki sposób wyznał każdej oblubienicy swoją miłość. Teraz nasza kolej, abyśmy przygotowali się na ślub z Oblubieńcem, stanęli na ślubnym kobiercu i wyznali dozgonną miłość Oblubieńcowi. Dokładniej, to mamy Bogu Ojcu pozwolić, aby nas przygotował na "ślub" ze swoim Synem.
Wyznał nam miłość właśnie na Golgocie,wtedy kiedy Go zabijaliśmy swoimi grzechami.
Cytuj
Wiecie, od samego początku drogi w sercu moim było coś, co mi mówiło, że można nie grzeszyć, Pan mi bodajże trzy razy przez Słowo przemówił w tej kwestii i pokazał, jak należy żyć i postępować, aby we mnie zawsze było Królestwo Niebiańskie. Im bliżej Pana, tym mocniej i realniej widzę, że jest to możliwe.
Sebastianie,nie chwytam tego.Tu nie chodzi o nasze grzechy.Boża miłość jest większa od naszych grzechów.Bóg potrafi kochać nas taką samą miłością przed grzechem,w czasie grzechu i po grzechu.To nie człowiek kocha Boga lecz Bóg kocha człowieka i dlatego pozwala nam na miarę wiary dotykać tej miłości.Jeszcze raz Sebastianie:Bóg Cię kocha niezależnie od Twoich grzechów.Ty Go nie potrafisz kochać.Tak będzie aż do Twojej śmierci.Prawda o nas jest brutalna ale Bóg przewidział wszystko w Jezusie Chrystusie.                               :)

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: JUDAIZM - duchowość bliska naszej
« Odpowiedź #7 dnia: 14 12 2011 o 14:25:17 pm »
Janusz napisał, że "Bóg oszalał z miłości", ze "zakochał się w grzeszniku" - to wszystko jednak jest środkiem wyrazu czegoś, co absolutnie nas przerasta. Stosujemy język pojęć nam znanych z życia, bo nie potrafimy ogarnąć językiem relacji Bożych. I myślę, że bardzo ważne jest, abyśmy byli tego świadomi - żebyśmy nie popełniali błędu Izraelitów, którzy Bogu przypisywali własne pragnienia. Później wielokrotnie ten błąd był powielany porzez ludzi Kościóła, którym zdawało się, że stają "w obronie Boga", a w istocie występowali przeciw Bogu obecnym w żywym człowieku. To również podobieństwo z Żydami, o którym mowa w tytule wątku.

Jako przykład weźmy nasze odniesienie do pierwszego przykazania. Oczywiste jest dla mnie, że nie chodzi tutaj o literalne czynienie podobizny (bo wtedy trzeba by wrócić do mentalności ikonoklastów – a przecież to nie wyzwoliło człowieka od bałwochwalstwa). Chodzi o czynienie sobie „podobizn” w głębi ducha – czyli tworzenie idoli, które zastępowałyby Boga – lub wręcz traktowanie samego Boga jako byt, który jesteśmy w stanie pojąć i w pełni sobie przyswoić. Dlatego w Księdze Powtórzonego Prawa zaraz po przytoczonych przez Daniela słowach czytamy coś, co stanowi istotna przeciwwagę (a co w tradycji katolickiej przyjęło się jako 2-gie przykazanie): „Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, bo nie dozwoli Pan, by pozostał bezkarny ten, kto bierze Jego imię do czczych rzeczy.” Co znaczy wzywać Boga do „czczych rzeczy”? Myślę, że chodzi tu nie tylko o frywolne rozmowy z imieniem Boga w tle, ale o cały sposób myślenia, w którym Bóg ustawiony jest na półce z innymi, cennymi dla nas drobiazgami. Lepsza w tym zakresie jest więc postawa poszukującego agnostyka, niż „głęboko wierzącego”, który swą wiarę traktuje jak zdobytą twierdzę (której trzeba bronić), a Boga jak zazdrosnego i mściwego władykę, którego wystarczy się bać.

Na zakończenie chciałbym poczynić jedno spostrzeżenie - jakże często i gładko wypowiadamy słowa: „Bóg nie życzy sobie”, „Bóg pragnie abyśmy…”, „Bóg nienawidzi tego i owego”. Czy w ten sposób nie obsadzamy samego siebie w roli Boga? Czy mam jakiekolwiek przesłanki, aby oceniać co Bóg lubi, a czego nie? Czy w ogóle słowa „pragnie”, „lubi”, „nienawidzi” są tu właściwe? Tego rodzaju antropomorfizmy częste były u Żydów, równie częste są u chrześcijan, ale więcej one mówiły o samych wyznawcach, niż o Bogu. W moim odczuciu pełniejszy wymiar zyskuje wiara, która pozostaje w pozycji niewiedzy i bezradności wobec istoty Boga, a jednocześnie czerpie z głębokiego przeświadczenia o miłości (i jej pragnieniu), jaka została zaszczepiona w naturę człowieka.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: JUDAIZM - duchowość bliska naszej
« Odpowiedź #8 dnia: 14 12 2011 o 19:48:19 pm »


Na zakończenie chciałbym poczynić jedno spostrzeżenie - jakże często i gładko wypowiadamy słowa: „Bóg nie życzy sobie”, „Bóg pragnie abyśmy…”, „Bóg nienawidzi tego i owego”. Czy w ten sposób nie obsadzamy samego siebie w roli Boga? Czy mam jakiekolwiek przesłanki, aby oceniać co Bóg lubi, a czego nie? Czy w ogóle słowa „pragnie”, „lubi”, „nienawidzi” są tu właściwe?

Dokładnie Adamie, dlatego pisałem, aby nie polegać na swoim rozumie w sensie wyobraźni, założeń, tworzenia w głowie obrazów, domysleń, wyręczanie Go z wielu spraw po swojemu, nie wiem, czego jeszcze - a w pełni zawierzyć się Bogu. Nie można zresztą poznać Jego natury, a tym bardziej usłyszeć Jego głosu, jeśli słuchamy swego głosu (ja). To można tylko przez nauczenie się chodzenie w Duchu Św. i pozwolenie na prowadzenie przez Niego.

Niech On do nas przemawia i kształtuje. Nasze ja tylko niepotrzebnie blokuje Bogu działanie w nas i tak naprawdę nie pozwala nam go lepiej poznać, ani zrozumieć. I zwodzi nas w naszej mądrości, która dla Boga jest głupstwem, bo mądrość z natury grzechu nie jest tym, co pozwoli człowiekowi się ukorzyć w pełni przed Bogiem. Tylko w Bożej mądrości dostanie się poznanie bojaźni i pokory, które faktycznie zegną prawdziwie nasze kolana i kark przed Nim.

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: JUDAIZM - duchowość bliska naszej
« Odpowiedź #9 dnia: 18 12 2011 o 18:23:18 pm »
     Powrót  do korzeni  jest tak bardzo w tym czasie potrzebny.   W zasadzie intryguje mnie przeczucie, że powrócę  i w tym miejscu  właśnie   odnajdę  pokój.      Podobieństwo budzi poczucie bezpieczeństwa poza słowami. 

Tak, Danusiu, powrót do źródeł każdemu jest potrzebny, a źródła wybijają na bardzo licznych etapach naszej duchowej drogi - raz w mądrości mitu o Adamie i Ewie, innym razem w Abrahamowej wędrówce w nieznane, albo w wyjściu Mojżesza z Egiptu czy wreszcie w pełnym objawieniu się Boga w Jezusie Chrystusie.

To wszystko źródła, a każde z nich daje nam nieco inną wodę. Inną pod względem aspektu, a jednak zatopione w tej samej Prawdzie - tak jak różne są wody mineralne, ale jedna woda czysta, która niesie życie. Tą wodą jest niepojęty i niewyrażalny Bóg, zaś minerałami - ziemskie przejawy Jego obecności.

Zastanawia mnie ostatnie Twoje zdanie: "Podobieństwo budzi poczucie bezpieczeństwa poza słowami." Czy mogłabyś je nieco rozwinąć? Pozawerbalnie czuję, co chciałaś powiedzieć, ale chciałbym, żebyś to sformułowała dokładnie tak, jak to czujesz...

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: JUDAIZM - duchowość bliska naszej
« Odpowiedź #10 dnia: 19 12 2011 o 10:06:02 am »
  Na końcu może odpowiem na Twoje zapytanie.  Choć nie odpowiem, bo jest bardzo osobiste. Wybaczysz mi?

Widzę, że wciąż się w Tobie wszystko gotuje, Danusiu, więc nie będę dalej indagował. Lepiej to po prostu oddać Bogu i w ciszy ogarnąc ufnością. A wybaczać nie mam czego - w końcu ważne, byśmy byli sobą. :)

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: JUDAIZM - duchowość bliska naszej
« Odpowiedź #11 dnia: 19 12 2011 o 13:49:59 pm »
     No dobrze, dziś postaram się Tobie odpowiedzieć inaczej na to Twoje zapytanie.  Wyobraźmy sobie, ktoś jest, wzrasta w takiej a nie innej kulturze, ma takie a nie inne pochodzenie. A co byś powiedział na to,że jesteś  "tu"  i przychodzi czas w którym spotykasz  grupę , narodowość  i tak jakbyś doznał szalonego odkrycia, że jesteś ich częścią (błagam tylko się nie załam na to, co wyrażam).  Słowami biblijnymi można by to nazwać :"Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! "
     Myślę ,że teraz już zrozumiesz,
    kontekst,  który  ma zaprowadzić do rozpoznania woli Bożej ?

Przez mgłę jakby, ale chyba rozumiem... :) Poszukiwanie własnej tożsamości jest dla mnie tą sama drogą, co poszukiwanie Boga. Jesli tylko człowiek pozostaje autentyczny, z pewnością bycie sobą nie może mu zaszkodzić. Oczywiście chodzi tu o szczególny rodzaj "bycia sobą" - w tym najgłębszym rozumieniu tego słowa. Człowiek staje wówczas przed sobą "nagi" - taki, jaki jest w głębi siebie. I taki, jakim go stworzył Bóg.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: JUDAIZM - duchowość bliska naszej
« Odpowiedź #12 dnia: 19 12 2011 o 16:51:53 pm »
Cytuj
  To przecież  chodzi o ŻYCIE !
Danusiu,tu nie chodzi o  życie Twoje czy moje. Nasze życie nie jest najważniejsze. Zycie człowieka nie jest absolutną wartością dla niego samego.Bóg w Jezusie Chrystusie zaprasza nas do tracenia własnego życia.Zaprasza nas na osobistą Golgotę gdzie trzeba umierać dla innych kosztem samego siebie. Nie ma innej drogi uwielbienia Boga w swoim życiu jak codzienna zgoda na umieranie. ;)                              Pozdrawiam Cię              janusz :)

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: JUDAIZM - duchowość bliska naszej
« Odpowiedź #13 dnia: 19 12 2011 o 18:26:15 pm »
Cytuj
Ktoś mi kiedyś tak ładnie powiedział, czy wie pani,że Żydzi się rozpoznają?
I co z tego,że sami się rozpoznają,kiedy nie poznali Chrystusa,nie rozpoznali się w Chrystusie. Z resztą każdy z nas jest Izraelitą mocą swojej wiary. Jesteśmy nowym Izraelem w Jezusie Chrystusie. :)                 janusz

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: JUDAIZM - duchowość bliska naszej
« Odpowiedź #14 dnia: 19 12 2011 o 20:09:41 pm »

     Januszu  Bogu dziękuję ,że spotkałam Ciebie, bo na Twoje wpisy trafia mnie "szlag".
     
     To, że Ty codziennie umierasz , to Ci współczuję, bo ja codziennie kocham i darzę miłością .

   Janusz jak ta Twoja kobieta z Tobą wytrzymuje?  O ludzie!   

   Życie jest ważne i stąd ta walka. Więc daruj sobie.  Człowiek, który marnuje życie czyli nie pełni woli Bożej niszczy także życie innych.   Dlatego nasze życie jest ważne!!!

Danusiu, w miłości nie ma osądzania. Nie mniemajmy o sobie zbyt wysoko, bo upadek będzie tym bardziej większy. Ale taki upadek też się przydaje, bo szeroko oczy otwiera.

Jeżeli mówimy o miłości, to trzymajmy się tej miłości w Słowie... jest cierpliwa, nie unosi się, dobrotliwa, wszystko zakrywa, nie jest chełpliwa, nie szuka swego...

Nie nasze życie jest ważne, a Chrystus. W Nim się żyje i dla Niego. W Nim jest życie. On jest życiem. Nasze życie bez Niego, to pusta skorupa z zewnątrz ładnie pomalowana. Chyba, że miałaś co innego na myśli.