Dzięki, Adamie, za postawienie tego wątku. W pełni podzielam Twój pogląd, że kluczem do głoszenia jest wsłuchanie i próba zrozumienia, a nie bezrefleksyjne nawracanie.
@Sebastian (dr Rebus i Mr. Sebastian

) - Twoje życie wewnętrzne jest zdumiewająco dynamiczne. Chciałem Ci tylko napisać, że Twoja zdolność do wychodzenia poza własne zrozumienie i próba zrozumienia innego jest godna naśladowania.
Doświadczenie życiowe nauczyło mnie, że gdy ktoś puka do moich drzwi i chce mi
opowiedzieć o Bogu (a w domyśle nawrócić mnie na tę czy inną wiarę) nie warto
rozmawiać o takich rzeczach jak: miłość, dobroć, przyroda itp. To wszystko to
są ciepłe kluchy, słodkie ogólniki – warto tak naprawdę przejść do sedna – kim
w twojej wierze jest Jezus? I tak w Biblii informacja o Jezusie jest raczej
jasna. Jezus jest Chrystusem, zginął na krzyżu, zmartwychwstał… taką prawdę
przekazuje nam Nowy Testament. W Koranie zaś mamy jasny przekaz – Jezus jest
prorokiem, nie zginął na krzyżu, nie zmartwychwstał. Jak dla mnie te dwa
przekazy są względem siebie jawnie sprzeczne.
Oczywiście Jezus w Koranie jest przedstawiony inaczej niż w Biblii. Zastanawiam się tylko, jak podejść do tych różnic w kontekście nauki Jezusa. On nauczał o sobie, ale jednocześnie wskazywał drogę, którą mają iść jego naśladowcy - drogę sprawiedliwości, ujmowania się za słabszymi, zwłaszcza za biednymi i pozbawionymi ochrony.
34 Tedy rzecze król tym, którzy będą po prawicy jego: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego! odziedziczcie królestwo wam zgotowane od założenia świata.
35 Albowiem łaknąłem, a daliście mi jeść; pragnąłem, a daliście mi pić; byłem gościem, a przyjęliście mię;
36 Byłem nagim, a przyodzialiście mię; byłem chorym, a nawiedziliście mię; byłem w więzieniu, a przychodziliście do mnie.
37 Tedy mu odpowiedzą sprawiedliwi, mówiąc: Panie! kiedyżeśmy cię widzieli łaknącym, a nakarmiliśmy cię? albo pragnącym, a napoiliśmy cię?
38 I kiedyśmy cię widzieli gościem, a przyjęliśmy cię? albo nagim, a przyodzialiśmy cię?
39 Albo kiedyśmy cię widzieli chorym, albo w więzieniu, a przychodziliśmy do ciebie?
40 A odpowiadając król, rzecze im: Zaprawdę powiadam wam, cokolwiekieście uczynili jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili.
Jak widać, Ci ludzie uznani za sprawiedliwych nie bardzo łapali, o co chodzi. Robili swoje, pełnili wolę Boga, nawet sobie tego nie uświadamiając.
I na abarot:
(21) Nie kazdy, kto do mnie mowi: Panie, Panie, wejdzie do Krolestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pelni wole Ojca mojego, ktory jest w niebie. (22)W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? (23)A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.
Można być gorliwym wyznawcą, a jednocześnie nie czynić woli Jezusa, unikać wchodzenia w Jego ślady.
W moim rozumieniu Jezus cały czas zmagał się z materią w tym sensie, że chciał uniknąć tworzenia nowej religii. Nie chciał wyznawców, tylko naśladowców, bo tylko przez faktyczne naśladowanie można przemieniać świat tak, jak pokazał to Jezus.
Wyobraźnia mnie zawodzi, kiedy staram się dostrzec Jezusa, który mówi: "Byłeś naprawdę w porządku, Abdul. Ale wiesz, nie ta religia". A zaraz potem: "O, Janusz! Cieszę się, że Cię widzę. Gratulacje, stary! Pokazałeś klasę, nie chcąc rozmawiać o tych wszystkich pierdołach, o dobroci, jakiejś miłości czy, he he, przyrodzie (to już w ogóle poroniony pomysł)! Miałeś rację, najważniejsza na świecie jest moja osoba, reszta to bzdury. Albo ja, albo płacz i zgrzytanie zębami!"
W tym kontekście zadaję sobie dwa pytania:
Czy Jezus chciał, by go hołubiono?
Czy Jezus kładł większy nacisk na wiarę (miłość do Niego, wyznawanie go itp.) czy na uczynki (pójście jego drogą nie w sferze deklaracji, ale faktycznych działań)?
Pozdrawiam!
Krzysiek