Krzysiek bardzo esencjonalnie ujął ten problem. Dokładnie tak samo myślę - błędy w dociekaniach powstają często tam, gdzie istnieje dwu- lub wieloznaczność symbolu. Zaś Apokalipsa pisana była językiem bardzo specyficznym, zdecydowanie poetyckim, o czym świadczy choćby najbliższy kontekst cytowanego przez Cyprysa wersetu:
Potem ujrzałem niebo otwarte:
a oto - biały koń,
a Ten, co na nim siedzi, zwany Wiernym i Prawdziwym,
oto sprawiedliwie sądzi i walczy.
Oczy Jego jak płomień ognia,
a wiele diademów na Jego głowie.
Ma wypisane imię, którego nikt nie zna prócz Niego.
Odziany jest w szatę we krwi skąpaną,
a imię Jego nazwano: Słowo Boga.
A wojska, które są w niebie, towarzyszyły Mu na białych koniach -
wszyscy odziani w biały, czysty bisior.
A z Jego ust wychodzi ostry miecz [...]
Trudno jest traktować dosłownie powyższe określenia (które wytłuściłem, żeby unaocznić metaforykę przekazu)... Jeśli nie zastosujemy specjalnego "filtru" pozwalającego przełożyć lirykę na duchowe znaczenie tych słów, będziemy grzęźli w jakiejś wizji rodem z gatunku fantasy.