Sebastianie!
Sorry, ale powtarzasz się jak katarynka. Jeżeli uważasz, że rozmowy nie mają żadnego sensu, to po co rozmawiasz? Myślę, że wszyscy już zdołali zapoznać się z Twoją opinią na temat bezcelowości rozmów. Cóż, ludzie różnią się między sobą, jeden upatruje relacji z Bogiem w relacji z innym człowiekiem, drugi uważa, że to nonsens. Są różne typy pobożności: bardziej emocjonalne i bardziej intelektualne. I to jest OK. Zastanawiam się tylko, dlaczego nie jesteś w stanie zaakceptować, że Twoja droga z Bogiem nie jest jedyną możliwą drogą. Bo nie jest, wierz mi. Ale przecież nikt z nas nie spamuje Twoich osobistych wywodów stwierdzeniami typu: "To, co piszesz jest bez sensu, w taki sposób nigdy nie poznasz Boga, musisz więcej myśleć i czytać, a nie tylko pisać wciąż w kółko o umieraniu i chrzcie w Duchu Świętym". I bynajmniej nie sądzę, że nikt z nas nie robi tego dlatego, że uważa, że masz całkowitą rację. Po prostu inni rozumieją, że Twoje doświadczenie jest unikatowe i jedyne w swoim rodzaju, nawet jeżeli dla mnie często brzmi niedorzecznie. Proszę Cię, daj takie samo prawo innym, w tym mnie i Adamowi.
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Krzysiek