Autor Wątek: Dla kogo Kościół?  (Przeczytany 1583 razy)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Dla kogo Kościół?
« Odpowiedź #30 dnia: 26 12 2011 o 16:50:29 pm »
Z góry zakładasz, że Wiliams chciał dostarczyć tylko Biblię wieśniakom. Ty akurat powinienieś to dobrze wiedzieć, że przed tym, przed którym się otworzyło Słowo/Prawda i dojrzał w niej, nie zatrzymuje tej prawdy dla siebie, a niesie ją dla innych. Pierwszym krokiem Wiliamsa było dostarczenie Biblii i potem zginął. Jestem pewien, że gdyby miał możliwość, to by dzielił się z innymi na spotkaniach z Prawdą.

Doskonale wiem, czym jest Boży Kościół. To Słowo, czyste nie wybierane do upodobania własnego, a w całości zaakceptowane przez duszę, serce i ducha, Jezus Chrystus i człowiek żyjący zgodnie z Bożym prawem i Słowem. Ludzie żyjący razem ku zbudowaniu wspólnego, ku umacnianiu się w Panu, ku wspieraniu się aż do przyjścia Pana Jezusa.

Nie zrozumiałeś moich intencji. Ja pisałem o prawdziwym kościele, o Bożym, nie o diabelskim. Posłuchaj, jakim cudem w kościelnej instytucji są doktryny, których nie ma w Słowie? W Słowie Bożym, podkreślę. Przecież tam pisze wyrażnie, niech mężczyzna ma kobietę jako żonę, jeśli nie potrafi utrzymać się w seksualnej powściągliwości. I mówiłem o księdzach. Dlaczego unikasz takich tematów? Prawda boli, ale o to właśnie chodzi Bogu! O pełne wyzwolenie!

Chodzisz do duchowej instytucji zwanej kościołem katolickim. I wytłumacz mi jedną rzecz. Słowo mówi o tych, co deprawują Boże Słowo, aby takich nie trzymać we wspólnotach, aby ta deprawacja nie przeniosła się na innych. Słowo mówi też innym przykładem, że odrobina kwasu zakwasza całe ciasto. Zgodzisz się ze mną, że Słowo Boże tak mówi?

Więc idąc zgodnie z Bożym prawem, Bożym rozporządzeniem. Bożym nakazem, Bożymi ustaleniami dla UCZNIÓW, dla MIŁUJĄCYCH BOGA całym sercem, całą duszą i z całej siły, dla NAŚLADOWCÓW Chrystusa, więc czemu w instytucji zwanej kosciołem katolickim papież milczy i zamiata wszystko pod dywan? Czemu nie było jeszcze za czasów papieża Jana Pawła czyszczenia wśród duchownych? Czemu  nie jest wpisane w doktrynę rozporządzenie Boże, aby ksiądz miał żonę, jeśli nie jest w stanie trwać w czystości seksualnej? A są ludzkie doktryny?

O tym mówię. Bardzo dobrze wiem, czym jet Boży kościół. W Bożym Kościele wszelkie Boże prawo jest rozporządzane i respektowane. Przez tak długi czas dzieci były krzywdzone przez tych, co nazywają się sługami Chrystusa, a są czystym nasieniem diabelskim. Słowo mówi wprost

I list Jana 3,8 Kto popełnia grzech, z diabła jest(...)

Księdza aresztowani nie okazują skruchy, nie okazują pokory, walczą o swoje śmierdzące życie. A przecież właśnie te życie, nasze śmierdzące życia Jezus przybił do krzyża, abyśmy na nowo w Nim się narodzili w pełni oczyszczeni i uświęceni. I taki ma być kościół? Miłujący grzech, nie odrzucający swojej grzesznej natury?

Coś ode mnie dopowiem, ja porzucam moje stare życie, to jest u mnie bardzo realne, zaczynam naprawdę konkretnie żyć dla Jezusa. Zaczynam go całym sobą miłować. Gdybym to ja chodził do takiej instytucji, NIE MÓGŁBYM I NIE POTRAFIŁBYM MILCZEĆ!!! Dlaczego? Bo Prawda we mnie nie pozwoliłaby na to. Prawda mnie niesie, pcha do głoszenia tej prawdy. Bóg to sprawia!

Więc powiedz mi, skoro papież uważa się za ucznia Jezusa, to dlaczego milczy? Czemu inni milczą? Jak myślisz, dlaczego ludzie nie lubią katolickiego kościoła? Nie dlatego, jak Ty myślisz. Właśnie dlatego, że ludzie widzą obłudę i kłamstwo. Ja też to widzę.

I dlatego się pytałem Ciebie.... czy Ty słuchasz czystego Słowa, czy ono jest w Tobie, czy słuchasz, lub kochasz nauk koscielnych? Potrafisz się zmierzyć z prawdą we własnym kościele? Zapewniam Cię, że nie jest tam tak różowo, mimo, że nie uczęszczam już tam. Wystarczy, że w oczach papieża widzę nie tego ducha, co trzeba. A często ma nie tego ducha.

Nie rozumiem innej rzeczy. Słowo mówi, że Bóg nie będzie z nikim dzielił chwały. I nik nie będzie klękał przed człowiekiem, aby oddać cześć człowiekowi. Więc czemu papież w pełni jupiterów, blasu świateł ląduje na lotnisku, podchodzą księdza, klękają i całują go w rękę? Gdzie tu jest przestrzeganie Bożego prawa, Bożej nauki? Dlaczego papież daje swoim przykładem wszelki przepych i postawę króla? A Jezus, Bóg wszechświata dał nam wszystkim i papieżowi także, przykład pokory, uniżenia się i schludnego, skromnego ubioru? Naprawdę tego nie widzisz?

Januszu, chciałbym, abyś mnie dobrze zrozumiał. Nie atakuję, ani nie odbieraj tego jako agresję z mojej strony. Od jakiegoś czasu zacząłem się modlić o to, abym wzrastał w Prawdzie, w czystej Prawdzie, aby Prawda mnie kształtowała. I zauważyłem, że zaczyna mnie Prawda prowadzić, długo milczałem widząc bezprawie w Twojej instytucji i nie tylko tam. Nie potrafię już milczeć, ona mnie pcha do mówienia Prawdy. Nie należę do żadnej duchowej instytucji na ziemi.

Należę do Jezusa i dzięki Bogu, znajduję na drodze tych, co także przestali miłować nieprawość. Tacy tworzą prawdziwy Boży dom.

Jeżeli to wszystko widzisz, to dlaczego akceptuesz to i  milczysz? Milcząc bierzesz udział w nieprawości.

Psalm 1, wersety 1-2

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Dla kogo Kościół?
« Odpowiedź #31 dnia: 26 12 2011 o 17:55:23 pm »
Wierzyć w Jezusa Chrystusa nigdy nie było łatwo. Pierwsi chrześcijanie żyli w poczuciu ciągłego zagrożenia. Do momentu ogłoszenia przez cesarza Konstantyna Wielkiego Edyktu Mediolańskiego w 313 r., który przyznawał chrześcijanom wolność religijną w Cesarstwie Rzymskim, krwawe prześladowania były codziennością, a ideałem życia chrześcijańskiego było męczeństwo. Kościół pierwszych wieków dopuszczał do sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego tylko ludzi, u których mógł stwierdzić wiarę wynikającą z nawrócenia. Stawiał im także konkretne wymagania związane ze sposobem życia. Kandydatów, którzy zdecydowali się przyjąć chrzest i wejść do wspólnoty wierzących przygotowywano bardzo solidnie - musieli przecież dokonać radykalnej zmiany życia i w każdej chwili być gotowi na męczeńską śmierć. Przygotowanie do przyjęcia chrztu odbywało się w ramach katechumenatu, trwającego od dwóch do trzech lat, a czasami nawet dłużej. Jak łatwo się domyślić, Ewangelia w pierwotnym Kościele nie rozprzestrzeniała się za pomocą niezwykłych cudów. Prawdziwym cudem była wiara chrześcijan, która pociągała do Chrystusa ludzi wszelkich klas społecznych i kultur. Ta wiara zakorzeniona była w tajemnicy chrztu. Formacja katechumenalna i świadome przeżycie chrztu czyniło z pierwszych chrześcijan autentycznych świadków Jezusa Chrystusa, zdolnych do miłości w wymiarze krzyża i gotowych na męczeństwo za wiarę.
Drugim, nie mniej ważnym czynnikiem mającym wpływ na przygotowanie katechumenów, była surowa dyscyplina pokutna Kościoła pierwszych wieków. Praktycznie nie było możliwe powtarzanie pokuty przez ochrzczonych, którzy dopuścili się grzechów ciężkich, takich jak odstępstwo od wiary, rozbicie jedności Kościoła, zabójstwo czy cudzołóstwo. Pokuta była publiczna i trwała bardzo długo, nawet przez kilka lat lub do końca życia. Z tego powodu w IV wieku ludzie, chcąc mieć pewność, że umrą pojednani z Bogiem, mimo że uważali się za wyznawców Chrystusa, odkładali przyjęcie chrztu i trwali w katechumenacie czasem przez wiele lat.
Po Edykcie Mediolańskim Kościół wyszedł z katakumb i coraz więcej ludzi zaczęło prosić o chrzest. Powszechną praktyką stało się udzielanie sakramentu chrztu dzieciom. Najbardziej ucierpiała na tym instytucja katechumenatu, która stopniowo zaczęła zanikać, a zadanie chrześcijańskiego wychowania przejęła rodzina. W okresie reformacji i po niej, w związku z różnymi błędami doktrynalnymi Kościół musiał intensywnie nauczać. W XIX w. rozwinął się system szkolnictwa i poszczególne kraje Europy wprowadziły do szkół naukę religii. Zaowocowało to tym, że miejsce inicjacji chrześcijańskiej zajęła katecheza polegająca głównie na przekazaniu prawd wiary i zasad moralnych. Zamiast prowadzić do osobistego spotkania z Jezusem Chrystusem żyjącym w Kościele, ważniejsze stało się propagowanie tzw. „wartości chrześcijańskich”, które w oderwaniu od Osoby Chrystusa i Jego Ewangelii są plątaniną infantylnych życzeń na temat tego, jak chcielibyśmy, by wyglądało nasze życie, podczas gdy ono i tak wygląda inaczej.
Gdy popatrzymy teraz na współczesnych katolików, to ze smutkiem stwierdzimy jak daleko jest im do dojrzałości w wierze, jaką mieli pierwsi chrześcijanie. Wielu ochrzczonych żyje dzisiaj podobnie, jak żyją poganie: kłamią, kłócą się, rozwodzą, nienawidzą, nie potrafią przebaczać. Dlaczego tak jest? Dlatego,że brakuje nam świadomie przeżytej inicjacji chrześcijańskiej.                    janusz  :)