Autor Wątek: Dla kogo Kościół?  (Przeczytany 1583 razy)

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Dla kogo Kościół?
« dnia: 27 11 2010 o 16:07:02 pm »
Ponieważ konkurs na najpiękniejsze i najczystsze wyznawanie Pana Jezusa trwa na forum w najlepsze, pozwolę sobie zadać następujące pytania:

Dla kogo istnieje Kościół?
Czy w Kościele jest miejsce dla moich wrogów?
Czy w Kościele jest miejsce dla ludzi innego wyznania?
Czy w Kościele jest miejsce dla ludzi poddających w wątpliwość Tradycję?
Czy w Kościele jest miejsce dla ludzi poddających w wątpliwość nieomylność Biblii?
Czy w Kościele jest miejsce dla ochrzczonych w wieku niemowlęcym czy w wieku dorosłym?
Czy w Kościele jest miejsce dla rozwodników?
Czy w Kościele jest miejsce dla niewierzących?
Czy w Kościele jest miejsce dla wątpiących?
Czy w Kościele jest miejsce dla twardogłowych fundamentalistów?
Czy w Kościele jest miejsce dla zgniłych liberałów?
Czy Kościół ma być ekskluzywny czy inkluzywny?
Czy rolą Kościoła jest trwanie w opozycji do tzw. świata czy raczej aktywne przekształcanie rzeczywistości?

Chciałbym, żeby każdy z nas odpowiedział sobie na te pytania osobiście.

Pozdrawiam!
Krzysiek

AdamS

  • Gość
Odp: Dla kogo Kościół?
« Odpowiedź #1 dnia: 27 11 2010 o 16:38:02 pm »
Zgodnie z życzeniem odpowiedziałem sobie w głębi ducha na wszystkie zadane pytania ...które chyba miały charakter retoryczny, więc nie będę udzielał głośnych odpowiedzi. A z resztą, co mi tam! :) Zawahałem się tylko przy jednym - czy kościół jest dla niewierzących. Ale po zastanowieniu i na to przyszła odpowiedź - TAK, jeśli tylko ów niewierzący pragnie wierzyć i chce przynależeć do tego Kościoła.

Dlaczego tak sądzę? Już wyjaśniam. Na studiach miałem przyjaciela, który wręcz pragnął wiary. Mówił, że zazdrości tym co potrafią wierzyć. Był to człowiek niezwykle szlachetny, szczerego i żarliwego serca. Gorliwie szukał sensu życia. Wierzę, że odnalazł swoją drogę do Pana i swe miejsce w Kościele. Kiedy tylko go wspomnę, rozwiewają się moje wątpliwości co do tego pytania...

Już kiedyś porównywaliśmy tu gdzieś kościół do statku czy łodzi. No i właśnie - pytanie wciąż żywotne: czy chcemy, aby kościół był niezliczoną ilością łódeczek, w których każdy wiosłuje na własną rękę i płynie pod inną banderą religii, czy też lepiej płynąć na jednym pokładzie okrętu?...

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Dla kogo Kościół?
« Odpowiedź #2 dnia: 27 11 2010 o 16:50:23 pm »
Sądząc po żarliwości sporów, to wcale nie jest retoryczne pytanie.

Być może powinienem był wyrazić się jaśniej: nie chodzi mi tyle o deklarację, tylko szczerą odpowiedź daną samemu sobie: Czy JA chcę mieć takich ludzi w Kościele, czy raczej uważam, że przed włączeniem do wspólnoty konieczne jest spełnienie szeregu warunków (nie mówię tu o warunkach formalnych)?

Zadaję te pytania, bo mam wrażenie, że cały czas gdzieś umyka nam sens tej niezwykłej wspólnoty powołanej przez Jezusa. Uważam, że nie chodzi o to, by gromadzić się wokół Papieża, Biblii czy jakichś określonych darów, tylko o to, by dogłębnie zaakceptować to, że jesteśmy równi wobec Boga, bez względu na to, jak wierzymy. W tym świetle licytowanie się na pobożność staje się po zwyczajnie dziecinne. Co gorsza, nie jesteśmy w stanie nad tym zapanować i znacznie utrudnia to jakiekolwiek prowadzenie rozmów.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Dla kogo Kościół?
« Odpowiedź #3 dnia: 28 11 2010 o 12:25:13 pm »
katolicki baran pisze:
9 sie 2008 o 20:00

Biblijnemu Chrystusowi obca była jazda samochodem.Na pewno nie latał samolotem.Nie posługiwał się komputerem.Nie oglądał telewizji.Nie mieszkał w Watykanie.Nie miał tylu kardynałów,biskupów,księży,itd………….Biblijny Jezus był  Izraelitą żyjącym w konkretnym miejscu i historycznym czasie.Technika i kultura znacznie różniła się od tego co mamy dzisiaj.Nieroztropnością jest uważać,że historyczny Jezus Chrystus założył Swój Kościół w takim wymiarze jaki mamy Go dzisiaj……………….moim zdaniem Kościół Katolicki w danej epoce jest taki jaka jest wiara papieża.To nie technika,polityka,religia ale wiara konkretnych ludzi i zdolność do wspólnotowej miłości stanowi o autentycznej wielkości Kościoła………….Nie wszystko co katolickie we współczesnym świecie jest prawdziwe…………….dla mnie,katolickiego barana,żyjącego w konkretnych,życiowych realiach liczy się autentyczna wiara w sens chwalebnego krzyża a nie zamykanie się w jakieś struktury ludzkich układów.Nie jestem politykiem i nie zależy mi na opini publicznej……………Wszyscy prawdziwie wierzący mają swój udział w cudownym kapłaństwie Chrystusa.Ci z nas,których Chrystus przeznaczył na ofiarę dla tego świata tym też daje Swojego Ducha i prowadzi ze śmierci do życia……………..Janusz f. ;)

AdamS

  • Gość
Odp: Dla kogo Kościół?
« Odpowiedź #4 dnia: 28 11 2010 o 19:06:50 pm »
Sądząc po żarliwości sporów, to wcale nie jest retoryczne pytanie. Być może powinienem był wyrazić się jaśniej: nie chodzi mi tyle o deklarację, tylko szczerą odpowiedź daną samemu sobie: Czy JA chcę mieć takich ludzi w Kościele, czy raczej uważam, że przed włączeniem do wspólnoty konieczne jest spełnienie szeregu warunków (nie mówię tu o warunkach formalnych)?

Faktycznie i ja zaczynam dostrzegać, że te pytania nie dla wszystkich muszą być takie oczywiste. W ktorymś z wątków Cyprys użył sformułowania "religia rzymska" - trochę mnie to zaskoczyło, bo jakby wyłączało wszystkich katolików ze wspólnoty chrześcijan. Chyba, że opacznie to zinterpretowałem? W każdym razie nie doczekałem się wyjaśnienia...

Zacząłem się więc za Krzyśkiem zastanawiać, czy każdy z szanownych Forumowiczów może uznać WSZYSTKICH tu obecnych za braci w Chrystusie, czy też miałby w tej materii jakieś zastrzeżenia?...  Pytanie stawiam nie po to, aby wytaczać działa do walki, ale by wyraźnie nazywać problem po imieniu (jeśli on istnieje).

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Dla kogo Kościół?
« Odpowiedź #5 dnia: 28 11 2010 o 22:51:03 pm »
Zacząłem się więc za Krzyśkiem zastanawiać, czy każdy z szanownych Forumowiczów może uznać WSZYSTKICH tu obecnych za braci w Chrystusie, czy też miałby w tej materii jakieś zastrzeżenia?


Nie ma sensu zastanawiać się nad tym, kto chodzi, kto nie chodzi w Jezusie. Jezus chciałby, aby nasze oblicza były WPIERW zwrócone na Niego, nie na ludzi. Jeśli zbyt wiele uwagi poświęcamy ludziom, istnieje ryzyko przekroczenia tej bardzo delikatnej granicy, że staniemy się za chwilę albo sędzią, albo bogiem i kim tam jeszcze można z wyższej pozycji. Kiedy patrzymy na Jezusa, On zmienia nasze serca na tyle, że w nas jest miłość i potrzeba dawania siebie innym.

W realu się widzi i czuje - czy ktoś pomimo deklaracji, że chodzi z Jezusem - jakie jest tak naprawdę jego nastawienie do ludzi. Poza tym jaki ma to cel uznać kogoś za brata w Chrystusie? Tylko po to, aby uznać go za brata w Chrystusie? Czyż nie lepiej czynić ku dobremu i się po tym pozna, że on faktycznie jest bratem moim? :)

.... czy naśladuję Jezusa, czy wpuściłem go do serca, czy pozwoliłem, aby mnie zmieniał?....

Jeśli chodzimy z Jezusem, nie rozróżniamy ludzi na lepszych i gorszych, bogatych i biednych. I nie nie uznajemy, bo to juz byłaby łaska z naszej strony. ;) A po prostu jesteśmy z każdym na dobre i na złe.
« Ostatnia zmiana: 28 11 2010 o 22:53:48 pm wysłana przez rebus »

AdamS

  • Gość
Odp: Dla kogo Kościół?
« Odpowiedź #6 dnia: 29 11 2010 o 11:00:05 am »
Nie ma sensu zastanawiać się nad tym, kto chodzi, kto nie chodzi w Jezusie. Jezus chciałby, aby nasze oblicza były WPIERW zwrócone na Niego, nie na ludzi.

Sebastianie, to jest oczywiste. Ale mam wrażenie, że nie zrozumiałeś istoty problemu. Tu nie chodzi o poklepywanie się po plecach ("jesteś moim bratem"). Tu chodzi o uzmysłowienie sobie czegoś bardzo ważnego. A przecież po to jest forum.

Jeśli w danym momencie masz potrzebę stawać wyłącznie przed Jezusem, nie patrząc na innych ludzi, to od tego jest modlitwa.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Dla kogo Kościół?
« Odpowiedź #7 dnia: 29 11 2010 o 18:54:15 pm »
Człowiek zrozumie/uświadomi sobie, kiedy Jezus zmienia jego serce. Nie ma innej drogi. Dlatego należy mieć żywą relację z Jezusem non stop.  Na Niego mamy patrzeć, nie na ludzi. W rozmowie z ludzmi czuwamy, czy nasze słowa, wypowiedzi są zgodne ze Słowem, pilnujemy serca, aby czasem niewłaściwe pragnienia nie oddaliły nas od Niego i w razie takiego pragnienia, np. poderwania żony cudzej szukamy szybko w umyśle odpowiedniego wersetu i kierujemy serce do rozumu, aby je uporządkować.

1. Badanie siebie, czy postępujemy zgodnie ze Słowem (myślimy, mówimy, działamy).
2. Poleganie na Jezusie, że to On rozwiąże nasz problem, a my będziemy postępować zgodnie z sumieniem Bożym w nas (w Duchu Św.)
3. Ogólnie trwanie w Jezusie, trzymanie się Słowa, kierowanie serca do umysłu odnowionego w Słowie (w Bożej mądrości - tym jest nie poleganie na własnym rozumie).

I to jest według mnie - patrzenie na Jezusa. No i osobista relacja z Bogiem. Ten kto postępuje tak, jak chciałby Ojciec, nie będzie potrzebował uświadomienia sobie odpowiedzi do tych pytań.

Jeśli mamy sobie coś uświadomić, to tylko to, czy chodzimy jak należy z Jezusem na co dzień. Ten, kto trzyma się na co dzień Słowa i żyje w Nim, jego serce na bank się zmienia. I będzie prawdziwie należał do Chrystusa.

To co teraz poruszacie, to ja rozumiem jako własne starania zrozumienia drugiego człowieka, uświadomienia sobie istoty problemu własnymi siłami. Pytanie, czy jesteśmy w stanie to zrobić, jeśli nasze serca nie są wystarczająco zmienione? Jesli nie są, tracimy tylko czas, aby rozumieć kogoś, aby zaakceptować kogoś. To martwe uczynki. Tylko Jezus przyprowadzi nas do drugiego człowieka i pomoże nam go zrozumieć, zaakceptować, POKOCHAĆ. Nikt inny.

Swego zdania nie zmienię, patrzymy na Jezusa, nie na ludzi.

Skoro to jest takie oczywiste, to czemu mamy taki bajzel?  ;)

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Dla kogo Kościół?
« Odpowiedź #8 dnia: 29 11 2010 o 18:56:07 pm »
Kościół to wspólnota świadomych zbawienia grzeszników, którzy stale nawracają się ku Chrystusowi, by żyć Jego życiem i w Jego logice - tym właśnie jest chrześcijańska wspólnota. Nie jest to bynajmniej wspólnota ludzi doskonałych, perfekcyjnie poddających się jakiemuś prawu czy statutowi organizacyjnemu
Chrześcijanie zauważają relacje między sobą dlatego, że  odkryli między sobą inną relację - bycia jednym Ciałem w Chrystusie. Względy praktyczne schodzą na dalszy plan. Dzięki Słowu  już nie spotykają się tylko na płaszczyźnie przyjaźni czy wzajemnej korzyści lub pomocy, ale dlatego, że patrzą na drugiego człowieka jako na kogoś, kto jest dany, postawiony obok  w życiu - jako ktoś, z kim mogą tę tajemnicę przeżywać...Pozdrawiam...janusz f. :)


Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Dla kogo Kościół?
« Odpowiedź #9 dnia: 29 11 2010 o 19:28:45 pm »
Cytuj
Skoro to jest takie oczywiste, to czemu mamy taki bajzel?

Może właśnie dlatego, że to nie jest oczywiste. Chcąc nie chcąc, odwołujesz się do swojego preferowanego typu pobożności, uznając jednocześnie, że on powinien być uniwersalny. Tylko że w praktyce jest inaczej, a stawiając jeden typ wiary jako wzorcowy, automatycznie segregujemy ludzi na dobrych i złych (chodzą z Jezusem vs. nie chodzą z Jezusem, czytają Biblię vs. nie czytają Biblii, słuchają papieża vs. nie słuchają papieża). Najwyraźniej bardzo trudno to dostrzec. 

Pozdrawiam!
Krzysiek

PS "Martwe uczynki" to kolejna pozycja w kompilowanym przeze mnie slangu najbardziej wyświechtanych terminów chrześcijańskiego slangu.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Dla kogo Kościół?
« Odpowiedź #10 dnia: 29 11 2010 o 22:22:55 pm »
Cytat: cytuj
Chcąc nie chcąc, odwołujesz się do swojego preferowanego typu pobożności, uznając jednocześnie, że on powinien być uniwersalny.


Nie jest to mój typ pobożności, a zaczęrpnięty ze Słowa. W Bibli są informacje, jak należy podchodzić do tego. Mój typ, mówisz? To ciekawy jestem, jak chodzić z Jezusem bez odnawiania umysłu poprzez czytanie Słowa, bez trwania w Jezusie i nie badaniu siebie, czy trzymamy się Bożego prawa.  To co napisałem, to podstawa rozwoju duchowego. Te wszystkie punkty, które w poprzednim poście podałem,  mógłbym podeprzeć wersetami. Ufam, że znacie te wersety.

W praktyce jest inaczej, ale to problem nas wszystkich. Bajzel mamy, bo mamy problem z przyjęciem nauki Jezusa do serca, tej nauki, którą głosi Jezus, nie inne osoby. I przyjęcie nauki w taki sposób, w jaki Bóg chciałby widzieć.


Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Dla kogo Kościół?
« Odpowiedź #11 dnia: 29 11 2010 o 22:54:25 pm »
Cytuj
Nie jest to mój typ pobożności, a zaczęrpnięty ze Słowa. W Bibli są informacje, jak należy podchodzić do tego.

W Biblii jest również cała masa innych informacji, ale ty akurat te wyszyłeś na swoim sztandarze.

Cytuj
To ciekawy jestem, jak chodzić z Jezusem bez odnawiania umysłu poprzez czytanie Słowa, bez trwania w Jezusie i nie badaniu siebie, czy trzymamy się Bożego prawa.

To dobrze, że jesteś ciekaw, bo może ciekawość sprawi, że wyjdziesz na chwilę ze swojego okopu i przekonasz się, że istnieją inne sposoby wyrażania swojej pobożności.

Cytuj
Te wszystkie punkty, które w poprzednim poście podałem,  mógłbym podeprzeć wersetami. Ufam, że znacie te wersety.

Ja mógłbym natomiast wziąć zupełnie inne wersety na poparcie zupełnie innych założeń. Biblia to jest ogromna skarbnica, ale na ogół wyciągamy z niej tylko to, co nam pasuje. I to właśnie staje się podstawą naszych prywatnych lub zbiorowych systemów religijnych, które wykorzystujemy, aby odróżnić się od innych. Problem zaczyna się wówczas gdy usiłujemy narzucić nasz model innym lub mierzymy za jego pomocą wartość duchowych doświadczeń innych. Mogę to zilustrować Twoim przykładem: Cały czas piszesz o potrzebie ciągłego zapatrzenia w Jezusa, często w taki sposób, że inni zastanawiają się, czy kochasz ludzi. Do tego piszesz o potrzebie pozostawania w stanie jakiejś szczególnej łaski, akcentujesz potrzebę umierania itp. Odrzucasz przy tym wszelkie próby dociekania, refleksji, deprecjonujesz wartość rozumu na rzecz wiary i odczuwania. I wszystko byłoby OK, gdybyś nie przedstawiał swojej postawy jako metra z Sevres, bo w rzeczywistości istnieją miliardy innych sposobów na pozostawanie w relacji z Bogiem, a każdy z nich jest równoprawny.
Ciekawe, czy to tak  trudno zrozumieć, czy tylko tak trudno się z tym pogodzić?
Osobiście uważam, że to jest jedno z największych wyzwań, przed jakim stajemy w życiu: dążenie do poszanowania odmienności. Znacie to zdanie, które rzekomo wypowiedział opat Citeaux podczas krucjaty przeciwko katarom: "Zabijcie wszystkich. Bóg rozpozna swoich". A gdyby to odwrócić: "Przyjmijcie wszystkich. Bóg rozpozna swoich"?

Pozdrawiam!
Krzysiek

Offline hub_and_spoke

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 114
Odp: Dla kogo Kościół?
« Odpowiedź #12 dnia: 29 11 2010 o 23:01:55 pm »
Mnie zastanawia jedna sprawa.Jeżeli odpowiem na wszystkie te pytania twierdząco.To jakoś automatycznie z mojego doświadczenia taki kościół to KRK...Bogactwo wspólnot charyzmatów itp.Czy to nie jest piękny pluralizm w jedności?

Ciekawi mnie czy można odpowiedzieć twierdząco o innych kościołach? Pytam o wasze doświadczenia??

Jeśli są takie kościoły  to bardzo dobrze. Czy mamy się kłócić która łajba jest szybsza ,zwrotniejsza ,która lepiej adoptuje się do zmieniających się,warunków pogodowych, lepsza??

Bez kompasu teraz GPS nigdzie nie dopłyniemy.Takim GPS-em jest Duch Święty.
Pozdrawiam



AdamS

  • Gość
Odp: Dla kogo Kościół?
« Odpowiedź #13 dnia: 30 11 2010 o 10:16:42 am »
Jeśli są takie kościoły  to bardzo dobrze. Czy mamy się kłócić która łajba jest szybsza ,zwrotniejsza ,która lepiej adoptuje się do zmieniających się,warunków pogodowych, lepsza??

Własnie chodzi o to, by się nie dzielić według charakteru łajby! ;) Piszesz, że kosciół katolicki spełnia te wszystkie postulaty (pytania) i takie jest Twoje prawo. Według mnie - choć sam jestem katolikiem - to nie jest takie jednoznaczne, bo w każdej wspólnocie jest ogromna różnorodność postaw, a to przecież ludzie tworzą kościół. Często bliżej mi jest do ewangelika czy prawosławnego, niż do poglądów brata z mojej parafii.

Oczywiście nie oznacza to, że z różnych wyznań chcę wydzielić jakiś osobny kościół, który spełniałby moje oczekiwania. Wierny o drażniącej mnie postawie jest w równym stopniu moim bratem, co ten, z którym się doskonale rozumiem. Ale właśnie dlatego uważam, że istnieje JEDEN KOŚCIÓŁ CHRYSTUSOWY, bo wszyscy jesteśmy braćmi w Nim i tylko w Nim. A moim marzeniem jest to, by inni widzieli ten Kościół podobnie.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Dla kogo Kościół?
« Odpowiedź #14 dnia: 30 11 2010 o 10:31:27 am »
Nie ma takich Kościołów w sensie organizacyjnym, bo każdy nowy tworzy się w opozycji do poprzednika. Taki Kościół może istnieć wyłącznie na płaszczyźnie jednostkowej akceptacji i poszanowania odmienności. Dopiero wtedy będziemy w stanie lepiej dostrzec głębię chrześcijaństwa. Bo w szerszej perspektywie przypomina to wszystko konkurs piękności, w którym każda panna pragnie się bardziej przypodobać Jezusowi, robiąc innym czarny PR. Mam wrażenie, że nie o to chodzi.