Autor Wątek: Zabawki militarne  (Przeczytany 1700 razy)

AdamS

  • Gość
Zabawki militarne
« dnia: 26 03 2010 o 16:44:02 pm »
Za każdym razem kiedy kupuję prezent dla któregoś dziecka, zastanawiam się nie tylko nad tym, czy zabawka będzie interesująca, ale także nad tym, jak ona wpływa na rozwój dziecka.

Kiedy sięgnę do swojego dzieciństwa, w moich zainteresowaniach przeważały karabiny, szable, żołnierzyki i różnego rodzaju militaria. Wyrosłem jednak na całkiem pokojowego faceta ;) Wciąż mam jednak wątpliwości...

Czy zabawki o charakterze militarnym można dawać dziecku? jakie jest Wasze zdanie?...

Offline Norah

  • Administrator
  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 369
  • Uśmiechnij się =)
Odp: Zabawki militarne
« Odpowiedź #1 dnia: 26 03 2010 o 21:28:21 pm »
Nie mam jeszcze dzieci. Ale mam chrześniaka, i inne maluchy w otoczeniu. A moje zdanie na ten temat.. Zalezy w jakim wieku dziecko jest. Sam jednak Adamie widzisz, że Ty mając takie zabawki dobrze się bawiłeś, rozwijałeś bez problemu. Wszystko jednak zależy od wychowania :)
"Boże bliski, przemień zamknięte oczy
w oczy szeroko otwarte" - JPII



Nie widzą Ciebie moje oczy, - Nie słyszą Ciebie moje uszy; - A Jesteś Światłem w mej pomroczy. - A Jesteś Śpiewem w mojej duszy. :)

haszi

  • Gość
Odp: Zabawki militarne
« Odpowiedź #2 dnia: 27 03 2010 o 12:33:08 pm »
Myślę, że zabawki same w sobie nie są groźne. Rozwijają wyobraźnię pozytywną oczywiście, bo dziecko jeszcze nie poznało świata ciemnego.

O wiele groźniejsza jest telewizja, niewłaściwe bajki, gdzie przeklinają, leje się krew, no i gry komputerowe o nagresywnej treści. Dużą uwagę bym skupił na sobie jako tacie w relacjach z żoną/ mamą. Dziecko cały czas bez przerwy obserwuje rodziców. Rodzice nawet nie wiedzą, że są w tym momencie obserwowani myśląc, że dziecko jest zajęte zabawą.

Zabawka będzie tylko zabawką, u dziecka jest to rzecz przemijająca. Znudzi się, zainteresuje się czymś innym itd. Bardzo ważna jest relacja pomiędzy tatą i mamą, potem pomiędzy tatą i dzieckiem, mamą i dzieckiem, tatą z mamą i dzieckiem. Tu jest klucz do tego, aby wychować dziecko tak jak trzeba. Cztery rzeczy kluczowe: miłość, akceptacja pełna charakteru dziecka, cierpliwość z wsparciem i poświęcenie. Miłość to wiadomo: akceptacja, przebaczenie, zakrywanie małych błędów dziecka bez ciągłego zwracania uwag i wytykania/narzekania. Co do dużych błędów, to w miłości, ciepło i delikatnie sugerujemy, że są też inne rozwiązania. Dziecko same musi znaleźć rozwiązanie. Nie ograniczajmy jego woli. Bardzo często dzieci są o wiele mądrzejsze od dorosłych, jeśli chodzi o wyjście z sytuacji, mówię tu o sytuacjach, gdzie nie trzeba doświadczenia życiowego, a zwykłej prostej decyzji. Nie bójmy się pozwolić dziecku popełnić kolejnego "nieszkodliwego" błędu, taka naturalna szkoła dobrze mu zrobi. :) Niech samo szuka rozwiązań, a rodzice udają w tym czasie, że są zajęci czymś innym, a tak naprawdę bacznie obserwują poczynania malca. Dziecko wiedząc, że samo cos zrobiło, osiągnęło przyjdzie do rodziców pęczniejąc z dumy i się pochwali. Nie będzie się bało póżniej podejmować kolejnych trudniejszych decyzji. Droga do samodzielności stoi otworem, warunek to żeby żyło w rodzinie pełnej miłości i akceptacji. Rodzice pomimo zmęczenia zawsze muszą mieć czas dla dziecka i UŚMIECH w sercu. Jest to tylko możliwe w Jezusie Chrystusie. Niech nikt się nie łudzi, że sami bez Boga możemy stworzyć rodzinę kochającą się w pełnej dojrzałej i szczerej miłości. To jest niemożliwe. Tylko z Bogiem osiągniemy doskonałość i czystośc w Jezusie. Po to właśnie przyszedł do nas, aby uwolnić nas od ciemności i umożliwić nam życie w prawdziwej wolności.  Łaska Pana jest cudowna. :)

AdamS

  • Gość
Odp: Zabawki militarne
« Odpowiedź #3 dnia: 27 03 2010 o 15:33:42 pm »
Z pewną ulgą znajduję w Waszych postach jakąś elastyczność w podejściu do problemu - nie ma tu jednoznacznej oceny, że dana zabawka jest zła. Nie znaczy to, że chcę bronić zabawek militarnych. Niektyóre zresztą nie są stricte związane z wojną. Kiedy kupiłem swojemu synkowi łuk, przyznam, że sam miałem wielką frajdę (ale nie strzelaliśmy do sylwetek, tylko do tarczy).

Poza tym kiedy przypominam sobie własne zabawy w dzieciństwie, nawet w tych wojennych nie było agrasji - była nauka taktyki, było odczucie solidarności, było też ćwiczenie sprawności. Nie tyle jest więc chyba istotna sama tematyka zabawy, co jej charakter i klimat, skłądający się na to wszystko, o czym pisał Sebastian.

Offline MagdaLena

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 151
Odp: Zabawki militarne
« Odpowiedź #4 dnia: 28 03 2010 o 21:48:51 pm »
Jeśli mogę dorzucić coś Adamie na ten temat od siebie i na podstawie swojej obserwacji z pracy i z życia ... to zgadzam się z Norah, że to zależy od wychowania, a nade wszystko od tego czy rodzice poświęcają swemu dziecku czas, czy mają go dla niego "do stracenia" by móc rozmawiać z nim (można być z dzieckiem, ale obok niego i czytać gazetę, ale trudno tu powiedzieć o czasie aktywnie spędzonym z dzieckiem)  ...

dlaczego o tym wspominam? ponieważ, można dać dziecku karabin, który wiadomo nie służy do kopania w piasku, ale ważne jest by z dzieckiem rozmawiać i tłumaczyć, objaśniać ten świat (bo jeśli nie Ty to ktoś inny to zrobi, tylko nie wiem czy będzie dobre to dla dziecka), pokazywać co jest dobre, a co nie itd.

podam przykład chłopca (pięciolatka): niczego (pod względem materialnym) mu nie brakowało (tato protetyk dentystyczny, mama prowadzi własną restaurację) ... oprócz miłości i czasu dla niego, zainteresowania jego osobą. Każde z rodziców było zaabsorbowane swoją pracą (no, bo pieniążki są bardzo ważne) i już brakowało czasu dla niego. Razu pewnego chłopiec przychodzi do przedszkola z ogromnym karabinem, innym razem przynosi trupią czaszkę, a z kolei przy innej okazji życzy swojej koleżance śmierci ... wspomnę, że miał on w sobie dość dużo agresji (zachowywał się, jak boss mafii), nosił ubrania z agresywnymi postaciami, za zgodą babci miał tatuaż (co prawda dziecięcy) trupiej czaszki itd.itp. Nikt tak naprawdę nie znalazł czasu, by po prostu być z nim (kiedy znudził się rodzicom, to wywozili go do dziadków, a tamci po pewnym czasie oddawali go z powrotem ... i tak w kółko (błędne koło).

dlatego warto rozmawiać z dziećmi!!! (to samo dotyczy bajek czy filmów, nie sztuka włączyć i niech ogląda, ale Ty oglądnij razem z nim, i porozmawiajcie potem na temat tych treści ...)

ja kupując dzieciom zabawki rozważam mocno czy to będzie dobra zabawka? W tamtym roku swojej chrześnicy chyba z godzinę wybierałam zabawkę na Dzień Dziecka nim kupiłam (z której bardzo się ucieszyła), raczej kupuję takie, które mogłyby wspierać rozwój, ubogacać jego zainteresowania itd. (może to zboczenie zawodowe, ale myślę, że nie). To mnie dużo więcej kosztuje, bo łatwiej jest szybko kupić byle co, co jest pod ręką nie zastanawiając się zbytnio, "jest zabawka? jest! no to spoko"

Apeluję o mądrość do rodziców!!! Potrzeba się nieco wysilić ... zapewne, ale warto! (do do każdego wieku się tyczy)
To, co włożysz w dziecko kiedy jest małe (bo życia uczy się od nas, dorosłych), to potem będziesz mógł z niego to wydobyć (oczekiwać). Nie oczekuj i nie chciej zbierać "owoców" kiedy nic nie posadziłeś czy nie posiałeś ... bo może tych owoców nie być lub mogą być marne! (to nie do Ciebie osobiście Adamie, tylko ogólnie do nas wszystkich  :)
Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz! ks. Piotr Pawlukiewicz :-)

AdamS

  • Gość
Odp: Zabawki militarne
« Odpowiedź #5 dnia: 29 03 2010 o 07:05:09 am »
Zaczęło się od karabinków i żołnierzyków, a temat poszybował dalej :) - w stronę wychowania dzieci... i bardzo się z tego cieszę! Chętnie czytam o takich konkretnych sytuacjach, które pozwalają mi z dystansu spojrzeć na problem. Masz rację, Magdaleno, nic nie zastąpi spotkań z dzieckiem w rozmowie i wspólnej zabawie.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Zabawki militarne
« Odpowiedź #6 dnia: 29 03 2010 o 08:07:01 am »
Witajcie!

Ja osobiście nie jestem zwolennikiem zabawek militarnych. Co prawda mojego syna takie kręcą zabawy w strzelanie, ale mam ogromne opory przed dawaniem dziecku do rąk repliki czegoś, co służy wyłącznie do czegoś negatywnego, do zabijania. Żeby jednak dać upust agresji (która drzemie w nas wszystkich), wypracowaliśmy kompromis - walkę na miecze/szable/szpady itp. Z dwojga złego taki typ walki wydaje mi się bardziej uczciwy niż udawanie, że pakuje się komuś w plecy pół kilograma ołowiu.
Najważniejsza, oczywiście, jest rozmowa z dzieckiem. Poświęciliśmy sporo czasu, żeby wyjaśnić mu, dlaczego nie chcemy się bawić w zabijanie pistoletami, itd. Mówiliśmy o tym, że są kraje, w których z dzieci na siłę robi się żołnierzy. I to powoli przestaje być dla niego zabawne. (Miecze dalej są na topie :-)) Myślę, że dobrze jest poszukiwać najlepszych sposobów na zaspokajanie instynktów. A kupowanie karabinów, w mojej ocenie, najlepszym sposobem nie jest.

Pozdrawiam,
Krzysiek 

PS Łuk to musi być niezła frajda :-)

Offline MagdaLena

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 151
Odp: Zabawki militarne
« Odpowiedź #7 dnia: 29 03 2010 o 15:26:45 pm »
Ja osobiście nie jestem zwolennikiem zabawek militarnych.
PS Łuk to musi być niezła frajda :-)
Dopełnię tylko, że i ja osobiście nie jestem zwolennikiem takich zabawek.  ;)
a łuk ciekawie brzmi ... z mojego balkonu mogę obserwować strzelanie z łuku sportowego i zawody również (na stadionie oczywiście) i nie brakuje osób chętnych.
Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz! ks. Piotr Pawlukiewicz :-)