Autor Wątek: Rodzicem zastępczym być czy nie być??  (Przeczytany 2434 razy)

jadwiga31

  • Gość
Rodzicem zastępczym być czy nie być??
« dnia: 15 01 2010 o 21:39:08 pm »
W obliczu cierpienia tylu dzieci z domów dziecka zastanawiamy się  czy nie zostać rodzicami zastępczymi. odpowiedni kurs przygotowujący już za nami, ale wątpliwości nadal są. Nadal wahamy się, Być czy nie być rodzicem zastępczym?
Może znajdą się na forum ludzie, którzy takimi rodzicami są bądź też znają jakiś pozytywny przykład takiej rodziny zastępczej. Za negatywne przykłady dziękujemy:) sami o nich wiemy;)

Offline Norah

  • Administrator
  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 369
  • Uśmiechnij się =)
Odp: Rodzicem zastępczym być czy nie być??
« Odpowiedź #1 dnia: 15 01 2010 o 22:19:42 pm »
A może najpierw wypisz jakie są przeciw, aby tym rodzicem zostać? Jakie są wasze obawy. Ja niestety nie mam takiego doświadczenia. Nie jestem matką. 
"Boże bliski, przemień zamknięte oczy
w oczy szeroko otwarte" - JPII



Nie widzą Ciebie moje oczy, - Nie słyszą Ciebie moje uszy; - A Jesteś Światłem w mej pomroczy. - A Jesteś Śpiewem w mojej duszy. :)

haszi

  • Gość
Odp: Rodzicem zastępczym być czy nie być??
« Odpowiedź #2 dnia: 16 01 2010 o 01:00:39 am »
Zastanawiałem się nad tym tematem.Zwróciłem uwagę na pewien szczegół.Jako zwykli ludzie mamy pewne obawy co do adopcji, głównie dotyczące charakteru dziecka.Nie wiemy ,jak było wychowywane , jakie miało dzieciństwo , jacy byli rodzice (geny,choroby) i z takiego rozważania powstają obawy co do adopcji.Tzn. że te obawy rodzą się w głowie z czystych założeń z niczego.Ulegamy myślom , które nie należą do nas.

Spojrzałem na takie dziecko poprzez serce chrystusowe.Widziałem tylko smutne,samotne dziecko bardzo potrzebujące miłości , żadnych obaw, żadnych uprzedzeń.Jezus na wszystkich ludzi patrzy z miłością.Starajmy się na wszystko patrzeć poprzez pryzmat miłości naszego Pana i zbawiciela Jezusa Chrystusa  :)  a łatwiej będzie nam podejmować decyzje  :)
« Ostatnia zmiana: 16 01 2010 o 01:06:26 am wysłana przez kapcel »

Offline Zbyszek

  • Administrator
  • Pasjonat
  • *****
  • Wiadomości: 119
  • Dobrze być człowiekiem Słowa.
    • Slowo.pl
Odp: Rodzicem zastępczym być czy nie być??
« Odpowiedź #3 dnia: 16 01 2010 o 12:26:19 pm »
Wraz z żoną niedawno zastanawialiśmy się nad tym tematem. Wychodzi nam na to, że chyba nie mamy warunków (głównie mieszkaniowych), żeby móc adoptować dziecko, ale nie mam żadnej wątpliwości, że ludzie, którzy decydują się na ten krok, robią wspaniałą Bożą robotę. Jeśli nasza sytuacja kiedyś się zmieni, nie wykluczam, że wrócimy do tego tematu i chyba chcielibyśmy wziąć starsze dziecko niż zupełnie małe, bo te starsze mają o wiele trudniej. Wyzwanie jest ogromne - przecież nasze dzieci czasami sprzeczają się i kłócą, potrafią być dla siebie niemiłe. Dla nas to samo w sobie nie jest wielki problemem, bo staramy się na bieżąco reagować i nasze dzieci wiedzą, że są kochane. Natomiast dziecko z domu dziecka tego nie wie i podejrzewam, że relacje na linii adoptowane dziecko (np. w wieku 6 lat lub starsze) - przybrani rodzice oraz ich dzieci nie będą łatwe.

Zbyszek

haszi

  • Gość
Odp: Rodzicem zastępczym być czy nie być??
« Odpowiedź #4 dnia: 16 01 2010 o 13:06:54 pm »
...i nasze dzieci wiedzą, że są kochane. Natomiast dziecko z domu dziecka tego nie wie i podejrzewam, że relacje na linii adoptowane dziecko (np. w wieku 6 lat lub starsze) - przybrani rodzice oraz ich dzieci nie będą łatwe.

Zbyszek

Tu mam pewne doświadczenie , z którym się podzielę z przyjemnością , ku Chwale Pana  :)
Poznałem kiedyś pewną osobę , która będąc małym dzieckiem nie doświadczała ze strony rodziców miłości sercowej.Rodzice okazywali jej miłość , ale inną ,materialną i edukacyjną (podstawy życiowe).Będąc dorosłą osobą nie umiała okazać uczuć.Bóg użył mnie , abym pokazał tej osobie , co to jest być kochanym i szanowanym.To był proces ,okazując jej cierpliwosć , ciepło ,otwartość i zrozumienie pomimo jej niekiedy zmiennych nastrojów powoli serce jej się otwierało , zdumiona swoją zmianą , jaka w niej samej zachodzi.Obecnie jest otwartą , umiejącą okazać uczucia w pełni oddaną Bogu osobą.  :)

koket

  • Gość
Odp: Rodzicem zastępczym być czy nie być??
« Odpowiedź #5 dnia: 17 01 2010 o 23:42:04 pm »
Witajcie :)
Piszecie rodzice zastępczy - czyli Rodzina zastępcza?

AdamS

  • Gość
Odp: Rodzicem zastępczym być czy nie być??
« Odpowiedź #6 dnia: 21 01 2010 o 09:07:41 am »
Jeśli zdecydujecie się, Jadwigo, wspólnie z Mężem na ten wspaniały krok, to dziecko tak naprawdę narodzi się dopiero w Waszym domu i będzie w pełni WASZE. Nigdy nie czyniłem rozróżnień między rodzicielstwem zastępczym czy biologicznym, bo dziecko rodzi się zawsze NA NOWO i W PEŁNI - tam gdzie jest kochane.
« Ostatnia zmiana: 21 01 2010 o 09:09:45 am wysłana przez AdamS »

AdamS

  • Gość
Odp: Rodzicem zastępczym być czy nie być??
« Odpowiedź #7 dnia: 26 01 2010 o 12:03:42 pm »
Kiedyś na stronie internetowej przedstawiłem swoje zdanie na temat ojcostwa - w kontekście biologicznym i duchowym. Spotkałem się wówczas z prawdziwą burzą internautów - oto te słowa, które ją wywołały:

     Zaskakuje mnie determinacja, z jaką niektórzy ludzie potrafią dociekać prawdy o biologicznym ojcostwie. Często prowadzi to w konsekwencji do odrzucenia dziecka (przynajmniej w wymiarze duchowym), albo też do dramatycznej walki o uzyskanie "prawa" do własnego biologicznego dziecka wychowywanego dotąd w innej rodzinie - a wszystko dlatego, że nosi ono w sobie inną lub podobną nitkę DNA.
      Geny zostają tu wyniesione ponad wszelkie inne wartości - stają na ołtarzu sensu życia i śmierci. Rzecz godna podziwu w świecie zwierząt, lecz u człowieka staje się to rodzajem bałwochwalstwa. Dziecko poczyna się bowiem nie z łączenia komórek i nitek jakiegoś kwasu, lecz z duchowego oddania, a rodzi się przez każdy akt rodzinnej wspólnoty życia.
      Ktoś mi kiedyś zadał pytanie, co byłoby wówczas, gdyby to moje dziecko zostało podmienione przy porodzie? Zastanowiłem się tu głębiej - nie nad dylematem ojcostwa, lecz nad tym, że u kogoś może się rodzić wątpliwość... Oczywiście rzeczą naturalną jest to, że w takim przypadku ktoś zainteresuje się obecną sytuacją biologicznego potomka, ale nie ma prawa do walki o jego odebranie rodzinie, która go dotąd wychowywała. Z kolei dziecko, które z jakichś względów okazałoby się biologicznie "obce" i przez lata było wychowywane w tej rodzinie, ma pełne prawa do dalszego jej traktowania jako WŁASNĄ.
      Jeśli Bóg (lub - jak kto woli - los) sprawił, że trafiło do mnie dziecko z innymi genami, to dlaczego miałbym je odrzucić? A jeśli z tego samego powodu moje biologiczne dziecko trafiło do innej rodziny jeszcze przed jego duchowymi narodzinami (w świetle tego, co powyżej napisałem) to dlaczegóż miałbym je komuś odbierać? ...depcząc to, co w tamtej rodzinie przez lata zdołało się w miłości ukształtować?

PRALNIA

  • Gość
Odp: Rodzicem zastępczym być czy nie być??
« Odpowiedź #8 dnia: 9 02 2010 o 15:54:16 pm »
Spojrzałem na takie dziecko poprzez serce chrystusowe.Widziałem tylko smutne,samotne dziecko bardzo potrzebujące miłości , żadnych obaw, żadnych uprzedzeń.Jezus na wszystkich ludzi patrzy z miłością.Starajmy się na wszystko patrzeć poprzez pryzmat miłości naszego Pana i zbawiciela Jezusa Chrystusa  :)  a łatwiej będzie nam podejmować decyzje  :)



Podpisuje się pod słowami haszi.
Spróbuję podzielić się swoim doświadczeniem z dziećmi z domu dziecka.Odwiedzam systematycznie z moją rodziną wychowanka domu dziecka,który ma rodziców,lecz kontakt tych rodziców  z tym dzieckiem jest prawie żaden.W domu dziecka pod względem materialnym ma wszystko czego potrzebuje,ale brakuje mu MIŁOŚCI.Brakuje tego,żeby był dla kogoś ważny,żeby ktoś troszczył się o niego i dał poczucie bezpieczeństwa.Jest to dziecko w wieku 10 lat pod ogromnym wpływem złego przykładu w zachowaniu starszych wychowanków.Ale widzę jakie zmiany w nim postępują przebywając z nami.Widujemy się od kilku lat.Mam wrażenie,że gdyby dostał "szansę na inne wychowanie"skorzystałby z niej bardzo owocnie.dik

AdamS

  • Gość
Odp: Rodzicem zastępczym być czy nie być??
« Odpowiedź #9 dnia: 9 02 2010 o 16:13:06 pm »
Mam wrażenie, że człowiek, zwłaszcza mały człowiek, bardzo szybko "wpasowuje się" w to, jak go widzą. Gdy jest przez wszystkich postrzegany jako huligan, nie ma innego wyjścia - staje się huliganem. Dlatego tak ważne jest to, co napisała Dik i Haszi.

Dik - myślę, że Wasza cierpliwa ufność w dobro tego dziecka, które wspólnie odwiedzacie, szybko zaowocuje (co zresztą, jak czytam, już się dzieje - ku naszemu zbudowaniu).

Niedawno czytałem, jak należy rozmawiać z niewierzącym. Nie należy mu mówić, że powinien uwierzyć - wystarczy pokazać, że Bóg już w niego uwierzył! Tak samo jak Bóg wierzy w nas, powinniśmy wierzyć w dziecko, które On powołał do życia.

Offline ewa derlak

  • Moderator
  • Bywalec
  • *****
  • Wiadomości: 25
Odp: Rodzicem zastępczym być czy nie być??
« Odpowiedź #10 dnia: 10 02 2010 o 21:10:57 pm »
Tak się składa, ze w mojej bliskiej rodzinie są dwa przypadki adoptowanych dzieci - oba nie łatwe, ale mimo to szczęśliwe.
Szczęście polega na tym, że jest..... normalnie: jest czas przytulania i czas poważnych rozmów, jest wspólny wypoczynek, ale i obowiązki, są momenty buntu, smutku, zniechęcenia, ale nigdy nie ma poczucia odrzucenia, bo miłość w tych obu rodzinach jest bezwarunkowa.
Problem polega na tym,że...... no właśnie
Pierwsza rodzina nie ukrywała przed dzieckiem faktu jego adopcji, chociaż mogło tego nie wiedzieć (było adoptowane jako niemowlę).W zasadzie informacja ta przekazana dziecku dość wcześnie i poparta wielką milością nie zaburzyła niczego, a być może zbudowano na niej poczucie zaufania i bezpieczeństwa. W późniejszym wieku dziewczynka poswięciła jednak dużo czasu i wysiłku, by znaleźć swych biologicznych rodziców.To było bardzo trudne doświadczenia dla wszystkich.
Gdy emocje opadły powstała jeszcze większa więź z rodzicami, którzy dziecko wychowali.
W drugiej rodzinie wszystko owiane jest tajemnicą. Niby jest dobrze, ale wszyscy czujemy się nieswojo, gdy dziecko prosi, by mu pokazać zdjęcia , jak było niemowlaczkiem i zadaje pytania szczegółowe, np. jak przebiegał poród itp. Nagłe zmiany tematu na razie skutkują, ale co będzie potem ?
Mimo wszystkich wątpliwości, jestem zdecydowanie ZA adopcją. Z biologicznymi dziećmi problemów jest nie mniej, a szczęścia tyle samo. ;)

Offline Claudine:)

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 41
  • “Każdy krok zostawia ślad.”
Odp: Rodzicem zastępczym być czy nie być??
« Odpowiedź #11 dnia: 28 05 2010 o 18:36:04 pm »
Nie wiem czy nadal potrzebna jest ta porada w sprawie rodziny zastępczej...ale jako dziecko z rodziny zastępczej mogę się podzielić swoimi spostrzezeniami...Byłam w RZ 8 lat a 19.04.2010 wyprowadziłam się:) w dniu moich urodzin. Chce wam powiedzieć, że ja się cieszyłam, że się wyprowadzam, ponieważ z różnych przyczyn nie miałam dobrych relacji z matką zastępczą...To byli chrześcijanie...Moim spostrzezeniem jest to, że aby być rodzicem zastępczym trzeba naprawdę być świadomym, że każde dziecko potrzebuje miłości ale dziecko odrzucone albo zabrane od rodziców potrzebuje jej 100 razy więcej:( najgorzej jest jeżeli rodzice zastępczy mają swoje dzieci bo jest niebezpieczeństwo, że będą wyróżniać swoje dzieci...po prostu należy je traktować jak swoje...i nie traktować jako sposób na dodatkowe pieniądze albo pomoc domową.przykro mi to pisać ale ja się tak czułam:(
Bóg potrzebuje takich ludzi, którzy przygarną dzieci niechciane, porzucone itd:)
Jeżeli zdecydujecie się to wiedzcie, że to wielkie wyzwanie ale z Bogiem można wszystko:D

Offline paula127

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 204
  • ,,Wiedza wbija w pychę, a miłość buduje"
Odp: Rodzicem zastępczym być czy nie być??
« Odpowiedź #12 dnia: 28 05 2010 o 22:11:42 pm »
Wytrwałości, Bóg pamięta o zaginionych owieczkach i bardzo bardzo bardzo się raduje z ich powrotu. Bóg dba o wszystkich, wszystkich przyjmuje i tym bardziej pokrzywdzonym bierze do swojego serca i w końcu układa im bardzo dobrze w życiu. Kiedy ja zostałam sama, wszyscy co mogli mi pomóc, opuścili, tylko Bóg został i to on za rękę wyciągnął z dołu:) Tak pisze też Dawid wiem że chyba psalm 27 , w każdym razie dużo o tym pisze.
Niewiarygodną jest prawdą że On jest Jedynym najlepszym przyjacielem, który ze wszystkiego potrafi wyciągnąć i kocha wszystkich i o wszystkich pamięta. Tak się cieszę:)
Mt 11:28-30
28. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którz

Offline Claudine:)

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 41
  • “Każdy krok zostawia ślad.”
Odp: Rodzicem zastępczym być czy nie być??
« Odpowiedź #13 dnia: 15 06 2010 o 18:05:30 pm »
Chciałam się z wami czymś podzielić...:( czymś dla mnie bardzo smutnym...:(
Ostatnio widziałam się z jednym z dzieci, z rodziny zastępczej w której żyłam...i ta osoba mi powiedziała, że też chciałaby się wyprowadzić tak jak ja, ponieważ nikt jej w domu nie lubi...:( gdy to usłyszałam bardzo mnie to zmartwiło:(

AdamS

  • Gość
Odp: Rodzicem zastępczym być czy nie być??
« Odpowiedź #14 dnia: 16 06 2010 o 08:29:25 am »
Klaudio, a może to dla Ciebie znak, żeby utrzymać głębszą więź z tym dzieckiem i stworzyć mu emocjonalne oparcie w Twojej osobie? Nie każdy rodzic dorasta do takiej roli - widziałem już nieraz jak starsze rodzeństwo przejmowało ten ważny aspekt wychowania i to wcale nie musi dotyczyć rodzin zastępczych.

Nie osądzajmy rodziców. Wspaniałe jest to, że Ty jesteś na taką relację uwrażliwiona i w przyszłości zapewne nie będziesz popełniać takich błędów (choć czy w ogóle można się wystrzec błędów?).