Autor Wątek: Wirtualna młodzież?  (Przeczytany 770 razy)

AdamS

  • Gość
Wirtualna młodzież?
« dnia: 3 02 2010 o 13:32:00 pm »
Czy Wasze dzieci korzystają w domu z internetu i na jakich zasadach? Mój synek właśnie naciska, by założyć sieć. Przyznam, że choć dorywczo korzystam z przestrzeni wirtualnej poza domem (on też ma dostęp), czuję pewne opory, by wprowadzać internet za progi domowego zacisza. Wśród rówieśników syna obserwuję, jak bardzo wirtualna rzeczywistość wysysa z nich wszelką aktywność. Ale pewnie jestem trochę niedzisiejszy, co? ;)

Nie chciałbym uchodzić za jakiegoś domowego satrapę. Staram się w każdej kwestii stosować kompromisy. Dotychczas odnosiły się one do gier komputerowych, które niestety mocno pochłaniają dziś nastolatków. Wydzielam na to po gdzienie każdego dnia (oczywiście przy spełnieniu pewnych warunków - lekcje, porządek itp.). Jednak atrakcyjność gier i presja otoczenia jest tak silna, że obawiam się, iż moje pozawirtualne oferty aktywności będą coraz słabiej podejmowane...
« Ostatnia zmiana: 9 02 2010 o 13:43:54 pm wysłana przez AdamS »

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: "Wirtualna pompa ssąca"
« Odpowiedź #1 dnia: 8 02 2010 o 15:21:25 pm »
Witam!

Nie mogę mówić jeszcze z własnego doświadczenia, gdyż moja latorośl za młoda jeszcze na buszowanie samopas po sieci.
Myślę jednak, że totalne ograniczanie dostępu nic dobrego nie przynosi. Internet może być pożyteczny, pod warunkiem, że korzysta się z niego mądrze. Tyle teoria - oczywiście łatwo powiedzieć, a trudniej wykonać :-)

To ważne, żeby nauczyć młodego człowieka zasad prawidłowego korzystania z sieci. Myślę, że można by tu zastosować zasadę, którą kieruję się w kontekście bajek dla dzieci. Po prostu oglądam je z moim synem. Dzięki temu on może zawsze zapytać o coś, czego nie rozumie itd. Wiem, że dzieciakom w pewnym wieku pomysł może się nie spodobać, ale warto spróbować.

Ograniczenie czasowe to dobry pomysł, bo uczy dobrego gospodarowania zasobami :-). Przy czym spróbowałbym zrobić to tak, że jeżeli przykładowo dziecko może przez godzinę grać w gry, to nie zwiększałbym czasu korzystania z kompa, tylko dał wolną rękę w zagospodarowaniu tego czasu. (Mam nadzieję, że mnie Twoje dzieciaki nie znienawidzą :-))

Oczywiście polecam jeszcze jakiś dobry filtr zawartości z zabezpieczeniem hasłem, kontrolę rodzicielską w programie antywirusowym i podobne rozwiązania.

Kilka myśli tak spontanicznie, oczywiście najważniejszy jest zdrowy rozsądek (rodzica - nie jest to bowiem zbyt powszechna cecha u młodzieży :-)). Dobrze też, żeby przy ustalaniu zasad brali udział sami zainteresowani.

Pozdrawiam serdecznie,
Krzysiek

AdamS

  • Gość
Wirtualna młodzież?
« Odpowiedź #2 dnia: 9 02 2010 o 13:40:50 pm »
Dziękuję, Krzysiu, za wyrażenie swojej opinii, która jest dla mnie bardzo cenna i w pełni się z nią zgadzam. Przekonałem się już do samego załeżenia internetu (choć z przyczyn technicznych nie wiem kiedy to nastąpi).

Odnośnie limitu czasowego  zauważyłem, jak ważną sprawą jest określenie wyrazistych zasad. Mam wrażenie, że taka forma odpowiada nawet mojemu synkowi - rzadko kiedy już się przeciw temu buntuje, a określony czas stara się intensywnie zagospodarować. Poza tym nie czuje pokusy, by łapać za klawiaturę w chwilach, które może przeznaczyć na inne formy aktywności. Obawiam się, że gdyby ten limit został zniesiony, nie miałby już ochoty np. pograć sobie na flecie lub poczytać książkę.

Problem pozostaje w jego otoczeniu, gdzie tych limitów wyraźnie brakuje. Koledzy często mają możliwość grania do późnych godzin nocnych, bez ograniczeń korzystają z internetu itd. Oczywiście potem na każdym kroku epatują znajomością spraw związanych z komputerem i przestrzenią wirtualną, deprecjonując wszystkich, którzy nie poruszają się w temacie równie biegle...

Oczywiście nie czyniłbym z tego problemu, bo przecież wszyscy wiemy, że sfery prawdziwych wartości nie da się zamknąć w świecie wirtualnym czy elektronice. A jednak presja wśród młodzieży pod tym względem jest bardzo silna. Jak my, rodzice, możemy ją skutecznie odpierać? Myślę, że dobrym rozwiązaniem jest wspóuczestnictwo, o którym wspomniał Krzysztof. Ale i to z wiekiem staje się coraz trudniejsze...
« Ostatnia zmiana: 9 02 2010 o 13:45:02 pm wysłana przez AdamS »