Autor Wątek: Potęga podświadomości.  (Przeczytany 1088 razy)

Offline Asha

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 8
Potęga podświadomości.
« dnia: 22 06 2010 o 19:31:33 pm »
http://www.racjonalista.pl/ks.php/k,248

mam nadzieję, że przynajmniej niektórzy z Was spotkali się kiedyś z tą książką, bo jest ona dobrym tematem dyskusji.
otóż ostatnio wpadła mi ona w ręce i dość pobieżnie ją przeczytałam (w zasadzie tylko przekartkowałam, zatrzymując się jedynie na fragmentach). książka budzi we mnie mieszane odczucia. z jednej strony to całe pozytywne myślenie na pewno w jakiś sposób się wiąże z osobą Boga, gdyż to On jest źródłem spokoju i radości, a nie spokój i radość jest źródłem Boga, że tak się wyrażę. ta książka jednak mówi o czymś zupełnie odwrotnym. w jakiś sposób neguje ingerencję Boga w ludzkim życiu głosząc, że to my sami jesteśmy w stanie za pomocą podświadomości kształtować swoje życie. w książce tej przytaczane są również wersety z Biblii, które mówią mniej więcej o tym, że otrzymamy wszystko, czego zapragniemy, jeśli uwierzymy. czy autor w ten sposób udowadnia sprawdzanie się Bożego Słowa w praktyce, czy jest to sugestia, że Jezus świadomie wykorzystywał ludzką podświadomość?nie mogę w żaden sposób ustalić, czy autor zaprzecza w niej istnieniu Boga, czy może wręcz przeciwnie. nie mogę też znaleźć w Internecie żadnych dodatkowych informacji o nim.

idąc tropem treści zawartych w książce, weźmy na przykład uzdrowienie. ok, nasza psychika wiąże się na pewno z naszym umysłem, ciałem, ogólnie organizmem. jestem więc jeszcze w stanie uwierzyć, że za pomocą autosugestii jesteśmy w stanie poprawić NASZ WŁASNY stan. w jaki sposób jednak autor może twierdzić, że NASZE pozytywne myślenie jest w stanie poprawić np. stan zdrowia KOGOŚ INNEGO, kto nawet nie wie, że się za tego kogoś 'modlimy'(mowa o 'modliwie naukowej', czyli pracy nad pozytywnym myśleniem i kształtowaniu włąsnej podświadomości)? że niby wysyłamy komuś jakieś "fluidy"?dziwi mnie to, że ktoś podważa (bo tak to odbieram) istnienie Boga, a woli wierzyć w, cytuję, "wszechobecny umysł", "stwórczą mądrość" lub takie oto perełki:
Cytuj
"Zalozmy, ze dowiadujesz sie o ciezkiej chorobie twojej matki, ktora mieszka w innym miescie. Natychmiastowa fizyczna pomoc jest w tym przypadku wykluczona, mozesz jednak wspierac matke modlitwa. "Albowiem Ojciec, ktory zyje w Tobie, niesie rade i pomoc". Tworcze prawo umyslu zawsze i wszedzie dziala dla ciebie. Poniewaz podswiadomosc reaguje calkiem automatycznie, leczenie na odleglosc polega poprostu na tym, ze przywolujesz wizje harmonii i szczescia. Istnienie tylko jedna, wspolna dla wszystkich tworcza podswiadomosc - a zatem wyobrazenie, jakie przekazesz jej w swoim umysle, podziala na podswiadomosc matki. Dzieki medium, jakim jest uniwersalna podswiadomosc, twoje mysli o witalnosci i zdrowiu przenosza sie dalej, wyzwalajac zwykly proces, ktory uleczy organizm twojej matki."

czy nie jest besensowne to, że nasze myśli są w stanie zadziałać na innych, nawet oddalonych od nas o wiele kilometrów i wpłynąć na sprawy zupełnie niezależne od nas(przykład z jednej z pierwszych stron: dziewczyna wmawia sobie, że będzie miała torebkę, na którą jej nie stać, a następnego dnia dostaje ją w prezencie)? według mnie takie pozytywne myślenie może co najwyżej poprawić nasze samopoczucie, zwalczyć nasz strach i stres, a nie faktycznie zadziałać na naszą korzyść.wręcz przeciwnie - czy po jakimś czasie nie doprowadzi to do zniszczenia własnej psychiki, kiedy okaże się, że uwierzymy zbyt mocno i odkryjemy, że możemy się poruszać tylko w sferach własnego umysłu, a nie wykraczać gdzieś poza i być panem i władcą wszechrzeczy?

nie jest możliwe, aby streścić tu teraz wszystkie przesłania tej książki i zawartych w niej metod na "skuteczną modlitwę". wiem, że tego typu książki powinno się traktować z przymrużeniem oka (jest tam naprawdę wiele fragmentów, które jak dla mnie nie mają żadnego sensu). zakładam jednak ten temat, bo jestem ciekawa Waszego zdania.czy sądzicie, że to wszystko jedna wielka bzdura, czy może jednak coś w tym jest?uważacie, że takich książek powinno się po prostu unikać jak ognia, czy może sięgnąć, przeczytać, przemyśleć i jeszcze bardziej utwierdzać się w swojej wierze?Pozdrawiam i zachęcam do dyskusji.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp: Potęga podświadomości.
« Odpowiedź #1 dnia: 23 06 2010 o 18:18:53 pm »
...podświadomość to przeszłość,świadomość to teraźniejszość.Jest jeszcze nad świadomość czyli przyszłość.Dla mnie najważniejsze jest to co jest teraz.Nie mogę zmienić przeszłości ani nie mam władzy nad przyszłością.Moje życie to to co jest teraz.Świadomość zatem jest teraźniejszością,w której realnie spotykam zmartwychwstałego Chrystusa.W podświadomości ukryte są moje zranienia i to wszystko co już minęło.Chyba nie warto rozgrzebywać to co należy już do historii.Nie warto również budować swojego życia na marzeniach kosztem jakże szybko przemijającej teraźniejszości...Pozdrawiam...janusz f.

AdamS

  • Gość
Odp: Potęga podświadomości.
« Odpowiedź #2 dnia: 25 06 2010 o 08:55:40 am »
[...] Świadomość zatem jest teraźniejszością,w której realnie spotykam zmartwychwstałego Chrystusa.W podświadomości ukryte są moje zranienia i to wszystko co już minęło.Chyba nie warto rozgrzebywać to co należy już do historii. Nie warto również budować swojego życia na marzeniach kosztem jakże szybko przemijającej teraźniejszości...

Esencjonalne ujęcie właściwej relacji do upływającego czasu. Tak jest w istocie. Kwestia, którą poruszyła Asha wiąże się z postawą ogólnie wpisującą się w tematykę New Age. Tu już nie ma miejsca na ufność wobec Boga, bo człowiek wchodzi w pychę władania Bogiem jako wytworem swojej pod- i nadświadomości. Wszędzie tam, gdzie wysublimowane techniki psychologiczne wysuwane są ponad ufną postawę dziecka, trzeba być bardzo ostrożnym.

Asha - pytasz czy wystrzegać się tych książek jak ognia? :) Może nie aż tak, bo sama treść książki nie ma do nas przystępu, jeśli sami na to nie przyzwolimy. Ale chyba szkoda byłoby mi czasu na taką literaturę. Jest to niestety jeden z symptomów powrotu do pogaństwa, w którym Bóg był w różny sposób uprzedmiotowiony, a wiara instrumentalizowana.

Offline Asha

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 8
Odp: Potęga podświadomości.
« Odpowiedź #3 dnia: 6 07 2010 o 16:06:26 pm »
Cytuj
treść książki nie ma do nas przystępu, jeśli sami na to nie przyzwolimy. Ale chyba szkoda byłoby mi czasu na taką literaturę. Jest to niestety jeden z symptomów powrotu do pogaństwa, w którym Bóg był w różny sposób uprzedmiotowiony, a wiara instrumentalizowana.
myślę podobnie (choć Twoje pierwsze zdanie własnie wiąże się z treścią tej książki;p)
wiele rzeczy napisanych w tej książce nie trzyma się kupy i nie jest prawdą. chciałam tylko zapytać, co Wy o tym myślicie.;)

Offline Darius

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 13
Odp: Potęga podświadomości.
« Odpowiedź #4 dnia: 27 08 2010 o 16:35:21 pm »
Czytałem tą książkę kiedyś ok. 10 lat temu.
Są tam rzeczy prawdziwe i słuszne ALE..
pomieszane to wszytko.
Od strony psychologicznej i działania umysłu jeszcze jest ok. Autor widocznie zaczerpnął z wiedzy fachowej od psychologów.
Dalej już buja w obłokach, szczególnie gdy bierze się za "wykładanie" sensu danych wersetów z Biblii.
Dla mnie największym "przegięciem pały" w tej książce, było sugerowanie, potem pisane wręcz z pewnością.
Że Pan Bóg to nie Osoba tylko jakaś niewyczerpana energia, coś jak automat do kawy, który daje, po każdym wrzuceniu monety,  :o ,
czyste szaleństwo.

Jeśli kogoś interesują książki o podobnej tematyce, to jest ich duży wybór.
Generalnie są one napisane pod czytelnika typu "agnostyk".

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Potęga podświadomości.
« Odpowiedź #5 dnia: 29 12 2010 o 11:02:53 am »
Cytat: Asha
... zakładam jednak ten temat, bo jestem ciekawa Waszego zdania.czy sądzicie, że to wszystko jedna wielka bzdura, czy może jednak coś w tym jest?uważacie, że takich książek powinno się po prostu unikać jak ognia, czy może sięgnąć, przeczytać, przemyśleć i jeszcze bardziej utwierdzać się w swojej wierze?Pozdrawiam i zachęcam do dyskusji.

Odkopuję temat. Chyba nie jest tak źle. Mamy jeszcze 2010 rok... ;D

Dla ludzi wierzących jedynym źródłem jakiegokolwiek poznania-wiedzy , powinna być Biblia. Bo w przeciwnym wypadku skazani jesteśmy na błądzenie.
Dobrą uwagę zrobił Adam, podobnie uważam że książki tego typu mają powiązanie z przesłaniem New Age.  Czyli Boga bezosobowego, natomiast nasz Bóg- Jahwe-Elohim-Adonai-  El-Szaddai, czyli  Bóg w ciele, widzialny jest Bogiem który chce mieć z człowiekiem relacje osobowe.
Nie czytałem tej pozycji, ale  po Twojej recenzji, mogę stwierdzić że,  po lekturze takich  książek można tylko osłabić wiarę . 

To nie nasze myśli mają jakąś siłę, zdolność. Jedynie kiedy te nasze myśli oprzemy w 100% na Bogu opisanym w Biblii, to rzeczywisty Bóg będzie działał. W takich chwilach sprawdza się nasza wiara,  jak bardzo wierzymy Jezusowi,  „...A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. (Mt 28 20 )„
                                                                                           
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.