Autor Wątek: zło czynione cudzymi rękami  (Przeczytany 272 razy)

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan
zło czynione cudzymi rękami
« dnia: 9 05 2011 o 07:28:53 am »
Cudzymi rękami

Żydzi mogli ukamieniować Jezusa, ale woleli Go zamordować rękami Rzymian. Piotr jasno to sprecyzował w pierwszej mowie po Zesłaniu Ducha Świętego. „Przybiliście Go rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście”. Innymi słowy całą odpowiedzialność za śmierć składa na Judejczyków i mieszkańców Jerozolimy. Rzymianie byli jedynie wykonawcami ich decyzji.

Ewangelia to wyjątkowa nauka rzucająca światło na wszystkie sytuacje, w jakich może znaleźć się człowiek. Wydarzenie jasno przypomniane przez św. Piotra wzywa do głębszej refleksji nad jedną z metod zła stosowaną częściej niż się to wydaje. Chodzi o czynienie zła cudzymi rękami.

Najłatwiej tę metodę można obserwować w działaniu ludzi uczestniczących w wysokich stopniach władzy. „Czarne sprawy” najczęściej załatwiają oni przez osoby już skompromitowane. Gdy ich działalność zostanie ujawniona, łatwo na nich zrzucić odpowiedzialność za kolejne naruszenie prawa, a nawet można ich surowo ukarać dla udowodnienia troski władzy o sprawiedliwość. Wiele tak załatwianych spraw udaje się na ziemi zatuszować. Ręce dokonujące przestępstwa zostają odcięte, a głowa, która o nim decydowała, chodzi w aureoli chwały. Dopiero sprawiedliwy Boży sąd objawi prawdę ukazując, kto w rzeczywistości był odpowiedzialny za przestępstwa.

Trudniej ten mechanizm działania zła dostrzegamy w zwykłym szarym życiu. Kiedy jednak uważniej słuchamy i obserwujemy zachowanie ludzi spotkanych nawet przelotnie w autobusie, tramwaju, kolejce, na ulicy dostrzeżemy tę formę zła obecną prawie na każdym kroku. Chłopcy w szkole szantażują malca z klasy drugiej, by ukradł dla nich pięćdziesiąt tysięcy ojcu. Dziecko to czyni bojąc się starszych kolegów. Kradzież cudzymi rękami.

Jan od lat prowadził spór z sąsiadem. Ciągle szukał okazji by mu zaszkodzić, by jego kosztem ułatwić sobie życie. Wykorzystał między innymi prace przy doprowadzeniu do domu gazu. Nie chcąc niszczyć swojego ogródka, przy pomocy łapówki, przeprowadził gazociąg do siebie przez podwórko znienawidzonego sąsiada. Podstęp się udał, sąsiad przebywał w tym czasie w szpitalu. Krzywda wyrządzona cudzymi rękami.

Ileż to razy dziś przy najróżniejszych transakcjach, zakładaniu spółek, pożyczkach pada pytanie: „a co ja z tego będę miał?” Pytanie świadczy o tym, że jedna ze stron liczy na zyski, a potrzebne jej są do tego cudze ręce naiwnych wspólników. Jakże łatwo stać się łupem przebiegłych, którzy żyją z trudu cudzych rąk.

Dla chrześcijanina całe to niezwykle trudne zagadnienie jest aktualne w trzech wymiarach. Po pierwsze człowiek żyjący Ewangelią nigdy nie może ani sam czynić zła, ani nie może posługiwać się w tym celu cudzymi rękami. Z tego punktu widzenia sprawa jest prosta i nie wymaga tłumaczenia.

Trudniej jest tak przejść przez życie, by nigdy nie być cudzymi rękami. Są bowiem układy, których nie można przewidzieć i z których niełatwo się wycofać. Jezus w tej sytuacji radzi zdecydowane cięcie. Jeśli człowiek jest zmuszany do czynienia zła, winien „odciąć swoją rękę”, by nie mógł czynić zła. Czyli nawet za wielką cenę musi zachować wolność, musi uwolnić się od rąk, które chcą się nim posłużyć. Radę Chrystusa stosunkowo najłatwiej zastosować na początku, każdy kolejny czyn zły utrudnia odzyskanie wolności.

Trzeci wymiar tej pajęczej sieci zła jest najczęstszy. Chodzi o sytuacje, w których dosięgają nas i zniewalalą ręce, a nie łatwo rozstrzygnąć, kto nimi steruje. Ręce wyrządzające nam krzywdę są nam znane, natomiast ten kto się nimi posługuje, jest nieznany. Trzeba wówczas wiele mądrości i modlitwy, by z pomocą Boga udało się ustalić głównego sprawcę naszych nieszczęść. Jest to potrzebne, gdy chcemy prowadzić walkę ze złem. Nie wystarczy odciąć cudze ręce, bo one zawsze „odrastają”. Trzeba wymierzyć cios w głowę głównego sprawcy zła.

Bywa jednak, że takie zwycięstwo nie jest możliwe. W takiej właśnie sytuacji był Piotr. Wiedział, że zło opanowało serca wielu. Stąd kończy swe kazanie bardzo znamiennym wezwaniem: „Ratujcie się z tego przewrotnego pokolenia”. Jeśli nie można zła przezwyciężyć, trzeba ratować siebie. Jeśli nie można ani pająka, ani jego sieci zniszczyć, trzeba samemu się z niej wyrwać.

Ks. Edward Staniek