Autor Wątek: ZANIM WEJDZIESZ DO ZIEMI OBIECANEJ…  (Przeczytany 744 razy)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
ZANIM WEJDZIESZ DO ZIEMI OBIECANEJ…
« dnia: 7 11 2011 o 17:10:55 pm »
Ziemia, stworzona przez Boga i dana człowiekowi do zamieszkania i życia, została przeklęta z jego powodu. Dzięki działaniu Boga, zmierzającemu do przemiany człowieka, ziemia na powrót staje się miejscem życia, a właściwie nowego życia i błogosławieństwa. Obrazują to m.in. teksty o przemianie suchej ziemi w żyzną czy odwrotnie, jak to widzimy na przykład w Psalmach i u Proroków: Każę wytrysnąć strumieniom na nagich wzgórzach i źródłom wód pośrodku nizin. Zamienię pustynię na pojezierze, a wyschniętą ziemię na wodotryski (Iz 41,18; zob. także Ps 107,33n; Ps 114,7-8; Iz 42,15; Iz 55,8-13; Ez 36,33-38). Ziemia i treści z nią związane stopniowo otrzymują w Biblii nową rolę i nowe znaczenie jako Ziemia Obiecana, stanowiąc obraz (zapowiedź) przemiany człowieka i uzdolnienia go do życia w jedności z Bogiem i z bliźnimi.
Relacja człowieka do ziemi ukazana w Biblii
Człowiek jest związany z ziemią od początku swego istnienia. Został wzięty z jej prochu i do niej powróci (zob. Rdz 3,19). W różnych kulturach i tradycjach ten związek z ziemią przejawiał się i nadal się przejawia na różne sposoby. Człowiek przywiązuje wagę do posiadania ziemi, potrzebuje jej, broni itp. Stanowi ona jeden z elementów jego tożsamości.
W najwcześniejszych wyobrażeniach niebo jest widziane jako miejsce zamieszkania i przebywania Boga, ziemia zaś jako miejsce przeznaczone dla człowieka (zob. np. Ps 115,16). W historii zbawienia następuje zbliżenie tych dwóch światów: Bóg zstępuje w rzeczywistość ziemską i uzdalnia człowieka do udziału w życiu Bożym (o czym była mowa na pierwszym etapie naszej pracy: Boża wizja człowieka).
Grzech polegał na sięgnięciu przez człowieka po prerogatywy Boga – człowiek chciał być jak Bóg, chciał być w pewnym sensie niezależnym od ziemi (być na miejscu Boga). Tymczasem jest on wzięty z ziemi. Do jego natury należy bycie poddanym Bogu, tak jak ziemia jest pod niebem. Grzech to zaburzył. Po grzechu Pan Bóg nie pozwolił człowiekowi zostać w raju (Rdz 3,22-24). Odtąd jego los jest związany z ziemią jako pewną koniecznością, w której jednak Pan Bóg nie zostawia go samemu sobie. Dla ratowania człowieka wciela się w jego ziemską historię. Zanim dokona się to w pełni we wcieleniu Syna Bożego, Bóg wkracza na różne sposoby w życie ludzi – poszczególnych osób i całego narodu – posługując się m.in. relacją człowieka do ziemi. Pan Bóg tak kieruje losami narodu wybranego, przeznaczając mu konkretne miejsce na ziemi, by w tych konkretnych warunkach i okolicznościach prowadzić historię zbawienia człowieka. Takie działanie Boga widzimy począwszy od tej już wspomnianej relacji Adama do ziemi, a następnie w takich momentach, jak historia Abrahama i pozostałych patriarchów, a w szczególności podczas wyjścia z niewoli egipskiej i objęcia ziemi Kanaan przez Izraela.
Mówiąc więc o Ziemi Obiecanej musimy mieć na uwadze następujące wydarzenia czy grupy wydarzeń: 1) historia Abrahama i patriarchów, 2) wyjście z Egiptu i objęcie w posiadanie ziemi, 3) wygnanie babilońskie. Te wydarzenia z historii narodu wybranego prowadzą do zapowiedzi Nowego Przymierza, do obietnicy Nowego Jeruzalem, nowego wyjścia i wzięcia w posiadanie nowej ziemi.
               :)                          http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: ZANIM WEJDZIESZ DO ZIEMI OBIECANEJ…
« Odpowiedź #1 dnia: 8 11 2011 o 00:17:20 am »
Ziemia Kanaan – miejsce przeznaczone dla narodu wybranego
Naród izraelski, po uwolnieniu z niewoli egipskiej, zmęczony wieloletnią wędrówką stanął przed ziemią Kanaan, którą Pan obiecał mu dać na własność. Tę ziemię wcześniej otrzymał Abraham (zob. Rdz 12,1-7). Opuściwszy Ur Chaldejskie dotarł do tego miejsca jako do ziemi swego przeznaczenia, miejsca wskazanego mu przez Boga, gdzie miała się spełnić obietnica związana z licznym potomstwem Abrahama. Tutaj rodziły się kolejne pokolenia patriarchów. Stąd też – w poszukiwaniu ratunku – udali się synowie Jakuba do Egiptu, jak to rozważaliśmy w ubiegłym roku.
Teraz ich potomkowie ponownie otrzymują tę ziemię. Jednak przez wieki ich nieobecności ziemia ta została zasiedlona przez wiele innych narodów (zob. Joz 9,1; 24,11). Żeby więc w niej zamieszkać Izraelici musieli zmierzyć się w walce z zamieszkującymi ją plemionami. Co więcej, to od Boga otrzymali nakaz ich wytępienia, jak również wyniszczenia wszelkich oznak kultu obcych bóstw (zob. Pwt 7,1-2; 12,1-3).
Ziemia obiecana jest położona między Babilonem i Egiptem. Te dwa mocarstwa – których wielkość i wpływy różnie kształtowały się w różnych epokach historycznych – urastają w Biblii do rangi symboli.
Babilon (na którego terenie znajdowało się Ur Chaldejskie – miasto, skąd wyruszył Abraham) to ziemia, którą trzeba opuścić, to ziemia, w której się przebywa bez pełni życia; gdzie spędza się życie bezowocnie (Abraham nie miał potomstwa). Dalej, to ziemia nieporozumień, obca, nieprzyjazna, niebezpieczna, złorzecząca, potężna i przewrotna, miejsce obrzydliwości itp. (zob. Jr 50), perła ziemskich królestw i duma mocy (Iz 13,19). Ten aspekt Babilonu zostanie ukazany w całej jaskrawości w Apokalipsie (zob. np. 17,5). A więc Babilon to miejsce, z którego się ucieka, gdyż tam doświadcza się braku czy też żyje się w zagrożeniu.
Egipt natomiast jest symbolem miejsca, dokąd się ucieka, by uniknąć bezpośredniego niebezpieczeństwa. Jest to jednak miejsce zwodnicze; pułapka, miejsce pokus i zniewolenia, konieczności służenia faraonowi (zob. Wj 13,9 oraz katecheza III. z ubiegłego roku).
Położenie Ziemi Obiecanej pomiędzy tymi dwoma nieprzyjaznymi człowiekowi biegunami wskazuje na to, że człowiek, kuszony i zwodzony przez świat, oscyluje pomiędzy tymi dwoma „mocarstwami”, szukając zaspokojenia siebie po swojemu, ostatecznie jednak nie zaznaje spokoju. Dopiero zawierzenie obietnicy Boga i decyzja wejścia do Ziemi Obiecanej, pomimo obaw i trudności z tym związanych, pozwoli człowiekowi zaznać obiecanego błogosławieństwa i pokoju, czego obrazem są mleko i miód, w które ta ziemia opływa (zob. Wj 3,8.17).
Odnośnie do położenia Ziemi Obiecanej warto również zauważyć pewien szczegół geograficzny. Na jej terenach znajduje się największa depresja na globie ziemskim. To bardzo wymowne, że Pan Bóg wybiera właśnie to najniżej położone miejsce na ziemi, aby tutaj dokonać historii zbawienia, która polega na wyniesieniu człowieka, podniesieniu go z jego upadku, z jego depresji.
                              http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php                            :)

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: ZANIM WEJDZIESZ DO ZIEMI OBIECANEJ…
« Odpowiedź #2 dnia: 8 11 2011 o 08:36:54 am »
Niedawno czytałem, że to właśnie chaldejskie Ur, znajdujące sie w południowej Mezopotamii (nad rozlewiskami Eufratu, więc w krainie bardzo żyznej!) było właśnie tym symbolem ziemskiego dostatku. Abram opuścił tę "kolebkę beztroski" wiedziony wewnętrznym niepokojem, że tak żyć nie można - że życie musi mieć głębszy sens i trwalszą wartość.

Nikt nie mógłby tak bezkarnie opuścić tej ziemi, gdyby w dziejach Babilonu nie nastały rządy bardzo liberalnego władcy, który wręcz zachęcał, aby migrować w obrębie imperium, kolonizując nowe ziemie (podobnie jak za późniejszego Aleksandra Wielkiego miało to integrować podstawy ówczesnego mocarstwa). Czasem mam wrażenie, że Bóg stwarza w dziejach ludzkości bardzo podobną "scenę" do odegrania zupełnie innego juz "dramatu"...

Abram nie musiał więc uciekać przed głodem, ani tez przed uciskiem (bo tolerancja religijna jak na tamte czasy była zadziwiająca - każdy mógł wyznawac własnego boga). Czy taka sytuacja nie przypomina nam dzisiaj zjednoczonej Europy, gdzie mamy dostatek i pozorne bezpieczeństwo, gdzie opacznie rozumiana tolerancja stała się jednym z bóstw?...

Przy okazji z tego co pamiętam, ziemię Kanaan zamieszkiwali Moabici, którzy byli potomkami Lota, a więc według Biblii wywodzili się z kazirodczego związku - to miało byc obrazem skażenia tamtych ludów, z którymi Bóg nakazywał walkę. Dzisiaj zupełnie inaczej wyglądałoby zajmowanie takiej ziemi przez chrześcijan - to równiez przykład, że wymowa Biblii ulega nieustannej zmianie, bo Księga żyje, wciąż rozwijając się razem z człowiekiem...
« Ostatnia zmiana: 8 11 2011 o 08:39:46 am wysłana przez AdamS »

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: ZANIM WEJDZIESZ DO ZIEMI OBIECANEJ…
« Odpowiedź #3 dnia: 8 11 2011 o 19:16:39 pm »
Dla mnie moim Babilonem,rodzinnym Ur Chaldejskim jest moja religijnośc.Moim Kanneanem jest Jezus Chrystus bo tylko wpatrując się w Niego mam moc umierac dla siebie i życ dla innych.            :)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: ZANIM WEJDZIESZ DO ZIEMI OBIECANEJ…
« Odpowiedź #4 dnia: 8 11 2011 o 20:17:58 pm »
(...) że wymowa Biblii ulega nieustannej zmianie, bo Księga żyje, wciąż rozwijając się razem z człowiekiem...

Nie wiem, w jakim kontekście mam odczytywać powyższe słowa. Zgodzę się z tym, że Słowo w trakcie wrostu duchowego człowieka odkrywa swoją głębię. Innym słowem, Bóg wprowadza nas dalej za pośrednictwem Ducha, ale żeby Słowo się rozwijało wraz ze wzrostem człowieka, to tego nie rozumiem. To tak jakby Bóg potrzebował dorosnąć, aby nas prowadzić.

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: ZANIM WEJDZIESZ DO ZIEMI OBIECANEJ…
« Odpowiedź #5 dnia: 9 11 2011 o 08:47:16 am »
Nie wiem, w jakim kontekście mam odczytywać powyższe słowa. Zgodzę się z tym, że Słowo w trakcie wrostu duchowego człowieka odkrywa swoją głębię. Innym słowem, Bóg wprowadza nas dalej za pośrednictwem Ducha, ale żeby Słowo się rozwijało wraz ze wzrostem człowieka, to tego nie rozumiem. To tak jakby Bóg potrzebował dorosnąć, aby nas prowadzić.

To nie Bóg potrzebuje dorosnąć, ale człowiek :) Paweł Apostoł pisał o potrzebie podawania mleka, gdy ktoś jeszcze nie dojrzał do pewnych spraw duchowych:

"A ja nie mogłem, bracia, przemawiać do was jako do ludzi duchowych, lecz jako do cielesnych, jak do niemowląt w Chrystusie. 2 Mleko wam dałem, a nie pokarm stały, boście byli niemocni; zresztą i nadal nie jesteście mocni." (1 Kor 3,1-2)

Myślę, że te słowa odczytywać można na dwóch płaszczyznach - w odniesieniu do każdego z nas, ale też w odniesieniu do całego ludu Bożego na przestrzeni dziejów.

Dla mnie moim Babilonem,rodzinnym Ur Chaldejskim jest moja religijnośc.Moim Kanneanem jest Jezus Chrystus bo tylko wpatrując się w Niego mam moc umierac dla siebie i życ dla innych.            :)

To bardzo ciekawe odniesienie. Można dalej podążyć jego tropami - bo przecież ziemia Kanan nie była łatwa, choć dawała obfitość...
« Ostatnia zmiana: 9 11 2011 o 08:49:21 am wysłana przez AdamS »

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: ZANIM WEJDZIESZ DO ZIEMI OBIECANEJ…
« Odpowiedź #6 dnia: 9 11 2011 o 19:18:15 pm »
Obraz narodów okupujących Ziemię Obiecaną
Ziemia obiecana okazuje się dla Izraelitów bardzo trudna do zdobycia. Wejście do niej jest związane z pokonaniem trudności. Kannan znajduje się bowiem w posiadaniu obcych i potężnych ludów. Są one przedstawione jako silniejsze od Izraelitów, którzy wobec nich wydają się mali jak szarańcza. Mówią o tym wysłani przez Mojżesza zwiadowcy, którzy po poznaniu tej ziemi, wrócili z jej owocami. Jest to więc miejsce po ludzku niepewne, a jednocześnie bardzo bogate i pełne obfitości (zob. Lb 13,25-33).
Wśród Izraelitów rodzi to różne reakcje. Niektórzy z nich ulegają zwątpieniu i podnoszą bunt, chcą wracać do Egiptu (zob. Lb 14,1-4). Mojżesz, Aaron i Jozue odwołują się wówczas do obietnicy Pana Boga: Jeśli nam Pan sprzyja, to nas wprowadzi do tego kraju i da nam ten kraj, który prawdziwie opływa w mleko i miód. Tylko nie buntujcie się przeciwko Panu. Nie bójcie się też ludu tego kraju, gdyż ich pochłoniemy. Obrona od niego odstąpi, a z nami jest przecież Pan. Zatem nie bójcie się ich! (zob. Lb 14,6-9).
Ziemia obiecana jest obrazem sytuacji i stylu życia w obecności Boga, obrazem miejsca, którego człowiek pragnie, a które jednocześnie napawa go lękiem. Nie jest to przestrzeń życiowa, którą człowiek może wypracować dla siebie lub zdobyć ją tylko własnymi siłami. Można ją bowiem osiągnąć jedynie mocą Pana Boga, jako Jego dar.
Te trudności stawiają człowieka wobec alternatywy: albo zrezygnuje z zabiegania o zdobycie Ziemi Obiecanej i pozostanie tam, gdzie jest i taki, jaki jest, to znaczy biorący pod uwagę tylko swoje możliwości, w tym przypadku ograniczone i niewystarczające, albo uwierzy Bogu bardziej niż sobie i niejako wbrew swojemu doświadczeniu i w oparciu o tę wiarę (zawierzenie) podejmie kroki, które doprowadzą go do zdobycia (a właściwie otrzymania) Ziemi Obiecanej.
Między tymi dwoma typami postaw nie ma czegoś pośredniego, nie ma kompromisu. Człowiek odnajduje siebie albo w jednej, albo w drugiej postawie. Jedynie całkowite oparcie się na wierności Boga (czyli uwierzenie i zaufanie, że spełni to, co obiecał) uzdolni go do podjęcia kroków. Musi niejako zaprzeć się siebie; zaprzeć się swoich przewidywań i kalkulacji. Do Ziemi Obiecanej mogą wejść tylko ci, którzy przyjmą taką postawę. Obrazuje to wydarzenie, które miało miejsce po powrocie zwiadowców (zob. Lb 14,1-35).
Bunt w narodzie wybranym, który wybuchł z powodu lęku przed czekającymi go trudnościami związanymi ze zdobyciem Ziemi Obiecanej, zażegnał Mojżesz. Wskutek jego błagania Pan Bóg zaniechał kary, jaką chciał zesłać na buntowników, i okazał swoje miłosierdzie: Niech się okaże, Panie, cała Twoja moc, jak przyobiecałeś mówiąc: Pan cierpliwy, bogaty w życzliwość, przebacza niegodziwość i grzech, lecz nie pozostawia go bez ukarania, tylko karze grzechy ojców na synach do trzeciego, a nawet czwartego pokolenia. Odpuść więc winy tego ludu według wielkości Twego miłosierdzia, tak jak znosiłeś ten lud od Egiptu aż dotąd. I odpowiedział Pan: Odpuszczam zgodnie z twoim słowem (Lb 14,17-20).
Wobec wątpliwości ludzi, ich obaw i lęków Pan Bóg stosuje odpowiednie kary, ale nie cofa swego miłosierdzia i gotowości przebaczenia oraz dalszego prowadzenia ludzi według podanego (objawionego) planu. Istotne zatem jest posłuszne zawierzenie Bogu, który daje obietnicę. Gdy człowiek dostrzeże swój błąd (grzech niewiary), zawsze istnieje możliwość otrzymania przebaczenia.
                       :)                       http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: ZANIM WEJDZIESZ DO ZIEMI OBIECANEJ…
« Odpowiedź #7 dnia: 10 11 2011 o 17:26:53 pm »
Obraz bóstw pogańskich
Wprowadzając ludzi do Ziemi Obiecanej Pan Bóg zaprasza ich do szczególnej bliskości i zażyłości ze sobą. Jednym z przejawów tego jest wymaganie wyrzeczenia się obcych bóstw (bożków). Musi się to przejawić w konkretach życia – co wyraża polecenie zniszczenia tych bożków (zob. Pwt 12,1-3)
W czasie wędrówki lud oddawał cześć Bogu w Namiocie Spotkania, gdzie przebywała Arka Przymierza. W ziemi Kanaan natomiast spotkał się z kultem innych bóstw. Bóg polecił zburzyć wszelkie miejsca i oznaki kultu pogańskiego ludów zamieszkujących tę ziemię oraz nakazał wybrać jedno miejsce, gdzie będzie czczone Jego imię, gdzie cały naród będzie składał Mu ofiary i cieszył się z dóbr, które osiągnął dzięki Niemu.
Bóg okazuje się Bogiem zazdrosnym, Bogiem bardzo radykalnym, nieuznającym połowicznych rozwiązań. Tym się różni od wszelkich władców ziemskich i tym się różni od nas, bo my i władcy ziemscy, wszyscy mamy zawsze jakiś własny interes. Jesteśmy zmienni, koniunkturalni, uzależniamy się od okoliczności, mało respektujemy niezmienne prawdy, zasady, wartości. Jesteśmy świadkami tego na arenie politycznej, jesteśmy też często świadkami tego na naszych małych arenach. Pan Bóg natomiast nie wchodzi w kompromisy . Dlatego żąda odcięcia się od wszystkich relacji z bóstwami. Nie można bowiem żyć deklarując zawierzenie siebie jedynemu Bogu i jednocześnie szukać zabezpieczenia u inny bóstw, to znaczy spodziewać się życia od innych rzeczywistości (poza Bogiem). W tym przypadku Pan Bóg jest strasznie zazdrosny, stąd ten radykalizm, to wprost okrutne wezwanie do zniszczenia wszelkich przejawów i przedmiotów obcego kultu. Aszery, stele to obrazy czy figury tego, co ludzie widzieli jako narzędzia swoich relacji z bóstwem.
Opowiadania z tego okresu historii Izraela są tylko etapami przygotowawczymi. To, co działo się w narodzie wybranym, odnosi się do życia każdego człowieka, do życia każdego z nas. Ziemią obiecaną jest bowiem nasze życie, które otrzymaliśmy od Boga. Bóg chce nas „wprowadzić” do naszego życia, byśmy mogli je wieść w pełni pokoju, bez szamotania się na lewo i prawo, bez zależności od innych bogów, od różnych idoli, które zdają się nam proponować życie. Jego imię jest pośród nas, pośród wspólnoty ochrzczonych. Nawołuje do tego, byśmy odwracali się od naszych bożków i uczynili Jemu jedynemu miejsce pośród nas.
Wszystkie idole tego świata – jakkolwiek je sobie konkretnie wyobrazimy – będą się zawsze sprowadzać do trzech. Są to: władza (ta duża i ta mała), pieniądz oraz dziedzina uczuć, czyli potrzeba akceptacji ze strony innych. Stanowią one domeny, które są w nas bardzo czułe i na których rozgrywa się nasze szczęście albo nieszczęście. Jeśli te dziedziny, bóstwa czy idole – jakkolwiek je będziemy nazywali – nami zawładną, jeśli zawładnie nami pożądliwość władzy, pieniądza czy bycia kochanym, akceptowanym, to będziemy nimi stale miotani. Będziemy bowiem gotowi składać różnego rodzaju ofiary i kłaniać się każdemu, kto nam zaproponuje trochę szczęścia, trochę sukcesu, trochę władzy, trochę więcej dobrobytu, itd. Jak długo człowiek nie przeżyje tego, że może zostać wyzwolony z zależności od tych idoli, tak długo nie będzie kosztował dóbr ziemi obiecanej. Konieczne jest więc radykalne ich wyrzeczenie się, jak to wyraża nakaz zniszczenia wszelkich przejawów kultu obcych bogów w Ziemi Obiecanej.
                                 :)                                   http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: ZANIM WEJDZIESZ DO ZIEMI OBIECANEJ…
« Odpowiedź #8 dnia: 10 11 2011 o 17:44:02 pm »
Cytuj
To, co działo się w narodzie wybranym, odnosi się do życia każdego człowieka, do życia każdego z nas. Ziemią obiecaną jest bowiem nasze życie, które otrzymaliśmy od Boga. Bóg chce nas „wprowadzić” do naszego życia, byśmy mogli je wieść w pełni pokoju, bez szamotania się na lewo i prawo, bez zależności od innych bogów, od różnych idoli, które zdają się nam proponować życie. Jego imię jest pośród nas, pośród wspólnoty ochrzczonych. Nawołuje do tego, byśmy odwracali się od naszych bożków i uczynili Jemu jedynemu miejsce pośród nas.
I oto właśnie chodzi by w Biblii odkryć siebie,swoje życie.Dzisiejszy KOŚCIÓŁ to biblijny IZRAEL/nowy Izrael w Jezusie Chrystusie/.                      :)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: ZANIM WEJDZIESZ DO ZIEMI OBIECANEJ…
« Odpowiedź #9 dnia: 11 11 2011 o 13:25:22 pm »
Ziemia obiecana jako przestrzeń spotkania z Bogiem we własnym wnętrzu
Obraz ziemi obiecanej jest przedstawiony jako idealne miejsce dla człowieka i dla jego współżycia z Bogiem i bliźnimi. Jest to kraj mlekiem i miodem płynący (zob. Wj 3,8.17; Kpł 20,24 itp.), kraj bliskości Boga, gdzie nie będą czynić zła (zob. np. Iz 11,9). Obecność człowieka w ziemi obiecanej gwarantuje udział w tych dobrach, które często są określane pojęciem pokoju. Naturalnie bardzo łatwo da się zauważyć, że to nie jest tylko kwestia wejścia do ziemi obiecanej jakby do pewnej przestrzeni, w której człowiek otrzyma gotowe rozwiązania dla swojego życia. Jest to miejsce, w którym człowiek przeżywa swoją przemianę. Nie jest to więc tylko kwestia wprowadzenia człowieka w nowe okoliczności zewnętrzne, ale takie skonfrontowanie go z okolicznościami, w których żyje, aby zobaczył, że potrzebuje w sobie wewnętrznej przemiany i stałego odniesienia do Boga.
Aby człowiek mógł z tej obietnicy skorzystać i właściwie przeżyć to, co powinno stawać się w jego wnętrzu, konieczne jest doświadczenie braku jako punkt wyjścia (por. sytuacja Abrahama – brak potomstwa i sytuacja Izraela – zniewolenie i brak przestrzeni życiowej, własnej ziemi). Człowiek musi dostrzec i uznać, że sam sobie nie wystarcza, że sam nie spełni sensu swego życia. Taka jest bowiem sytuacja człowieka wskutek grzechu, którą wyrażają wszystkie okoliczności niedostatku, pustkowia, braku ziemi lub posiadania ziemi, gdzie brak życia czy też właściwego życia (zob. Pwt 32,10). Bez uświadomienia sobie własnego punktu wyjścia, własnej sytuacji, trudno jest człowiekowi skorzystać z tego, co niesie logika obietnicy.
Człowiek ma zazwyczaj swój plan, ma plan co do swojego życia i prosi Boga o pomoc i błogosławieństwo w jego realizacji. W Objawieniu zachodzi inna relacja. To Bóg przychodzi do człowieka, aby go prowadzić do siebie i On daje człowiekowi swój plan, swoją drogę życia. Bóg interweniuje w życie człowieka i staje się jakby protagonistą czy motorem jego człowieka właśnie przez obietnice, bo jest zainteresowany człowiekiem. Człowiek naturalnie nie zostaje pozbawiony ani swej wolności, ani potrzeby czy konieczności działania. Otrzymuje od Boga Jego plan, Jego perspektywę swojego życia. Ten plan Boga może być wyrażony w poleceniach (nakazach i zakazach – jest to logika przykazań) oraz w obietnicy. Obietnica to zaproszenie człowieka do tego, by wszedł na drogę spełniania się Bożego planu w nim, czyli na drogę realizacji i współtworzenia historii zbawienia.
                      :)                                http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: ZANIM WEJDZIESZ DO ZIEMI OBIECANEJ…
« Odpowiedź #10 dnia: 12 11 2011 o 10:54:28 am »
Dla chrześcijanina ważne jest pojmowanie relacji do Pana Boga w kluczu obietnicy. Jednym z podstawowych darów obietnicy jest właśnie ziemia obiecana. Uchwycenie przez nas logiki, struktury wchodzenia do ziemi obiecanej i brania jej w posiadanie jest niezmiernie ważne dla rozumienia i przeżywania chrześcijaństwa. Jako chrześcijanie przez obietnicę jesteśmy zaproszeni do ziemi obiecanej, czyli do odkrywania w sobie przestrzeni naszego życia z Bogiem.
Wymiar ziemi obiecanej jako nowej przestrzeni i jakości naszego życia jest ukazany przez św. Leona Wielkiego, papieża, w jednym z jego kazań nt. błogosławieństw. Rozważając błogosławieństwo: Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię (Mt 5,5), tak mówi: „Ludziom cichym i łagodnym, pokornym i skromnym, tym, którzy gotowi są przyjąć wszelkie niesprawiedliwości, obiecano na własność ziemię. Nie należy uważać, że to dziedzictwo jest czymś małym i bez wartości, jakby wykluczało od zamieszkania w niebie, ci sami bowiem wejdą do królestwa niebieskiego. Tą ziemią obiecaną cichym, ziemią, którą mają otrzymać łagodni, jest ciało świętych. Dzięki zasługom pokory przemieni się ono w błogosławionym zmartwychwstaniu i przyodzieje chwałą nieśmiertelności. Odtąd w niczym już nie sprzeciwi się duchowi, ale pozostanie w doskonałej harmonii z wolą duszy. Wtedy to człowiek zewnętrzny stanie się nieodwołalną i bezpieczną własnością człowieka wewnętrznego. Tak więc cisi w wiecznym pokoju posiądą ziemię, a ich prawo w niczym nie dozna uszczerbku, kiedy to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność. W ten sposób to, co było zagrożeniem, stanie się nagrodą, to zaś, co było ciężarem, okaże się zaszczytem” .
Obawiamy się wejścia do ziemi obiecanej, bo nie chcemy stracić tego, co mamy sami z siebie, co – jak uważamy – nam się należy. Przeczuwamy bowiem, że życie w ziemi obiecanej pozbawi nas naszej swobody życia dla siebie, pozyskiwania dla siebie, czyli tego wszystkiego, co określamy „starym człowiekiem”. W tym tkwi jedno z podstawowych źródeł (powodów) naszych błędów życiowych. Chcemy sami stworzyć sobie przestrzeń życiową, chcemy, by inni nas respektowali i akceptowali tak, jak tego oczekujemy. Boimy się opuścić samych siebie i wejść w plany przygotowane przez Boga.
Dopiero Jezus otwiera przed nami drogę wolności od tych naszych oczekiwań, pretensji itp. On był zawsze wolnym Synem, spełniającym wolę Ojca. To było Jego życiem i Jego pokarmem (zob. J 4,34). Dlatego mógł przeżyć odrzucenie, mękę i śmierć. Przyszedł do swoich, a swoi Go nie przyjęli (J 1,11n), odrzucili. On przyjął to odrzucenie, niejako „zasiadł” na miejscu do odrzucenia. To jest właśnie ziemia obiecana. Brzmi to paradoksalnie, jednak doświadczenie odrzucenia nie jest celem samym w sobie, jak nie była nim śmierć Jezusa na krzyżu. W swoim życiu przeżywamy dość odrzucenia, niezrozumienia. Decyzja wejścia do ziemi obiecanej jest zgodą na to, by Pan Bóg zajął się mną w tej sytuacji, w której aktualnie jestem postawiony. Jako chrześcijanie jesteśmy wezwani do tego, żeby umieć znaleźć się (nie naszą mocą) na miejscu, które w oczach ludzkich czasem jest widziane jako przegrana, jako odrzucenie. I wtedy, jeśli tam potrafimy pozostać i dobrze siebie odnaleźć, zauważamy, że w naszych relacjach z bliźnimi zaczyna panować pokój, miłość, przebaczenie. Jest to owoc działania Pana Boga w nas.
Do ziemi obiecanej wchodzi się wiele razy, codziennie. Prawdziwa ziemia obiecana jest tam, gdzie siebie odkryjesz przed Bogiem jako tego, którego Bóg kocha i umieszcza na właściwym miejscu przed drugim człowiekiem, na miejscu, które znajduje się niżej od jego miejsca. Jeśli nie masz ducha Jezusa Chrystusa, będziesz się buntował i walczył. Tak będzie, dopóki któregoś dnia dzięki Ewangelii nie zobaczysz, że możesz wejść do wód Jordanu, możesz go przekroczyć, możesz wejść w wody chrztu, tak jak Jezus. Możesz skorzystać z Jego krzyża i wejść do odpoczynku w ziemi obiecanej (zob. np. 1Krn 22,9; 23,25; por Hbr 1,10).
W ten sposób życie chrześcijanina staje się stałym dialogowaniem z Jezusem Chrystusem, przechodzeniem przez Jordan do ziemi obiecanej. Wówczas i nas dotyczy obietnica: Wy i wasi synowie będziecie się cieszyć pokojem i szczęściem (por. Pwt 12,10.12), zupełnie innym niż to, co jesteście w stanie sami wyprodukować. Świat nachalnie narzuca nam, że musimy mieć to czy tamto, że musimy coś osiągnąć, zdobyć taką pozycję, w czymś uzyskać potwierdzenie, jeszcze taką miłość przeżyć, itp. Tak świat nas nakręca. I co z tego mamy? Wieczny niepokój. A kiedy wreszcie dasz się wprowadzić do ziemi obiecanej, tam – jak oliwka – będziesz mógł wydać owoc. Psalm 92 mówi, że nawet w starości można wydać owoc, owoc pokoju, przebaczenia (zob. w. 15). To jest przedziwna tajemnica, którą możemy przeżyć tylko w łączności z Jezusem Chrystusem.

 :)                                    http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
OBJĘCIE ZIEMI OBIECANEJ OBRAZEM ŻYCIA W MOCY CHRZTU
« Odpowiedź #11 dnia: 13 11 2011 o 08:46:47 am »
Ziemia obiecana to obraz życia we wspólnocie z Bogiem i bliźnimi, czyli przywrócenie tego, co człowiek utracił w raju przez grzech, gdy została zerwana jedność z Bogiem i między ludźmi, odkąd każdy bronił siebie i swego.
Jak powiedzieliśmy wcześniej, wejście do ziemi obiecanej to nie tylko (czy nie przede wszystkim) zmiana miejsca, czyli wejście do nowej przestrzeni, ale ostatecznie to zmiana człowieka, zmiana jego wnętrza, by dał w sobie przestrzeń Panu Bogu i pozwolił Mu „wprowadzić się” do historii swojego życia.
Istotne jest zatem to, co dokonuje się w naszym życiu, w naszym sposobie myślenia, oceniania, szukania racji naszego działania, a nie tylko osiągnięcie określonych, sprzyjających warunków zewnętrznych. W pewnym sensie dążenie do ziemi obiecanej, wejście do niej i wzięcie jej w posiadanie jest ostatecznie wędrówką w głąb naszego życia, bowiem przez wydarzenia, które przeżywamy, jest nam dane odkrywać wierność Pana Boga w naszej historii.
W logice obietnicy sama ziemia obiecana stanowi jakby przynętę (obraz), poprzez którą Pan Bóg zachęca nas do wyruszenia z miejsca, w jakim aktualnie się znajdujemy, i do rozpoznawania Jego obecności podczas wędrówki. Jak widać, wejście do ziemi obiecanej to proces, na który składa się wiele elementów i który posiada wiele aspektów. Możemy to zobaczyć na przykładzie narodu wybranego, który krok po kroku zdobywał Ziemię Obiecaną.
Spójrzmy więc na niektóre wydarzenia z historii Izraela, przedstawione w barwnych opowiadaniach biblijnych, nie tylko jako na ukazaną w tych obrazach historię narodu wybranego, ale jako na zapowiedź późniejszych wydarzeń związanych z historią zbawienia oraz jako na przesłanie Boga skierowane osobiście do każdego z nas, odnoszące się do naszego chrztu.
Historie związane z wejściem do Ziemi Obiecanej przedstawia Księga Jozuego. Jozue jest figurą Jezusa. Obaj noszą to samo imię. Jezus i Jozue w języku hebrajskim brzmią tak samo: Jeszua, czyli „Bóg zbawia”. Jozue wprowadził lud do Ziemi Obiecanej, Jezus jest tym, który daje ludziom każdego pokolenia możliwość wchodzenia w zbawienie, które było zapowiedziane przez obraz Ziemi Obiecanej. Aktem, który stanowi początek wejścia do korzystania ze zbawienia już na tej ziemi jest chrzest.
PRZEJŚCIE PRZEZ JORDAN (Joz 3,1 – 5,1)                                                       :)                                   http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php