Autor Wątek: szukając BOGA  (Przeczytany 1077 razy)

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: szukając BOGA
« Odpowiedź #1 dnia: 15 03 2011 o 18:27:27 pm »
Szukając Boga, pod tym tytułem będę pisał.

Z mojej praktyki, z poznania.

Od paru dni kilka razy zderzyłem się z sytuacjami, które mi wykazały moją bezsilność. Zobaczyłem swoją słabość, jaki jestem kruchy i dotarło do mnie,  jak w rzeczywistości powinno wyglądać w praktyce poleganie/ zawierzenie się Jezusowi.

Ostatnio w rozmowie z pewną znajomą powiedziałem jej, że planuję takie, a takie godziny snu i wstawania. Odpowiedziała mi, żebym nie obiecywał sobie tego, czego nie będę potrafił zrealizować.

W tym momencie zrozumiałem, że nadal sam próbuję kierować życiem. Powoli kawałek po kawałku zaczęły docierać do mnie obrazy/fakty z różnych dni, gdzie cały czas próbowałem planować, kierować sobą, swoim życiem. Ujrzałem spory obraz swego postępowania, swojej postawy. I nagle zrozumiałem prawdziwy sens niektórych wersetów mówiących o tym, abyśmy nie troszczyli się o jutro, abyśmy nie troszczyli się o nic, bo Bóg nad wszystkim czuwa.

On  mówi całkiem serio, na poważnie. Niby rozumiałem te wersety umysłem, w teorii. Jednak, gdy zobaczyłem, że to ja się staram ciągle, a Jezus jest z boku, dotarła do mnie ta część Prawdy, do serca.

I w tym momencie znalazłem się w zupełnie innym miejscu już. Przestaję polegać na sobie, Sebastian umiera, odchodzi stopniowo. Oczywiście dalej się uczę polegać na Jezusie, lecz narodziło się we mnie coś nowego. Coś, co sprawia, że wiele spraw jest czymś małym, nieistotnym. Widzę, jakimi jesteśmy kruchymi istotami, pomiatanymi przec ciemność w różnej postaci dnia codziennego.

Bóg chce pokazać nam naszą prawdziwą, rzeczywistą sytuację. Ludzie popełniają wiele głupstw, lecz jedno jest największe i one tylko będzie miało znaczenie pod koniec podsumowania naszego życia.

A tym jedynym prawdziwym głupstwem jest niesłuchanie Bożego głosu. Odrzucenie go i słuchanie siebie.

Dopóki człowiek nie pozna swojej niemocy, słabości, nie doceni w pełni tego, co zrobił dla niego Ojciec poświęcając swojego Syna.

Mam spory obraz siebie, swoich słabości. Ile to już razy planowałem, ile to już razy próbowałem być zdyscyplinowany, ile to juz razy tego i tego. Sami to dobrze znacie z praktyki, z życia.

Nie ma sensu próbować, nie ma sensu rozumieć. Bo nie o to chodzi. Chodzi o jedno, o zobaczenie siebie takim, jakim się jest, o poznanie swojej sytuacji. A kiedy się to zobaczy, serce cielesne pęknie i się podda naturalnie. Narodzi się potrzeba i pragnienie Bożej obecności w życiu. Przychodzi Jezus, aby prowadzić tego, co właśnie przejrzał na oczy.

Wiecie, ja właśnie przejrzałem, od razu zmieniła się modlitwa i jej moc. Inna świadomość, inne wartości w życiu, wszystko się zmienia. Stopniowo przychodzę przed Boży tron.

Pan chce nas przygotować do tego miejsca, abyśmy mogli przyjść gotowi. Stanąć przed Nim i powiedzieć jedno zdanie....

...oto jestem Panie, poślij mnie!

Nie ma sensu rozumieć, nie ma sensu się starać. Jakże nagle niektóre wersety stają się w tym momecnie zrozumiałe. Choćby ten, gdzie Bóg mówi, że Jego drogi i myśli nie są naszymi drogami i myślami.

Bogu trzeba zaufać, zawierzyć się i szukać wytrwale w trudach. A On poprowadzi. Ta droga jest piękna, pomimo trudności jest niezwykła.

Pisałem z pierwszej myśli.

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan
Odp: szukając BOGA
« Odpowiedź #2 dnia: 24 03 2011 o 21:18:49 pm »
   "Bogu trzeba zaufać, zawierzyć się i szukać wytrwale w trudach. A On poprowadzi. Ta droga jest piękna, pomimo trudności jest niezwykła." Masz rację ,świętą rację :)

Offline Natanael

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 130
Odp: szukając BOGA
« Odpowiedź #3 dnia: 10 05 2011 o 06:17:31 am »
- serdecznie polecam materiały dotyczące wiary Bogu
np. Jak pojednać się z Bogiem => 25a}
http://koinonia.slowo.pl/index.php/topic,89.0.html
Steruj tak aby trafić do Dobrego portu

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan
Odp: szukając BOGA
« Odpowiedź #4 dnia: 12 05 2011 o 06:58:19 am »
Bóg zna Twoje "wczoraj". Daj Mu swoje "dzisiaj", a On, zadba o Twoje "jutro".

Offline Norah

  • Administrator
  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 369
  • Uśmiechnij się =)
Odp: szukając BOGA
« Odpowiedź #5 dnia: 13 05 2011 o 15:36:21 pm »
Bóg zna Twoje "wczoraj". Daj Mu swoje "dzisiaj", a On, zadba o Twoje "jutro".
Dokładnie! :D
Nie każdy jednak tak czyni dzisiaj :( Za nich trzeba się modlić.
"Boże bliski, przemień zamknięte oczy
w oczy szeroko otwarte" - JPII



Nie widzą Ciebie moje oczy, - Nie słyszą Ciebie moje uszy; - A Jesteś Światłem w mej pomroczy. - A Jesteś Śpiewem w mojej duszy. :)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: szukając BOGA
« Odpowiedź #6 dnia: 23 05 2011 o 18:23:37 pm »
Nie miałem pojęcia, gdzie wpisać. Dam tu.

Od pewnej siostry w Chrystusie dostałem smsem ciekawą wypowiedź pewnego autora książki, którą czyta.

Mamy trzech wrogów: pierwszy wróg to ciało, drugi to świat, a trzeci to szatan. I ciekawe rozwiązania podał autor, jak zwyciężać tych wrogów.

Ciało występuje przeciwko Duchowi, świat sprzeciwia się Ojcu, a szatan walczy przeciwko Chrystusowi. Chrystus przyszedł, by go zniszczyć. Dlatego uległość wobec Ducha Św. jest zwycięstwem nad ciałem, miłość do Ojca jest zwycięstwem nad światem, a wiara w Chrystusa jest zwycięstwem nad szatanem.

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: szukając BOGA
« Odpowiedź #7 dnia: 24 05 2011 o 09:38:09 am »
Mamy trzech wrogów: pierwszy wróg to ciało, drugi to świat, a trzeci to szatan. I ciekawe rozwiązania podał autor, jak zwyciężać tych wrogów.

W jakim sensie ciało może być wrogiem? Myślę, że nasza cielesność może być jedynie WYKORZYSTANA przez Złego, aby skłonić człowieka do upadku, lecz sama w sobie nie jest "wrogiem". Gdyby tak było, wskazywalibyśmy na Boga jako winnego, bo przeciez przez Niego zostaliśmy stworzeni w takiej a nie innej naturze: cielesno-duchowej.

Natomiast w pozostałych dwóch kwestiach bym sie zgodził - pod warunkiem, że świat pojmujemy tu jako dążność do budowania wartości wpisujących się jedynie w przestrzeń przemijania czy też ideologii. Taki świat faktycznie może mocno uwikłać. Jednak tu znowu kryje się pewne niebezpieczeństwo - abyśmy nie przeciwstawiali świata - rozumianego jako stworzenia - jego Stwórcy.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: szukając BOGA
« Odpowiedź #8 dnia: 24 05 2011 o 17:01:55 pm »
W jakim sensie ciało może być wrogiem? Myślę, że nasza cielesność może być jedynie WYKORZYSTANA przez Złego, aby skłonić człowieka do upadku, lecz sama w sobie nie jest "wrogiem". Gdyby tak było, wskazywalibyśmy na Boga jako winnego, bo przeciez przez Niego zostaliśmy stworzeni w takiej a nie innej naturze: cielesno-duchowej.

Przez Boga pierwotnie mieliśmy zostać stworzeni jako święci, czyści i wolni. Po zgubnym wyborze Adama nasze ciała skaził grzech. Ciało jest wrogiem, w nim znajduje się korzeń grzechu, np. pożądliwość. Nie przypisujmy wszystkiego diabłowi, ani demonom. Jest jeszcze nasza wola. Od nas zależy, czy pozwolimy rozwinąć się grzechowi w nas.

Diabeł nie zna naszych myśli i nie wie, że za chwilę spojrzysz na kobietę, a już na pewno nie wie, że ją sobie wyobrażasz siedząc powiedzmy w autobiusie. I ciało reaguje pożądliwością. W taki sposób samemu się wzbudza ziarno grzechu do dojrzewania. I diabeł nie ma pojęcia, co się w Tobie w tym momencie dzieje. Tylko Bóg to wie.  

Z początku też myślałem tak jak Ty, teraz wiem z praktyki, że ciało może być i jest oddzielnym wrogiem. Zgadzam się z autorem.


Taki świat faktycznie może mocno uwikłać. Jednak tu znowu kryje się pewne niebezpieczeństwo - abyśmy nie przeciwstawiali świata - rozumianego jako stworzenia - jego Stwórcy.

Świat jako życie przeciwne przykazaniom Bożym, materializm przed Bogiem, wyparcie się Ducha Św., odwrócenie od łaski Boga, życie z Bogiem po swojemu, na swoich zasadach.
« Ostatnia zmiana: 24 05 2011 o 17:10:17 pm wysłana przez rebus »

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: szukając BOGA
« Odpowiedź #9 dnia: 24 05 2011 o 18:33:17 pm »
"Z wnętrza, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym" (Mk 7,21-23).
Cytuj
Diabeł nie zna naszych myśli i nie wie, że za chwilę spojrzysz na kobietę, a już na pewno nie wie, że ją sobie wyobrażasz siedząc powiedzmy w autobiusie. I ciało reaguje pożądliwością. W taki sposób samemu się wzbudza ziarno grzechu do dojrzewania. I diabeł nie ma pojęcia, co się w Tobie w tym momencie dzieje. Tylko Bóg to wie.
Sebastianie ,Słowo wyraźnie mówi skąd pochodzą złe myśli i kto stoi za tymi myślami.Szatan nie tylko zna nasze grzeszne myśli ale jest ich autorem.Duch tego świata jest w ciągłej opozycji do Ducha Świętego.Jest między nimi granica a jest nią KRZYŻ.W Duchu Świętym jest mentalnośc Jezusa Chrystusa polegająca na braniu niesprawiedliwości na siebie.Tego nie ma szatan.On na drogę krzyża nigdy nie wejdzie.Jedynym naszym ratunkiem jest ucieczka w stronę krzyża.Szatan nie tylko krzyża nie rozumie ale instynktownie się go boi.
Cytuj
Przez Boga pierwotnie mieliśmy zostać stworzeni jako święci, czyści i wolni. Po zgubnym wyborze Adama nasze ciała skaził grzech. Ciało jest wrogiem, w nim znajduje się korzeń grzechu, np. pożądliwość. Nie przypisujmy wszystkiego diabłowi, ani demonom. Jest jeszcze nasza wola. Od nas zależy, czy pozwolimy rozwinąć się grzechowi w nas.
Sebastianie,w Jezusie Chrystusie jesteśmy na nowo stwarzani.Posłuchaj Słowa; 1Kor.6,19-20 "Albo czy nie wiecie,że ciało wasze jest Świątynią Ducha Świętego,który jest w was i którego macie od Boga,i że nie należycie też do siebie samych ?.Drogoście bowiem kupieni.Wysławiajcie tedy Boga w ciele waszym".                           Pozdrawiam Cię         janusz f. :)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: szukając BOGA
« Odpowiedź #10 dnia: 24 05 2011 o 22:04:08 pm »
Jednak Adamie i Januszu macie rację.

Ciało nie jest wrogiem, lecz jak żyjemy cieleśnie to grzeszymy, więc potocznie się mówi ciało to wróg. Chodzi o nasze postępowanie. Jeśli na przykład uczynimy coś, co pragnie ciało a jest to grzeszne, np. będziemy cudzołożyć, jesli nie przestaniemy tego robić, dopuszczamy się grzechu i grzeszymy przeciwko ciału i w ciele.

Pożądliwość rodzi się z grzesznych myśli, a one pochodzą z wewnątrz nas. Szatan dokładnie zna nasze słabości i dlatego atakuje nas przez nie. Jeśli pożądamy czegoś złego to szatan o tym wie i będzie nas kusił byśmy np: pożądliwie spojrzeli lub w inny sposób dali się skusić. W tym momencie wchodzi nasze ciało, które albo ulegnie temu albo się przeciwstawi diabłu.

Mówiąc ciało jest wrogiem to chodzi o nasze "ja", które jest pyszne, chełpliwe i często spełnia zachcianki ciała, a my jako dzieci Boże mamy żyć według ducha nie ciała. Ciało chce wygód, przyjemności cielesnych i tego, co Bogu się nie podoba. Dlatego przeszkadza ciało w pełni oddać się Bogu.

 Ciało powinno być światynią Ducha Świętego.

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: szukając BOGA
« Odpowiedź #11 dnia: 25 05 2011 o 07:50:01 am »
Widzę, że dochodzimy w tym temacie do pewnego porozumienia, ale skoro już Sebastian wywołał temat pożądliwości cielesnej, przytoczę jedno zdanie, które usłyszałem podczas benefisu Aloszy Afdiejewa: "Kobieta chce WSZYSTKIEGO od jednego tylko mężczyzny. Mężczyzna natomiast chce zawsze tylko JEDNEGO od wszystkich kobiet". :)

Oczywiście wypowiedziane to było w klimacie żartobliwym, jednak przywiodły mnie te słowa do głębszego zastanowinia nad naszą cielesnością w kontekscie miłości. Aforyzm ten ma oczywiście formę karykatury (przerysowania), jednak oddaje pewną prawdę, w jaki sposób najczęściej miłość bywa okaleczana - z jednej strony przez sprowadzenie jej do absolutnego podporządkowania sobie drugiej osoby, z drugiej zaś strony - do wyłącznie fizycznej przyjemności...

Tak więc widać tu, że cała nasza seksualność (rozumiana w najszerszym ujęciu wszystkich relacji damsko-męskich) może być w różne strony wypaczona, ale czy przez to możemy powiedzieć, że jest zła? Czy lepiej by było, gdyby nie było podziału na mężczyzn i kobiety? W niebie mamy być "jako aniołowie" - z pewnością więc te relacje wyglądac będą inaczej. Teraz jednak żyjemy zanurzeni we własnej cielesności, którą możemy usiłować odrzucić ...lub starać się ją jak najlepiej ukierunkować.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: szukając BOGA
« Odpowiedź #12 dnia: 25 05 2011 o 19:25:45 pm »
Cała nasza seksualność jest Bożym darem i powinna być ukierunkowana na prokreację.Wszelka antykoncepcja jest przeciwna Bożej woli.Co o tym myślicie?                            Pozdrawiam Cię             janusz f. :)     

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: szukając BOGA
« Odpowiedź #13 dnia: 24 07 2011 o 14:56:42 pm »
"W kazaniu na Górze Jezus powiedział: “jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie obfitować bardziej (dosłownie: nie będzie przelewać się, przekraczać limity i granice wszelkich ludzkich ustaleń i ludzkiego rozumienia sprawiedliwości), nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 5,20). Chodzi więc o sprawiedliwość innej jakości, niż ludzkie dochodzenie tego, co komu się należy. Jest to sprawiedliwość, która jest darem usprawiedliwiającym. Darem usprawiedliwiającym winnego, darem przebaczającym winnemu. Wynika to z tego, co Jezus mówi o tej sprawiedliwości. Jaka jest sprawiedliwość i doskonałość Ojca? O tym mówi Jezus wprost:

    A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują;  tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski (Mt 5,44-48). 

To jest właśnie skarb. Jest to trudny do zrozumienia i do przyjęcia skarb. Kto jednak zacznie go poznawać i widzieć jego wartość, ten nie będzie się obawiał sprzedawać i tracić tego wszystkiego, co posiada, byle tylko móc nabyć czyli doświadczyć tego skarbu. Trzeba wiele ludzkiego trudu i zapieranie się siebie. Kto jednak ten skarb poznaje, ten uradowany sprzedaje to, co ma i z radością traci to, co wg świata mu się należy.

Czyni to błogosławiąc Boga, bo wie, że w ten sposób w jego życiu dokonuje się sąd Boży, który jest zmiłowaniem.  Kto pojmie i przyjmie tę prawdę i w niej będzie żył, ten należy do królestwa niebieskiego, jak owe dobre ryby. Kto pozostanie przy swoim i będzie dochodził swojej sprawiedliwości, rozminie się z tym królestwem. Rozminie się z Ojcem, który jest doskonały i który jest miłosierny. 

Jesteśmy błogosławionymi, gdy możemy słuchać tych przypowieści i je rozumieć, choćby po części. Jesteśmy błogosławieni, gdy szczerze mówimy Jezusowi: “Tak”. Jesteśmy błogosławieni, jeśli nawet czasem to wypowiedziane już wcześniej “tak” nam się nie uda i jak uczniowie wobec krzyża uciekniemy - pod warunkiem, że wrócimy, że uznamy swój błąd i wrócimy, by przyznawać się do skarbu gotowi na sprzedawanie i tracenie tego, co jest (wydaje się) nasze".                                                                                                                             Miłość do nieprzyjaciół to skarb, którego tak na prawdę mało kto szuka.
Dopiero teraz widzę jak bezsensowne były moje poszukiwania.
Radość pojawiła się w moim sercu, gdy czytałem właśnie to: “To jest właśnie skarb. Jest to trudny do zrozumienia i do przyjęcia skarb. Kto jednak zacznie go poznawać i widzieć jego wartość, ten nie będzie się obawiał sprzedawać i tracić tego wszystkiego, co posiada, byle tylko móc nabyć czyli doświadczyć tego skarbu. Trzeba wiele ludzkiego trudu i zapieranie się siebie. Kto jednak ten skarb poznaje, ten uradowany sprzedaje to, co ma i z radością traci to, co wg świata mu się należy”.W tej miłości nie ma ludzkiej sprawiedliwości jest tylko radość z wiary w Bożą sprawiedliwość.
Pozdrawiam
janusz f. :)                   

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: szukając BOGA
« Odpowiedź #14 dnia: 31 08 2011 o 00:10:41 am »
Miłość do nieprzyjaciół to skarb, którego tak na prawdę mało kto szuka. Dopiero teraz widzę jak bezsensowne były moje poszukiwania.


Radość pojawiła się w moim sercu, gdy czytałem właśnie to: “To jest właśnie skarb. Jest to trudny do zrozumienia i do przyjęcia skarb. Kto jednak zacznie go poznawać i widzieć jego wartość, ten nie będzie się obawiał sprzedawać i tracić tego wszystkiego, co posiada, byle tylko móc nabyć czyli doświadczyć tego skarbu. Trzeba wiele ludzkiego trudu i zapieranie się siebie. Kto jednak ten skarb poznaje, ten uradowany sprzedaje to, co ma i z radością traci to, co wg świata mu się należy”. W tej miłości nie ma ludzkiej sprawiedliwości jest tylko radość z wiary w Bożą sprawiedliwość.

Drugi raz przeczytałem twój post cały Januszu, za pierwszym razem (w momencie wystawienia go)  czułem, że nie jestem gotowy. Teraz się podpisuję pod Twoimi słowami.


Nie mogę być uczniem Jezusa i nie mam Jezusa, a On mnie nie zna, jeśli nie miłuję wszystkich ludzi, zwłaszcza nieprzyjaciół. Nie sztuką jest miłować tych, co miłują nas. Pokochajmy tych, co nam złorzeczą. Tak Januszu, też to widzę, jak wcześniej bezsensowne i moje były poszukiwania.

W tym wszystkim chodzi o miłość Chrystusową, która powinna w nas się objawić światu. Tacy są uczniami Jezusa. Zapierając się siebie, odrzucając pragnienia swego ciała, odrzucając swoją sprawiedliwość, biorąc swój krzyż  naśladując postawą Mistrza Jezusa i w mocy Ducha Św. wojuje się z ciemnością będąc przyobleczonym w Chrystusa podążając wąską drogą wytrwale w pokorze ze spokojem w sercu doświadczając wszelkich niewygód, trosk wiedząc, że jest się na wojnie i pamiętając o nagrodzie, która czeka dla każdego zwyciężcy, co dotrwa do samego końca w posłuszeństwie trzymając się drogi mądrości i poznania objawionej przez Boga tym, co go pragną i słuchają. Dla tych, co wiernie naśladują Nauczyciela. Miłością żwyciężaj świat.




« Ostatnia zmiana: 31 08 2011 o 00:32:30 am wysłana przez rebus »