Autor Wątek: Stary a nowy Krzyż  (Przeczytany 789 razy)

Offline Jestem

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 2
Stary a nowy Krzyż
« dnia: 2 01 2011 o 15:19:06 pm »
Bez wszelkich zapowiedzi i przeważnie niepostrzeżenie do popularnych kręgów religijnych wszedł w naszych czasach nowy krzyż. Jest podobny do starego krzyża, lecz różni się od niego. Podobieństwa są powierzchowne, różnice - fundamentalne.

Z tego nowego krzyża zaskoczyła nas nowa filozofia życia chrześcijańskiego, a z tej nowej filozofii przyszła nowa technika ewangeliczna: nowy typ spotkań i nowy rodzaj zwiastowania.

Ten nowy rodzaj ewangelizacji używa tego samego języka co stary, ale jego treść nie jest taka
sama i jego akcenty nie są takie, jak poprzednio.

Stary krzyż nie miał nic wspólnego ze światem. Dla butnego Adama oznaczał on koniec drogi. Na nim wykonywał się wyrok wynikający z prawa góry Synaj. Nowy krzyż nie przeciwstawia się rodzajowi ludzkiemu. Jest to raczej przyjaźnie nastawiony kumpel i jeśli rozumieć go właściwie, to jest on źródłem całych oceanów dobrej, czystej uciechy i niewinnych przyjemności. Pozwala on Adamowi żyć bez przeszkód. Jego motywacja życiowa pozostaje niezmieniona. Żyje on w dalszym ciągu dla swoich własnych przyjemności, z tym tylko, że zamiast śpiewać sprośne piosenki i pić wysokoprocentowy alkohol, ma teraz upodobanie w śpiewaniu refrenów i oglądaniu filmów chrześcijańskich. Akcent kładzie się ciągle na przyjemności, chociaż zabawy są teraz na wyższym poziomie moralnym, jeśli nie intelektualnym.

Ów nowy krzyż zachęca do nowego, całkiem różnego podejścia do ewangelizacji. Ewangelista nie żąda wyrzeczenia się starego życia, zanim będzie mogło zostać przyjęte życie nowe. Nie zwiastuje on kontrastów, lecz podobieństwa. Stara się przyciągnąć zainteresowanie publiczności przez pokazanie, że chrześcijaństwo nie stawia żadnych nieprzyjemnych żądań, lecz że oferuje to samo, co świat, tylko na wyższym poziomie. Czegokolwiek domaga się hałaśliwie w danym czasie pogrążony w obłędzie grzechu świat, pokazane zostaje przebiegle jako właśnie ta rzecz, którą oferuje ewangelia, tylko że ten produkt religijny jest lepszy.

Nowy krzyż nie zabija grzesznika, tylko zmienia jego orientację. Naprowadza go na czystszy i weselszy sposób życia, zachowując jego miłość do samego siebie. Do wojowniczego mówi: „Chodź i walcz dla Chrystusa.” Wyniosłemu powiada: „Przyjdź i chlub się w Panu.” Żądnemu rozkoszy proponuje: „Przyjdź i rozkoszuj się wspólnotą chrześcijańską.” Poselstwo ewangelii naginane jest do aktualnie panującej mody, aby uczynić je atrakcyjne dla publiczności.

Filozofia ukryta za tą rzeczą może być szczera, ale jej szczerość nie zapobiega temu, że jest ona fałszywa. Jest fałszywa, ponieważ jest ślepa. Gubi ona zupełnie całe znaczenie krzyża. Stary krzyż jest symbolem śmierci. Jego zadaniem jest spowodować nagły, gwałtowny koniec istoty ludzkiej. W czasach rzymskich człowiek biorący krzyż i ruszający w drogę, rozstawał się z wszystkim na zawsze. Dla niego nie było powrotu. Wychodził naprzeciw swojego kresu. Krzyż nie dopuszczał do żadnych kompromisów, niczego nie modyfikował, niczego nie oszczędzał.

Uśmiercał tego człowieka całkowicie i na zawsze. Nie próbował być w dobrych stosunkach ze swoją ofiarą. Działał twardo i okrutnie, a kiedy skończył swoją robotę, człowieka już nie było.
Ród Adama znajduje się pod wyrokiem śmierci. Nie ma żadnych ulg ani żadnego wyjścia. Bóg nie może zaakceptować żadnego z owoców grzechu, bez względu na to jak niewinnie i jak pięknie wyglądałyby one w oczach ludzkich. Bóg ratuje człowieka likwidując go, a następnie wskrzeszając go do nowego życia.

Ewangelia, która przeprowadza przyjazne paralele między drogami Bożymi a drogami ludzkimi, jest fałszywa z punktu widzenia Biblii i zgubna dla dusz tych, którzy jej słuchają. Wiara Chrystusowa nie przebiega równolegle do świata, lecz przecina go. Przychodząc do Chrystusa nie podnosimy swojego starego życia na wyższy poziom, lecz pozbywamy się go na krzyżu. Ziarno pszenicy musi wpaść w glebę i umrzeć.

Głosząc ewangelię nie możemy uważać się za rzeczników pojednania i ustanowienia dobrych stosunków między Chrystusem a światem. Nie wyobrażajmy sobie, że powołani jesteśmy, by uczynić Chrystusa możliwym do przyjęcia przez wielki biznes, środki masowego przekazu, środowiska sportowe lub współczesne szkolnictwo. Nie jesteśmy dyplomatami, lecz prorokami, a treścią naszego poselstwa nie jest kompromis, lecz ultimatum.

Bóg oferuje życie, ale nie poprawione stare życie. Życie, które On oferuje, to życie powstające ze śmierci. Ono znajduje się zawsze po tamtej, przeciwnej stronie krzyża. Ktokolwiek chce je posiąść, musi poddać się egzekucji. Musi zaprzeć się samego siebie i przyjąć sprawiedliwy Boży wyrok przeciwko sobie.

Co oznacza to dla jednostki, dla potępionego człowieka, który znajduje życie w Chrystusie Jezusie? Jak należy tę teologię przenieść do konkretnego życia? Po prostu, on musi upamiętać się, pokutować i wierzyć. On musi porzucić swój grzech, a potem iść dalej i porzucić samego siebie. Niech on niczego nie przykrywa, niczego nie broni, niczego nie usprawiedliwia. Niech on nie próbuje uzgadniać z Bogiem stosunków, lecz niech schyli swoją głowę przed ciosem Bożego surowego gniewu i uzna samego siebie za godnego śmierci.

Uczyniwszy to niech on spojrzy z prostą ufnością na zmartwychwstałego Zbawiciela, a z Niego spłynie mu życie i nowe narodzenie, oczyszczenie i moc. Krzyż, który położył kres ziemskiego życia Jezusa, kładzie teraz kres życiu grzesznika, zaś moc, która wskrzesiła Chrystusa z martwych, wskrzesza go teraz do nowego życia z Chrystusem.

Każdemu, kto chciałby sprzeciwiać się temu albo uważać to tylko za wąski, prywatny pogląd na prawdę, chcę powiedzieć, że Bóg daje pieczęć Swojej aprobaty na to poselstwo od czasów Pawła aż po dzień dzisiejszy. Czy było ono wyrażane dokładnie tymi słowami, czy też nie, to właśnie ono było istotną treścią wszelkiego zwiastowania, przynoszącego światu poprzez wieki życie i moc. Mistycy, reformatorzy i ewangeliści na to właśnie kładli nacisk, a znaki i cuda, i potężne działania Ducha Świętego świadczyły o Bożej aprobacie.

Czy będąc dziedzicami takiej spuścizny mocy odważymy się zniekształcać prawdę? Czy ośmielimy się naszymi tępymi ołówkami zmieniać linie w planach albo zacierać wzór, pokazany nam na górze? Niech Bóg broni! Zwiastujmy stary krzyż, a oglądać będziemy starą moc.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Stary a nowy Krzyż
« Odpowiedź #1 dnia: 2 01 2011 o 16:52:17 pm »
Jestem,nie wiem na ile jesteś tym za kogo się podajesz ale Twoje słowa demaskują Cię,że nie jesteś tym za kogo się uważasz.Masz rację widząc dwa krzyże,stary i nowy.Problem polega z Twoim dalszym filozofowaniem.Stary krzyż to Prawo,które jest przekleństwem/śmiercią/dla każdego człowieka.Prawdę piszesz o starym krzyżu i w całości się z Tobą zgadzam.
Cytuj
Nowy krzyż nie przeciwstawia się rodzajowi ludzkiemu. Jest to raczej przyjaźnie nastawiony kumpel i jeśli rozumieć go właściwie, to jest on źródłem całych oceanów dobrej, czystej uciechy i niewinnych przyjemności. Pozwala on Adamowi żyć bez przeszkód. Jego motywacja życiowa pozostaje niezmieniona. Żyje on w dalszym ciągu dla swoich własnych przyjemności, z tym tylko, że zamiast śpiewać sprośne piosenki i pić wysokoprocentowy alkohol, ma teraz upodobanie w śpiewaniu refrenów i oglądaniu filmów chrześcijańskich. Akcent kładzie się ciągle na przyjemności, chociaż zabawy są teraz na wyższym poziomie moralnym, jeśli nie intelektualnym.

Ów nowy krzyż zachęca do nowego, całkiem różnego podejścia do ewangelizacji. Ewangelista nie żąda wyrzeczenia się starego życia, zanim będzie mogło zostać przyjęte życie nowe. Nie zwiastuje on kontrastów, lecz podobieństwa. Stara się przyciągnąć zainteresowanie publiczności przez pokazanie, że chrześcijaństwo nie stawia żadnych nieprzyjemnych żądań, lecz że oferuje to samo, co świat, tylko na wyższym poziomie. Czegokolwiek domaga się hałaśliwie w danym czasie pogrążony w obłędzie grzechu świat, pokazane zostaje przebiegle jako właśnie ta rzecz, którą oferuje ewangelia, tylko że ten produkt religijny jest lepszy.

Nowy krzyż nie zabija grzesznika, tylko zmienia jego orientację. Naprowadza go na czystszy i weselszy sposób życia, zachowując jego miłość do samego siebie. Do wojowniczego mówi: „Chodź i walcz dla Chrystusa.” Wyniosłemu powiada: „Przyjdź i chlub się w Panu.” Żądnemu rozkoszy proponuje: „Przyjdź i rozkoszuj się wspólnotą chrześcijańską.” Poselstwo ewangelii naginane jest do aktualnie panującej mody, aby uczynić je atrakcyjne dla publiczności.
                                                                                                                                                                Tu mam inne zdanie i inne poznanie.Nowy krzyż to nic innego jak stary/przeklęty/krzyż oświetlony blaskiem zmartwychwstania.Jezus Chrystus w Sobie/na Sobie/przemienił to przekleństwo w błogosławieństwo.Wziął na Siebie przekleństwo Prawa/Dekalogu/i zgadzając się na niesprawiedliwą dla Siebie śmierc daje nam przemieniony,nowy,chwalebny krzyż.W Jezusie Chrystusie i tylko w Nim tracenie swojego życia,umieranie w nas starego człowieka,nie jest przekleństwem  lecz błogosławieństwem/szczęściem/.Niby to samo lecz całkiem co innego.                                                                                                                                                                   Temat niezmiernie ważny ale tylko Jezus Chrystus ma moc zamienic moje przeklęte życie/mój grzech/w błogosławieństwo nowego stworzenia/zmartwychwstania/.                     j.f. :)

Offline Jestem

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 2
Odp: Stary a nowy Krzyż
« Odpowiedź #2 dnia: 2 01 2011 o 17:58:52 pm »
Krzyż z dawnych rzymskich czasów nie znał kompromisu, nie robił nigdy żadnych ustępstw. Zwyciężał we wszystkich sporach, zabijając swojego przeciwnika i zmuszając go do milczenia na zawsze. Nie oszczędził nawet Chrystusa, lecz uśmiercił Go tak samo jak pozostałych. Zawieszono Go na krzyżu żywego, a sześć godzin później, gdy Go zdjęto, był martwy. Taki był krzyż, kiedy pierwszy raz pojawił się w historii chrześcijaństwa.

Po zmartwychwstaniu Chrystusa apostołowie wyszli głosić swoje poselstwo, a tym co głosili, był krzyż. I gdziekolwiek szli w daleki świat, nieśli ten krzyż i towarzyszyła im ta sama rewolucyjna siła, ta sama moc. To radykalne poselstwo krzyża przeobraziło Saula z Tarsu i zmieniło go z prześladowcy chrześcijan w człowieka wierzącego i apostoła wiary. Moc krzyża zmieniała złych ludzi w ludzi dobrych. Strząsnęła ona pogańskie wierzenia i przemieniła całkowicie moralność i mentalność zachodniego świata. Wszystko to uczynił i czynił krzyż tak długo, jak długo pozwalano mu pozostawać tym, czym był pierwotnie krzyżem. Jego moc odeszła, kiedy zamieniono go z narzędzia śmierci w przedmiot dekoracyjny. Kiedy ludzie zrobili z niego symbol, zaczęli wieszać na swoich szyjach jako ozdobę i kreślić przed sobą jego znak jako magiczną ochronę przed złem, stał się w najlepszym wypadku bezsilnym godłem, w najgorszym - prawdziwym fetyszem. Jako taki jest dzisiaj czczony przez miliony tych, którzy nie mają żadnego pojęcia o jego mocy.

Krzyż osiąga swój cel przez zupełne zniszczenie jednego ustalonego wzorca, to jest swojej ofiary, i ustanowienie własnego. Tak dzieje się zawsze. Krzyż zwycięża pokonując swojego przeciwnika i narzucając mu swoją własną wolę. Krzyż zawsze dominuje. Nigdy nie zawiera kompromisów, nigdy nie targuje się ani nie dąży do ugody, nigdy nie ustępuje ani na krok dla spokoju. Krzyż nie dba o pokój, dba tylko o położenie kresu wszelkiemu sprzeciwu, tak szybko, jak tylko to możliwe.

Wiedząc o tym wszystkim doskonale Chrystus powiedział: „Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie”. (Mk. 8, 34). Tak więc krzyż nie tylko spowodował kres życia Chrystusa on jest też kresem pierwszego, starego życia każdego prawdziwego Jego naśladowcy. Niszczy stary wzorzec Adamowy w życiu wierzącego i powoduje jego koniec. Potem zaś Bóg, który wzbudził Chrystusa z martwych, wzbudza tego wierzącego i rozpoczyna się jego nowe życie.

Tylko to jest prawdziwym chrześcijaństwem, nic mniej, aczkolwiek zdaję sobie sprawę z drastycznego zerwania z tą koncepcją przez wielkie rzesze dzisiejszych religijnych chrześcijan. Nie ważę się jednak osłabiać prawdziwej pozycji krzyża. Krzyż stoi wysoko ponad wszelkimi ludzkimi zdaniami i do tego krzyża wszystkie zdania muszą w końcu przyjść po wyrok sądowy.

Powierzchowne i zeświecczałe przywództwo i duchowieństwo będzie modyfikowało krzyż, aby zadowolić chorujących na żądze rozrywek „świętych”, którzy chcą się bawić nawet wewnątrz miejsca świętego. Działanie takie jest przywoływaniem duchowej katastrofy i narażaniem się na gniew Baranka, który wystąpi jako lew.

Musimy ustosunkować się do krzyża robiąc jedną z dwóch tylko możliwych rzeczy: albo uciec przed nim, albo umrzeć na nim. A jeśli okażemy się tak nierozważni, aby uciekać, to wiedzmy, że odrzucamy przez to wiarę naszych ojców i czynimy z chrześcijaństwa coś, czym ono nie jest.

Wtedy pozostanie nam tylko pusta gadanina o zbawieniu. Jego moc odejdzie wraz z naszym odejściem od prawdziwego krzyża. Jeśli okażemy mądrość, to zrobimy tak, jak Jezus: wycierpimy krzyż nie bacząc na jego hańbę, zdążając do radości, jaka widnieje przed nami. Czynić to znaczy oddać wszelkie wzorce naszego życia na zniszczenie i ponowne odbudowanie mocą nowego, nieskończonego życia. I wtedy stwierdzimy, że chodzi o coś więcej niż poezję, więcej niż słodkie pienia i wzniosłe uczucia. Krzyż przeszyje nasze życie w miejscu, gdzie boli to najbardziej, nie oszczędzając ani nas, ani starannie pielęgnowanej opinii o nas samych. Pokona nas i doprowadzi do kresu nasze samolubne życie. Tylko wtedy będziemy mogli powstać z martwych do pełności nowego życia - utwierdzając wzorzec całkowicie nowego istnienia, wolnego i pełnego dobrych uczynków.

Zmieniony stosunek do krzyża, jaki widzimy we współczesnym chrześcijaństwie, nie jest dowodem tego, że Bóg się zmienił albo że Chrystus wniósł jakieś ulgi. Oznacza raczej, że chrześcijaństwo obecnej doby oddaliło się od wzorców Nowego Testamentu. Odeszliśmy już tak daleko, że trzeba będzie nie mniej niż nowej reformacji, aby przywrócić krzyż na jego właściwe miejsce w teologii i życiu Kościoła.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Stary a nowy Krzyż
« Odpowiedź #3 dnia: 2 01 2011 o 18:37:17 pm »
Jestem ;)/Tozer/,ja również uważam,że wszystko jest złe aż do momentu, kiedy Bóg zamieni to w dobre.     Pozdrawiam Cię       janusz f.

AdamS

  • Gość
Odp: Stary a nowy Krzyż
« Odpowiedź #4 dnia: 2 01 2011 o 21:21:58 pm »
Witaj "Jestem" na naszym forum! (wolałbym po imieniu się zwracać). Poruszyłeś temat bardzo ważny i wszedłeś w samą jego głębię. Przyznam, że i mnie bardzo rani oglądanie krzyża jako błyskotki przywieszonej z szeregiem innych ozdóbek w uchu lub jeszcze gdzie indziej. To oczywiście tylko zewnętrzny wyraz tego, o czym piszesz, a co sięga bardzo głęboko we współczesną mentalność człowieka. "Oswojenie" krzyża stało się włączeniem go w poczet błyskotek lub talizmanów. Zanikłą gdzieś duchowa wymowa tego, co krzyż ze sobą niesie...

Tu jednak bym się na chwilę zatrzymał nad przyczyną i dalszym postępowaniem wobec tego problemu. Czy przyczyną jest świadoma pogarda dla krzyża? Myślę, że to zdecydowana mniejszość. Raczej wskazałbym na nieświadomość i brak świadectwa z naszej strony. Świadectwem jest SŁOWO i ŻYCIE (podczas gdy słowo może być głoszone życiem, to odwrotnie się nie da - życia nie zastąpi samo słowo). Życie jest świadectwem, które jeśli wskazuje na krzyż, przywraca mu jego właściwą wartość. Jednak według mnie trzeba mieć świadomość, że wartość krzyża ma wymiar wyłącznie symboliczny - to znaczy wskazuje na ofiarę Chrystusa (i tylko tak może być krzyż odczytywany), zaś ofiarę tę można odczytywać jedynie przez pryzmat MIŁOŚCI - inaczej staje się ona czymś niezrozumiałym i czymś nie do udźwignięcia...

Obawiałbym się jednak słów, które nadto akcentują zewnętrzną walkę o krzyż. Rozumiem Twoją intencję, "Jestem", i wiem, że idziesz za słowami Jezusa, który w pewnych kwestiach "nie przynosił pokoju, lecz miecz". Jednak ten miecz pojmowałbym nie tyle "rewolucyjnie", co rozdzielająco wewnętrznie - to w duchu każdego z nas ma trwać wojna, nie na zewnątrz. Tam ma być użyty miecz Słowa. Dziękuję Ci, "Jestem", że zechciałeś podzielić się z nami swoim przemyśleniem!

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Stary a nowy Krzyż
« Odpowiedź #5 dnia: 29 01 2011 o 20:33:40 pm »
Cytat: AdamS
Zanikłą gdzieś duchowa wymowa tego, co krzyż ze sobą niesie...

Myślę że autorowi tego wątku chodziło w rzeczy samej o STAREGO  człowieka i NOWEGO człowieka ( Ef 4;22-24   Kol 3;9-10 ). Tak przynajmniej ja łączę starego-naturalnego-nieodrodzonego-zmysłowego z nowym wygodnym-nowoczesnym krzyżem, z szeroką bramą i przestronną drogą ( Mt 7)
Ze starym krzyżem kojarzę NOWE STWORZENIE, czyli każdego człowieka który duchowo narodzi się na nowo (J 3) . Ten stary-naturalny  człowiek musi umrzeć ( Rz 6;11), aby mógł narodzić się nowy.

Cytat: AdamS
Czy przyczyną jest świadoma pogarda dla krzyża? Myślę, że to zdecydowana mniejszość.[...] Jednak ten miecz pojmowałbym nie tyle "rewolucyjnie", co rozdzielająco wewnętrznie - to w duchu każdego z nas ma trwać wojna, nie na zewnątrz.

No tutaj można mieć wątpliwości. Umieranie dla nikogo nie jest przyjemne. Przynajmniej w swoim otoczeniu zauważam że temat o konieczności pogrzebania swoich wrodzonych upodobań przed nawróceniem, jest bagatelizowana.
Często pokutującym grzesznikom głosi się „łatwą ewangelię”. Mówi się im „ tylko uwierz a będziesz szczęśliwy, wszystko będzie proste”, coś w tym rodzaju. Podczas gdy w drodze za Jezusem trzeba ponosić straty, trzeba rezygnować, niekiedy człowiek wierzący Jezusowi musi znosić szykany. Co Biblia mówi w  tym temacie, (Mt 10,39  16;25     Lu 9;24  17;33     J 12;25    Dz 14;22).
Myślę że czasami widać tę wewnętrzną walkę i na zewnątrz.

Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Stary a nowy Krzyż
« Odpowiedź #6 dnia: 29 01 2011 o 20:55:40 pm »
Cytuj
Często pokutującym grzesznikom głosi się „łatwą ewangelię”. Mówi się im „ tylko uwierz a będziesz szczęśliwy, wszystko będzie proste”, coś w tym rodzaju. Podczas gdy w drodze za Jezusem trzeba ponosić straty, trzeba rezygnować, niekiedy człowiek wierzący Jezusowi musi znosić szykany.
W spotkaniach z ludźmi nieraz odkrywam, że chcą oni mieć kontakt z Jezusem Zmartwychwstałym, ale nie interesuje ich kontakt z Jezusem Ukrzyżowanym. Bardzo trudno dojść do tego, że podstawowa relacja z Jezusem Chrystusem, który Zmartwychwstał, jest jednocześnie relacją z Jezusem Ukrzyżowanym. Relacja tylko z Jezusem Zmartwychwstałym jest fikcją, jest niedostępna, nierealna. Dla chrześcijanina jest najważniejsza ta prawda: cierpienie, które jest złem, które jest bolesne, które może człowieka niszczyć, w Jezusie Chrystusie otrzymuje wymiar twórczy, zbawczy. Ma ono wymiar ekspiacji w sensie stwarzania na nowo człowieka. Człowiek może dzięki temu patrzeć inaczej na siebie i na to, co wokół niego się dzieje, także na tych, którzy mu czasem wyrządzają cierpienie.                             janusz f. :)

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Stary a nowy Krzyż
« Odpowiedź #7 dnia: 9 02 2011 o 10:18:40 am »
Cytat: baran katolicki
W spotkaniach z ludźmi nieraz odkrywam, że chcą oni mieć kontakt z Jezusem Zmartwychwstałym, ale nie interesuje ich kontakt z Jezusem Ukrzyżowanym. Bardzo trudno dojść do tego, że podstawowa relacja z Jezusem Chrystusem, który Zmartwychwstał, jest jednocześnie relacją z Jezusem Ukrzyżowanym. Relacja tylko z Jezusem Zmartwychwstałym jest fikcją, jest niedostępna, nierealna. Dla chrześcijanina jest najważniejsza ta prawda: cierpienie, które jest złem, które jest bolesne, które może człowieka niszczyć, w Jezusie Chrystusie otrzymuje wymiar twórczy, zbawczy. Ma ono wymiar ekspiacji w sensie stwarzania na nowo człowieka. Człowiek może dzięki temu patrzeć inaczej na siebie i na to, co wokół niego się dzieje, także na tych, którzy mu czasem wyrządzają cierpienie.

Jestem Januszu zbudowany tym że zauważasz tę prawdę biblijną... :)

Dodam tylko:
Myślę że nie wszyscy wierzący rozumieją na czym polega upodabnianie się do Jezusa. Słowo Boże w wielu miejscach mówi:
Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie,
[Fil2;5 BW]
Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.
[Mt 11;29 BT]
Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na [jego] hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga.
[Heb 12;2 BT]
Przeto, bracia święci, współuczestnicy powołania niebieskiego, zważcie na Jezusa, posłańca i arcykapłana naszego wyznania,
[Heb 3;1 BW]
I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko /czyńcie/ w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego.
[Kol 3;17 BT]
 Żyjcie życiem nowym w Panu Jezusie Chrystusie, nie dając się zwieść waszej czysto ludzkiej naturze ani nie usiłując zaspokoić wszystkich waszych pożądań.
[Rz 13;14 BWP]
 We wszystkim pokazałem wam, że tak pracując trzeba wspierać słabych i pamiętać o słowach Pana Jezusa, który powiedział: Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu.
[Dz 20;35 BT]
Każdy ma różną wyobraźnię i wiarę. Lecz  nasza doczesna droga życia  codziennego polega na wierze. Wierzący którego spotykają przeróżne doświadczenia związane z którąkolwiek sferą życia. Przykładowo kłopoty  osobiste-zdrowotne, rodzinne-współmałżonek-dzieci, sąsiedztwo, współpracownicy.  Są dla nas szlifem do Królestwa Bożego. Dlatego tak jak Jezus powinniśmy znosić niedogodności. To jest ten krzyż o którym sporo pisze Janusz. Jednakże często chrześcijanie, też moi bracia i siostry, usiłują za wszelką cenę ułatwić sobie to doczesne życie. Nie pytając o Bożą wolę, tylko postępując zgodnie z głosem swojego serca...

Uwierz w Pana Jezusa - odpowiedzieli mu - a zbawisz siebie i swój dom.
[Dz 16;31 BT]
Jest to sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich, którzy wierzą. Bo nie ma tu różnicy:
[Rz 3;22 BT]
Zobaczcie jakie wspaniałe obietnice... :) Ja rozumiem  to dosłownie... ;D
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Stary a nowy Krzyż
« Odpowiedź #8 dnia: 15 02 2011 o 17:23:33 pm »
Nie chciałbym, bracia, byście nie wiedzieli o darach duchowych. Wiecie, że gdyście byli poganami, ciągnęło was nieodparcie ku niemym bożkom. Otóż zapewniam was, że nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: Niech Jezus będzie przeklęty! Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest Jezus. Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra (1 Kor 12, 1-7). Gdy mówimy, że Jezus jest Panem, to chodzi nam nie o tego Pana Jezusa, który zaspokaja potrzeby ludzi przez rozmnożenie chleba lub przez uzdrawianie. Chodzi tu o tajemnicę Jezusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, o Jego śmierć i życie. Powiedzieć, że Jezus jest Panem oznacza, że ta prawda Jezusa: Jego krzyż  i zmartwychwstanie – determinuje wszystko w moim życiu, opanowuje moje życie i nie pozwala mi ulegać temu pociągowi ku innym bogom. Inni bogowie mówią: wdrap się trochę wyżej, tam jest twój bóg; kiedy tam wejdziesz, będziesz na innych patrzył z góry; sam możesz wykreować siebie na złotego cielca. To pociąga każdego z nas. Jako chrześcijanie musimy jednak wiedzieć, że na tym właśnie polega służenie niemym bogom. My zaś otrzymaliśmy Ducha, który nas wprowadził w inny sposób życia – w zdolność przyjęcia prawdy o tym, że nasze życie może być ukrzyżowane. Moje plany, wyobrażenia, dążenia mogą być krzyżowane i równocześnie mogę z tym żyć.                                                                                                                                             Powiedzieć: „Jezus jest Panem”, to zgodzić się na to, że Jezus ma rację. Nie tylko wtedy, kiedy dwa tysiące lat temu był krzyżowany, ale także dzisiaj, kiedy krzyżowane jest moje życie. Nikt bez pomocy Ducha Bożego, to znaczy swoją mocą, nie może powiedzieć, że krzyż jest dobry. Dlatego tylko w Duchu Bożym, w Duchu Jezusa Chrystusa możemy wyznawać: „Jezus jest Panem”, to znaczy godzić się na to, że w naszym życiu ten krzyż może mieć miejsce. Chrześcijanie cenią sobie swój krzyż, nie tylko ten, który noszą na piersi, lecz przede wszystkim ten krzyż, który dotyka ich życia. Każdy z nas ma krzyż, trzeba jednak odkryć, co jest tym krzyżem zasadniczym. To jest bardzo ważne, ponieważ trzeba doceniać krzyż, który został nam dany, dlatego że jest on nam potrzebny. Człowiek dobrze przeżyje swoje życie, jeśli będzie miał właściwą relację do swojego krzyża.
Człowiek sam z siebie nie może powiedzieć, że krzyż jest dobry. Może jedynie powiedzieć, że od krzyża trzeba uciekać. Dlatego jeśli ktoś odrzuca krzyż, to świadczy to o tym, że nie ma w nim Ducha Świętego. Człowiek – nie będący pod natchnieniem Ducha Świętego – mówi: Jezus niech będzie przeklęty, czyli: krzyż niech będzie przeklęty. Szatan podpowiada: tobie krzyż się nie należy, ty jesteś dobry, inteligentny, ty jesteś poszkodowany (bo Szatan dla każdego ma właściwą argumentację) i tobie naprawdę krzyż się nie należy. Często możemy słyszeć od innych albo od siebie samych: dlaczego to na mnie spadło, dlaczego właśnie w tej chwili, właśnie w takich okolicznościach, dlaczego na mnie, a nie na kogoś innego. To są podszepty Szatana. Nikt, kto jest pod wpływem Ducha, nie może powiedzieć: Jezus niech będzie przeklęty.                                          janusz f. :)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Stary a nowy Krzyż
« Odpowiedź #9 dnia: 23 02 2011 o 01:49:31 am »
Umieranie dla nikogo nie jest przyjemne.

Dla mnie staje się radością i przyjemnością. Widzę potem owoce miłości, która przykrywa występki innych wobec mnie. Warto ponosić tę ofiarę za innych. Może kiedyś zauważą i zrozumieją? I zaczną naśladować?

 Na nowo rodzi się pasja do Jezusa, ale inna, dojrzalsza, bardziej ustabilizowana i świadoma. To już jest pasja z nowego serca. :) Jedyne pragnienie w sercu. Jezus.

Niedawno uświadomiłem sobie, że Duch Boży zamieszka tylko w człowieku pokornego ducha i serca. Tylko w takim Bóg się objawi. Słowo też o tym mówi. Krzyż jest najpiękniejszym przekazem pokory, ukorzenia się, poniesieniem ofiary, poświęceniem. A nade wszystkim naśladowaniem mojego Mistrza. Jest tego wart.

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Stary a nowy Krzyż
« Odpowiedź #10 dnia: 23 02 2011 o 08:09:52 am »
Cytat: rebus
Umieranie dla nikogo nie jest przyjemne.

Dla mnie staje się radością i przyjemnością.
................
Niedawno uświadomiłem sobie, że Duch Boży zamieszka tylko w człowieku pokornego ducha i serca. Tylko w takim Bóg się objawi. Słowo też o tym mówi.


Pisząc o umieraniu, miałem na myśli przede wszystkim  chwilę rozstania się z ciałem fizycznym. Tutaj KAŻDY bez względu na wielkość wiary, przeżywa smutek rozstania. Z tą różnicą że wierzący  wie co go czeka. :D
W związku z tym faktem miałem takie przeżycie:
Przed laty  przedwcześnie umarł mój teść. Byłem osobiście zaangażowany w to wydarzenie, gdyż organizowałem pochówek. Aby pocieszyć wdowę wypowiedziałem nierozważną myśl „chwała Bogu, jest już u Pana”.
Wbrew moim oczekiwaniom powiększyło to tylko smutek teściowej.


Ale  umieranie w sferze duchowej też niesie jakąś trudność. Są przecież takie sytuacje że na nowo narodzony chrześcijanin, robi coś bez szczególnego entuzjazmu. Lecz robi to ze względu na to kim jest. To że jest dzieckiem Królewskim zobowiązuje. Dopiero kiedy podejmie decyzję przykładowo o pogrzebaniu swojej dumy, to wtedy odczuwa radość ze zwycięstwa. Ale wcześniej chyba tej radości brak. Tak przynajmniej jest u mnie. ;D

Rebusie proszę wypowiedz się co jeszcze oprócz Biblii-Słowa Bożego, mówi o konieczności posiadania pokory, aby mógł zamieszkać Duch Boży?





Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Stary a nowy Krzyż
« Odpowiedź #11 dnia: 26 02 2011 o 22:27:46 pm »
W samym krzyżu nic sensownego nie widać. W Biblii także nic sensownego nie widać. Dopiero w Chrystusie krzyż staje się objawieniem mądrości.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Stary a nowy Krzyż
« Odpowiedź #12 dnia: 26 02 2011 o 22:34:29 pm »
Rebusie proszę wypowiedz się co jeszcze oprócz Biblii-Słowa Bożego, mówi o konieczności posiadania pokory, aby mógł zamieszkać Duch Boży?

Jeśli chodzi o pokorę,  podam ten werset. Zacytuję Jana Chrzciciela.

Ew. Jana 3, 30On musi wzrastać, ja zaś stawać się mniejszym.

 Dziś pastor powiedział to - Oglądanie Boga to upodobnianie się na Jego obraz.


Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Stary a nowy Krzyż
« Odpowiedź #13 dnia: 3 03 2011 o 11:45:33 am »
Cytat: rebus
Jeśli chodzi o pokorę,  podam ten werset. Zacytuję Jana Chrzciciela.

Ew. Jana 3, 30On musi wzrastać, ja zaś stawać się mniejszym.

 Dziś pastor powiedział to - Oglądanie Boga to upodobnianie się na Jego obraz.


Kochany Sebastianie, z pewnością nie zrozumiałeś mnie. ;D

Gdyż chodziło mi o Twoją myśl że Słowo Boże też  mówi  o pokorze. Wynika z takiego zdania że istnieje coś fundamentalnego mówiącego  o konieczności posiadania pokory. Bo napisałeś że   Biblia też o tym wspomina.
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Stary a nowy Krzyż
« Odpowiedź #14 dnia: 3 03 2011 o 19:34:30 pm »
Gdyż chodziło mi o Twoją myśl że Słowo Boże też  mówi  o pokorze. Wynika z takiego zdania że istnieje coś fundamentalnego mówiącego  o konieczności posiadania pokory. Bo napisałeś że   Biblia też o tym wspomina.

Biblia daje pewne wskazówki dla nas, natomiast prawdziwym uczniem jest nie ten, co czyta Słowo i wałkuje na forum, a ten, co po nakarmieniu się Słowem upodabnia się do Jezusa w realu.

Biblia o tym wspomina - tak, dobrze napisałem. Bo co innego, jak mi Biblbia coś powie, a co innego, jak doświadczę na sobie tej przemiany i zobaczę owoce, wtedy mam zrozumienie pełne i następuje u mnie wzrost.