Dopiszę coś ze swoich doświadczeń. Mój sposób czytania Słowa przeszedł pewien okres dojrzewania, obecnie mam głębokie zrozumienie, jak należy przyjmować Słowo. Nie powiem, że to jest tylko jeden sposób, bo nie wiem. Wiem tylko, że Słowo się przyjmuje sercem, nie umysłem. Przyjmując Słowo sercem - póżniej rodzi się i w sercu i w umyśle jednocześnie poznanie i zrozumienie wersetu/ów. To taki stan, że się nagle rozumie, jakby się z tym urodziło. Jakby to było we mnie od zawsze.
Poznanie Prawdy, to zaszczepienie kolejnej cząstki Boga (Słowa) w moim nowym sercu. Przyjęcie Słowa - przyjęcie Boga. Słowa nie interpretuję, to tak jakbym próbował interpretować Boga. Dlatego Biblia przypomina mi, że Słowo jest żywe, natchnione Duchem. Tylko żywe, pragnące serce dostanie poznanie Prawdy/ Boga.
W moim przypadku podstawowym warunkiem jest wpierw wyciszenie się i absolutne wyrzucenie z umysłu i z serca wszystkich pragnień nie dotyczących przyjmowania Słowa. Następnie modlitwa do Ojca, aby za pośrednictwem Ducha Słowo zostało we mnie zasiane itd. Jeśli podczas karmienia się Słowem będzie we mnie głęboka myśl w podświadomości, że za 30 minut Małysz rozpoczyna skoki, już widzę, że to mocno zakłóca proces przyjmowania Bożego chleba dla mojego ducha.Tak jak przed Bogiem trzeba stanąć wolnym od pragnień, tak samo przed czytaniem Pisma. To obowiązkowy warunek, jeśli chodzi o mnie.
Najważniejsze u mnie jest pragnienie w sercu. Szczere chcenie przyjęcia Słowa. Bardziej obrazowo mogę okreslić Słowo jako chleb duchowy dla mojego ducha. Chleba na co dzień nie oglądamy i nie próbujemy zrozumieć, a po prostu jemy, prawda? Tak samo u mnie jest z żywym Słowem. Nie interpretuję umysłem, a wchłaniam sercem (jama gębowa mojego ducha).
Słowo przyjmuję sercem, w sercu pielęgniuję pragnienie, aby Słowo zasiało się we mnie i wydało w swoim czasie owoce. Przyjmując świadomie sercem Słowo, wersety stają się wyraziste, głębokie i żywe. To takie dosłowne wrażenie, jakby Jezus przemawiał do mnie, a ja jestem słuchaczem (przyjmującym Słowo). I w takiej pozycji stoję świadomie w trakcie czytania Biblii. Jako słuchacz, nie interpretator Słowa. W sercu pojawia się poznanie, zrozumienie. Raz od razu, innym razem po jakimś czasie. Poznanie Prawdy przychodzi tylko z woli Ojca, to On decyduje, kiedy poznam Boże tajemnice.
Jeśli chodzi o poznanie Prawdy, warto pamiętać o tym, że poznanie Prawdy z łaski Ojca następuje w sercu, nie w umyśle. Mając poznanie w sercu - oznaką jest przede wszystkim pewność, łamigłówka sama się ułożyła w jeden obraz. Się po prostu wie. Poznanie od Boga, ono wypełnia mnie całego. Jest także poznanie w umyśle (tylko w umyśle, w sercu nie ma). To nasze własne wyobrażenia, nasza mądrość - takie poznanie nie pochodzi od Boga. To zwiedzenie. Człowiek sam siebie może zwieść. I robi to bardzo często, jeśli nie nauczył się trwać w - podkreślę - czystej, uczciwej pokorze (również w postawie pokornej można siebie zwieść). Wiem o czym piszę, przeszedłem to osobiście, Bóg mi pokazał wiele razy, jak sam siebie zwodziłem. Teraz wiem, jak należy się poddawać Słowu. I chcę podzielić się swoim doświadczeniem z Wami.
Słowo nie tylko służy mi do tego, aby zasiane w sercu w różnym czasie przyniosło owoce (budowało mnie). Codziennie przyjmując Słowo robię to także po to, aby mój umysł poprzez serce był zapełniony Bożym charakterem. Jeśli nie chcę się potykać, to we mnie nie mogą być nieczyste pragnienia serca, które powstają z obrazów w brudnym umyśle. Słowo jest mi potrzebne także do odnawiania (wysprzątania) mojego umysłu z np. pragnienień cielesnych.