Autor Wątek: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ  (Przeczytany 8943 razy)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #30 dnia: 11 06 2010 o 14:43:28 pm »
... Jezus Chrystus również został posłany przez Ojca i to wcale nie zagroziło autonomii Osób.Podobnie rzecz się ma z Duchem Świętym.Bóg to doskonała wspólnota Ojca,Syna i Ducha...Adamie,na pewno już to słyszałeś:  Bóg nie jest logiczny to znaczy jest poza zasięgiem ludzkiego rozumu.Mamy za małe głowy ale za to pojemne serca by przyjąć posłanego do nas Ducha Świętego...Pozdrawiam...janusz f.

AdamS

  • Gość
POSŁANIE
« Odpowiedź #31 dnia: 11 06 2010 o 15:12:08 pm »
... Jezus Chrystus również został posłany przez Ojca i to wcale nie zagroziło autonomii Osób.

Tak, to istotnie tłumaczy odmienność kategorii, jakimi zwykliśmy się posługiwać w relacjach czysto ludzkich od tych, które dotyczą samego Boga. Może warto by się więc zatrzymać nad samym słowem "posłanie". Czym ono jest w tym konkretnym rozumieniu?...

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #32 dnia: 11 06 2010 o 16:15:23 pm »
...Jezus był posłany przez Ojca  aby zostać ukrzyżowanym i obwieścić ludziom winnym Jego śmierci przebaczenie i obdarzyć ich mocą życia w przebaczeniu.Kiedy Jezus udziela przebaczenia i obdarowuje tchnieniem swego uwielbionego życia dając dar Ducha Świętego, czyni to dla niesienia tej samej rzeczywistości przebaczenia przez uczniów w dzisiejszy świat.Tam, gdzie to jest przyjmowane, tam kształtuje się środowisko przebaczenia. Można powiedzieć atmosfera objawiająca miłosierdzie Boże.Naturalnie nie może się to ograniczać do odmówienia modlitw czy koronki. Jest to kwestia przyjmowania zranień i obwieszczania przebaczenia i to bezwarunkowego i w pełni bezinteresownego.Miłosierdzie jest wielkim darem Boga, ale jednocześnie też wielkim wyzwaniem i zadaniem, które nie odbędzie się bez przeżywania naszych ran i przemieniania ich w rany chwalebne, które już nie bolą i które nie domagają się satysfakcji i wynagrodzenia, lecz zwiastują darmowe przebaczenie...Pozdrawiam...janusz f

AdamS

  • Gość
WSPÓŁISTOTNOŚĆ
« Odpowiedź #33 dnia: 12 06 2010 o 22:04:11 pm »
A ja dzisiaj cały dzień rozmyślałem nad tym związkiem między posłannictwem i miłosierdziem. Niezłą pracę domową zadałeś mi, Janusz ;) Czytałem niedawno artykuł ks. Tischnera o sensie posłannictwa Jezusa, które trzeba zupełnie inaczej odczytywać niż to, gdy się po ludzku kogoś w jakimś celu posyła. Znowu więc chyba popełniamy często błąd antropomorfizacji Boga.

Spotkałem się kiedyś z zarzutami ateistów, że skoro Bóg Ojciec posyła swego Syna na męczeńską śmierć, to musi być strasznie okrutny. Oczywiście w ustach ateisty taki argument nie jest wymierzony przeciwko dobroci Boga, ale ma na celu ukazać wewnętrzną sprzeczność chrześcijaństwa.

Jednak ta pozorna sprzeczność wynika właśnie stąd, że próbujemy te relacje odnosić do płaszczyzny czysto ziemskiej. Różnica polega na tym, że między Osobami Boga mamy do czynienie ze współistotnością - jeśli więc Syn cierpi, te same cierpienia zadawane są Ojcu. Tak by tu chyba należało rozumieć kwestię posłannictwa (choć nie wiem, czy znowu gdzieś nie błądzę?).

Offline Claudine:)

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 41
  • “Każdy krok zostawia ślad.”
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #34 dnia: 17 06 2010 o 08:18:14 am »
Dzisiejszy tekst:

"Azażemci nie rozkazał: Zmocnij się, i mężnie sobie poczynaj, nie lękaj się, a nie trwóż sobą, albowiem z tobą jest Pan, Bóg twój, we wszystkiem, do czegokolwiek się obrócisz?"
Jozuego (Josuae) 1:9 / Biblia Gdańska

Czyż to nie jest piękne?? Pamiętam jak uczyłam się tego tekstu z dzieciakami na biwaku harcerskim:) do tej pory jest to dla mnie bardzo ważny tekst:) Co lepsze, dziś wysłałam go komuś aby go pocieszyć a później zobaczyłam go w mojej skrzynce mailowej jako tekst na dzień:) Wiem, że cokolwiek zrobię Bóg będzie ze mną:) wiem, że On nie zawsze pochwala moje zachowanie, ale wiem, że zawsze JEST:D

Życzę wam dnia, w którym będziecie pamiętali o tym, że Bóg jest wszędzie...z Wami:) pozdrawiam:) Claudine:)

Offline paula127

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 204
  • ,,Wiedza wbija w pychę, a miłość buduje"
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #35 dnia: 17 06 2010 o 18:35:40 pm »
Dziękuję Tobie Klaudio za ten fragment, jest  nadzwyczajne słowo. Piękne! Kiedy jest źle On nigdy nie zostawi, nawet jak wszyscy odejdą Bóg jest i wspiera, jest to niezwykłe i pokryte taką tajemnicą niepojętą.
Mt 11:28-30
28. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którz

AdamS

  • Gość
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #36 dnia: 23 06 2010 o 12:25:34 pm »
Jakże piękny jest dzisiejszy fragment Biblii:

Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim (cnotom) nie ma Prawa. 
List św. Pawła do Galatów 5:22 / Biblia Tysiąclecia

Na ile wymienione cechy wypełniają nasze życie, na tyle wolni jesteśmy od własnych błędów, bo każda z powyższych cnót wypiera z nas działanie litery Prawa. I to jest wspaniałe! :)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #37 dnia: 26 06 2010 o 21:57:12 pm »
Jak rozumiecie ten werset?

Mateusza 11,12 A od dni Jana Chrzciciela aż dotąd Królestwo Niebios doznaje gwałtu i i gwałtownicy je porywają.

Adam, w Twojej Biblii jak jest przetłumaczone?

Offline Claudine:)

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 41
  • “Każdy krok zostawia ślad.”
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #38 dnia: 27 06 2010 o 09:16:25 am »
W przekładzie Biblii Poznańskiej jest tak:

"A od czasów Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie zdobywa się wielkim wysiłkiem i (tylko) ludzie silni je zagarniają. "

AdamS

  • Gość
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #39 dnia: 27 06 2010 o 11:30:31 am »
A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je. Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy, niechaj słucha! Mt 11,12-15 (Biblia Tysiąclecia).

Jak więc widać, werset o który pytał Sebastian, a który zacytowała też Klaudia, brzmi podobnie w różnych wydaniach Biblii. Przyznam, że tekst wbrew pozorom nie jest łatwy do jednoznacznej interpretacji - zwłaszcza jego dalsze rozwinięcie (dlatego zacytowałem dwa następne wersety). Po pierwsze, co odznacza, że "ludzie gwałtowni" zdobywają królestwo niebieskie? Czy chodzi tylko o wyraz determinacji, z jaką powinniśmy pragnąć nieba?

Po drugie jaki to ma związek z proroctwami i prorokami? (Mt 11,13) Czy te słowa bezpośrednio odnoszą się do osoby Jana Chrzciciela, czy też mają jeszcze jakieś dodatkowe znaczenie? I wreszcie rzecz najbardziej dla mnie zagadkowa - wyznanie, że to Jan jest Eliaszem. Czy tutaj chodzi o sam charakter Chrzciciela, który porównany jest w ten sposób do dawnego Proroka? Pozostawiam te pytania bez odpowiedzi, bo przyznam, że wprawiają mnie one w zadumę, a w takich przypadkach nie warto się spieszyć z pobieżnym wyjaśnieniem.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #40 dnia: 27 06 2010 o 13:19:18 pm »
...w Jordanie Jezus stanął po stronie grzeszników.Zszedł do obozu Swoich nieprzyjaciół nie po to by nas potępić/ukarać/ale by ogłosić nam darmowe przebaczenie/amnestię/.Dla mnie jest to początek nowej rzeczywistości,która zachęca mnie by pójść za Chrystusem w stronę Jego Królestwa.Chcąc pójść za Nim trzeba zaprzeć się samego siebie i wziąć krzyż swój,to znaczy dokonać gwałtu na sobie,niejako zgwałcić siebie.Żyjąc dla siebie umieram,umierając dla innych/tracąc siebie/dostaję w zamian  nowe życie.Jeśli Bóg w Jezusie Chrystusie jest niejako przeciwko Sobie to tym bardziej moje ja/egoizm/musi doznać gwałtu/musi umrzeć/.Kluczem do Królestwa Niebieskiego jest mój krzyż.Krzyż rozumiany jako zgoda na przyjmowanie niesprawiedliwości na siebie jak coś co słusznie mi się należy.Każda ucieczka od krzyża jest oddalaniem się od Królestwa Niebieskiego... :)Pozdrawiam...janusz f.

AdamS

  • Gość
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #41 dnia: 28 06 2010 o 10:25:27 am »
Wczorajsze czytanie Ewangelii w moim kościele wprawiło mnie w zadumę nad naszym poszukiwaniem przestrzeni bezpiecznej. "Lisy mają nory..." mówił Jezus (Łk 9,51) w kontekście zabiegania o spokojne i ciepłe życie. Często myślałem o tych słowach, odnosząc je do budowy domu, społecznego i zawodowego awansu, zakładania rodziny czy gromadzenia okół siebie przyjaciół.

Jednak dopiero wczoraj przeczytałem zastanawiające odniesienie tych słów do samej śmierci (!) - nadzieja pokładana w wiecznym odpoczynku (pojmowanym zbyt dosłownie) - "nora" jako zacisze grobowca lub rozproszenie w nicości. Śmierć jako ucieczka od życia - nadzieja uwolnienia się od nieustannego przemęczenia i odpowiedzialności.

W tak szerokim ujęciu może nią być również przeszłość (emigracja do świata wspomnień) i przyszłość (dryfowanie przez ocean marzeń). Ostatnio na Koinonii była mowa o podświadomosci (którą Janusz przedstawiał jako doświadczenie przeszłości) i nadświadomości (jako przewidywaniu i modelowaniu przyszłości). Czyż to nie są również "nory", w których człowiek, ogołocony z ufnosci, panicznie szuka schronienia?...

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #42 dnia: 28 06 2010 o 19:43:24 pm »
...Adamie,Chrystus przyjmując ludzka naturę zgodził się na wspólną dla nas śmierć.Jako Głowa nowej ludzkości,ten nowy Adam wszystkich nas w Sobie niejako zamknął,kiedy umarł na krzyżu.Wskutek tego,w Jego śmierci wszyscy jesteśmy zanurzeni.Chrzest to nic innego jak wchodzenie w śmierć Chrystusa.On zgodził się na niesprawiedliwą dla Siebie śmierć.Nie zszedł z krzyża,wszedł jak każdy grzesznik w śmierć.W wołaniu:"Ojcze czemuś mnie opuścił"jest totalna ciemność,najgorsze piekło.Jezus Chrystus dotyka/jest obecny w/ każdej ludzkiej śmierci.On wziął na Siebie nasz grzech to znaczy pozwolił bym Go zabił.Bóg w Jezusie Chrystusie łamie wszelką sprawiedliwość.W Swojej niesprawiedliwej śmierci jest niejako przeciwko Sobie.W Sobie,na Sobie zatrzymuje sprawiedliwość,która domagała się dla nas unicestwienia.Gdyby nie Jezus Chrystus ludzkość przestała by istnieć już 2000 lat temu.Nie było by ani mnie ani Ciebie,ani Sama.Gdyby nie śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa nie było by nas.Śmierć straciła swój oścień dla tych,którzy umierają razem z Chrystusem bo przecież On zmartwychwstał.Nosimy w sobie konanie Chrystusa.Kiedy my umieramy Oni dostają życie...W żadnym wypadku śmierć nie jest ucieczką od życia lecz raczej wchodzeniem w nowe życie.Prawdziwą wiarę mierzy się stosunkiem do śmierci/J 11,25/...Wybacz,że skupiłem się na tak zimnym temacie ale jest Słonce/Jezus Chrystus/,który swoim zmartwychwstaniem ogrzeje i oświeci każdego z nas... :)Pozdrawiam ...janusz f.

AdamS

  • Gość
Umieranie DLA i umieranie OD
« Odpowiedź #43 dnia: 28 06 2010 o 20:51:50 pm »
W żadnym wypadku śmierć nie jest ucieczką od życia lecz raczej wchodzeniem w nowe życie.Prawdziwą wiarę mierzy się stosunkiem do śmierci/J 11,25/...Wybacz,że skupiłem się na tak zimnym temacie ale jest Słonce/Jezus Chrystus/,który swoim zmartwychwstaniem ogrzeje i oświeci każdego z nas... :)Pozdrawiam ...janusz f.

I ja wiążę z tym wielkie nadzieje. A jeśli pisałem o negatywnym udziale śmierci w naszym podejściu do życia, to nie w relacji biblijnego obumierania do nowego życia, ale ucieczki od prozy codziennej egzystencji. Tu tkwi zasadnicza różnica. W tym drugim wydaniu śmierć staje się właśnie "norą", czyli pozorem schronienia, zapomnienia, porzucenia świata razem z sobą i wszystkimi. To już nie jest śmierć na krzyżu z Jezusem, ale śmierć na drzewie z Judaszem... Oczywiście od razu uprzedzam, że słowa te należy odczytywać metaforycznie, aby ktoś nie wchodził w dyskusję, odczytując je zbyt dosłownie.

Ocieramy się tu jednak o dwa problemy. Pierwszy dotyczy samej relacji wewnętrznej - często głęboko ukrytej: "i tak umrę, rozpływając się w niebycie, więc nie ma się co martwić teraźniejszością". Drugi ociera się o tragedię samobójstwa: "śmierć jest moją jedyną ucieczką od świata fizycznego i relacji międzyludzkich, z którymi nie daję już sobie rady". Podczas gdy ta pierwsza postawa jest świadomym trwaniem w błędzie, druga staje się krokiem desperacji (o wiele bardziej godnym wyrozumiałości - nawet surowe stanowisko Kościoła Katolickiego zostało w tej sprawie gruntownie złagodzone).

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: WSPÓŁISTOTNOŚĆ
« Odpowiedź #44 dnia: 8 08 2010 o 13:34:47 pm »
Różnica polega na tym, że między Osobami Boga mamy do czynienie ze współistotnością - jeśli więc Syn cierpi, te same cierpienia zadawane są Ojcu. Tak by tu chyba należało rozumieć kwestię posłannictwa (choć nie wiem, czy znowu gdzieś nie błądzę?).

Syn cierpi i Ojciec cierpi. Poza tym wybiegasz niepotrzebnie za daleko. Skoro w sercu nie dostałeś jeszcze zrozumienia co do tego, to najlepszym rozwiązaniem jest skupienie się na terażniejszosci. Na tym, co Bóg Tobie objawił na TĘ CHWILĘ. Właśnie zauważyłem z rozmów, że ludzie szukają wyjaśnień, zadają pytania i twierdzą, że to najlepsze szukanie w celu poznania Boga. Sam napisałeś Adamie, że Janusz zadał Tobe niezłe zadanie domowe. To Janusz zadał Tobie, czy chodzisz z Bogiem i czekasz cierpliwie na Jego Słowo? Bo jest duża różnica pomiędzy działaniem według swojego JA (rozumu) a słuchaniem Boga. Do znudzenia bedę mówił... Boga znajdzie ten, kto słucha go i okazuje cierpliwość w poznawaniu Prawdy. Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem, dlaczego ludzie szukają Prawdy w taki sposób?

I najważniejsze. Spójrz na swoje ostanie zdanie... czy znowu gdzieś nie błądzę?... Wiesz, czemu o tym piszę? Bo ja wiem, że nie błądzę. Mam w sercu Prawdę, nie słucham ludzi, nie szukam nigdzie poza Słowem i Bogiem. Słucham go sercem i nie używam rozumu. Dlatego mam w sercu poczucie pokoju i bezpieczeństwa, wiem, że Prawda jest we mnie i rozumiem ją. Jest prosta i jasna jak słońce.

Skoro zadajesz sobie pytanie -czy znowu gdzieś nie błądzę? Może najwyższy czas Adamie spojrzeć inaczej na pewne sprawy? Piszę to z czystej miłości do Ciebie. Bo chcę, abyś nie zadawał sobie pytania - czy aby nie błądzisz, nie miał w sobie wątpliwości, a miał pewność i jasność w sercu. A taką może dać tylko Bóg, dokładniej słuchanie go.

Szukać już nie musisz, bo Boga znalazłeś. Może spróbuj zacząć słuchać? Pozwól Jemu przemawiać do Ciebie. Jeśli używasz rozumu, to nie usłyszysz Jego głosu. Spróbuj włączyć serce, a rozum wyłącz NA CZAS OBECNOŚCI z Panem. Mądrość ludzka jest marnością i zwiedzeniem.  Przyjmij mądrość Bożą, ona wchodzi tylko przez serce (uszy duchowe). Proszę, wysłuchaj mnie jak brata w Chrystusie. 

 Pismo i serce są Słowem i uszami, są nierozerwalne. Pismo Św. to usta Jezusa, a serce to nasze uszy duchowe.