Autor Wątek: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ  (Przeczytany 8947 razy)

Joanna

  • Gość
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #15 dnia: 31 01 2010 o 19:56:25 pm »
Wtam

Ja rozumiem to tak: Bóg wybrał wszystkich ludzi ale tylko od nas zależy czy pójdziemy jego drogą.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #16 dnia: 1 02 2010 o 07:08:30 am »
@Sebastian:

Dzięki na linki!
Znałem już „Szokujące kazanie” Washera, większość jego wypowiedzi oscyluje wokół problemu pewności zbawienia. No właśnie: pewność. Serdecznie zapraszam do nowo utworzonego wątku dotyczącego tego właśnie tematu.

Pozdrawiam,
Krzysiek

AdamS

  • Gość
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #17 dnia: 1 02 2010 o 11:55:19 am »
Do wspomnianego kazania niestety jeszcze nie dotarłem (piszę tylko w krótkich pauzach między pracą). Ale może podzielisz się, Sebastianie, swoimi przemysleniami na ten temat?

Dzisiejszy fragment jaki otrzymaliśmy brzmi:
Jeżeli wiecie, że Bóg jest sprawiedliwy, to uznajcie również, że każdy, kto postępuje sprawiedliwie, pochodzi od Niego. 1 List św. Jana 2:29 / Biblia Tysiąclecia

Jest to dla mnie kolejna odpowiedź na wszelkie próby etykietkowania...
Z prawdziwie zimowym pozdrowieniem! (obok bałwan ulepiony pod samą Tarnicą) :)
Adam
« Ostatnia zmiana: 1 02 2010 o 11:58:21 am wysłana przez AdamS »

AdamS

  • Gość
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #18 dnia: 1 02 2010 o 15:28:30 pm »
Sebastianie, podoba mi się to rozumowanie: "Pan patrzy na mnie - więc dopuszczam, aby stał z boku" (przepraszam jeśli przekręciłem, ale myślę, że istotę Twej myśli złapałem). Dotykasz tu bardzo ciekawego paradoksu: jeśli usiłuję robić coś wyłącznie po swojemu, to choćbym miał słuszność, skazany jestem na porażkę.

Osobiście borykam się z tym problemem w chwilach, gdy próbuję coś lub kogoś osądzać - czuję, że mam rację, a jednak gdy wchodzę w werbalne wyrażenie swego osądu, stawiam się już poza samą Prawdą, czyli poza Bogiem...

AdamS

  • Gość
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #19 dnia: 3 02 2010 o 08:42:20 am »
Sebastianie, w ciekawy i przekonujący sposób przedstawiłeś tę myśl, ale życiowe doświadczenie mi podpowiada, że problem jest nieco bardziej skomplikowany. Diabeł bez udziału woli człowieka faktycznie - jak słusznie powiadasz - jest bezsilny. Trudno jednak wyobrazić sobie, że kiedykolwiek w naszym życiu zdołamy całkowicie uwolnić się od swych słabości. Jeśli nie będziemy tego świadomi, może to wkrótce doprowadzić do totalnego upadku i zniechęcenia...

Zadaję sobie czasem pytanie, kim w ogóle jest szatan? I przychodzi taka całkowicie osobista odpowidź - jest duchem łaknącym zła, można powiedzieć - jest bestią "odżywiającą się" każdym aktem złej woli. Im więcej zła, tym bardziej rośnie w sobie. Czym jednak jest samo ZŁO? Jeśli podążać za Augustynem - jest brakiem dobra. Znaczy to, że stanowi swoistą pustkę wewnętrzną, próżnię duchowych wartości. Taka "czarna dziura" może wsysać wszystko, karmiąc się tym, co istnieje (oczywiście w sensie duchowym), wysysając byt z jego wartości.

Teraz uwaga, ważne - znowu uczynię analogię do praw fizyki. Skoro zło potraktowałem jako próżnię, to czy w świecie fizycznym można taki stan bagatelizować? (choć przecież wiemy, że jest to zwykły obszar, w którym nie ma NICZEGO). Nie - każdy fizyk uwzględnia stan gęstości materii i przestrzeń całkowicie jej pozbawioną, bo wie, że próżnia może silnie na wszystko oddziaływać. Dlatego właśnie nie bagatelizowałbym istnienia szatana (co oczywiście nie oznacza, że mam się go bać, gdy czuję się mocny Bogiem).

AdamS

  • Gość
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #20 dnia: 3 02 2010 o 10:19:04 am »
Cieszę się, Sebasianie, że jesteś ze mną zgodny :)  ...i że w ogóle JESTEŚ! :)  Ciekawi mnie również bardzo, jekie będzie w tej kwestii zdanie Twojego pastora (Kościół Zielonoświątkowy?). Liczę, że nam je później przedstawisz. :)

AdamS

  • Gość
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #21 dnia: 5 02 2010 o 08:58:21 am »
Domyślam się, o jakiej mocy mówił Wilkerson. Myślę, że Jezus złożył siebie na ofiarę, aby złamać absolutną moc szatana panowania nad człowiekiem daną mu jako władzę nad światem [...]

Sebastianie, wczoraj też trochę siedziałem przed snem i - co ciekawe - nasze myśli w pewien sposób się zazębiły :) Otóż chciałbym nawiązać do Twoich powyższych słów. Wczoraj czytałem wprawdzie autora niechrześcijańskiego, filozofa (niegdyś marksistowskiego!) - Leszka Kołakowskiego, niemniej jego rozważania w jakiś taki naturalny sposób wyraźnie kierowały się ku Bogu (myślę, że tu działał ten Duch, który wieje kędy chce - Autor w zeszłym roku zmarł i wierzę, że gdzieś tam we wnętrzu spotkał jednak Boga żywego). Ale nie o tym chciałem...

Myśl Kołakowskiego idzie w kierunku Boga istniejącego w kontekście czasu. Jeśli JEST Bóg - zakłada autor w swoich myślach - to czy może On być, tak jak my, zawieszony w czasie - między przeszłością a przyszłością? I od razu konkluduje, że taki bóg nie byłby Bogiem. Jeśli więc panuje nad całym czasem w tym znaczeniu, że przeszłość i przyszłość nieustannie się u Niego aktualizuje, może nie tylko kierować zdarzeniami przyszłymi, ale też panować nad przeszłymi (zachodzi tu możliwość odwrócenia złej przeszłości).

Wiem, że to tylko filozoficzne spekulacje. A jednak wnoszą pewną wizję wieczności, która przecież nie może być po prostu czasem-wiecznie-trwającym. Biorąc pod uwagę wieczność ponadczasową i Boga nad nią panującego, przechodzę do wyżej cytowanych Twoich słów. Jezus przez swą ofiarę czyni szatana bezsilnym - nie tylko w odniesieniu do przyszłych pokoleń, ale także do tych, które już minęły.

Tak więc Bóg, który zaistniał w konkretnym punkcie czasu, może przez to zmieniać historię świata! To jest coś, czego do końca na ludzki sposób nie da się rozumowo pojąć, ale uśmiadomienie sobie tego faktu daje niezwykłą nadzieję, że nigdy nic nie jest stracone!

Offline Zbyszek

  • Administrator
  • Pasjonat
  • *****
  • Wiadomości: 119
  • Dobrze być człowiekiem Słowa.
    • Slowo.pl
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #22 dnia: 5 02 2010 o 20:03:26 pm »
Czytałem sobie dzisiaj fragment o tym, jak Jezus wypędza handlarzy ze świątyni i zwróciłem uwagę na to, w jaki sposób Chrystus obszedł się ze zwierzętami...

Cytuj
 I skręciwszy bicz z powrózków, wypędził ich wszystkich ze świątyni wraz z owcami i wołami; wekslarzom rozsypał pieniądze i stoły powywracał. (Jana 2:15)

Czyli owce, woły powypędzał. Generalnie skoro powywracał stoły, to musiało się dziać... :)

Cytuj
a do sprzedawców gołębi rzekł: Zabierzcie to stąd, z domu Ojca mego nie czyńcie targowiska. (Jana 2:16)

Przyznam, że to mnie ujęło. Gdyby z klatkami na gołębie postąpił podobnie, jak ze stołami handlarzy, pewnie część ptaków doznałaby obrażeń... - mimo radykalnego działania Chrystus robił wszystko, żeby nikomu nie stała się krzywda.

AdamS

  • Gość
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #23 dnia: 8 02 2010 o 08:31:57 am »
Przyznam, Zbyszku, że również się nad tym wcześniej nie zatrzymywałem, a wymowa tego, na co zwracasz uwagę, jest dość istotna - zwłaszcza, że w tamtych czasach na ogół obchodzono się ze zwierzętami dość przedmiotowo.

AdamS

  • Gość
Modlitwa w ukryciu
« Odpowiedź #24 dnia: 4 03 2010 o 08:50:59 am »
Dzisiejszy werset, jaki otrzymaliśmy, jest mi szczególnie bliski, choć może budzić pewne konsternacje:

Gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Ewangelia wg św. Mateusza 6:6 / Biblia Tysiąclecia

Czy Jezus zachęca nas do ukrywania się z modlitwą? Z pewnością nie. Chodzi o sposób ukierunkowania modlitwy, która nie powinna być na pokaz. Granica jest zatem dość subtelna, bo czy np. modlitwy organizowane w miejscach publicznych nie są trochę "na pokaz"? Czy zbyt manifestacyjnie urządzane pielgrzymki, głośne procesje itd. nie podlegają pod ten fragment Pisma? Jestem katolikiem, ale zawsze czułem opory wobec tego rodzaju praktyk...

Offline MagdaLena

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 145
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #25 dnia: 12 03 2010 o 23:24:25 pm »
Jezus powiedział: Wracaj do domu i opowiadaj wszystko, co Bóg uczynił z tobą. Uzdrowiony spod władzy demonów poszedł wiec i głosił po całym mieście wszystko, co Jezus mu uczynił. Łk 8,39 (Biblia Tysiąclecia)

Niesamowite dla mnie jest to, że Pan Bóg nie chce, by człowiek zatrzymywał tylko dla siebie to, co On mu uczynił lecz, by szedł i mówił o tym innym (zaprasza do dawania świadectwa). Jakoś tak to powiązało mi się z tym czasem, jaki mamy w Kościele, gdzie są różnego rodzaju prowadzone rekolekcje i coraz częściej nie głoszą ich tylko sami księża, ale razem z nimi i świeccy, którzy właśnie dają świadectwo ze swojego życia. W sumie każdego dnia są okazje, by dać świadectwo w mniejszym lub większym stopniu. Za parę dni będę zaproszona, by dać świadectwo (czasem chciałabym się od tego wywinąć, lecz jak spojrzę na swoje życie, to widzę zbyt wiele rzeczy, których uczynił mi Pan Jezus, by o tym milczeć i zachować to tylko dla siebie). Myślę, że przez to Pan Jezus zaprasza mnie, by po raz kolejny przylgnąć do Niego. I by nieść Dobrą Nowinę innym, w porę i nie w porę!!!!
Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz! ks. Piotr Pawlukiewicz :-)

AdamS

  • Gość
Słowo zawarte w milczeniu
« Odpowiedź #26 dnia: 13 03 2010 o 10:07:36 am »
Tak, Magdo - głoszenie żywego słowa w naszym otoczeniu to chyba najważniejsza powinność. Przy czym "słowo" rozumiem tu niekoniecznie przez samo mówienie. Czasem więcej znaczy słowo przekazane w ciszy - przez dyskretną, ale czytelną postawę i konkretne czyny.

AdamS

  • Gość
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #27 dnia: 25 03 2010 o 15:54:24 pm »
Dzisiejsze rozważanie Pisma niesie z sobą ciekawy aspekt, jakże często obecny w naszym życiu (wątek zaczerpnięty z Łukasza 9:44-46 - myślę, że również dostaliście go na swoją skrzynkę?)...

Posłuchajcie uważnie tego, co wam powiem: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Lecz oni nie pojęli, o co chodzi. Sens tych słów był dla nich niejasny, tak by go nie dostrzegli; a o to, co miał na myśli, nie mieli odwagi zapytać. Zaczęła ich natomiast nurtować myśl, kogo z nich można by uznać za większego".

Jakże cząsto powierzamy komuś niezwykle ważną dla nas informację, a zamiast zrozumienia spotykamy się z postawą kompletnego zbagatelizowania tematu. W dodatku tutaj uczniowie jeszcze zaczęli spór o pierwszeństwo. Egocentryzm.

Myślę, że warto czasem przyjrzeć się samemu sobie. Czy ktoś nie wysyła mi ważnych sygnałów, nie powierza istotnego słowa. Może ja sam zachowuję się jak ci uczniowie, którzy nie tylko nie dostrzegają dramatu swego Mistrza, ale skupiają się w tym czasie na samych sobie?...
« Ostatnia zmiana: 25 03 2010 o 15:56:26 pm wysłana przez AdamS »

AdamS

  • Gość
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #28 dnia: 26 03 2010 o 10:32:17 am »
Bardzo ciekawie się wiążą te pojęcia, które wymieniłeś w tym budującym świadectwie: POKORA z BYCIEM-TU-I-TERAZ.

Kiedy człowiek w spotkaniu z drugim odcina się na tę chwilę od swojej przeszłości i przyszłości, zaczyna wyraźniej postrzegać swego brata (nie przeszkadzają mu w tym wspomnienia i plany).

Dopiero w takiej postawie w pełni współuczestniczy z nim w CZASIE tu-i-teraz. Żywioł wielkiej rzeki niesie ich w jednej łodzi. Jednak do pełnego spotkania potrzebne są jeszcze dwa warunki - ZASŁUCHANIE i ZAPATRZENIE w twarz Drugiego, czyli próba wejścia w jego sposób myślenia i przeżywania. Rezygnacja na ten czas z siebie samego to jest właśnie pokora.

AdamS

  • Gość
Odp: SŁOWO NA KAŻDY DZIEŃ
« Odpowiedź #29 dnia: 11 06 2010 o 07:26:56 am »
Witajcie! Dzisiaj dostaliśmy słowo dotyczące Ducha Świętego:

Jezus powiedział: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. Ewangelia wg św. Jana 16:7 / Biblia Tysiąclecia

Zawsze mnie zastanawiały tego rodzaju słowa. Dlaczego Duch Święty zwykle jest "posyłany"? Jeśli jest autonomiczną Osobą, powinien raczej przychodzić sam od siebie - tak podpowiadałaby logika...

Nie chcę tu podważać żadnych fundamentów chrześcijańskich, lecz stawiam to pytanie w nadziei, że każda wątpliwość rozważana w Bogu z czasem daje odpowiedzi. Myślę, że modlitwa i dialog to właściwa ku temu droga.