Krzysztofie, myślę, że problem tkwi w naszym przyzwyczajeniu do traktowania wiary wyłącznie w kontekście kulturowej schedy chrześcijaństwa. Uważamy często, że człowiek nie znający Pisma Świętego musi być niewierzący (co już tu Zbyszek wcześniej poruszył). Jezus pokazał nam, że tak nie jest. Wiara to ufność wobec Chrystusa, który zna drogę do każdego człowieka, na co też wskazał Sebastian w ostatnim akapicie swej wypowiedzi. - Adam
Witam ponownie!
Oczywiście, zgadzam się z wami co do znaczenia tego fragmentu, choć pozwolę sobie zatrzymać swoje uwagi w kwestii znaczenia słowa "niewierzący". Dla mnie w szerokim rozumieniu oznacza człowieka, który nie wierzy w Jezusa Chrystusa. Zgadzam się oczywiście, że problem polega na naszej skłonności do osądzania czyjejś wiary. Żydzi osądzali setnika na podstawie pochodzenia, my dzisiaj patrzymy na siebie przez pryzmat denominacji itp. Pełna zgoda!
Adamie, zastanawiałem się nad Twoją wypowiedzią i mam pewne wątpliwości co do tego, czy aby na pewno kulturową schedą chrześcijaństwa jest znajomość Pisma. Wydaje mi się, że większy wpływ miała i ma religijność zewnętrzna, obrzędowość, która nie zawsze idzie w parze z Pismami. Dotyczy to wszystkich wyznań, także tych spod znaku Sola Scriptura. Podkreślam, że nie zamierzam generalizować i odnoszę się jedynie do wpływu na kulturotwórcze działanie chrześcijaństwa.
Może ktoś ma ochotę o tym podyskutować?
Pozdrawiam serdecznie,
Krzysiek