Ten lud czci Mnie wargami,
lecz sercem swym daleko jest ode Mnie.
Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi . . . (Mk 7,6n). "W tej odpowiedzi, jaką Jezus dał na zarzuty stawiane Jemu i Jego uczniom, że nie zachowują tradycji starszych, ukazuje On jedną z istotnych cech chrześcijaństwa. Tą cechą jest odkrywanie prawdy człowieka przed Bogiem i przed drugim człowiekiem. To jest bardzo trudne, dla człowieka, bo to go ukazuje takim, jakim jest. Człowiek natomiast zazwyczaj chce się pokazać takim, jakim chciałby być widziany. Dlatego często człowiek ucieka się do różnych zabiegów osobistych, by wyjść na swoje, bądź szuka społecznej akceptacji pewnych zachowań. Wytwarza pewne zwyczaje itp., które odpowiednio selekcjonuje, zatwierdza, propaguje.
1. Rola zwyczajów i tradycji
Takie zwyczaje maj swoją wartość i siłę. Mogą one być ukierunkowane na prawdziwe dobro człowieka, ale mogą też być nośnikiem zła. Może to mieć nawet miejsce wtedy, gdy w pewnym okresie czy w pewnej sytuacji były do zaakceptowania czy spełniały swoją rolę, a w innej sytuacji czy w nowej epoce mogą okazać się niewystarczającymi nośnikami dobra, czy nawet w jakiejś mierze przeszkodą. Mówimy wtedy o skostniałych zwyczajach czy tradycjach. Zostawiam tutaj na boku sprawę złych tradycji, które też czasem mogą być wytwarzane i pielęgnowane.
Tradycja i wszelkie zwyczaje z nią związane są więc dobre i należy je pielęgnować, gdy służą człowiekowi w budowaniu jego prawdziwych relacji z drugim człowiekiem i budowaniu wspólnoty ludzkiej stosownie do zamysłu Boga, jaki jest złożony w człowieku od zarania jego istnienia. Tym zamysłem jest bycie i życie człowieka na obraz i podobieństwo Boga, czyli życie w komunii. Środki do osiągania tego celu mogą się zmieniać w różnych okolicznościach, w jakich człowiek się znajduje. Cel natomiast pozostaje zawsze ten sam. Każda tradycja i wszelkie wypływające zeń zwyczaje muszą więc być oceniane i wartościowane w kluczu tego celu.
2. Jezus wszedł w tradycję ludzką
Jezus, jako Wcielone Słowo Boga, stawszy się człowiekiem, wszedł we wszystkie niuanse życia ludzkiego. Możemy dostrzec, jak z jednej strony był tradycyjny i respektował ludzkie tradycje wyrażające się w zwyczajach i praktykach Ludu Wybranego. Z drugiej zaś strony dostrzegamy w opowiadaniach ewangelistów, jak stale był w pewnym napięciu i w pewnej kontrowersji wobec tradycji. Jezus bowiem nie przyszedł po to, by zachować tradycje, lecz by umożliwić człowiekowi, który Go spotyka, stawanie się człowiekiem na obraz i podobieństwo Boga.
Stale więc Jezus wykazywał, co jest tylko ludzkim sposobem pojmowania spraw Bożych, a co jest spełnianiem się dzieła Bożego w człowieku. To spełnianie się dzieła Bożego w człowieku ma na celu wyzwolenie człowieka od jego uwarunkowań, zniewoleń także wszystkich tradycji, które prowadzą do swoistego absolutyzowania działania człowieka i konsekwencji są zniewoleniem człowieka. Gdy bowiem człowiek jest zniewolony samym sobą i wytwarza wokół siebie taką tradycję i takie zwyczaje, wtedy nie Bóg stoi we wnętrzu takiego człowieka, jako jedyny, najwyższy i absolutny PAN, lecz sam człowiek. To człowiek jest wtedy punktem odniesienia wszystkiego, co czyni i jak siebie pojmuje. Wtedy dzieje się to, co jest najgorsze. Jezus to definiuje najpierw tak: Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji . . .(7,8). Dodaje potem wyjaśnienie, które jest bardzo wymowne i bardzo uderza w człowieka po to, by go ratować od złudzeń.
3. Z wnętrza, z serca człowieka wychodzi bowiem …
To, co Jezus w tej sytuacji kontrowersji wypowiada jest zawsze bardzo aktualne wszędzie tam, gdzie człowiek chce bronić siebie przed prawdą o sobie, czyli nie chce przyjąć prawdy o sobie, by dać się zbawić przez Jezusa, który przemienia serce. Są to słowa demaskujące nasze myślenie o nas w kategoriach pojęcia naszej dobroci, która jakże często okazuje się bardzo pozorna, a która łatwo w tradycjach i zwyczajach znajduje swoich rzeczników i obrońców: bo nie jest aż tak źle; bo tak się robi; bo inaczej nie można, bo przecież chcę tak, żeby wyszło jak to inni uważają za dobre; bo ważne są nasze zwyczaje itp.
Jezus w tym względzie – dla naszego otrzeźwienia – wylewa na nasze głowy przysłowiowy kubeł zimnej wody i mówi także dzisiaj do nas: “Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym ” (7,21nn).
Nie jest to przybicie człowieka do ziemi i nie jest to przysłowiowe dołowanie człowieka. Jest wskazanie punktu wyjścia, byśmy mogli przyjąć w nas to dzieło Boga, które spełniło się w Jezusie Chrystusie, który m.in. z powodu swojego prawdziwego i wolnego stosunku do tradycji i zwyczajów został powieszony na krzyżu.
Sami sobie z tym wszystkim, co jest w naszym sercu nie poradzimy. Natomiast jeśli poddamy siebie logice Jezusa, który dał sobie serce przebić, odkryjemy pełen sens naszego trwania w tradycji i zwyczajach oraz wolności wobec nich ze względu na relację do Boga i Tego, który jest Jego najdoskonalszym obrazem – Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana ." janusz f.
