Autor Wątek: PRAGNIENIA  (Przeczytany 809 razy)

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
PRAGNIENIA
« dnia: 1 07 2011 o 07:22:32 am »
Dzisiejsze słowo dnia dotyczy pragnień: Jezus powiedział: Kto będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu. [Ewangelia wg św. Jana 4:14 / Biblia Tysiąclecia] Można się tu zastanawiać nad rodzajami różnych pragnień, bo czy Jezus miałby tu na myśli wygaszenie wszystkich? Byłoby to wówczas jakimś wygaszeniem siebie samego na wzór buddyjskich praktyk, a z pewnością nie o to chodziło.

Według mnie słowa te odnoszą się do poszukiwania samego ŹRÓDŁA, w którym człowiek może się spełnić. To właśnie w Chrystusie otrzymujemy wodę, która skłania nas do pozostania przy tej niewyczerpywalnej "Studni", która kończy czas pustyni (rozumianej tu jako brak nadziei i brak sensu życia). Jednak nawet wtedy, gdy wszedłem w strefę oazy, dopóki żyję, pragnienia będą mi towarzyszyć. Dzięki Jezusowi mam  jednak świadomość, że woda jest pod ręką i że każdorazowe sięgnięcie po nią koi wszelki ból i gasi każde pragnienie.

Znajduje w tym słowie coś jeszcze: "woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu". Rozumiem te słowa w ten sposób, że gdy zanurzam się w Chrystusie, już tu i teraz mam udział w Jego zmartwychwstaniu. Wczoraj czytałem teksty średniowiecznego zakonnika, niejakiego Hugona, który zwracał uwagę, aby nie wpatrywać się w kształty życia wiecznego, bo i tak ich nie odgadniemy. Ponadto takie wpatrywanie się skłania nas do wysiłków podejmowanych z nastawieniem na nagrodę. Tymczasem prawdziwa miłość jest zawsze bezinteresowna. To samo SPOTKANIE z Ukochanym jest już nagrodą. Reszta to ZAWIERZENIE.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: PRAGNIENIA
« Odpowiedź #1 dnia: 1 07 2011 o 19:20:11 pm »
Cytuj
Można się tu zastanawiać nad rodzajami różnych pragnień, bo czy Jezus miałby tu na myśli wygaszenie wszystkich? Byłoby to wówczas jakimś wygaszeniem siebie samego na wzór buddyjskich praktyk, a z pewnością nie o to chodziło.
Jest takie PRAGNIENIE,które płynie z krzyża/J.19,28/.Dla mnie ono wystarczy by nieco dotknąc prawdy o Chrystusie.Nie tyle mi Chodzi o Tego Chrystusa,który kiedyś umarł i zmartwychwstał ale mam pragnienie zbliżania się do Tego Chrystusa,który dzisiaj pragnie życ w mojej codzienności.Oczywiście,że jest to Ten sam Chrystus.                   
Cytuj
Dzięki Jezusowi mam  jednak świadomość, że woda jest pod ręką i że każdorazowe sięgnięcie po nią koi wszelki ból i gasi każde pragnienie.
.Dla mnie takim źródłem jest właśnie chwalebny krzyż.      "My, którzy cierpimy, mamy wiele problemów, idziemy pod krzyż i chcemy tam współcierpieć czy współczuć z Jezusem Chrystusem. W Jego cierpieniu szukamy pocieszenia. Oczywiście to jest też dobre. Jest to pewien naturalny odruch, potrzeba zjednoczenia się z cierpiącym Jezusem, pewnej solidarności z Nim, a jednocześnie także pewnej nadziei. Natomiast w jakiś sposób brakuje nam tego przejścia do pozytywnego doświadczenia zawierzenia Bogu przy pustym już grobie. Można nawet powiedzieć, że jest to brak tej nadziei czy odwagi, aby patrzeć na cierpienie i grób w świetle śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Te braki wynikają z niewłaściwie prowadzonej katechezy, niewłaściwego ustawienia całego wychowania religijnego. Jest ono bowiem bardziej oparte na logice obowiązków do wypełnienia czy cierpienia, jakie trzeba znosić, niż na rozumieniu obietnicy Ewangelii i mocy Pana Boga, jaką On przez Ducha Świętego wlewa w serce człowieka. Brak jest więc takiego spojrzenia na doświadczenie krzyża, jako czegoś koniecznego w życiu, ale zarazem rodzącego właśnie tę nowość dzięki mocy Pana Boga.Nie potrafimy właściwie świętować uwieńczenia wydarzenia krzyża, albo inaczej mówiąc, mamy małą świadomość krzyża chwalebnego. Dopiero zmartwychwstanie rzuca światło na krzyż. Krótko mówiąc: mogę przeżywać umieranie, gdyż otrzymuję światło na to, żeby nie uciekać od krzyża, co więcej, przeżywając krzyż w wierze, mogę doświadczyć radości nowego życia".                        Pozdrawiam                   janusz f.                             

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: PRAGNIENIA
« Odpowiedź #2 dnia: 2 07 2011 o 14:01:44 pm »
Można się tu zastanawiać nad rodzajami różnych pragnień, bo czy Jezus miałby tu na myśli wygaszenie wszystkich? Byłoby to wówczas jakimś wygaszeniem siebie samego na wzór buddyjskich praktyk, a z pewnością nie o to chodziło.

Właśnie o to chodzi. Nie wiem, jak na wzór buddyjskich praktyk, ale chodzi mi o wygaszenie naszych pragnień, które pochodzą z cielesności. Wygaszenie starego człowieka. Musimy sobie uświadomić, że my nic nie możemy zrobić bez Ducha Św. To On nas uzdalnia do kochania, do przebaczania, do trwania w pokorze. Bóg nas uzdolni, uświęci w swoim Synu. Ale żeby to się stało,w sercu musi być tylko jedno pragnienie. Do uświęcania się, do uświecenia oczu, uszu, ciała, serca, duszy, myśli. Wszystko w Jezusie. To jest droga Pańska, na niej nie ma cielesności. My dla siebie samych jesteśmy przeszkodą w pełnym nowonarodzeniu się.


Cytat: cytuj
Jednak nawet wtedy, gdy wszedłem w strefę oazy, dopóki żyję, pragnienia będą mi towarzyszyć. Dzięki Jezusowi mam  jednak świadomość, że woda jest pod ręką i że każdorazowe sięgnięcie po nią koi wszelki ból i gasi każde pragnienie.

Ale wtedy cały czas jesteśmy my ze swoim ego, jeśli woda ma być pod ręką. Żywa woda musi być w naszych sercach, naszym nektarem, cudownym napojem, a Jezus drogą. Żywa woda nas napełnia i nie ma miejsca na inne pragnienia. Duch Św. nas napełnia, kiedy się poddajemy mu. O tym mówi Jezus. Bo tylko Żywa woda (Duch Św) uzdolni nas do uświęcenia się i trwania w Bożej świętości, abyśmy kroczyli do przyszłego życia w wieczności z Nim.

Nasze pragnienia muszą być umartwiane. Świadome oczekiwanie i słuchanie Boga, z jednym pragnieniem do Żywej Wody. Trzeba wybrać. Albo podejmujemy decyzję o trwaniu w czystości i świętości wchodząc na drogę Bożą, albo prowadzimy siebie sami, upadamy non stop i przychodzimy po Wodę żywą dla ukojenia. Ale w ten drugi sposób nie zniknie z nas cieleność i nie będziemy uświęconym naczyniem dla Ducha, aby Bóg mógł w końcu w pełni nas użyć. Ciągle będziemy prosili Pana o przebaczanie, a On nas potrzebuje uświęconych i nowonarodzonych w Jezusie.

Wygra ten, co zobaczy swoją słabość. Ta słabość będzie jego siłą, bo oprze się na Jezusie wiedząc, że nic bez Niego nie jest w stanie uczynić. I przestanie w sobie szukać czegokolwiek, przestanie opierać się na swojej "sile", która dla świata jest siłą, a skuteczną przeszkodą do wejścia na drogę Bożą. Biletem do wejścia na drogę Bożą jest uznanie swojej bezradności przed Jezusem i oparcie się na Nim.


Cytat: cytuj
Znajduje w tym słowie coś jeszcze: "woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu". Rozumiem te słowa w ten sposób, że gdy zanurzam się w Chrystusie, już tu i teraz mam udział w Jego zmartwychwstaniu.


 Jezus zmartwychwstał, ale czy my z Nim także zmartwychwstaliśmy, czy trwamy nadal w cielesnym, grzesznym człowieku? Dla mnie przemiana na obraz Syna, (bo ze zmartwychwstaniem nie wiem jeszcze jak to jest) myślę, następuje wtedy, kiedy nasze nowe serce zrodzone w Jezusie zmartwychwstałym w sposób naturalny, z prawdziwą, autentyczną pasją przestrzega pierwszego przykazania. Jeśli nie mamy tej pasji i nie jesteśmy posłuszni Bogu, nie żyjemy Nim przez cały dzień - nie jesteśmy przemienieni na obraz Syna.


Nowe stworzenie, jak sama nazwa mówi, że wszystko jest nowe całkowicie jest posłuszne Bogu. Czyli Duch prowadzi, nie nasze ego. Pielęgniowanie pragnienia do Jezusa, do Wody żywej, do Słowa, do Ojca jest wszystkim, czego potrzebujemy. Obowiązki domowe, praca, rozwijanie dzieci są ok, ale żeby to wszystko było realizowane zgodnie z Bożymi zasadami, przykazaniami, to musi być w nas żywe pragnienie do Żywej wody. On nas uzdolni do życia w zgodnej społeczności z Nim, a poprzez Niego do rodziny, do ludzi i dzieci. W ten sposób zakon będzie wypełniony w nas, ale tylko poprzez Jezusa i w Jezusie. Słowo mówi, że w Jezusie zakon się wykonał, my będąc w Jezusie, Jemu poddani i w nas się wykona.

Wszystko poprzez poddanie i posłuszeństwo. Nigdy się nie uda przez nasze pragnienia rodzące się z natury cielesnej. Zwyczajnie jesteśmy na swojej drodze, nie Bożej. W cielesności Bóg nie może zrealizować swoich planów. Tylko w ludziach, którzy poddali się uświęceniu w Jezusie.


Cytat: cytuj
Tymczasem prawdziwa miłość jest zawsze bezinteresowna. To samo SPOTKANIE z Ukochanym jest już nagrodą. Reszta to ZAWIERZENIE.


Słowo mówi o nagrodzie (powrót do domu), do której się biegnie wytrwale. Spotkanie z Bogiem, to dar łaski, nie nagroda. Nie zasługujemy na spotkanie z Bogiem, mając serca przewrotne. Za co nagroda Adamie? Za brud w sercu? To dar łaski, miłosierdzia i przebaczenia.  Jezus nam drogę utorował, On za nas wszystko zrobił. Nam się nie należy nagroda, raczej powinniśmy przyjąć ten gniew Ojca, który wziął na siebie Jezus na krzyżu.

 Zauważyłem, że poprzez zaproszenie Boga do serca, otwarcie się na Niego, a to może nastąpić tylko poprzez uczciwe przestrzeganie pierwszego przykazania, sprawia, że w nas jest miłość bezinteresowna. Gdyż ta miłość nie pochodzi od nas, a On sam nas uzdalnia do postępowania zgodnie z przykazaniami.

Jeśli przestrzegamy z całej siły, z całej duszy, z całego serca pierwszego przykazania, to Bóg będąc w nas uzdalnia nas automatycznie do przestrzegania pozostałych przykazań. Nie wierzę w to, że nie przestrzegając pierwszego przykazania możliwe jest przestrzeganie pozostałych. Na to ciało/cielesność nie pozwoli. Dlatego, żeby to wszystko było realne, należy zanurzyć się w Jezusie z wiarą i potrzebą do uświecenia w Nim. A swoje pragnienia z serca nie należącego do Jezusa usunąć na bok.
« Ostatnia zmiana: 2 07 2011 o 14:10:24 pm wysłana przez rebus »

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: PRAGNIENIA
« Odpowiedź #3 dnia: 2 07 2011 o 14:28:21 pm »
Jedno bym chciał dopisać króciutko.

Im dłużej z Panem chodzę, to wszystko jak sami pewnie zauważyliście, rozbija się o nasze serce (i umysł). Lecz w sercu rodzą się pragnienia, dobre i fałszywe. Dobre są wtedy, kiedy uczciwie poddaliśmy się Bogu i Duch Św. panuje nad ciałem, a fałszywe wtedy, kiedy tracimy relację z Duchem i ciało zaczyna panować nad nami.

Po to Bóg w swojej nieskończonej mądrości wskazuje mi na pierwsze przykazanie. Z całej siły, z całego serca i z całej myśli kierować się przez życie z jednym pragnieniem do Ducha. Pielęgniować te pragnienie i dbać o nie. Przypowieści Salomona też wspominają o pilnowaniu serca, bo w nim jest źródło życia.

Moim zadaniem jest pielęgniowanie jedynego pragnienia do Boga, a On sprawi, że we mnie będą przestrzegane wszystkie przykazania, całe Boże prawo. Ja nic nie mogę, zupełnie nic w walce z ciałem i z ciemnością. Pozostaje mi wiara w Słowo, w Jezusa i pielęgniowanie serca pragnącego Ducha.

A On, Bóg Ojciec za pośrednictwem Ducha uzdolni mnie do życia w świętości, w Jego Synu.

« Ostatnia zmiana: 2 07 2011 o 14:30:12 pm wysłana przez rebus »

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: PRAGNIENIA
« Odpowiedź #4 dnia: 2 07 2011 o 14:59:04 pm »
Właśnie dostałem smsem wersety z Listu Jakuba, przeczytałem i uświadomiłem sobie, że mam je dać tu. Nie chcę tego głośno mówić, ale mam wrażenie, że nie jest to przypadek. To o czym pisałem, że jedno pragnienie do Boga, Słowo, które przed chwilą dostałem, też to potwierdza. Daję tu, bo wiem, że tak mam postąpić.



Pragnienia człowieka, droga cielesna.

Jakuba 4,1-4 Skądże spory i skąd walki między wami? Czy nie pochodzą one z namiętności waszych, które toczą bój w członkach waszych? Pożądacie, a nie macie, zabijacie i zazdrościcie, a nie możecie osiągnąć, walczycie i spory prowadzicie. Nie macie, bo nie prosicie.

Prosicie, a nie otrzymujecie, dlatego, że źle prosicie, zamyślając to zużyć na zaspokojenie swoich namiętności. Wiarołomni, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem, to wrogość wobec Boga? Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga.


Pragnienia do Boga, droga Pańska.

Jakuba 4, 7-8 i 10 Przeto poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was. Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was. Obmyjcie ręce grzesznicy, i oczyśćcie serca, ludzie o rozdwojonej duszy. (...) Uniżcie się przez Panem, a wywyższy was.

To ode mnie

Przypowieści 4,23 Czujniej, niż wszystkiego innego, strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia! Oddal od siebie fałsz ust i trzymaj z dala od siebie przewrotność warg!

Ten fałsz i przewrotne wargi, to nasze cielesne pragnienia. Dla wielu ludzi te pragnienia nie są złe, są ok i tym żyją na co dzień. Tylko Duch może pokazać rzeczywisty stan duszy i czy to się podoba Bogu, czy nie.

Bez udziału Ducha w życiu każdego człowieka mogę pisać i pisać, a i tak mogę nie być zrozumiany, dlatego każdy musi się modlić o pokazanie prawdy o sobie przed nim samym. Bo to my mamy się uświęcić w Jezusie, aby Bóg mógł w nas zamieszkać. Mówię o prawdziwej społeczności, tej co mieli apostołowie w Biblii. To co widzę we współczesnym chrześcijaństwie, ludzie naśladują ludzi, są tak przyzwyczajeni do współczesnego obrazu, że według nich jest wszystko ok. Przyjście do zboru, modlitwa i śpiew. Bóg mi pokazuje, że nie jest ok i mam nie naśladować ludzi, a słuchać Ducha Św.


Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: PRAGNIENIA
« Odpowiedź #5 dnia: 2 07 2011 o 20:51:17 pm »
Cytuj
Ten fałsz i przewrotne wargi, to nasze cielesne pragnienia. Dla wielu ludzi te pragnienia nie są złe, są ok i tym żyją na co dzień. Tylko Duch może pokazać rzeczywisty stan duszy i czy to się podoba Bogu, czy nie.
Sebastianie,pozwól,że Ci przypomnę,że w Jezusie Chrystusie zmartwychwstałym Bóg połączył/pogodził/mnie z moim ciałem.Samo ciało jest niewinne bo przecież grzech rodzi się w sercu/duchu/człowieka.Ciało zatańczy tak jak zagra mu duch.Wiem,że przez "ciało"rozumiesz "grzech".Spróbuj jednak spojrzeć na swoje ciało miłosiernym okiem i zobacz,że tak na prawdę Bogu Ducha jest godne.Proszę Cię,pokochaj swoje ciało bo w tej miłości jest Chrystus.                     Pozdrawiam Cię                  janusz f. :)   

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: PRAGNIENIA
« Odpowiedź #6 dnia: 2 07 2011 o 21:15:20 pm »
Przeczytałem Waze posty i starałem się wejść w Waszą intencję (bo wiem, że czasem to samo słowo nie zawsze to samo znaczy) - i w zasadzie przyjmując Waszą perspektywę widzenia rozumiem Was. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na mały szczegół - jeśli pisałem o pragnieniach, to nie miałem na myśli POŻĄDAŃ. Według mnie pragnień nie da się "wygasić", a jeśli ktoś próbuje to robić, wyzbywa się swego człowieczeństwa (nie posądzam bynajmniej o to Ciebie, Sebastianie, bo wiem, że pod pojęciem "pragnienia" masz na myśli raczej cielesne pożądliwości. Jednak obok tych cielesnych pragnień (jak słusznie Janusz zauważył - nie wszystkie są złe) są też pragnienia duchowe. To one skłaniają nas, aby co dnia przychodzić do Jezusa. Bez nich człowiek byłby wewnętrznie martwy. Tak więc spróbuj teraz, Sebastianie, spojrzeć przez mój pryzmat widzenia... :)

Pisząc o SPOTKANIU jako "nagrodzie" również nie miałem na myśli zapłaty za dobre uczynki (czy coś w tym rodzaju). Miałem nadzieję, że zostanę dobrze zrozumiany, ale i tutaj chyba zawiódł mój język. Celowo przeciwstawiłem radość samego spotkania - zadowoleniu, jakie płynie z oczekiwania radości w niebie. Nie twierdzę, aby w tym drugim było coś złego. Chciałem tylko wskazać, że im bardziej zanurzamy się w samo SPOTKANIE z Chrystusem tu-i-teraz, tym bardziej możemy wchodzić w przestrzeń NADZIEI, rozumianej jako pełne zawierzenie (oderwane od wykalkulowanych oczekiwań i układania przyszłości w swych wyobrażeniach).

Może tym razem moja wypowiedź będzie czytelniejsza. A jeśli nie, to też się nie pogniewam :) ...bo przecież naszym dialogiem wchodzimy w taką przestrzeń ducha, w której nie wszystko da się zrozumieć, a co dopiero wypowiedzieć.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: PRAGNIENIA
« Odpowiedź #7 dnia: 4 07 2011 o 20:59:41 pm »
Wiem,że przez "ciało"rozumiesz "grzech".Spróbuj jednak spojrzeć na swoje ciało miłosiernym okiem i zobacz,że tak na prawdę Bogu Ducha jest godne.Proszę Cię,pokochaj swoje ciało bo w tej miłości jest Chrystus.  


Od początku drogi miałem trzech przeciwników. Diabła, ciało i serce grzeszne. Nie było mi łatwo walczyć z tym, sam przeciw trzem. Teraz wiem, że z diabłem walczy Duch Św. (walka polega na tym, że Duch przychodzi i tyle widziano diabła) i odpuściłem walkę z nim polegając na Duchu, a dzięki Tobie Januszu uświadomiłem sobie, że faktycznie w sercu jest źródło grzechu i ciało będzie skażone (pod wpływem pragnień z serca do pokus), jeśli nie obmyję serca w krwi Jezusa. Więc ciało odpuściłem, bo winnym jest brudne serce.

Tak więc na polu walki pozostało same serce, a je zanoszę do Jezusa. Jest mi o wiele łatwiej teraz iść drogą, wiedząc, że sercem mam kierować do Jezusa i w Nim jestem obmyty, uświęcony, a skoro serce oczyszczone, to i ciało uświęcone. Salomon miał rację, że w sercu jest źródło życia.


No i umysł odnawiany codziennym czytaniem Słowa żywego. Bez karmienia się Słowem nie ustanę na Drodze. Modlitwa, uwielbienie i post.
« Ostatnia zmiana: 4 07 2011 o 21:08:11 pm wysłana przez rebus »

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: PRAGNIENIA
« Odpowiedź #8 dnia: 1 08 2011 o 01:21:23 am »
Jedno pragnienie w sercu. Miłość do Boga Ojca. Zrozumiałem, że żeby kochać prawdziwie Ojca, tak mocno, że z miłości do Niego będę zdolny odwrócić się od grzechów i przestrzegać Jego przykazań, wpierw muszę poznać Jego miłość do mnie samego.

Któż mi pokaże miłość bezinteresowną, jak nie On sam?  Zacząłem się modlić o to, abym doświadczył Jego miłości. Po krótkim czasie zacząłem jej doświadczać, i poznanie tej miłości zamieniło się w odwzajemnienie, czyli szczere, autentyczne uwielbienie do Boga. Im większe, głębsze uwielbienie, tym bardziej poruszone serce, większe upodobanie do przykazań i do Słowa, a co za tym idzie, stopniowe odwracanie się od grzesznej natury i coraz większe pragnienie przyjęcia nowego serca ( Bożej natury).

Dopiero poprzez poznanie Bożej miłosci do mnie jestem w stanie kochać  Boga i ludzi bezwarunkowo. Poprzez uwielbienie do Boga Bóg przychodzi do mnie i mieszka we mnie. To On kocha ludzi poprzez moje serce.

Jest cudowny. :)

Offline EsterDan

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 1
Odp: PRAGNIENIA
« Odpowiedź #9 dnia: 6 12 2011 o 20:03:43 pm »
Dzisiejsze słowo dnia dotyczy pragnień: Jezus powiedział: Kto będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu. [Ewangelia wg św. Jana 4:14 / Biblia Tysiąclecia] Można się tu zastanawiać nad rodzajami różnych pragnień,

     Pragnienie  zaspokojone  OBECNOŚCIĄ  PANA zamyka tym samym  inne pragnienia.


Tymczasem prawdziwa miłość jest zawsze bezinteresowna. To samo SPOTKANIE z Ukochanym jest już nagrodą. Reszta to ZAWIERZENIE.

        Bardzo  ładne podsumowanie. 

   Pozdrawiam
  Danusia