Brakuje mi czasem jakiejś otwartości na podjęcie pewnych tematów. Rozumiem, że możemy się w wielu sprawach rozmijać, możemy mieć odmienne odczucia czy kierować się nieco innymi wartościami, jakie zostały w nas zaszczepione. Jednak żeby móc się do siebie zbliżać, potrzebna jest chęć wejścia w temat samym sobą - nie tyle cytatami, co własnym widzeniem, własnym czuciem, własnym myśleniem...
Cyprysie - nie cytowałem żadnych "przykładów", lecz dzieliłem się własną myślą (jedyny cytat jakiego użyłem to był ten wyjściowy fragment Izajasza). Masz rację, że nie wszystko możemy zapomnieć (nie o to przecież mi chodziło - to oczywiste). Pamięć własnej grzeszności jest niezbędna do każdego duchowego rozwoju.
Januszu - no cóż Ci mogę powiedzieć, może faktycznie nie ma czego "punktować" (wyliczać), choć nie miałem zamiaru tworzyć tutaj listy, a jedynie nasłuchiwałem się w Wasz głos odnośnie przedstawionego problemu. Jeśli zaś chodzi o cytowanie, wolałbym, żeby ono ograniczało się do krótkich form (do dłuższych tekstów lepiej podać link, bo w przeciwnym razie ktoś może nam zarzucić plagiat).