Autor Wątek: Nowonarodzenie  (Przeczytany 5200 razy)

AdamS

  • Gość
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #30 dnia: 20 12 2010 o 20:47:15 pm »
W takim razie proszę podaj Adamie, gdzie jest to napisane?

Gdyby tak nie było, Bóg objawiłby się nam jako istota kosmiczna albo w innej abstrakcyjnej postaci. Ale przyszedł jako jeden z nas. To było wówczas zgorszenie dla wielu pobożnych Żydów. Ale i dzisiaj, jak widzę, nadal jest zgorszeniem... Gdzie to jest napisane? Cała Ewangelia jest tego potwierdzeniem.

Wiesz co mi przyszło teraz na myśl? Kiedy stoi się za blisko obrazu, widać tylko mazy, które można wziąć za sens całego dzieła. Podobnie jest z wersetami, które z każdej strony bierze się pod lupę. ;)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #31 dnia: 20 12 2010 o 21:04:05 pm »
"Wszyscy bowiem zgrzeszyli i wszyscy są pozbawieni chwały Bożej" (Rzym. 3:23, BWP).

Ależ to się odnosi do zupełnie innego wymiaru czasowego. Ten werset mówi o ludziach nienawróconych. Z sercami starego człowieka. Tak, to prawda, grzeszyliśmy, urodziliśmy się w grzechu, ciążył na nas potworny dług niespłacalny ludzką ręką. Byliśmy pozbawieni chwały Bożej, gdyż trwaliśmy w mrokach, w ciemności. W listach są różne czasy podane. :)

Człowiek nawrócony dostaje serce dobre. Ziarno co prawda na początku, ale należące już do Boga. Bóg mówi, bądżcie święci, bo ja jestem Święty.

Cyprysie, ja Cię rozumiem dobrze. Pisałem TYLKO o miłości. Wiem, że jest coś więcej niż miłość na drodze duchowej z Jezusem. Postaram się napisać tak, abyś zrozumiał, o co mi chodzi dokładniej.

Bez miłości Chrystusowej nie zobaczymy wielu rzeczy. Na przykład nie nabierzemy dystansu do siebie, nie wzrośnie w nas pokora, nie będziemy widzieli w drugim człowieku jego potrzeb, nie będzie możliwe głębokie zrozumienie go. Bez tej miłości zwyczajnie nie będziemy gotowi do głoszenia Słowa.

Słowo mamy głosić, owszem, ale wpierw musimy się do tego przygotować. Myślałem, że jestem gotowy i się okazało, że jestem religijny. Póżniej znowu myślałem, że jestem gotowy, i się okazało, że dużo pychy we mnie. Teraz się nie śpieszę z głoszeniem Słowa na siłę. Jak mi Pan położy na sercu coś do wskazanej przez NIEGO osoby, pójdę i powiem. Nabrałem pokory, to jeszcze nie to, ciągle wzrastam, ale obecna pokora i miłość Chrystusowa sprawiają, że zaczynam rozumieć i dostrzegać to, co chcą mi przekazać Janusz, Krzysztof i Adam. Jeśli oni się w czymś mylą, to Pan mi to pokaże i pośle. Samozwańcem nie mam zamiaru być, podejrzewam, żę więcej szkody przyniosę, aniżeli pożytku.

Wiem, że po pierwsze nie jestem gotowy do głoszenia Słowa, po drugie do prawdziwego głoszenia tak "profesjonalnie" są osoby powołane przez Boga. Takim  codziennym naszym zadaniem, każdego Chrześcijanina jest głoszenie nowiny o Jezusie. ALE JEDEN WARUNEK. Musimy być żywym świadectwem istnienia Jezusa w nas. Bez tego człowiek słuchający nas spojrzy na nas, zobaczy, ze jesteśmy tacy sami, jak ten cżłowiek, popuka się w czoło i odejdzie. A jeśli zobaczy w nas tę miłość, o której piszę, to wtedy jest wielka, ogromna szansa, że uwierzy i się nawróci, nieprawdaż?
« Ostatnia zmiana: 20 12 2010 o 21:20:38 pm wysłana przez rebus »

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #32 dnia: 21 12 2010 o 01:55:31 am »
Cytat: Cytat: rebus
Tylko miłością i to ofiarną, służebną można pokonać zło. Tak jak Jezus pokonał diabła na krzyżu stając się dla nas ofiarą. Tak Januszu, masz rację. Krzyż to między innymi kochanie tych, których trudno pokochać. Jakaś to musi być potężna siła - miłosć ofiarnicza zdolna poruszyć i skruszyć potęgi ciemności.


Cytat: cytuj
Drogi rebusie, fajnie piszesz, lecz nie do końca   biblijnie.

Czy  jest tutaj przejaw TYLKO miłości?
Myślę że zbytnio akcentujemy znaczenie miłości.

Nie do końca biblijnie. Patrzysz tylko na Biblię. A praktyka? Nie wiem jak u Ciebie, u mnie poprzez praktykę Słowo zmienia serce.

Podam na przykładzie. Załóżmy, że pracuję w schronisku dla samotnych dzieci - sierot. Chłopak głęboko zraniony, odrzucony, smutny. Zostałem do niego przydzielony. Powiedziałem sobie, że odbuduję go, sprawię, że słońce na nowo dla niego zaświeci. Z początku za każdym razem, kiedy próbowałem nawiązać dialog z nim, szczypał mnie i bił. Kiedy chciałem go karmić, ochlapywał mnie łyżką. Rany tego chłopca nie były zagojone, wróg ciągle je jątrzył i poprzez taką taktykę rosła nienawiść chłopca do otoczenia, w tym do mnie. Dziecko tu niczego nie było winne, ono o tym nie wiedziało. Nienawiść umiejętnie podsycana przez wroga przesłaniała skutecznie jego umysł i rozsądek.

Przez dwa tygodnie mnie ochlapywał, bił, szczypał, tupał nogami i odrzucał zabawki. A ja wytrwale w pokorze i w miłości Chrystusowej ofiarowałem siebie, jako pokornego sługę, który rozumie jego sytuację. Chłopiec bijąc mnie bacznie mnie obserwował. Któregoś dnia zauważyłem, że rysy jego twarzy są łagodniejsze, już nie był tak napięty. I przestał chlapać łyżką. Z dnia na dzień zmieniał się w dziecko potrzebujące miłości. I poddawał się rosnącemu temu uczuciu - potrzebie poddania się miłosci płynącej z mojej postawy. W końcu się poddał i przytulił się do mnie wypłakując się. Razem ze łzami wyleczyły się jego rany. Jezus je uzdrowił swoją miłością. Twierdza wroga padła.

Cyprysie, te wersety, co podałeś, to klasyczna walka z wrogiem, z jego ofertą (pokusą). Natomiast ja piszę o tym, czego na świecie jest ciągle zbyt mało. Miłość.

Walka z wrogiem w człowieku. Zło pokonuje się dobrem, nie wersetami. Trzeba wiedzieć, kiedy użyć miłości, a kiedy wersetów.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #33 dnia: 21 12 2010 o 02:45:52 am »
Wybaczcie, że napiszę trzeci post pod rząd. Przynajmniej nie będzie bałaganu.

Jak juz jesteśmy przy dziale - nowonarodzenie, dopiszę coś o pokorze i o miłości.

Na samym początku w momencie nowonarodzenia dopiero uczymy się stawiać pierwsze kroki. Chcemy kochać ludzi, chcemy być pokorni. CHCEMY. Te słowo ma istotne znaczenie. Ono sprawia, że zaczynamy się starać kochać ludzi i być pokornymi w postawie. Oczywiscie nam nic nie wychodzi, gdyż pomimo nowonarodzenia nadal jesteśmy tak naprawdę starym człowiekiem. Żeby się narodzić prawdziwie, potrzeba czasu i cierpliwości. To jest proces. Przemiana o różnym stopniu prędkości u każdego człowieka.

Pierwsza pokora na początkowym etapie przemiany serca ciągle jest pychą. W takiej w rzeczywistości nie zmienionej jeszcze pokorze patrząc na człowieka, najpierw widzimy... siebie. Pod przykrywką pomocy, przyjścia ze wsparciem, na pierwszy plan wysuwają się nasze dążenia do poprawiania tego osobnika, korygowania go pod naszą wizję. I tak przez jakiś czas. Za sprawą Ducha Bożego przechodzimy kilka wstrząsów terapii oświeceniowej pokazującej faktyczny stan naszej duszy i pokora dojrzewa w nas.

Etap wzrostu pokory. Patrząc na człowieka widzisz... człowieka. Super, już coś. Ale ponieważ ten etap pokory nie jest jeszcze stabilny, więc pomimo Twoich wysiłków, pomimo STARAŃ, aby go słuchać, niestety próbujemy go ociosać swoimi wizjami. Po jakimś czasie ponowne wstrząsy w nas i kolejny wzrost.

Patrzysz na człowieka i oooo, słyszysz, co do Ciebie mówi. No pięknie, nawiązanie dialogu. Mur jakby trochę pękł dzielący was. Próbujemy rozmawiać, wymiana argumentów. Jest jeden minus. Z początkowo miłej rozmowy robi sie bitwa na wersety i na argumenty Ty katoliku! Ty zielonoświątkowcu! Jakiś czas to trwa. Duch Boży pracuje w nas i chwała Bogu za Ducha, którego nam zesłał. Kolejna terapia oświeceniowa i wzrost pokory.

Patrzysz na człowieka i coś dziwnego się w Tobie dzieje. Pokora przeplatana miłością. Najdziwniejsze jest to, że nie musisz się starać. Coś nowego, coś głębszego, ale co to jest?

Nagle rozumiesz. Nie starasz się, bo Twoje serce zmieniło się na tyle mocno, że JESTEŚ pokorą i miłością. Ten etap jest tym etapem, kiedy jesteśmy przygotowywani już do służby u Boga. Kiedy jesteśmy więcej Chrystusowi.

Patrzysz na człowieka i widzisz to, co powinienieś widzieć od początku - jego stan. Widzisz jego smutek, zniewolenie. Nie ma Ciebie, jest serce Chrystusowe. Miłość i Słowo w jednym. Takie serce wie samo, kiedy dać miłość, a kiedy mówić o Jezusie.

Ps. opisałem cały mój proces, jak się domyślacie. Teraz rodzi się we mnie naturalna bojaźń do Boga. Z początku myślałem, że to strach jest tym. To zupełnie co innego. To szacunek do mądrości Ojca, wdzięczność za jego łaskę, podziw za ofiarę, jaką złożył z własnego jedynego Syna jednorodzonego i radość. Z tego wszystkiego nie chcesz iść na ugodę z wrogiem, zaczynasz go nie lubić poważnie. Grzech już nie nęci tak, jak kiedyś. Ale bez przerwy trzeba być czujnym. Odpoczniemy dopiero po dniu sądu. Warto się trochę pomęczyć. Boże obietnice. :)
« Ostatnia zmiana: 21 12 2010 o 03:08:02 am wysłana przez rebus »

AdamS

  • Gość
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #34 dnia: 21 12 2010 o 08:20:41 am »
Chłopiec bijąc mnie bacznie mnie obserwował. Któregoś dnia zauważyłem, że rysy jego twarzy są łagodniejsze, już nie był tak napięty. I przestał chlapać łyżką. Z dnia na dzień zmieniał się w dziecko potrzebujące miłości. I poddawał się rosnącemu temu uczuciu - potrzebie poddania się miłosci płynącej z mojej postawy. W końcu się poddał i przytulił się do mnie wypłakując się. Razem ze łzami wyleczyły się jego rany. Jezus je uzdrowił swoją miłością. Twierdza wroga padła.

Wspaniały przykład z życia wzięty! Sebastian pokazał tym samym, jak ważna jest nie tylko cierpliwość, ale również otwartość na drugiego człowieka, baz stawiania mu wstępnych warunków typu: "będę się tobą opiekował, ale musisz spełniać moje zalecenia". Czy Bóg miałby nas darzyć mniejszą miłością, niż Sebastian to skrzywdzone dziecko?...

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #35 dnia: 21 12 2010 o 10:36:01 am »
Cytat: AdamS
Gdzie jest napisane, że każdy człowiek żyjący jest chwałą Bożą?

Wszędzie, Haggai  - trzeba tylko czytać Pismo nie przez literę uśmiercającego Prawa, a przez ożywiającego Ducha. Jakież ciasne więzienie sobie człowiek wznosi, używając do tego cegieł ze Świętego Pisma... Czy naprawdę myślisz, że Bóg chce mieć z nas ślepych niewolników?


Wtrącę się tylko do waszej polemiki.
Bóg  obiecuje że Jego chwała zamieszka  pośród Jego ludu i oni będą Jego chwałą. Tak więc chwałą Bożą może być tylko człowiek wierzący.
Zobacz te obietnice w tych miejscach ( Zach 2,9   Sof 3,19-20   Jer 33,9 i 17,14 i 13,11   Iz 4,2   Ps 3,4   1 Sam 15,29   Powt. Prawa 10,21   Ex 29,43 )
Przecież każda wypowiedź dotyczy ludzi wierzących. Dlatego też nie każdy żyjący jest Bożą chwałą.
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

AdamS

  • Gość
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #36 dnia: 21 12 2010 o 12:17:18 pm »
Bóg  obiecuje że Jego chwała zamieszka  pośród Jego ludu i oni będą Jego chwałą. Tak więc chwałą Bożą może być tylko człowiek wierzący.

Problem jest tylko w tym, że my nie możemy wchodzić w kompetencje Pana Boga, rozpoznając za Niego, kto właściwie jest człowiekiem wierzącym, a kto nim nie jest. Mam wrażenie, ze wielu tzw. wierzących to tylko wyznawcy różnych form religijności (obrzędowej czy biblijnej), co bywa czasem bardzo odległe od wiary.

A czy człowiek niewierzący nie może być zbawiony - tego również bym nie przesądzał. To wyłącznie przestrzeń działania Boga, który zawsze będzie dla nas Tajemnicą - przynajmniej w wymierze doczesnej egzystencji.

Offline Haggai

  • Rozmowny
  • ***
  • Wiadomości: 73
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #37 dnia: 21 12 2010 o 12:32:43 pm »
Cytat: AdamS
Gdzie jest napisane, że każdy człowiek żyjący jest chwałą Bożą?

Wszędzie, Haggai  - trzeba tylko czytać Pismo nie przez literę uśmiercającego Prawa, a przez ożywiającego Ducha. Jakież ciasne więzienie sobie człowiek wznosi, używając do tego cegieł ze Świętego Pisma... Czy naprawdę myślisz, że Bóg chce mieć z nas ślepych niewolników?

Wtrącę się tylko do waszej polemiki.
Bóg  obiecuje że Jego chwała zamieszka  pośród Jego ludu i oni będą Jego chwałą. Tak więc chwałą Bożą może być tylko człowiek wierzący.
Zobacz te obietnice w tych miejscach ( Zach 2,9   Sof 3,19-20   Jer 33,9 i 17,14 i 13,11   Iz 4,2   Ps 3,4   1 Sam 15,29   Powt. Prawa 10,21   Ex 29,43 )
Przecież każda wypowiedź dotyczy ludzi wierzących. Dlatego też nie każdy żyjący jest Bożą chwałą.


I oto mi chodziło, nie jest prawdą, że każdy człowiek odbija chwałę Bożą, lecz jedynie ten, który jest z Niego narodzony. Poza tym chwała to nic innego jak Boży charakter, który objawiony został nam przez życie Jezusa Chrystusa, który z kolei był wykonawcą (wypełnieniem) Prawa Bożego. On był dla nas przykładem, w jaki sposób człowiek może doskonale wypełnić Prawo Boże, co to znaczy być sprawiedliwym. Temu wypełnianiu Prawa nadał właściwego znaczenia, które Żydzi wypaczyli. Uświadomił człowiekowi, że Prawo nie tyle bada uczynki człowieka, co jego motywy, myśli i słowa. Uczynek jest jedynie konsekwencją tego, co dokonało się w ludzkich umyśle. Nawet gdyby nie doszło do uczynku, to i tak człowiek ten popełnił już grzech. Całe kazanie na górze Pana Jezusa o tym nam mówi.

Pozwólcie, że odniosę się jeszcze raz do kwestii nowonarodzenia, gdyż piszecie o procesie, o ewoluowaniu, o stopniowej przemianie serca itp.

Otóż Bóg nie jest ewolucjonistą, lecz Stworzycielem, czego pamiątką jest właśnie Sabat jako stwórczej mocy naszego Boga.

Dlatego kwestia nowonarodzenia nie jest kwestią ewolucji, procesu, lecz STWORZENIA.

„Macie się przyoblec w człowieka nowego, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości” (Efez. 4:24, BWP).

„Jesteśmy bowiem dziełem Bożym; to Bóg w Chrystusie Jezusie stworzył nas, byśmy pełnili dobre uczynki, przygotowane zresztą u Boga od dawna do spełniania przez nas” (Efez. 2:10, BWP).

„Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe” (2Kor. 5:17, BW).

„Nie ma bowiem żadnego znaczenia to, czy się jest obrzezanym, czy nie. Ważne jest jedynie to, żeby być nowym stworzeniem” (Gal. 6:15, BWP).

Zatem jak wyjaśnić nasze doświadczenie, które przecież niejednokrotnie pokazuje nam jednak, że w naszym życiu występuje proces wzrostu?

Przykładem dla nas niechaj będzie postawa uczniów Pana Jezusa, o której już tutaj pisaliśmy. Ale teraz jeszcze dokładniej postarajmy się temu przyjrzeć, a odkrycie to pomoże nam lepiej zrozumieć nasze położenie i natchnąć nas nadzieją i pokojem.

Otóż człowiek religijny, czy nawrócony, a nawet wierzący nie zawsze jest człowiekiem odrodzonym, gdyż człowiek odrodzony to taki człowiek, w którym żyje Jezus Chrystus przez Swego Ducha, o czym już niejednokrotnie pisałem.

Na czym polega różnica?

U człowieka nawróconego najczęściej można zaobserwować właśnie wzrost, proces, czy ewolucje w jego doświadczeniach religijnych. Taki człowiek jeszcze grzeszy, podnosi się i idzie dalej, upada, doświadcza porażek itd. Śmiercionośnym problemem jest tutaj przyjęcie takiego doświadczenia za doświadczenie człowieka zbawionego, gdyż wówczas nie szuka się już pełnego zwycięstwa i wiara nie wznosi się wyżej ponad ten marazm życiowy. Dlatego doświadczenie ap. Pawła opisane w Rzym 7:14-24 nie jest doświadczeniem człowieka zbawionego, lecz człowieka zniewolonego przez zamysł ciała, przez jego cielesność, aczkolwiek jest on człowiekiem wierzącym i pragnącym zwycięstwa. Taki człowiek musi doświadczyć nowonarodzenia z Ducha i każdego dnia żyć w tym doświadczeniu nowego życia.

Nawrócenie występuje wtedy kiedy nawracamy (zawracamy) z dróg tego świata na drogi Boże i zaczynamy uczyć się poznawać Boga i Jego wymogi odnośnie naszego życia. Na tej drodze towarzyszy nam jeszcze niepowodzenie, potykanie się, grzechy serca objawiają się nam zbyt wyraźnie poprzez brak cierpliwości, irytację, niechęć itp. Występują również i grzechy ciała.

Zauważmy, że apostołowie również mieli z tym problemy. Byli wrogo nastawieni do samarytan, chcieli np. ogień na nich spuścić, wtedy Jezus im powiedział, że "nie wiecie jakiego ducha jesteście". Nie było w nich jeszcze nowego życia, byli wierzącymi, gdyż poszli za Jezusem, ale byli wierzącymi-cielesnymi. Kłócili się o stanowiska, a więc byli egoistyczni, dumni i pragnący władzy. To wszystko zmieniło się dopiero wtedy, kiedy każdy z nich doświadczył nowonarodzenia. Jezus już nie tyle był obok nich, co w nich samych poprzez swego ducha. Zauważcie, że wówczas nie mamy już żadnych sprawozdań o jakimkolwiek ich grzechu, za wyjątkiem może nie tyle grzechu co uchybienia Piotra, kiedy oddzielił się od pogan i usiadł tylko z Żydami, za co Paweł publicznie go skarcił. Po nowonarodzeniu owszem, możemy upaść, ale bezwiednie, czyli może zdarzyć się jakiś upadek z nieświadomości naszej, ale nigdy ze świadomości czy z premedytacji. Gdyż mieszkający w nas Jezus nie jest sługą grzechu.

Jak o tym doświadczeniu sprawozdaje nam Słowo Boże?

„Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w Niego: Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi [uczyni was wolnymi, SK]” (Jan 8:31-32, BW).

Zauważmy, że wiara w Jezusa nie czyni jeszcze nikogo wolnym człowiekiem. Wolnym od czego? Od grzechu: „Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu” (Jan 8:34, BW).

Tak więc całe zbawienie polega na zaprzestaniu grzeszenia, być zbawionym to znaczy przestać grzeszyć. Po to Pan Jezus przyszedł na ten świat, zapłacić okup za przedtem popełnione grzechy (Rzym. 3:25). Czyli za te grzechy, które człowiek popełnia zanim osiągnie nowonarodzenie, kiedy otrzymuje wówczas nowe serce i nowego ducha (serce i Ducha Zbawiciela). Nie ma zbawienia w grzechach, a grzech jest przestępstwem zakonu (dekalogu) (1Jana 3:4).

Cały proces o którym tutaj mówimy dotyczy naszego chodzenia z Jezusem i trwania w Jego Słowie, a więc w posłuszeństwie Jego Słowu i ten kto wytrwa w tym nauczaniu, będzie uczniem Jezusa, a Ten doprowadzi go do całkowitej wolności od grzechu, czyli do uśmiercenia starego człowieka, uśmiercenia jego własnego „ja”, jego egocentryzmu, z którym rodzi się każdy człowiek. Mając nowe serce i nowego Ducha WSZYSTKO staje się nowe. Nienawidzimy grzechu, już nie musimy się z nim zmagać, gdyż jak możemy zmagać się z czymś czego nienawidzimy, szatan nie ma w nas swoje przyczółka. Pozostaje jedynie grzeszne ciało przez które może on jeszcze nas kusić, ale człowiek duchowy umartwia w członkach swoich to co cielesne, gdyż żyje duchem, a nie ciałem.

Można jeszcze dosyć szeroko opisywać ten proces dochodzenia do śmierci starego człowieka na krzyżu, ale polecam osobiście studiować ten temat w Słowie Bożym.

Czyż nie wiecie, że my wszyscy, którzyśmy zostali ochrzczeni w Chrystusie Jezusie, w Jego śmierci zostaliśmy ochrzczeni? Tak więc przyjmując chrzest, jesteśmy wspólnie z Nim składani do grobu w Jego śmierci, abyśmy potem mogli chodzić w nowości życia, tak jak i Chrystus zmartwychwstał dzięki chwale Ojca. Jeżeli bowiem zrośliśmy się z Nim przez śmierć podobną do Jego śmierci, to będziemy również jedno z Nim przez podobne zmartwychwstanie. To zaś, abyście wiedzieli, że nasz stary człowiek wspólnie z Nim został ukrzyżowany po to, aby uległa zniszczeniu grzeszność ciała i żebyśmy już nie byli w niewoli grzechu. Ten bowiem, kto umarł, jest już wolny od grzechu” (Rzym. 6:3-7, BWP).

"Przyjmując chrzest, zostaliście bowiem razem z Nim współpogrzebani. Równocześnie jednak zostaliście z Nim współwskrzeszeni, dzięki wierze waszej w moc Boga, który zmartwychwskrzesił Chrystusa" (Kol. 2:12, BWP).

Chciałbym jeszcze jedynie dodać, że chodzi tutaj o chrzest dorosłego człowieka, a nie dziecka, gdyż na żadnym miejscu w Słowie Bożym nie czytamy, aby istniało coś takiego jak chrzest niemowląt, jest to kolejna tradycja wypływająca z ludzkich (pogańskich) nauk.

Pozdrawiam serdecznie
„Przygotuj się, by stanąć przed twoim Bogiem!”

Offline Haggai

  • Rozmowny
  • ***
  • Wiadomości: 73
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #38 dnia: 21 12 2010 o 12:45:55 pm »
Bóg  obiecuje że Jego chwała zamieszka  pośród Jego ludu i oni będą Jego chwałą. Tak więc chwałą Bożą może być tylko człowiek wierzący.

Problem jest tylko w tym, że my nie możemy wchodzić w kompetencje Pana Boga, rozpoznając za Niego, kto właściwie jest człowiekiem wierzącym, a kto nim nie jest. Mam wrażenie, ze wielu tzw. wierzących to tylko wyznawcy różnych form religijności (obrzędowej czy biblijnej), co bywa czasem bardzo odległe od wiary.

A czy człowiek niewierzący nie może być zbawiony - tego również bym nie przesądzał. To wyłącznie przestrzeń działania Boga, który zawsze będzie dla nas Tajemnicą - przynajmniej w wymierze doczesnej egzystencji.

Drogi Adamie odnoszę wrażenie że zaczynasz uprawiać ludzką sofistykę i filozofię, a forum to jest przecież SŁOWEM BOŻYM!

To Słowo Boże mówi nam, że "A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa" (Jan 17:3, BT). Ale Ty uważasz, że Bóg jest tajemnicą, a gdzie tak jest napisane!? Jeżeli nigdzie tak nie jest napisane, to wówczas jest to słowo Adama, ale nie Słowo Boga.

Natomiast Słowo Boga mówi nam, że nie tylko mamy poznać Boga, ale to jest jedyny warunek życia wiecznego. Poza tym czytamy: "Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę [nie mogą się wymówić od winy, BT; Tak więc nie mają już żadnej wymówki, BWP]" (Rzym. 1:20, BW).

Nasz Stwórca, to nie tajemnica, ale Żywy i Prawdziwy Bóg, którzy stworzył nas na Swoje podobieństwo.

Pan Bóg pragnie w pełni objawić się ludziom pokornym, ubogim w duchu, zasmuconym, cichym, którzy łakną Jego sprawiedliwości, miłosiernym, czystym, którzy są Jego synami, cierpiącym i prześladowanym, którzy w pokorze obcują z Bogiem i uczą się u Jego stóp ze jedynego wiarygodnego źródła wszelkich nauk i poznania SŁOWA BOŻEGO.

Pozdrawiam serdecznie


„Przygotuj się, by stanąć przed twoim Bogiem!”

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #39 dnia: 21 12 2010 o 12:55:37 pm »
Cytuj
Tak więc całe zbawienie polega na zaprzestaniu grzeszenia, być zbawionym to znaczy przestać grzeszyć.

Kiedyś na forum już to cytowałem:

Cytuj
Królestwo Chrystusa jest Królestwem, gdzie przebywa grzech, nie stanie tu żaden święty, jeśli nie powie: „O, wszechmocny Boże, wyznaję, że jestem biednym grzesznikiem, nie policz mi przeszłych win!”. Wszyscy w Królestwie śpiewają tę zwrotkę: „Ojcze nasz, odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Są też inni święci, którzy mniemają, że ich świętość jest bez miary; tacy nic z tego nie rozumieją i mniemają, że w Królestwie Chrystusa nie ma grzechu, wszystko jest tam czyste i doskonałe - jakby czytano to głuchemu. Sądzą, że chrześcijanin jest już bez grzechu i święty - jak sam Chrystus. Bynajmniej! Chrześcijaninem jest grzesznik, który uznaje swe grzechy, brzydzi się nimi, sprzeciwia im się w swym sercu, gdyż jeszcze je odczuwa. Jeśli jednak spotkasz takiego, który mówi: „Jestem już bez grzechu”, to jest on przeciwny Chrystusowi. To nie jest prawdziwy chrześcijanin, ale diabeł z piekła rodem.

Marcin Luter, Drogowskazy Chrześcijanina Parafia Ewangelicko-Augsburska w Krakowie

Luter jest autorem formuły "Simul iustus et peccator" (Święty grzesznik), która godzi pozorną sprzeczność w człowieku - grzeszną naturę i wezwanie do świętości. Zachęcam do zapoznania się z tą myślą.

Pozdrawiam,
Krzysiek

PS Argument niebiblijności w przypadku Marcina Lutra jest raczej nie do utrzymania ;-)

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #40 dnia: 21 12 2010 o 13:02:42 pm »
Cytuj
Drogi Adamie odnoszę wrażenie że zaczynasz uprawiać ludzką sofistykę i filozofię, a forum to jest przecież SŁOWEM BOŻYM!

To forum oczywiście nie jest Słowem Bożym.

Cytuj
Jeżeli nigdzie tak nie jest napisane, to wówczas jest to słowo Adama, ale nie Słowo Boga.


To jest najprostsza droga do nonsensu. Bóg wielokrotnie mówi o tym, że człowiek Go nie pojmie, np.

Cytuj
Bo myśli moje nie są myślami waszymi
ani wasze drogi moimi drogami -
wyrocznia Pana.
9 Bo jak niebiosa górują nad ziemią,
tak drogi moje - nad waszymi drogami
i myśli moje - nad myślami waszymi

Idąc Twoim tropem myślenia, można by się zastanawiać, czy Pan Bóg stworzył grzyby, wirusy i bakterie, bo przecież Genesis o tym nie wspomina (więc pewnie są dziełem Szatana?).

Biblia jest wtórna wobec Boga, stanowi Jego odbicie, ale nie opisuje Go w całości. Bóg ma swoje tajemnice, inaczej nie byłby Bogiem.

Pozdrawiam,
Krzysiek

Offline Haggai

  • Rozmowny
  • ***
  • Wiadomości: 73
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #41 dnia: 21 12 2010 o 13:22:23 pm »
Cytuj
Cytuj
Bo myśli moje nie są myślami waszymi
ani wasze drogi moimi drogami -
wyrocznia Pana.
9 Bo jak niebiosa górują nad ziemią,
tak drogi moje - nad waszymi drogami
i myśli moje - nad myślami waszymi

Kontekst tej wypowiedzi dotyczy bezbożnych i przestępców. Biblia nie może być ze sobą sprzeczna, gdzie napisane jest, że Bóg objawia swoje zamysły i zamiary człowiekowi Mu oddanemu. Nie czyni również niczego, czego wcześniej nie objawi swoim sługa prorokom (Amos 3:7) Poza tym sam Pan Jezus powiedział, że "Jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli czynić będziecie, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego; lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko, co słyszałem od Ojca mojego, oznajmiłem wam" (Jan 15:14-15, BW).

Pozdrawiam serdecznie
„Przygotuj się, by stanąć przed twoim Bogiem!”

AdamS

  • Gość
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #42 dnia: 21 12 2010 o 13:39:15 pm »
gdzie napisane jest, że Bóg objawia swoje zamysły i zamiary człowiekowi Mu oddanemu. Nie czyni również niczego, czego wcześniej nie objawi swoim sługa prorokom

A gdzie jest napisane, że:
forum to jest przecież SŁOWEM BOŻYM!

nie tylko mamy poznać Boga, ale to jest jedyny warunek życia wiecznego.

Nasz Stwórca, to nie tajemnica

...i wiele innych kategorycznych twierdzeń, które próbujesz nam narzucić - gdzie to jest napisane? Żal mi bardzo, że niektórzy z Biblii czynią swe więzienie, ale zgody być nie może na to, że próbują tę Bibię ofiarować jako więzienie innym. To jest właśnie coś zupełnie odwrotnego do ewangelizacji!

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #43 dnia: 21 12 2010 o 13:40:35 pm »
Izajasza 55,1: Nuże, wszyscy, którzy macie pragnienie, pójdźcie do wód, a którzy nie macie pieniędzy, pójdźcie, kupujcie i jedzcie! Pójdźcie, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia wino i mleko!

A zatem przestępcy i bezbożni to nie jedyni adresaci wołania.

Cały czas poruszamy się tylko na poziomie dosłowności, przez co ta rozmowa jest tak mało  rozwijająca.
Czy naprawdę uważasz, na podstawie zacytowanego przez siebie fragmentu, że człowiek może poznać całego Boga? Jezus przekazał uczniom całą naukę, jaką polecił mu Ojciec. Ale to nie jest jednoznaczne z całkowitym objawieniem Boga uczniom przez Jezusa.

Literalne odczytywanie tekstów powstałych tysiące lat temu w formie różnych wypowiedzi literackich
prowadzi do absurdu. Weźmy na przykład wspomnianego już Izajasza:

Bo z radością wyjdziecie i w pokoju zostaniecie przyprowadzeni. Góry i pagórki wybuchną przed wami okrzykami radości, a wszystkie drzewa polne będą klaskać w dłonie. (Iz. 55,12)

Pozdrawiam!
Krzysiek

Offline Haggai

  • Rozmowny
  • ***
  • Wiadomości: 73
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #44 dnia: 21 12 2010 o 14:04:19 pm »
Izajasza 55,1: Nuże, wszyscy, którzy macie pragnienie, pójdźcie do wód, a którzy nie macie pieniędzy, pójdźcie, kupujcie i jedzcie! Pójdźcie, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia wino i mleko!

A zatem przestępcy i bezbożni to nie jedyni adresaci wołania.

Cały czas poruszamy się tylko na poziomie dosłowności, przez co ta rozmowa jest tak mało  rozwijająca.
Czy naprawdę uważasz, na podstawie zacytowanego przez siebie fragmentu, że człowiek może poznać całego Boga? Jezus przekazał uczniom całą naukę, jaką polecił mu Ojciec. Ale to nie jest jednoznaczne z całkowitym objawieniem Boga uczniom przez Jezusa.

Literalne odczytywanie tekstów powstałych tysiące lat temu w formie różnych wypowiedzi literackich
prowadzi do absurdu. Weźmy na przykład wspomnianego już Izajasza:

Bo z radością wyjdziecie i w pokoju zostaniecie przyprowadzeni. Góry i pagórki wybuchną przed wami okrzykami radości, a wszystkie drzewa polne będą klaskać w dłonie. (Iz. 55,12)


Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił go” (Jan 1:18, BW).

Gdybyście byli mnie poznali i Ojca mego byście znali; odtąd go znacie i widzieliście go. Rzekł mu Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a wystarczy nam. Odpowiedział mu Jezus: Tak długo jestem z wami i nie poznałeś mnie, Filipie? Kto mnie widział, widział Ojca; jak możesz mówić: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie? Słowa, które do was mówię, nie od siebie mówię, ale Ojciec, który jest we mnie, wykonuje dzieła swoje. Wierzcie mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie; a jeśliby tak nie było, to dla samych uczynków wierzcie. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będzie; bo Ja idę do Ojca” (Jan 14:7-12, BW).

Wszystko co możemy wiedzieć o Bogu zostało nam objawione przez Jezusa Chrystusa, dlatego napisane jest, że „To jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (Jan 17:3, BT).

Bez tego poznania nie ma życia wiecznego, gdyż człowiek zbawiony musi mieć taki sam charakter i być tak doskonałym i świętym jak Bóg w Jego sprawiedliwości i miłości. Nikt inny do nieba się nie dostanie, gdyż tam nie dostanie się nigdy grzech. Ludzkim wymysłem są przeróżne wierzenia o czyśćcu i piekle, o przebaczeniu, po którym dalej się grzeszy itp.

Ale cóż, niechaj każdy pozostanie przy swoim przekonaniu.

„Prorocy kłamstw się dopuszczają a kapłani uczą, jak im się podoba, lud zaś mój lubuje się tym wszystkim. I cóż będziecie czynić, gdy nadejdzie koniec?” (Jer. 5:31, BWP).

Pozdrawiam serdecznie

„Przygotuj się, by stanąć przed twoim Bogiem!”