Autor Wątek: Nowonarodzenie  (Przeczytany 5200 razy)

Offline Haggai

  • Rozmowny
  • ***
  • Wiadomości: 73
Nowonarodzenie
« dnia: 15 12 2010 o 16:44:48 pm »
Co Biblia mówi o nowonarodzeniu?

Nowonarodzenie i Miłość są nierozerwalnym owocem nowego serca, nowego życia w Jezusie Chrystusie.

Zatem Miłość, jak czytamy, jest: cierpliwa i dobrotliwa, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego (1Kor.13:4-8), „miłość nigdy nie ustaje”, jest stała i niezmienna bez względu na okoliczności życia, samopoczucie, czy siłę pokusy. Ten, w którego sercu panuje miłość Boża, nie będzie podatny na obrazy, zniewagi, pomówienia, oszczerstwa i inne osobiste krzywdy, które dotyczą bezpośrednio jego osoby, ponieważ miłość „nie szuka swego”. Z tego też powodu żadna skarga, czy chęć odwetu lub nawet myśl o obronie swojego dobrego imienia nie powstanie w sercu osoby, która posiada miłość Bożą. Miłość nie dopuści do chwalenia się, poniżania, mówienia, a nawet myślenia źle o innych, gdyż miłość „nie myśli nic złego”, lecz odwrotnie, słowa będą zawsze pełne błogosławieństwa i pociechy dla bliźnich, gdyż „z obfitości serca mówią usta”. Jakie posiadasz serce, takie wypowiadasz słowa. Posiadacz Bożej miłości nigdy nie wypowie szorstkiego słowa, nie zachowa się nieuprzejmie, gdyż miłość „nie postępuje nieprzystojnie”.

Oto obraz Bożej miłości. Jest ona testem, niezwykle ważnym sprawdzianem naszej przynależności. Jeśli identyfikujemy się z powyższym opisem, znaczy to, że posiadamy Bożą miłość. Jeśli w którymś ze szczegółów ten opis nie odpowiada cechom naszego serca, znaczy to, że nie posiadamy Bożej miłości, a zatem nie jesteśmy nowonarodzeni, gdyż „...każdy, kto miłuje, z Boga się narodził i zna Boga. Kto nie miłuje nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością” 1Jana.4:7-8. Bez miłości Bożej w sercu jesteśmy straceni, nie gotowi do przemienienia Pańskiego, bo: „...kto nie miłuje, pozostaje w śmierci” 1Jana 3:14. Nie pomogą tutaj żadne nasze starania, gdyż nic nie jest w stanie zastąpić Bożej miłości, ani aktywność, ani wiedza, ani poświęcenie, ani nawet wiara (zob. 1Kor.13:1-3).

Niecierpliwość powstaje najczęściej wtedy, gdy człowiek walczy o swoją rację. Zdarza się, że przerywa czyjąś wypowiedź, chcąc zaprzeczyć, lub uzupełnić. Często brak mu cierpliwości dla niesfornych lub marudnych dzieci, dla chorych, dla polemizujących z nami dyskutantów. Niecierpliwość wynika z braku miłości i jest jednym z najczęściej objawianych symptomów nieodrodzonego serca.

Gniew, na równi z rozpustą i pijaństwem uznany jest przez Boga za grzech. Powiedziano nam, że „ci, którzy te rzeczy czynią, królestwa Bożego nie odziedziczą” Gal.5:21. Gniew ma to samo podłoże co niecierpliwość. Mamy z nim do czynienia na przykład wtedy, gdy ktoś nas obrazi, nie spełni naszego życzenia, wykaże się lepszą wiedzą. Często okazujemy też gniew bez jakiegokolwiek uzasadnionego powodu, bo mamy zły dzień.
Możemy wyszukiwać wiele powodów do gniewu i zawsze mieć siebie za usprawiedliwionych, lecz pamiętajmy, że gniew należy do uczynków ciała (zob.Gal.5:19.20) i znamionuje nieodrodzone, cielesne serce. Jest jednak wyjątek. Jest nim święty gniew. Taki właśnie przykład dał nam Jezus, gdy wypędził handlarzy ze świątyni – domu Bożego. Możemy gniewać się, dając wyraz oburzenia, gdy stajemy w obronie pokrzywdzonego, lub gdy ktoś w naszej obecności lży Boga. W tym kontekście łatwiej jest nam zrozumieć słowa „gniewajcie się lecz nie grzeszcie” Efez.4:26.

Gniew, tak jak inne cechy naszego charakteru znamionuje naszą przynależność. Dla szczerego chrześcijanina będzie on testem, czy postępuje według Ducha, aby nie pobłażać żądzy cielesnej (Gal.5:16). Bądźmy względem siebie uczciwi - jeśli popadamy w gniew (o ile nie jest to święty gniew), znaczy to, że jesteśmy wierni zamysłowi ciała.

„albowiem zamysł ciała to śmierć” Rzym.8:6
„jeśli bowiem według ciała żyjecie – umrzecie” Rzym.8:13;
„ja zaś jestem cielesny, zaprzedany grzechowi” Rzym.7:14;
„ci zaś, którzy są w ciele, Bogu podobać się nie mogą” Rzym.8:8.

Miłość nigdy nie dopuści do narzekania, gdyż jej łaskawy dawca zapewnił nas o swojej nieustającej opatrzności. Bożą wolą jest to, abyśmy za wszystko dziękowali, okazywali wdzięczność i powierzali wszystkie troski Bogu (Filip.4:6). Wówczas wypełnią się w naszym życiu te oto słowa: „A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie” Filip.4:7.

Pokój Boży jest nieporównywalny z niczym innym w tym świecie. Posiadają go tylko prawdziwi synowie i córki Boga. Dlatego też jest napisane, że pokój Boży przewyższa wszelki rozum. Ludzie są tak podatni na stres, lęk, niecierpliwość i wszelkie obawy przed śmiercią, chorobą, bólem, niepowodzeniem, innymi ludźmi, przyszłością, niedostatkiem, że pokój Boży przewyższa ich rozum. Nie wierzą, że mogą go posiąść, a brak wiary faktycznie wyklucza posiadanie pokoju Bożego.

Spójrzmy jednak, co tracimy przez nasze niedowiarstwo – tracimy to, co jest najlepszym lekarstwem na nasze troski i obawy. Lecz nie tylko to, gdyż obietnica zapewnia nas, że pokój Boży strzec będzie serc naszych i myśli naszych w Chrystusie Jezusie. Jeśli ten tekst porównamy z 1Jana.5:18, to logiczny wydaje się wniosek, że Pan Jezus osobiście strzeże serca, aby pozostało w odrodzonym i świętym stanie, a takiemu właśnie stanowi serca towarzyszy miłość, pokój i radość, które są wynikiem odrodzonego serca.

Pozdrawiam serdecznie
„Przygotuj się, by stanąć przed twoim Bogiem!”

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #1 dnia: 15 12 2010 o 20:45:40 pm »
Haggai/jak masz na imię/.Ogromnie bogate w słowa jest Twoje pisanie.Pozwól,że odniosę się do Twojego:Miłość nie dopuści do chwalenia się, poniżania, mówienia, a nawet myślenia źle o innych, gdyż miłość „nie myśli nic złego”, lecz odwrotnie, słowa będą zawsze pełne błogosławieństwa i pociechy dla bliźnich, gdyż „z obfitości serca mówią usta”.Jak myślisz,dlaczego Jezus mówi Piotrowi:"zejdź mi z oczu szatanie..."?    Pozdrawiam Cię  :)    janusz f.

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #2 dnia: 16 12 2010 o 10:57:04 am »
Dzięki Najwyższemu za Twój post. Tak samo „INTERPRETUJĘ” Słowo Boże jak Ty. Nie ma  i nie może być wielu interpretacji.
Jedynie chciałbym rozwinąć kwestię powiązania aktu nowego narodzenia z miłością.
Bo  napisałeś tak:
"Nowonarodzenie i Miłość są nierozerwalnym owocem nowego serca, nowego życia w Jezusie Chrystusie."

Nie do końca można zgodzić się z taką tezą, gdyż:
„albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie.
[ 1 J 5,3 BT ]

 Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.
[ 1 J 4,16 BT ]
Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga.
[ 1  J 4,7 BT ]
Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała.
[ 1 J 2,5 BT ]
Celem zaś nakazu jest miłość, płynąca z czystego serca, dobrego sumienia i wiary nieobłudnej.
[ 1 Tym 1,5 BT ]
 Bracia, zawsze winniśmy za was Bogu dziękować, co jest rzeczą słuszną, bo wiara wasza bardzo wzrasta, a miłość wzajemna u każdego z was obfituje,
[2 Tes 1,3 BT ]
Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność,
[ Ga 5,22 BT ]
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.
[ 1 Kor 13,13 BT ]
 Lecz biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie opuszczać.
[ Lu 11,42 BT ]

Zdaję sobie sprawę że takie kwestie nie są decydujące o naszym zbawieniu, jednakże skoro mamy możliwość wymiany myśli, korzystam z tego.
Wnioskuję że najpierw musi być malutka wiara, Bóg ją powiększa, obdarza nas obficie wszystkim, miłością także.
Pielęgnowanie wiary rodzi coraz większą miłość do Boga i do wszystkich ludzi. Jednakże jest ona zróżnicowana...
Każdy człowiek jest indywidualnością, z każdym Bóg postępuje odmiennie, chociaż efekt jest identyczny.
Myślę że w pierwszej kolejności jest wiara i posłuszeństwo,w  wyniku tego Bóg umieszcza we wnętrzu człowieka nowe serce. To  nowe serce „produkuje”MIŁOŚĆ.
Ten akt następuje w wyniku wiary, jest to NOWONARODZENIE.
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

AdamS

  • Gość
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #3 dnia: 16 12 2010 o 11:21:35 am »
"Nowonarodzenie i Miłość są nierozerwalnym owocem nowego serca, nowego życia w Jezusie Chrystusie."

Nie do końca można zgodzić się z taką tezą, gdyż:
„albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie.
[ 1 J 5,3 BT ]

Ale dlaczego przeciwstawiać miłość przykazaniom? Haggai napisał o nowonarodzeniu (czyli o duchowej przemianie, która umożliwia nam przyjęcie Prawdy) i miłości (która pozwala nią żyć) - to faktycznie dwa zasadnicze warunki żywej wiary.

Zaś co do samych przykazań, coraz częściej podkreśla się dzisiaj ich wymiar wpisany w naturę naszej duszy - one nie są przymusem ani gwałtem, lecz prawdziwą przestrzenią WOLNOŚCI. Ta zaś jest warunkiem MIŁOŚCI - tak więc przykazania zmierzają wprost ku realizacji ducha Bożej miłości.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #4 dnia: 16 12 2010 o 12:51:15 pm »
Cytuj
Nie ma  i nie może być wielu interpretacji.

Interpretacji jest wiele, co widać choćby na tym forum.

Jeżeli uważam, że Twoje próby tłumaczenia Biblii są nietrafione, że nie rozumiesz, co czytasz i odbierasz wszystko na opak, wypaczając przesłanie Boga dla ludzi, to co powinienem zrobić? Dążyć do tego, żeby ten ktoś przestał myśleć to, co myśli? Czy mogę Ci zakazać głoszenia rzeczy, które, w oparciu o moje rozumienie Biblii, są sprzeczne z duchem Ewangelii? Mam Ci nakazać, w imię Boga, który przecieżwyraźnie wskazuje mi na to, że błądzisz, żebyś zaprzestał głosić fałszywą naukę i zaczął głosić moją?
 
Duch Święty działa w moim życiu, mam relację z Bogiem, poznaję Go podczas lektury Pism: Czy w związku z tym mam prawo uznać, że Twoja wiara jest gorsza od mojej? Bo przecież z mojego punktu widzenia źle rozumiesz Biblijne przesłanie, mnie Bóg objawia coś odmiennego. Co więcej, Bóg w Bibliie mówi mi wyraźnie, że Twoja postawa jest nieewangeliczna, niezgodna z duchem Chrystusowym. Co mam z tym zrobić? Kazać Ci się zmienić? Czy mam do tego prawo?

Moja wiara jest wiarą zasadzoną w Biblii. Pan dał mi charyzmat - krytyczny umysł - po to, abym robił z niego użytek ku budowaniu Królestwa Bożego, do czego wzywa mnie Jezus. Słyszę i czuję to bardzo wyraźnie. Bóg daje mi siłę, inaczej dawno by mnie tu już nie było. Ale zostałem powołany do tego, by walić głową w mur niezgody, podziałów i religijnych konfliktów i wiem, że ten mur kiedyś runie.

Postawa Jezusa uczy mnie wyraźnie, że kluczem do budowy Królestwa Bożego nie jest odrzucanie inaczej myślących, którzy, tak jak ty w moim przekonaniu, źle pojmują naukę biblijną. Jezus, którego znam, uczy mnie, że, pomimo wszystkich różnic, jesteśmy równi, i że powinniśmy okazywać sobie miłość, a nie wieść wieczne spory doktrynalne. Jezus uczy, że uważanie siebie za lepszego czy lepiej rozumiejącego Boga, jest oznaką pychy. Ogromna część działalności Jezusa poświęcona była rozprawianiem się z religijnością, która wyklucza innych. Jezus nigdy nie mówił swoim uczniom: Jedzcie z faryzeuszami, saduceuszami, złodziejami, dziwkami i biedakami, ale pamiętajcie, że jesteście od nich lepsi. Ganił ich, gdy myśleli o tym, który z nich jest mu najbliższy. Cały czas mówił: Nie w tym rzecz. Macie żyć dla innych, okazując im miłość i troskę, jak ja robię.

Jeżeli zaś Ciebie Jezus uczy, że najważniejsza jest prawomyślność i jedność poglądów, to cóż, muszę to uszanować i starać się budować porozumienie mimo całej niechęci z Twojej strony. Rozumiem, że jest Ci ciężko przyjąć to do wiadomości, ale jestem dzieckiem Bożym, współdziedzicem, Twoim bratem w Chrystusie. Nie mogę tego ukrywać, bo to by oznaczało, że wstydzę się mojego Nauczyciela.


Offline Haggai

  • Rozmowny
  • ***
  • Wiadomości: 73
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #5 dnia: 16 12 2010 o 18:09:08 pm »
Haggai/jak masz na imię/.Ogromnie bogate w słowa jest Twoje pisanie.Pozwól,że odniosę się do Twojego:Miłość nie dopuści do chwalenia się, poniżania, mówienia, a nawet myślenia źle o innych, gdyż miłość „nie myśli nic złego”, lecz odwrotnie, słowa będą zawsze pełne błogosławieństwa i pociechy dla bliźnich, gdyż „z obfitości serca mówią usta”.Jak myślisz,dlaczego Jezus mówi Piotrowi:"zejdź mi z oczu szatanie..."?    Pozdrawiam Cię  :)    janusz f.

Witaj Przyjacielu, uczniowie Pana Jezusa nie byli odrodzonymi ludźmi i poszli za Jezusem z samolubnych motywów, ale pragnęli odnowy duchowej, a przede wszystkim potęgi i pokonania Rzymian. Tylko dlatego,  ze wytrwali w Jego Słowie dostąpili nowonarodzenia. Większość z tych, którzy chodzili za Nim, nie wytrwała w Jego Słowie.

Otóż Piotr nie zdawał sobie sprawy z drogi krzyża, tak jak zresztą wielu chrześcijan i dzisiaj sobie nie zdaje. Większość unika krzyża, czyli uśmiercenia własnego "ja", własnego "ego", samolubstwa, cielesności, zamysły ciała itd. Woli raczej religię zmysłów, podniosłych uczuć, emocji, pozytywnej energii, itp. Piotr nie chciał słyszeć o ofierze i poświęceniu. On pragnął panować, mieć władzę. Dlatego, kiedy Jezus mówił o ofierze z własnego życia, było to dla niego nie do przyjęcia, gdyż waliła się cała jego koncepcja królestwa Bożego. Tą wypowiedzią osłabiał wiarę Jezusa, a dokładniej, to szatan mając wpływ na Piotra starał się osłabić Jezusa mówiąc, że nigdy to na niego nie przyjdzie, czyli śmierć na krzyżu. Pan Jezus nie tyle do Piotra, co do szatana powiedział: "idź precz". Nie widzę więc tutaj niczego zdrożnego. Będąc w podobnej sytuacji, gdzie jakaś osoba mnie kusi do grzechu, z całą świadomością mogę powiedzieć, "idź precz szatanie". Bóg miłuje człowieka, ale nienawidzi grzechu, tak samo każdy z nas, w kim Jezus sprawuje Swoje dzieło powinien kochać każdego człowieka, ale nienawidzić grzechu. Piotr nie znosił upokorzenia, dlatego też nie pozwalał umyć sobie nóg przez Jezusa, ale za sprawą łaski Bożej przyszedł moment, w którym jego "ja" umarło, został podbity i nowonarodzony, gdyż ujrzał sobie w pełnym obrazie miłości i świętości Swego Mistrza, poznał prawdę o sobie i zapragnął Zbawiciela od jego grzechów.

Pozdrawiam serdecznie

„Przygotuj się, by stanąć przed twoim Bogiem!”

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #6 dnia: 16 12 2010 o 20:18:11 pm »
Aggeuszu/Dominiku/ :)Dziękuję za treściwą odpowiedź ,z którą i ja się zgadzam.Piotr nie mógł poznać/zrozumieć/ Chrystusa bo nie znał siebie.Dopiero kiedy poznał prawdę o sobie/swój grzech/ mógł zapragnąć/przyjąć/ Zbawiciela,który uwolni go od jego grzechów.To uwolnienie odbyło się na mocy Chrystusowego przebaczenia. ???Czytając Twoje posty nasuwa mi się pytanie:Pisałeś o sobie,że jesteś osobą poszukującą.Czy można wiedzieć czego/kogo/ szukasz ?Czego jeszcze nie wiesz,nie poznałeś?   janusz f.

Offline Haggai

  • Rozmowny
  • ***
  • Wiadomości: 73
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #7 dnia: 17 12 2010 o 14:11:56 pm »
Czytając Twoje posty nasuwa mi się pytanie:Pisałeś o sobie,że jesteś osobą poszukującą.Czy można wiedzieć czego/kogo/ szukasz ?Czego jeszcze nie wiesz,nie poznałeś?   janusz f.

Drogi Januszu, widzę, że odszyfrowałeś znaczenie słowa „Haggai” :)

Jestem uczniem Pana Jezusa, mojego Mistrza, w swoim życiu nie zadowolę się niczym pomniejszym, od objawienia Jego chwały, Jego charakteru pełnego miłości, czystości, świętości i sprawiedliwości. „Nie masz ucznia nad mistrza, ale należycie będzie przygotowany każdy, gdy będzie jak jego mistrz” (Łuk. 6:40, BW).

Tego szukam, tego pragnę, niemalże od mojego dzieciństwa (ponad 40 lat). I czym bliżej jestem mego Mistrza, tym bardziej widzę swoją brzydotę i nieodpartą potrzebę Jego łaski i ciągłego przebywania u Jego stóp.

Co do kwestii poznania, To zwróć uwagę Januszu, że Bóg jest Nieskończony. Nigdy w naszym życiu nie zaistnieje taki moment, w którym ktoś z nas będzie mógł powiedzieć: „poznałem już wszystko”. Nawet w wieczności będzie stale coś do poznawania i stałego wzrostu w mądrości Bożej i w Jego nieskończoności.

Ale zanim nastanie wieczność, najpierw skupmy się na tym, co Bóg pragnie nam dzisiaj objawić.

Bojaźń Boża jest początkiem mądrości, a wiedza o Świętym to roztropność prawdziwa!” (Przysł. 9:10, BWP).

Zatem bojaźń Boża jest dopiero początkiem mądrości, a wiedza o Świętym do prawdziwa roztropność. Czym jest bojaźń Boża? Niechaj Słowo Boże nam odpowie, jako jedynie wiarygodne.

„Bojaźń Boża żąda, by zła nienawidzić. Nie znoszę więc pychy i wszelkiej wyniosłości, złego postępowania i obłudnej mowy” (Przyp. 8:13, BWP).

A więc człowiekiem mądrym jest ten człowiek, który nienawidzi zła, pychy, wyniosłości, złego postępowania, obłudnej mowy. To jest dopiero początek mądrości. Taki człowiek dopiero teraz mając nowe serce, Bożego Ducha, jest w stanie wzrastać w poznawaniu Bożych dróg, Jego zamysłów i woli, a przede wszystkim wzrastać w poznawaniu samego Boga i Jego Syna – tylko tym jest prawdziwa roztropność, gdyż życie wieczne jest w poznaniu Ojca i Syna (Jan 17:3).

„Synu mój, jeśli słów mych posłuchasz i weźmiesz sobie do serca moje przykazania, i w stronę mądrości nadstawisz swe ucho, a serce otworzysz na rozsądek; jeżeli będziesz wzywał mądrości i głośno domagał się rozeznania; jeśli będziesz tego szukał jak srebra i pragnął jak największych skarbów, wtedy zrozumiesz, czym jest bojaźń Boża, i będzie ci dane poznanie Boga. Bo Pan rzeczywiście udziela mądrości, z ust Jego pochodzą roztropność i wiedza. Zawsze jest gotów wspierać ludzi prawych i tarczą jest dla żyjących według sprawiedliwości. On strzeże dróg sprawiedliwych i czuwa nad ścieżkami tych, co Go miłują. Wtedy zrozumiesz, co to jest prawo i sprawiedliwość, prostota serca i uczciwość życia. A mądrość zamieszka w twoim sercu i wiedza uszczęśliwi twą duszę. Otoczy cię troską rozważną, roztropność będzie cię chronić! Nie pozwoli, byś zszedł na drogę zepsucia, oddali od ciebie ludzi przewrotnie mówiących, takich, co zeszli z drogi prawej i postanowili chodzić drogami ciemności” (Przysł. 2:1-13, BWP).

Mądrość roztropnego to poznanie właściwej drogi” (Przys. 14:8, BWP)
„Mądrością rozumnego - poznanie swej drogi, zwodzenie siebie - głupotą niemądrych” (Przysł. 14:8, BT).

Te cudowne dary Bożej mądrości i Jego świętości udzielanej człowiekowi nie tylko mają służyć jemu samemu, ale przede wszystko być używane w służbie dla innych, poza tym, potrzebne są do tego, aby rozpoznać czas w jakim się żyje, rozpoznać to do czego zmierza świat, wiedzieć jaki jest Boży zamiar odnośnie Jego ludu i jaki wobec całego świata, aby wiedzieć po której stronie stanąć w tym wielkim boju jaki rozgrywa się pomiędzy Chrystusem a mocami ciemności i nie zostać zwiedzionym.

Jeżeli chcemy być uratowani z tego świata, który zmierza na zagładę, to musimy wiedzieć, gdzie leży Prawda i jak ona jest.

„Wtedy on powiedział: Odejdź, Danielu! Słowa te muszą pozostać zamknięte i zapieczętowane, dopóki nie nadejdą dni ostateczne. Bardzo wielu będzie obmytych, wybielonych, oczyszczonych. A przewrotni nadal będą czynić zło; bezbożni nie zrozumieją niczego. Zrozumieją to tylko mądrzy [lecz roztropni będą mieli poznanie, BW]” (Dan. 12:9-10, BWP).

Z wcześniejszych słów już wiemy co to jest mądrość i roztropność, widzisz więc, jak to wszystko pięknie się układa?

Z tych słów jasno wynika, że w czasach ostatecznych (a właśnie żyjemy w nich), będzie lud, który będzie miał poznanie słów zapieczętowanych i zamkniętych dla Daniela, gdyż on jeszcze nie żył wtedy w czasach ostatecznych. Poznanie to będą mieli ludzie obmyci (krwią Chrystusa), wybieleni i oczyszczeni, czyli święci. Ci ludzie będą mieli poznanie proroctw (księga Daniela jest księgą proroczą) i żadne wydarzenie na świecie ich nie zaskoczy, również i powtórne przyjście Jezusa ich nie zaskoczy, gdyż będą znali ten czas.

Mądrość ta obfitowała będzie również w poznanie Miłości Bożej, która przewyższa wszelki poznanie!

„Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi, aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka. Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą. Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele [lud Boży, wywołany, uświęcony] i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków!” (Efez. 3:14-20, BT).

Dla poznania, doświadczenia i posiadania tej cudownej miłości, wszystko uznałem w swoim życiu za nic niewarte…

„Lecz wszystko to, tak kiedyś cenne dla mnie, teraz, ze względu na Chrystusa, zapisuję na straty. Zresztą wszystko inne również w porównaniu z wartością, jaką przedstawia dla mnie możność poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego uważam za stratę. Dla Chrystusa wyzbyłem się dobrowolnie wszystkiego i wszystko przedstawia dla mnie wartość nie większą niż zwykłe śmieci [mam to sobie za gnój, BG]. Cenię sobie jedynie to, bym mógł pozyskać Chrystusa i zjednoczyć się z Nim całkowicie. I wcale już nie twierdzę, że sam dostąpiłem usprawiedliwienia wskutek dokonania pewnych uczynków nakazanych przez Prawo, lecz jestem przekonany, że sprawiedliwość, jaką posiadam, otrzymałem od Boga dzięki wierze w Chrystusa; sprawiedliwości takiej udziela Bóg każdemu, kto wierzy. Tak więc pragnę usilnie poznać Chrystusa, by zrozumieć moc Jego zmartwychwstania, mieć udział w Jego cierpieniach, stać się podobnym do Niego przez uczestniczenie w Jego śmierci i mieć nadzieję powrotu z martwych do życia. Wcale nie twierdzę, że już osiągnąłem przedmiot moich pragnień i że już jestem doskonały, lecz nie przestaję zdążać naprzód, bym mógł pochwycić wreszcie to, do czego zmierzam, bo sam już zostałem pochwycony przez Jezusa Chrystusa” (Filip. 2:7-12, BWP).

„Bo Bóg, który rzekł: Z ciemności niech światłość zaświeci, rozświecił serca nasze, aby zajaśniało poznanie chwały Bożej, która jest na obliczu Chrystusowym. Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas” (2Kor. 4:6-7, BW).

Niechaj Bogu będzie chwała za to.
Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim błogosławionego Sabatu – odpocznienia w Bożej Miłości.
„Przygotuj się, by stanąć przed twoim Bogiem!”

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #8 dnia: 17 12 2010 o 18:08:08 pm »
w swoim życiu nie zadowolę się niczym pomniejszym, od objawienia Jego chwały, Jego charakteru pełnego miłości, czystości, świętości i sprawiedliwości.Haggai,przecież tu nie idzie o nasze zadowolenie/zaspokojenie/.Tu nie chodzi o nas i dla Boga nie ma znaczenia Twoje zadowolenie.Każdy człowiek żyjący jest chwałą Bożą i dlatego jesteśmy niejako skazani na siebie.Nie można się zbawic w pojedynkę.Niebo jest tam gdzie jest przynajmniej dwoje,których łączy Duch Chrystusa.Piekło to wieczna samotnośc.Boga spotkac możemy jedynie w drugim człowieku.Podobnie jest ze słuchaniem/czytaniem/Bożego Słowa.Jest Ono przeznaczone do wspólnotowego czytania/poznawania/.Nigdy w pojedynkę/samotnie/.Widzę,że nadal masz problem sabatowy/Dekalogu,Prawa/.Che Cię zapytac:cz również wierny jesteś fizycznemu obrzezaniu jak sabatowi?    Pozdrawiam Cię i proszę nie zabijaj nas Biblią. janusz f.

AdamS

  • Gość
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #9 dnia: 17 12 2010 o 21:51:28 pm »
Każdy człowiek żyjący jest chwałą Bożą i dlatego jesteśmy niejako skazani na siebie.Nie można się zbawic w pojedynkę.Niebo jest tam gdzie jest przynajmniej dwoje,których łączy Duch Chrystusa.Piekło to wieczna samotnośc.Boga spotkac możemy jedynie w drugim człowieku.[...] janusz f.

Dwiema rękami podpisuję się pod słowami Janusza! To dla mnie esencja Ewangelii.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #10 dnia: 17 12 2010 o 22:04:41 pm »
Każdy człowiek żyjący jest chwałą Bożą i dlatego jesteśmy niejako skazani na siebie.Nie można się zbawic w pojedynkę.Niebo jest tam gdzie jest przynajmniej dwoje,których łączy Duch Chrystusa.Piekło to wieczna samotnośc.Boga spotkac możemy jedynie w drugim człowieku.[...] janusz f.

Dwiema rękami podpisuję się pod słowami Janusza! To dla mnie esencja Ewangelii.

Dodałbym od siebie, że oprócz człowieka Bóg stworzył również świat przyrody ożywionej i nieożywionej, i tam też daje się znaleźć.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #11 dnia: 18 12 2010 o 06:55:02 am »
    Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem;
    żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie (J 13,34).


 

To przykazanie miłości wzajemne, ale odniesionej do miłości Jezusa wobec „swoich” jest jednym ze znamion otoczenia Jezusa chwałą. Jest to Jego dzieło. Lepiej wyrażając jest to działo Ojca wykonane przez Jezusa i niejako w Jezusie. Dlatego Jezus mówi, że Ojciec w Nim zostanie otoczony chwałą
1. Komunia (jedność) i chwała Boga oraz jej zaburzenie w grzechu

Jezus po to stał się człowiekiem i po to przyszedł na świat, aby chwałę Boga przeżyć w swoim człowieczeństwie i dać ludziom udział w tej chwale. W ten sposób człowiek na nowo może stać się chwałą Boga. Naturalnie nie chodzi o wymiar absolutny tej Bożej chwał, lecz o jej manifestację pośród stworzenia. Wyrazem tej chwały jest właśnie komunia i miłość. Takim bowiem Bóg od początku stworzył człowieka. Grzech zaburzył i zniekształcił tę cechę człowieka, która jest wyznacznikiem obecności chwały Bożej. Apostoł Paweł powie wprost: Wszyscy zgrzeszyli i zostali pozbawieni chwały Bożej (Rz 3,23).

Skro została zaburzona ta zdolność bycia w komunii na wzór i podobieństw Boga, sam Bóg podjął jej odnowienie czy nawet lepiej trzeba powiedzieć nowe stworzenie. Ponieważ dotyczyło to wolnej natury człowieka, gdyż owo zwichnięcie stanowiło nadużycie danej człowiekowi wolności, jej naprawa musiała się dokonać w samej naturze i z dobrej wolnej woli. Tego nie mógł zrobić człowiek, bo właśnie wszedł w złe użycie swej wolności.

Musiałby stanąć przeciwko temu wszystkiemu, czym sam siebie niejako uczynił w grzechu i przez grzech. Takiej mocy jednak by wziąć na siebie to, co przeciwne i zwrócić się przeciwko sobie, czyli być gotowym na śmierć /skutek grzechu), człowiek jednak w sobie nie miał i sam z siebie jej nie ma. To może tylko Bóg, który jest tak dalece czystą miłością, że ze względu na kochanego zwraca się niejako przeciwko samemu sobie.

 
2. Miłość gotowa na śmierć

 

Jezus przychodzi n świat by w przyjętej przez siebie naturze ludzkiej tę miłość przeżyć i nam ją zostawić jako swój dar i swoją tajemnicę. W Jego śmierci na krzyżu dokonuje się owo zwrócenie się Boga przeciwko samemu sobie, poprzez które On ofiarowuje siebie, aby podnieść człowieka i go zbawić — jest to miłość w swej najbardziej radykalnej formie.

Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus wiedział, że wszystko tak dalece się stało, że już dzieliły Go tylko chwile od wydania Go w ręce ludzi, by zrobili z Nim to, co zechcą. Będzie to właśnie dla Niego czas przeżywania w Jego ludzkim ciele owej bezgranicznej Bożej miłości. Wtedy więc mówi o otoczeniu Go chwałą – stanie się to w Jego śmierci, gdy na sobie spełni właśnie to zwrócenie się Boga przeciwko sobie na rzecz człowieka. Wtedy też daje swoim – tak przez siebie umiłowanym uczniom przykazanie wzajemnej miłości, by mogli być rozpoznawani jako uczniowie Jezusa.
3.Miłość wzajemna uczniów – owocem miłości Bożej

Jest to miłość wzajemna jako owoc i skutek daru Jezusa, a nie miłość wzajemna, jaką ludzie, nawet najbardziej doskonali, mogliby w sobie wzbudzić. Jest to miłość, która jest owocem i darem miłości Boga spełnionej w Chrystusie Jezusie.

Kiedykolwiek więc mówimy o tej wzajemnej miłości uczniów, nigdy nie powinniśmy widzieć i stawiać na pierwszym planie aspektu wzajemności. Nie jest to bowiem miłość, która rodzi się ze wzajemności, lecz jest to miłość ze swej natury jednostronna, która potrafi kochać bezinteresownie aż do tego stopnia, że wydaje się na śmierć (por. Rz 5,1-11) i może zwracać się przeciwko sobie. Wzajemność zaś powstaje u uczniów, którzy poznawszy jak zostali umiłowani przez Jezusa, w tę miłość uwierzą (że jest ona prawdą) i ją przyjmą, jako bazę i wyznacznik własnego życia.

Ilustrację, konkretne zobrazowanie wielu aspektów tej miłości uczniów Jezusa daje św. Paweł w hymnie 1Kor 13. Tej miłości nie można zrealizować opierając się na wzajemności. Ona może się spełniać tylko w tych, którzy w imię Jezusa i Jego mocą poznają cenę i owoc śmierci Jezusa (zob. 2Kor 5,14-21).                                                                                                      Pozdrawiam w poranek sabatowy... janusz f.  :) 

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #12 dnia: 18 12 2010 o 10:18:40 am »
Niebo jest tam gdzie jest przynajmniej dwoje,których łączy Duch Chrystusa.Piekło to wieczna samotnośc.Boga spotkac możemy jedynie w drugim człowieku.Podobnie jest ze słuchaniem/czytaniem/Bożego Słowa.Jest Ono przeznaczone do wspólnotowego czytania/poznawania/.Nigdy w pojedynkę/samotnie/.Widzę,że nadal masz problem sabatowy/Dekalogu,Prawa/.

Szczerze mówiąc nic nie widzisz. Haggai miał co innego na myśli, to raz. Dwa wypisujesz same głupoty. Słowo Boże to chleb dla każdego z nas z osobna. Każdy ma swoją drogę, swój etap i Pan wkłada w każdego odpowiednie wersety do aktualnego wzrostu lub sytuacji w jego życiu. Mówię tu o ludziach chodzących w Duchu, nie w ciele. Oczywiście też postawi czasem na drodze naszej osoby, przez które przemawia.


Cytat: cytuj
proszę nie zabijaj nas Biblią.

Mów za tych, co nie chodzą w Duchu. Słowo nigdy, przenigdy nie zabije tych, co chodzą w Duchu. Przeciwnie, coraz więcej się pragnie Bożego chleba. To co czytam od Haggai, jest dla mnie radością. Zwłaszcza jestem mile zaskoczony wątkiem, gdzie porusza, że możemy nie grzeszyć. Myślałem, że bardzo niewielu to dostaje od Pana. Teraz już wiem, że dostają to wszyscy, którzy chodzą w Duchu. Można nie grzeszyć, ale nie dyskutuję z ludzmi na ten temat, gdyż wpierw ludzie muszą to dostać od Ducha Św. i automatycznie także wzrost wiary w tym zakresie. Inaczej nie ma sensu o tym rozmawiać mając w sobie dwa różne duchy.

Powiedz mi Januszu, czy czułeś kiedykolwiek, jak Twój duch, ludzki duch je chleb? Tak dosłownie je? Tak jak cielesny człowiek je chleb materialny, tak samo duch człowieczy je chleb duchowy. Oznaką tego jest to, że nie można dosłownie oderwać wzroku od Pisma. Pożerasz je. Cała Prawda jest otwarta przed Tobą i "wcinasz" Słowo całymi kęsami. I czujesz, że Słowo jest Życiem. Łykasz życie. Boga żywego. Dlatego Słowo się przyjmuje, nie interpretuje.

Słowo jest żywym pokarmem, po to zostało natchnione Duchem, abyśmy my poddali się Duchowi. Jak chcecie interpretować Słowo? Do tej pory nie mogę tego pojąć.

Wczoraj dostałem obraz, smutny obraz. Są tu na forum osoby, które nie chodzą w Duchu, trzymają się swoich nauk. Zwiedzenie duchowe.

Januszu, tu zaglądają również osoby, które uczą się dopiero. Wielka jest odpowiedzialność za głoszenie niewłaściwych rzeczy. Zadam pytanie. Czy to co piszesz, Pan kładzie Tobie na serce, czy to Twoja własna inicjatywa? Jest ogromna różnica pomiędzy chodzącym w Duchu i szukaniu oblicza Pana, a chodzącym w ciele i szukaniu Prawdy. Najpierw się szuka oblicza Pana, On pozwala się znaleźć i TYLKO On wprowadza w Prawdę. Ale najpierw trzeba przyjść do Niego i poddać się mu.

Do tych, co czytają forum, mam jedną radę. Jeśli chcecie znaleźć Boga, zbliżyć się do Niego, czytajcie Słowo i uczcie się PODDAWAĆ Duchowi Św. Bądźcie prowadzeni przez Ducha, nie przez ludzkie nauki!!!

Duchowy będzie tylko ten, co pozwoli się prowadzić Duchowi na drodze wzrostu. Bóg tylko za pośrednictwem Ducha wprowadzi w Prawdę. Innej drogi nie ma! Nie szukajcie Boga na forum, są tu różne nauki i po prostu lipa. Siedzę na forum, czytam, ale nie przyjmuję tego, co niezgodne ze Słowem. Duch Św. sam mi pokazuje, co jest zwiedzeniem i pokazał mi, kto chodzi w Nim, a kto nie. To przemilczę.

Nie wszyscy pojmują tak prostą prawdę, jaką jest, że Prawdę wkłada tylko Bóg, z jego łaski poznaje się tajemnice Boże. Podstawy Ewangeli może poznać każdy, nawet cielesny, bo przesłanie Biblii nie jest trudne do rozszyfrowania. Natomiast głębsze znaczenie, już potrzebne do prawdziwego wzrostu, to tylko w Duchu można to dostać/ zobaczyć. Wtedy rozpoczyna się najwspanialsza przygoda w życiu. Już w nowym. Nie staramy się być miłością, a nią już jesteśmy. Dla innych. Światłem w ciemności.

Kiedyś odeszłem z forum i zrobię to ponownie. Nie widzę sensu budowania czegoś własnymi naukami. Wiem jakie będą odpowiedzi, na krytykę jestem przygotowany. Zresztą ona mnie nie dotknie, jestem wdzięczny Bogu, że pokazał mi Prawdę.

W streszczeniu... nie szukałem Prawdy, a Boga. Dopiero, jak dał się poznać, On wprowadził mnie w Prawdę. Taka jest kolejność rzeczy. Wielu robi zupełnie inaczej. Co jest ważniejsze? Prawda czy Bóg? Przecież bez Boga nie ma Prawdy. Kiedy piszę, że mamy patrzeć na Jezusa i szukać go ze wszystkich sił, to odpowiedzią jest, że mam przestać żyć jak jakiś mnich klasztorny. Bez komentarza.

W Słowie jest wszystko, wskazówki, jak należy chodzić. Szukajmy Pana, musimy go wpierw znaleźć i stanąć przed Nim. Stanąć jako naczynie napełnione Duchem, nie sobą. Przecież On przemawia do nas za pośrednictwem Ducha. Nie przemówi do cielesnego, który nie ma w sobie Ducha.

Poczujcie, że Słowo jest ŻYWYM Bogiem, nie księgą do interpretacji.

Pozdrawiam.


Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #13 dnia: 18 12 2010 o 10:34:34 am »
Cytuj
Poczujcie, że Słowo jest ŻYWYM Bogiem, nie księgą do interpretacji.


Łoj, stary. Czy Biblia to Bóg? Jeżeli tak, nie mam więcej pytań i pozdrawiam sabatowo :-)

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Nowonarodzenie
« Odpowiedź #14 dnia: 18 12 2010 o 10:50:02 am »
Zostawiam  to dla potomności :-)

Niebo jest tam gdzie jest przynajmniej dwoje,których łączy Duch Chrystusa.Piekło to wieczna samotnośc.Boga spotkac możemy jedynie w drugim człowieku.Podobnie jest ze słuchaniem/czytaniem/Bożego Słowa.Jest Ono przeznaczone do wspólnotowego czytania/poznawania/.Nigdy w pojedynkę/samotnie/.Widzę,że nadal masz problem sabatowy/Dekalogu,Prawa/.

Szczerze mówiąc nic nie widzisz. Haggai miał co innego na myśli, to raz. Dwa wypisujesz same głupoty. Słowo Boże to chleb dla każdego z nas z osobna. Każdy ma swoją drogę, swój etap i Pan wkłada w każdego odpowiednie wersety do aktualnego wzrostu lub sytuacji w jego życiu. Mówię tu o ludziach chodzących w Duchu, nie w ciele. Oczywiście też postawi czasem na drodze naszej osoby, przez które przemawia.


Cytat: cytuj
proszę nie zabijaj nas Biblią.

Mów za tych, co nie chodzą w Duchu. Słowo nigdy, przenigdy nie zabije tych, co chodzą w Duchu. Przeciwnie, coraz więcej się pragnie Bożego chleba. To co czytam od Haggai, jest dla mnie radością. Zwłaszcza jestem mile zaskoczony wątkiem, gdzie porusza, że możemy nie grzeszyć. Myślałem, że bardzo niewielu to dostaje od Pana. Teraz już wiem, że dostają to wszyscy, którzy chodzą w Duchu. Można nie grzeszyć, ale nie dyskutuję z ludzmi na ten temat, gdyż wpierw ludzie muszą to dostać od Ducha Św. i automatycznie także wzrost wiary w tym zakresie. Inaczej nie ma sensu o tym rozmawiać mając w sobie dwa różne duchy.

Powiedz mi Januszu, czy czułeś kiedykolwiek, jak Twój duch, ludzki duch je chleb? Tak dosłownie je? Tak jak cielesny człowiek je chleb materialny, tak samo duch człowieczy je chleb duchowy. Oznaką tego jest to, że nie można dosłownie oderwać wzroku od Pisma. Pożerasz je. Cała Prawda jest otwarta przed Tobą i "wcinasz" Słowo całymi kęsami. I czujesz, że Słowo jest Życiem. Łykasz życie. Boga żywego. Dlatego Słowo się przyjmuje, nie interpretuje.

Słowo jest żywym pokarmem, po to zostało natchnione Duchem, abyśmy my poddali się Duchowi. Jak chcecie interpretować Słowo? Do tej pory nie mogę tego pojąć.

Wczoraj dostałem obraz, smutny obraz. Są tu na forum osoby, które nie chodzą w Duchu, trzymają się swoich nauk. Zwiedzenie duchowe.

Januszu, tu zaglądają również osoby, które uczą się dopiero. Wielka jest odpowiedzialność za głoszenie niewłaściwych rzeczy. Zadam pytanie. Czy to co piszesz, Pan kładzie Tobie na serce, czy to Twoja własna inicjatywa? Jest ogromna różnica pomiędzy chodzącym w Duchu i szukaniu oblicza Pana, a chodzącym w ciele i szukaniu Prawdy. Najpierw się szuka oblicza Pana, On pozwala się znaleźć i TYLKO On wprowadza w Prawdę. Ale najpierw trzeba przyjść do Niego i poddać się mu.

Do tych, co czytają forum, mam jedną radę. Jeśli chcecie znaleźć Boga, zbliżyć się do Niego, czytajcie Słowo i uczcie się PODDAWAĆ Duchowi Św. Bądźcie prowadzeni przez Ducha, nie przez ludzkie nauki!!!

Duchowy będzie tylko ten, co pozwoli się prowadzić Duchowi na drodze wzrostu. Bóg tylko za pośrednictwem Ducha wprowadzi w Prawdę. Innej drogi nie ma! Nie szukajcie Boga na forum, są tu różne nauki i po prostu lipa. Siedzę na forum, czytam, ale nie przyjmuję tego, co niezgodne ze Słowem. Duch Św. sam mi pokazuje, co jest zwiedzeniem i pokazał mi, kto chodzi w Nim, a kto nie. To przemilczę.

Nie wszyscy pojmują tak prostą prawdę, jaką jest, że Prawdę wkłada tylko Bóg, z jego łaski poznaje się tajemnice Boże. Podstawy Ewangeli może poznać każdy, nawet cielesny, bo przesłanie Biblii nie jest trudne do rozszyfrowania. Natomiast głębsze znaczenie, już potrzebne do prawdziwego wzrostu, to tylko w Duchu można to dostać/ zobaczyć. Wtedy rozpoczyna się najwspanialsza przygoda w życiu. Już w nowym. Nie staramy się być miłością, a nią już jesteśmy. Dla innych. Światłem w ciemności.

Kiedyś odeszłem z forum i zrobię to ponownie. Nie widzę sensu budowania czegoś własnymi naukami. Wiem jakie będą odpowiedzi, na krytykę jestem przygotowany. Zresztą ona mnie nie dotknie, jestem wdzięczny Bogu, że pokazał mi Prawdę.

W streszczeniu... nie szukałem Prawdy, a Boga. Dopiero, jak dał się poznać, On wprowadził mnie w Prawdę. Taka jest kolejność rzeczy. Wielu robi zupełnie inaczej. Co jest ważniejsze? Prawda czy Bóg? Przecież bez Boga nie ma Prawdy. Kiedy piszę, że mamy patrzeć na Jezusa i szukać go ze wszystkich sił, to odpowiedzią jest, że mam przestać żyć jak jakiś mnich klasztorny. Bez komentarza.

W Słowie jest wszystko, wskazówki, jak należy chodzić. Szukajmy Pana, musimy go wpierw znaleźć i stanąć przed Nim. Stanąć jako naczynie napełnione Duchem, nie sobą. Przecież On przemawia do nas za pośrednictwem Ducha. Nie przemówi do cielesnego, który nie ma w sobie Ducha.

Poczujcie, że Słowo jest ŻYWYM Bogiem, nie księgą do interpretacji.

Pozdrawiam.