Autor Wątek: Nauczania, kazania, wykłady - posłuchaj  (Przeczytany 4117 razy)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php
« Odpowiedź #60 dnia: 15 10 2011 o 15:34:13 pm »
Pan Bóg gwarantem przymierza
Gwarantem dopełnienia przymierza jest Pan Bóg. Dlaczego Pan Bóg zawiera przymierze? Bo chce dać człowiekowi pewność. Pan Bóg wiąże się z człowiekiem do tego stopnia, że daje siebie, daje swojego Syna jako gwarantującego dopełnienie przymierza. Człowiek, nawet jeśli na początku nie dowierza, jeśli się śmieje, w pewnym momencie zaczyna rozumieć, że to błąd i nawraca się, zaczyna rozumieć, że to jest dla niego ratunek.
Chrześcijaństwo jest wspaniałe, jeśli człowiek da się w nie w pełni i całkowicie wprowadzić. Jeśli będzie tylko połowicznie, to przez całe życie będzie miał problemy. Jest to stawka większa niż życie, bo chodzi tu o życie każdego z nas indywidualnie, ale także we wspólnocie. Mój sposób myślenia, działania odbija się na życiu innych, na życiu wspólnoty. Wierzący Bogu Abraham, który poznał wierność Boga wyrażoną i spełnioną w przymierzu, stał się błogosławieństwem dla narodów ziemi. To zostało dane Abrahamowi od początku jako obietnica Boga i z tym szedł, ucząc się wierności Boga. Możemy powiedzieć, że w naszym chrześcijańskim życiu chodzi o to, abym któregoś dnia świadomie powiedział w Kościele, w zgromadzeniu (niekoniecznie chodzi o publiczne wyznanie, lecz o świadomość przynależności do wspólnoty kościelnej): “Dam się przez znaki związać z Panem Bogiem, żeby On przeprowadził w moim życiu to, co chce”. Bóg potrafi przeprowadzić to, co chce. Nawet, jeśli się pomylę, a uznam tę swoją pomyłkę i wrócę – On wszystko przeprowadzi.
Pan Bóg dopełnił przymierza w Jezusie Chrystusie. My jedynie odpowiadamy, czynimy siebie gotowymi, by w nie wejść. Nie muszę wszystkiego wiedzieć do końca, ale ważne jest, że jestem gotowy, by odpowiadać Bogu. To jest rozwiązanie dla naszych wątpliwości: swoją pewność opieramy na wierności Boga.
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php                                      janusz f. :)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Nauczania, kazania, wykłady - posłuchaj
« Odpowiedź #61 dnia: 15 10 2011 o 15:45:08 pm »
Cytuj
Chrześcijaństwo jest wspaniałe, jeśli człowiek da się w nie w pełni i całkowicie wprowadzić. Jeśli będzie tylko połowicznie, to przez całe życie będzie miał problemy. Jest to stawka większa niż życie, bo chodzi tu o życie każdego z nas indywidualnie, ale także we wspólnocie.
Koinonia to tez wspólnota bo tam gdzie dwóch albo trzech spotyka się w imię Chrystusa tam jest Jego Duch.                        :)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php
« Odpowiedź #62 dnia: 16 10 2011 o 15:05:48 pm »
NIEWOLA I WYZWOLENIE – EXODUS I PASCHA
Podejmiemy teraz kolejny bardzo ważny temat w historii zbawienia. Wiąże się on z jednym z podstawowych wydarzeń w tej historii, mianowicie z wyjściem Izraela z niewoli egipskiej. Będziemy tu mówić o wydarzeniu paschalnym. Stało się ono punktem odniesienia dla innych wydarzeń historii ludu wybranego, całej historii zbawienia i znalazło swój kulminacyjny punkt w wydarzeniu Paschy Jezusa, czyli Jego śmierci i zmartwychwstania. To wydarzenie stało się też fundamentem wszystkiego, co spełnia się w życiu poszczególnych wierzących w Jezusa Chrystusa i tworzących Kościół, czyli Ciało Jezusa Chrystusa. Pacha (wyjście z niewoli egipskiej) była i pozostaje wydarzeniem-typem, czyli figurą i zapowiedzią tego, co później stało się w Jezusie Chrystusie i co dzieje się w Kościele. Każde wydarzenie zbawcze, jakie miało miejsce w historii zbawienia, było i jest jakimś odbiciem wydarzenia paschalnego i zawsze pozostaje w odniesieniu do niego.
Podstawowy charakter Paschy i zasadnicza jej rola wyraża się już przez sam fakt, że jest ona wydarzeniem leżącym u podstaw ukonstytuowania się narodu wybranego, wyzwolonego z niewoli egipskiej. Jest to wprost wydarzenie konstytuujące i konstytutywne w historii tego ludu. To wydarzenie było dziełem Boga, skutkiem Jego interwencji, w której uderzył ciemiężyciela ludu i wyzwolił lud, czyniąc go swoim ludem. Odtąd Bóg przedstawia się jako Ten, który wywiódł swój lud z niewoli egipskiej, z domu niewoli (zob. Wj 20,1nn).
Pascha żydowska, spełniona za czasów Mojżesza, to cudowne wyprowadzenie Izraelitów z niewoli egipskiej i przeprowadzenie ich przez Morze Czerwone. Wyrażała ona w jakiś sposób całą logikę relacji Boga z Jego wybranym ludem, ludem Starego Przymierza. Celebrowana później corocznie przez wiernych Izraelitów jako obrzęd święty, nie tylko wspominała dokonane w przeszłości wydarzenia, ale je przywoływała i czyniła obecnymi w ich życiu. Jednocześnie zapowiadała i wyznaczała dynamikę wydarzenia zbawczego mającego się dokonać w historii Wcielonego Słowa – Jezusa Chrystusa. Kościół zrodził się i rodzi z tajemnicy paschalnej Jezusa Chrystusa.
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php                  janusz f. :)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php
« Odpowiedź #63 dnia: 17 10 2011 o 17:55:13 pm »
I. Wyjście z niewoli – interwencja Boga
Niewola egipska
Jeśli chcemy bliżej przyjrzeć się temu, czym były i są niewola i wyzwolenie w kontekście Paschy żydowskiej, będziemy musieli najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego Izraelici znaleźli się w niewoli egipskiej, a ostatecznie – dlaczego człowiek jest w niewoli?
Jak to się stało, że potomkowie Abrahama, ród Jakuba znaleźli się w niewoli? Stało się to w konsekwencji tego, że synowie Jakuba sprzedali Józefa, swego brata, bo nie mogli znieść, że był on człowiekiem kochanym, że czuł się kochany i mówił o tym (zob. Rdz 37,2-11). Imię Józef oznacza dodany. Józef więc jest więc kimś, kto do synów Jakuba nie pasuje, jest inny, „dodany”. Bracia nie mogli znieść tej jego inności. Sprzedali go kupcom udającym się do Egiptu (zob. Rdz 37,12-36). W Egipcie Józef jednak – wbrew intencjom braci – nie pozostał niewolnikiem, lecz stał się człowiekiem zamożnym, liczącym się na dworze faraona (zob. Rdz 39 – 41). Później Józef okazał się dla swoich braci wybawieniem, ocalił im życie, gdy przyszli do Egiptu, by szukać ratunku przed zagładą spowodowaną głodem (zob. Rdz 42 – 45). W rezultacie tych wydarzeń synowie Jakuba, wraz ze swym ojcem, sprowadzili się do Egiptu i tam się osiedlili (zob. Rdz 46). Jednak ten Egipt, w którym uzyskali ratunek, stał się jednocześnie dla nich pułapką; okazał się miejscem fałszywego ratunku. Opowiada o tym Księga Wyjścia (zob. Wj 1,8-22).
W tym kontekście historycznym Pan Bóg przygotowuje wielkie wydarzenie – paschę. Pascha jest właśnie tą konieczną interwencją Boga, żeby mogło dokonać się wyprowadzenie z niewoli  i wejście do Ziemi Obiecanej. Jest to przejście z niewoli, a więc miejsca, gdzie wolność życia Bożego w człowieku jest ograniczona czy wprost stłamszona, do wolności. Ziemia Obiecana, to miejsce, do którego człowiek wchodzi tylko dzięki prowadzeniu przez Boga; miejsce, w którym – niezależnie od okoliczności – może doświadczyć całkowitego polegania na Bogu, w życiodajnej zależności od Niego (zob. Pwt 6,1-25; 10,12-22; 30,1-20; Iz 55,1-13; Rz 2,17-29; Ga 6,15; Mt 5,38-48; Rz 12,9-21; 13,8-14).
                    http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php                        janusz f. :)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php
« Odpowiedź #64 dnia: 21 10 2011 o 05:07:03 am »
Mojżesz
Przypomnijmy pokrótce niektóre fakty związane z wyjściem Izraela z Egiptu. Bracia Józefa przychodzą i zamieszkują w ziemi egipskiej. Izrael zaczyna się rozrastać i powstają pierwsze konflikty z Egipcjanami. Z czasem miejsce ucieczki staje się miejscem niewoli. Izraelici muszą budować miasta, wypalać cegły i tak służyć Egipcjanom. Ale im bardziej ten lud jest uciskany, tym bardziej się rozrasta. Dlatego nakazano im, aby zabijali nowo urodzonych chłopców. Jedna z matek, chcąc uchronić swego syna Mojżesza przed śmiercią, chowa go w koszu i rzuca do Nilu. Kosz wyławia córka faraona i zabiera chłopca ze sobą. Mojżesz dorasta na dworze jej ojca; staje się przybranym synem córki faraona, ale ma świadomość, że jest Izraelczykiem (zob. Wj 2,1-10). I gdy pewnego dnia widzi, że Egipcjanin krzywdzi jego rodaka, zabija krzywdziciela i ukrywa go w piasku. Gdy następnego dnia widzi kłócących się Hebrajczyków, próbuje ich rozdzielić. Jednakże okazuje się, że oni wiedzą o zabójstwie Egipcjanina i grożą ujawnieniem tego przed faraonem. Wtedy Mojżesz, bojąc się kary ze strony faraona, ucieka z Egiptu (zob. Wj 2,11-22).
Widzimy jak Mojżesz na własną rękę chciał przyjść z pomocą swemu ludowi, ale nie umiał tego zrobić. Ucieka więc do innego kraju, gdzie przeżywa swoje nawrócenie. Tam bierze sobie żonę, tam również przeżywa to szczególne spotkanie z Bogiem, który ukazuje mu się w postaci płonącego krzewu i przemawia do niego (zob. Wj 3,1-6). Następnie Bóg wyrażając to, że dosyć napatrzył się na cierpienia swego ludu w Egipcie, daje Mojżeszowi misję wyprowadzenia tego ludu z niewoli egipskiej: Idź, oto posyłam cię do faraona, i wyprowadź mój lud, Izraelitów, z Egiptu. Mojżesz się opiera, ale Bóg mówi: Ja będę z tobą… JESTEM, KTÓRY JESTEM. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was, posłał mnie do was Jestem, który jestem … (zob. Wj 3,10-15).
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php                               :)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php
« Odpowiedź #65 dnia: 22 10 2011 o 14:16:28 pm »
Plagi
Tak rozpoczyna się cała historia wyjścia Izraela z Egiptu. Mojżesz idzie do faraona i z pomocą Boga dokonuje pewnych cudów, sprowadza na Egipt plagi. Mojżesz prosi, by faraon wypuścił Izraelitów przynajmniej na święto, żeby mogli złożyć Bogu ofiarę na pustyni, faraon jednak daje ludowi jeszcze trudniejsze warunki pracy i nie wypuszcza ich –pomimo dotykających Egipt plag. Sytuacja Izraelitów staje się więc jeszcze trudniejsza, w wyniku czego narzekają oni na Mojżesza (zob. Wj 3,16 – 6,1). Plagi, którymi został dotknięty Egipt, były różnorodne (zob. 7,8 – 10,29). Dopiero jednak ostatnia z nich, śmierć pierworodnych, skłoniła faraona do wypuszczenia Izraelitów. Bóg powiedział wtedy do Mojżesza: Tej nocy faraon was wypuści. Co więcej, wyrzuci was. Tej nocy umrze wszystko pierworodne od zwierząt, aż do ludzi. Tylko w te domy, których drzwi będą pomazane krwią, anioł śmierci nie wejdzie (sparafrazowane streszczenie Wj 11,1-10).
Te wszystkie plagi i krew to znaki i symbole, które ukazują, że potrzeba ofiary, krwi kogoś, kto niewolników (człowieka-niewolnika) wykupi z niewoli. I rzeczywiście tak się dzieje.
Tej nocy, kiedy umierają wszyscy pierworodni w Egipcie, faraon nakazuje, by Izraelici opuścili jego kraj jak najszybciej. Cały naród wychodzi w pośpiechu, zabierając z sobą niezakwaszony chleb i wychodzi na pustynię, w kierunku morza (zob. Wj 12,29-42; 13,17-22).
                   http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php                             :)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php
« Odpowiedź #66 dnia: 23 10 2011 o 08:43:51 am »
Pogoń faraona i śmierć w wodach morza
Kiedy wyszli z Egiptu, faraon wysyła za nimi wojska. Mojżesz staje na brzegu morza, a za plecami ma wojsko faraona. To jest obraz sytuacji bez wyjścia (zob. Wj 14,5-14). Dla chrześcijanina to jest bardzo ważne: doświadczyć sytuacji, z której, jak mi się wydaje, nie ma wyjścia. Wtedy Mojżesz modli się do Boga i sprawia, że wody się rozstępują i Izraelici przechodzą suchą nogą przez Morze Czerwone. Faraon z wojskiem idzie za nimi, ale kiedy wchodzą w morze, ono zakrywa ich swoimi falami i giną (zob. Wj 14,15-31).
Ten epizod jest dla Izraela wydarzeniem fundamentalnym. Sytuacja wydawała się nie mieć wyjścia: wróg stoi za plecami i nie ma jak przed nim uciec. Ale naród idzie za Mojżeszem, który już raz był „uratowany z wody” (zob. Wj 2,10; por. Iz 63,11), który już przeszedł takie doświadczenie, teraz w posłuszeństwie Bogu wszedł w wodę będącą znakiem śmierci i dlatego przeszedł. Natomiast ciemiężyciele, szli za Izraelitami, na polecenie faraona – dlatego zginęli.
Pascha – jak powiedzieliśmy – oznacza przejście, uderzenie. To nie jest przejście w znaczeniu przechadzki, to nie jest nawet przejście przez kładkę nad wielkim wąwozem czy rzeką. Jest to doświadczenie przemiany sytuacji, przemiany osób, doświadczenie umierania i odzyskiwania życia. To jest gwałtowna interwencja, wtargnięcie, przerwanie, gwałt, wskutek czego rodzi się nowy porządek, nowa logika życia. I faktycznie zostają pogrzebani w odmętach otchłani faraon i jego wojska, koń i jeździec – jak to zostało wyrażone w pieśni Mojżesza i Miriam (Wj 15,21).
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php                    :)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php
« Odpowiedź #67 dnia: 25 10 2011 o 17:15:35 pm »
II. Znaczenie obrazu niewoli egipskiej i faraona
Na historię Wyjścia trzeba spojrzeć w szerszym kontekście całej historii zbawienia oraz trzeba stawić pytanie o jej sens. Niewola egipska bowiem wyobraża niewolę człowieka, która spowodowana została odrzuceniem miłości Boga i szukaniem życia na własną rękę, sięgnięciem po własne poznanie dobra i zła – tak uczynili bracia Józefa, wypełniając to, co miało swoje korzenie w grzechu pierworodnym, co przejawiło się także w zabójstwie Abla (zob. Rdz 3,1-7; 4,3-15). W konsekwencji prowadzi to do przyjmowania logiki zabezpieczenia siebie, oddzielenia się od drugiego człowieka (Rdz 3,7-13.21-24) i szukania schronienia w Egipcie (także przy pomocy Boga), jak to jasno widać na przykładzie braci Józefa, szczególnie w czasie klęski głodu.
Egipt w Biblii
Egipt w Biblii – oprócz tego, że jest pojęciem geograficznym, krajem, gdzie przebywali potomkowie Abrahama, Izaaka i Jakuba – ma także znaczenie metaforyczne, symboliczne. Wyobraża miejsce, które wydaje się człowiekowi ratunkiem – dokąd człowiek ucieka, by ratować swoje życie i gdzie mimo woli, prędzej czy później, popada w zależności, w niewolę.
To, co symbolicznie wyraża szukanie schronienia w Egipcie – a wynika z przekonania, że jesteśmy panami naszego życia, że musimy się sami o nie zatroszczyć, bo nie znamy nikogo, kto by nam to życie dawał – jest skutkiem grzechu pierworodnego, który nosimy w sobie od urodzenia. Obrazowo mówiąc – służymy egipskiemu faraonowi, czyli temu, co my sami pod wpływem wielu tylko ludzkich czynników, a także pod dyktando złego ducha (zwodziciela, diabła), wytwarzamy jako obraz naszego szczęścia, bezpieczeństwa, dobrobytu itp., czyli ostatecznie służymy samym sobie.
Faraon, będąc figurą (znakiem) i wyrazem tego zniewolenia, wyobraża to wszystko, co człowiek wiąże z projekcją własnego szczęścia i ze stawianymi sobie celami, według własnego poznania dobra i zła. Za takimi postawami stoi – według definicji św. Pawła – „stary człowiek” (zob. Rz 6,6; Ef 4,22; Kol 3,9). To on zmusza człowieka do określonego sposobu życia, to znaczy życia dla siebie (zob. Wj 1; 5; Iz 30,1-7; Rz 2,17-28; 6,1-14; Ef 2,1-5). Interwencja Boga ma na celu wyzwolenie człowieka z niewoli. Bóg musi uderzyć w „zamysły” faraona, czyli „starego człowieka”, by go pogrążyć w śmierci i wydobyć „nowego człowieka”, żyjącego w wolności, w mocy życia nie dla siebie (zob. Wj 14,15 – 15,21; Iz 10,20-26; Jr 46; Ez 30; Ef 2,15; 4,24; Kol 3,10).
Ucieczkę do Egiptu przeżył również Pan Jezus. Z powodu niebezpieczeństwa, które Mu groziło ze strony Heroda, na polecenie Anioła, dla ratowania siebie, uciekł do Egiptu. Jest to jeden z bardzo wymownych wyrazów tego, jak dalece Jezus podzielił nasz ludzki los, naszą historię ucieczek. On tego nie potrzebował, ale przeżył to dla nas. Przeżył drogę niewolnika, by otworzyć przed nami drogę wolności synowskiej. Słowa odnoszące się najpierw do Izraela: gdy był jeszcze dzieckiem, miłowałem go – mówi Pan – i wezwałem mego syna z Egiptu (Oz 11,1), znalazły swoje pełne urzeczywistnienie w Jezusie: Z Egiptu wezwałem Syna mego (Mt 2,15), i mają zastosowanie do każdego wierzącego. Jezus przeżył historię człowieka tak dalece, że nawet doświadczył tej ucieczki do Egiptu. Oczywiście ja też w moim życiu mogę wiele razy uciekać do Egiptu, ale muszę wiedzieć, że potrzebuję, abym został wezwany z Egiptu jako syn, jako wolny.
Symbolika faraona
Powiedzieliśmy, że faraon to inaczej „stary człowiek” w nas, moje „ja” – moja wizja życia, przekonanie, że znam dobro i zło, i że wiem, jak powinno być. Narzucam sobie tę moją wizję mego życia i jestem gotów robić wszystko, żebym był szczęśliwy. I jakoś się w tym odnajduję. Te moje zabiegi w pewnej mierze zabezpieczają moje życie, ale w gruncie rzeczy okazuje się, że to mnie zniewala i powoduje cierpienie. Pan Bóg chce mnie z tego wyprowadzić. Nie chodzi tu tylko o wyprowadzenie materialne – przeniesienie z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Chodzi o pokonanie „wewnętrznego faraona”. Chodzi o wyprowadzenie mnie z życia w moim Egipcie, czyli wyprowadzenie z życia dla siebie, z życia w lęku o siebie itp. Człowiek, który nie zna Boga, absolutyzuje siebie i ratując swoje życie, wpada w zależność od siebie lub od drugiego człowieka.
Symbolem tej zależności jest faraon, twój faraon, twoje JA. On stoi nad tobą i codziennie mówi ci, kim ty jesteś czy kim ty masz być i dyktuje ci, w jaki sposób masz układać relacje z innymi. Ostatecznie wszystko kręci się wokół ciebie. Inni są dobrzy, jeśli tobie odpowiadają, a jeśli ci nie odpowiadają, to ich usuwasz z kręgu twoich zainteresowań. Jesteś niewolnikiem siebie. Ten faraon, czyli „stary człowiek” staje się dla ciebie kimś, kto niszczy twoje życie – niby ratuje, ale tak naprawdę niszczy. I nie ma tutaj żadnego kompromisu; do pewnego czasu możesz się z nim dogadywać, ale to nie jest żadne rozwiązanie. Dlatego Pan Bóg przychodzi, żeby z tym faraonem się rozprawić, żeby go zatopić w odmętach Morza Czerwonego. Najpierw próbuje otworzyć ci oczy przez doświadczenia, plagi, plagi egipskie. Ostatecznie zaś władza tego faraona kończy się, gdy zostaje dotknięte życie, moc posiadania i przekazywani życia, co było widoczne w śmierci pierworodnych. Wtedy otwierając się oczy, chociaż nie zawsze do końca skutecznie.
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php                           :)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php
« Odpowiedź #68 dnia: 26 10 2011 o 17:16:06 pm »
Symbolika faraona
Powiedzieliśmy, że faraon to inaczej „stary człowiek” w nas, moje „ja” – moja wizja życia, przekonanie, że znam dobro i zło, i że wiem, jak powinno być. Narzucam sobie tę moją wizję mego życia i jestem gotów robić wszystko, żebym był szczęśliwy. I jakoś się w tym odnajduję. Te moje zabiegi w pewnej mierze zabezpieczają moje życie, ale w gruncie rzeczy okazuje się, że to mnie zniewala i powoduje cierpienie. Pan Bóg chce mnie z tego wyprowadzić. Nie chodzi tu tylko o wyprowadzenie materialne – przeniesienie z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Chodzi o pokonanie „wewnętrznego faraona”. Chodzi o wyprowadzenie mnie z życia w moim Egipcie, czyli wyprowadzenie z życia dla siebie, z życia w lęku o siebie itp. Człowiek, który nie zna Boga, absolutyzuje siebie i ratując swoje życie, wpada w zależność od siebie lub od drugiego człowieka.
Symbolem tej zależności jest faraon, twój faraon, twoje JA. On stoi nad tobą i codziennie mówi ci, kim ty jesteś czy kim ty masz być i dyktuje ci, w jaki sposób masz układać relacje z innymi. Ostatecznie wszystko kręci się wokół ciebie. Inni są dobrzy, jeśli tobie odpowiadają, a jeśli ci nie odpowiadają, to ich usuwasz z kręgu twoich zainteresowań. Jesteś niewolnikiem siebie. Ten faraon, czyli „stary człowiek” staje się dla ciebie kimś, kto niszczy twoje życie – niby ratuje, ale tak naprawdę niszczy. I nie ma tutaj żadnego kompromisu; do pewnego czasu możesz się z nim dogadywać, ale to nie jest żadne rozwiązanie. Dlatego Pan Bóg przychodzi, żeby z tym faraonem się rozprawić, żeby go zatopić w odmętach Morza Czerwonego. Najpierw próbuje otworzyć ci oczy przez doświadczenia, plagi, plagi egipskie. Ostatecznie zaś władza tego faraona kończy się, gdy zostaje dotknięte życie, moc posiadania i przekazywani życia, co było widoczne w śmierci pierworodnych. Wtedy otwierając się oczy, chociaż nie zawsze do końca skutecznie.
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php                 :)

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Nauczania, kazania, wykłady - posłuchaj
« Odpowiedź #69 dnia: 27 10 2011 o 09:06:11 am »
Symbolika faraona. Powiedzieliśmy, że faraon to inaczej „stary człowiek” w nas, moje „ja” – moja wizja życia, przekonanie, że znam dobro i zło, i że wiem, jak powinno być.

Podoba mi się ta metafora. Czyż Biblia nie jest przebogatą, bezdenną skrzynią, z której bez końca możemy wyciągać nieprzebrane skarby? ...pod warunkiem, że nie zasklepimy się wyłącznie w suchej dosłowności...

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php
« Odpowiedź #70 dnia: 27 10 2011 o 15:48:28 pm »
Zdjęcie hańby Egiptu
Wizja własnego szczęścia i tego, jacy powinniśmy być, jacy powinni być ludzie wokół nas, mimo że jakoś prosperująca i wiele obiecująca, bardzo łatwo staje się de facto naszą niewolą – naszą hańbą Egiptu. Jest jakby założeniem każdemu z nas na głowę kaptura z niewielkimi otworami na oczy, który zawęża nasze pole widzenia. Oczywiście, ktoś może powiedzieć: „Mnie jest w tym dobrze!”. Izraelici po wyjściu z Egiptu, gdy znaleźli się na pustyni, także mówili, że w Egipcie było im dobrze – mieli cebulę, chleb i garnki pełne mięsa (zob. Wj 16,3; 17,2). Kiedy byli w Egipcie, pracowali jako niewolnicy i byli uciskani. Wtedy narzekali i wołali o ratunek. Gdy zaś Mojżesz ich wyprowadził z Egiptu na pustynię, gdzie nie było drogi, gdzie nie było co jeść i pić i gdzie trzeba było zawierzyć Bogu, który miał w stosunku do nich swój plan – plan wyzwolenia ich od nich samych – tęsknili za niewolą, za tym kapturem, pod którym co prawda było im ciężko, ale wiedzieli, jakie były reguły gry w ich życiu pod faraonem. Wiedzieli, kto jest panem, kto zabezpieczał ich życie – ostatecznie według ich przyziemnych upodobań i pożądań (zob. Wj 15, 22-25; 16,2-3; 17,1-7; por. Lb 20,1-13; 21,4-9 itp.)
My też wyobrażamy sobie, że to, co sami w życiu zaplanujemy, wybierzemy, zbudujemy, da nam szczęście, że będzie nam w tym dobrze. Po części nam się to udaje. Ale też przeżywamy rozczarowania, gdy się okazuje, że tak pieczołowicie konstruowane szczęście okazało się kolejną niewolą. Może się to stać w małżeństwie, gdy nie spotkamy się w pełni z drugim człowiekiem, gdy mąż i żona żyją „zakapturzeni”, każde pod swoim kloszem, a spotykają się tylko wtedy, kiedy im jest wygodnie, i nie wchodzą do końca w tę jedność życia ze sobą w Jezusie Chrystusie, nie wychodzą bowiem każdy ze swojej wizji własnego szczęścia, nie spotykają się ze sobą tak naprawdę i dogłębnie. Wiadomo, że w takiej wspólnocie, w takim małżeństwie nie będzie nigdy możliwe przeżycie pełnego szczęścia i spotkania z Bogiem. Nie będzie tam doświadczenia wolności i komunii.
Wyprowadzenie z Egiptu jest symbolem tego, że ty musisz być wyrwany z siebie, z twojej wizji twojego życia. To oznacza właśnie pascha. Na tym polega pascha, to spełniło się w Jezusie Chrystusie. To staje się w chrzcie świętym. Godzisz się na to, żeby umrzeć dla siebie, żeby został zniszczony „stary człowiek”, faraon, który stale ci dyktuje warunki, który potem niszczy twoje relacje z drugim człowiekiem.
Izraelici przez 40 lat wędrowali po pustyni, a wiele epizodów, które miały miejsce w tym czasie, wiele przeżytych przez nich doświadczeń ukazuje, że do Ziemi Obiecanej może wejść tylko nowy człowiek, „nowe potomstwo” (zob. Lb 14,31; Pwt 1,39; Ps 95,10; Ez 13,9; 20,38; Hbr 3,10-19; 4,3-11). W momencie wejścia do Ziemi Obiecanej dokonało się zdjęcie hańby, jaką było służenie obcym Bogom, jak to czytamy w Księdze Jozuego: Dziś zrzuciłem z was hańbę egipską (Joz 5,9). Wyjście z niewoli i pascha to zwleczenie starego człowieka a przyobleczenie nowego. O tym często mówi św. Paweł (zob. Rz 6,3-23; 7,14; 8,14-23; Ga 2,4; 5,1 itp.). Problem wolności i niewoli tkwi w samym człowieku.
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php              :)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php
« Odpowiedź #71 dnia: 28 10 2011 o 15:53:32 pm »
III. Ziemia obiecana – dar nowego serca
Do Ziemi Obiecanej wchodzi człowiek nowy. Często mamy mylne pojęcie na temat tego, czym jest przebywanie w Ziemi Obiecanej. Czasem nam się wydaje, że istotny jest sam fakt dostania się tam, wejścia, znalezienia się w niej, a nie myślimy o konieczności przemiany nas samych. Problem nie sprowadza się do przeniesienia się z jednego miejsca na drugie, z ziemi do nieba, lecz chodzi o nasze nawrócenie. Dopóki mamy problemy ze sobą i niesiemy je w sobie, niewiele pomoże zmiana miejsca, otaczających nas osób itp. Nieraz wyobrażamy sobie, że gdybyśmy żyli w innych warunkach, to nie popełnilibyśmy pewnych grzechów. Być może pewnych nie, ale popełnilibyśmy wiele innych. Dopóki wobec tych problemów nie staniemy twarzą w twarz ze świadomością Bożego miłosierdzia, to – że się tak wyrażę – nawet gdybyśmy byli w niebie, to byśmy nadal grzeszyli. Oczywiście nie będzie to możliwe, bo właśnie na tym polega sprawiedliwość Boża, że nie dopuści – dla naszego dobra – by ktoś nienawrócony znalazł się w niebie. Nienawróceni nie czulibyśmy się tam dobrze.
Do Ziemi Obiecanej może wejść nowy człowiek. To znaczy taki człowiek, który w doświadczeniu pustyni nauczył się żyć z miłości Ojca. Trwanie w tej miłości stanowi o jego życiowej relacji do Ojca i uzdalnia go do tego, żeby w swoich decyzjach i postawach był synem. Dzięki przeżytemu doświadczeniu zwleczenia starego człowieka i przyobleczenia nowego zaistniała w człowieku-chrześcijaninie nowa natura (zob. Kol 3,3-17; Ef 4,20-24). To, co kiedyś wydawało się odległe czy niewykonalne – mamy na myśli głównie to, co wiąże się z jednością z drugim człowiekiem i przeżywaniem wszystkich wydarzeń w duchu pojednania – staje się nie tylko czymś możliwym, ale wprost potrzebnym czy nawet koniecznym. Chrześcijanin odkrywa swoje życie jako pro¬ces własnej przemiany i nawrócenia. Możemy przywołać słowa z Księgi Powtórzonego Prawa o możliwości zachowania przykazań Boga w Ziemi Obiecanej przez człowieka o obrzezanym sercu, mianowicie: rzeczywistość ta (to słowo) nie jest daleko od niego, nie jest poza jego zasięgiem, jest obok niego (zob. Pwt 9,4n; 30,12n). List do Rzymian, cytując te słowa, odniesie je do człowieka wiary (zob. Rz 10,5-21).
Do Ziemi Obiecanej wchodzi się dzięki poznaniu darmowości, poprzez przyjmowanie mentalności i natury syna Bożego, dziecka Bożego (zob. Ef 2,1-22). Jest to związane z odkrywaniem i akceptowaniem swojej grzeszności, swojej niewoli, różnego rodzaju egiptów, ucieczek. Oczywiście to nie jest równoznaczne z godzeniem się na grzeszenie. Św. Paweł mówi bardzo jasno: tam gdzie objawiła się wielkość grzechu, jeszcze bardziej objawiła się łaska (por. Rz 5,20). Ta darmowość nie oznacza, że możemy grzeszyć. Św. Paweł całkowicie odrzuca tego rodzaju myślenie jako absurdalne (zob. Rz 6,1-2; zob. także rozdz. 6 i 7). Kto pojął, że grzech jest złem i że szukanie celu życia na własną rękę poza Bogiem jest czymś złym dla niego i dla tych, którzy są obok niego, ten nie będzie więcej grzeszył. Będzie natomiast szukał pomocy, aby być właściwie prowadzonym, będzie dostrzegał, że potrzebuje prowadzenia, będzie uciekał się do posłuszeństwa, to znaczy prosił starszych w wierze, by być prowadzonym (zob. Hbr 13,7-9), żeby nie zboczyć z właściwej drogi. Odkrycie tych prawd i świadome ich przeżywanie ustanawia zupełnie nowy sposób przeżywania relacji w Kościele.                                       http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php                            :)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php
« Odpowiedź #72 dnia: 29 10 2011 o 02:46:01 am »
IV. Pascha i chrzest
Chrzest to nie jest nic innego jak wejście w wody śmierci Morza Czerwonego, by wyjść jako „nowy człowiek” i mieć życie wieczne. Ale czy ja chcę, żeby moje życie było takim życiem, w którym będę stale wzywany z Egiptu, by przechodzić przez doświadczenie Morza Czerwonego? To nie jest magia. Mimo że chrzest przeżywa się jeden raz, to jest jednak długi proces, którego trzeba się uczyć w sobie akceptować mentalność wyrażającą się w chrzcie. Chrzest jest bowiem zgodą na uczenie się umierania. Naturalnie to nie jest obsesja śmierci. Chrześcijanie to ludzie, którzy rozumieją, że cennym doświadczeniem w ich życiu jest umieranie, tracenie. Świat mówi: tym cennym doświadczeniem jest wiedza, piękno, zdolności, bo tym możesz „wypłynąć”, pokazać się. To prawda. Chrześcijanie tego nie negują, ale widzą również inną rzeczywistość. Jeśli ty to rozumiesz i będziesz tego uczył swoje dziecko od początku, nie oszukasz go, dasz mu właściwe wyposażenie. Nie powiesz, że najważniejsze w życiu to sukces, zysk itp. i nie będziesz tak twego dziecka prowadził. Jeśli zaś będziesz mówił tylko: w życiu ważne są studia, znajomości, ładna dziewczyna czy chłopak z dobrą posadą, zobaczysz, że w przyszłości mu to nie wystarczy.
Św. Paweł, mówiąc o chrzcie, powie: Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca (Rz 6,3-4). Na Jezusie ostatecznie dokonał się ten exodus, to wyjście. Chrzest to jest wezwanie do wyjścia z niewoli, by stać się synem Boga, aby nie żyć w oparciu o siebie, ale w oparciu o wiarę w Boga. I to, co było figurą, stało się rzeczywistością w Jezusie Chrystusie. On od tego życia nie uciekał. Chociaż szatan kusił Jezusa, On nie poszedł na kompromis ucieczki od życia i misji, jakie podjął, nie poszedł na kompromis zejścia z krzyża. Przyjął krzyż. Tym samym dokonał tej rzeczywistości paschy, tego przejścia, śmierci, zniszczenia faraona w sobie. To właśnie dokonało się w Jego ciele (zob. Kol 1,19; Ef 2,13-18). Oczywiście Jezus nie miał grzechu, nie miał „swojego faraona”, ale uczynił to dla nas, by wyjść zmartwychwstałym po drugiej stronie Morza Czerwonego. Bóg dla nas uczynił Jezusa grzechem, abyśmy stali się sprawiedliwością Bożą (zob. 2 Kor 5,21).
http://www.chrzest.siedlce.pl/katecheza.php                            :)