Taki byłem 11 czerwca 2009 o 8:04
Po co Bóg czyni nas chrześcijanami? Po co istnieje Kościół? Celem Kościoła nie jest tylko zbawianie dusz. W imię tej koncepcji prowadzono wojny święte. Bóg nie powołał Kościoła na ziemi, by cały świat stał się chrześcijański, ażeby wróciwszy na sąd, zastać ludzkość w 100% chrześcijańską. Nie o to chodzi, by wszyscy byli zbawieni w Kościele. Gdyby w istocie o to chodziło, to stan chrześcijaństwa w dwa tysiące lat po przyjściu Chrystusa prowadziłby nas do wniosku, że Jezus jest największym bankrutem świata.
W XX wieku od Jego narodzenia tylko 1/3 ludzkości jest chrześcijańska. Jest tylko pół miliarda [tu chyba błędna liczba, może ma być półtora – P.U.] chrześcijan rozmaitych wyznań, wśród których panuje chaos i zamieszanie. Bardziej uprzywilejowani są katolicy, stanowiący 700 milionów. Po bliższym przyjrzeniu się im stwierdzamy, że tylko 1/3 praktykuje, a w skali światowej jeszcze mniej. Są połacie tak zdechrystianizowane we Francji, Hiszpanii, Włoszech, że praktykuje tam niecałe 1%, co w sumie daje 10% w skali światowej. Biorąc zaś pod uwagę zgodność praktyki z życiem, nasuwają się dodatkowo rozmaite wątpliwości, bo w wielu przypadkach grają tu rolę jedynie względy prestiżowe, rodzinne, tradycja…
Na co dzień wielu chrześcijan żyje wartościami nie mającymi nic wspólnego z chrześcijaństwem. Mało jest naprawdę zaangażowanych chrześcijan, może 1%. Wobec tej statystyki Jezus jest naprawdę największym „bankrutem”. W dwa tysiące lat po Jego przyjściu Kościół zupełnie nie spełnił swego zadania. Byłoby to prawdą, gdyby rzeczywiście Kościół był dla zbawienia wszystkich.
Bóg niczego nie ma w nienawiści z tego, co stworzył. Wszystko jednakowo kocha. U Niego nie ma względu na osobę (por. Łk 20,21). Kocha wszystko, każdego szuka i wszystkich pragnie nawrócić. Co więcej, nie wszyscy należący do Kościoła mogą mieć pewność zbawienia. Nikt nie ma z góry zapewnionego nieba. Św. Augustyn powiedział: „Bóg ma wśród pogan bardzo wielu utajonych wyznawców, a wśród chrześcijan wielu ukrytych pogan”. W świetle tego zdania nie można twierdzić, że poza Kościołem nie ma zbawienia. Jest zbawienie dla tego, kto w sposób niezawiniony znalazł się poza Kościołem. Na szczęście celem Kościoła nie jest włączenie całego świata w jego instytucjonalne ramy. O misji Kościoła mówi sam Jezus: „Wy jesteście solą dla ziemi… Wy jesteście światłem świata” (Mt 5,13–14). Stąd płynie zupełnie inne spojrzenie. Załóżmy, że mały liczebnie Kościół będzie bardzo mocnym światłem, rozproszy wtedy mrok w ogromnym zasięgu. A w garnku rozmaitych potraw wystarczy mała ilość soli, by utrzymać ich smak. To jest misja Kościoła, który ma być światłem i solą…
Bóg wiedział, że cała ludzkość jest w wielkiej ciemności i postawił gdzieś wysoko mocne światło, które jak latarnia morska ma ukazywać drogę. Taką funkcję ma spełniać Kościół wobec świata. Kościół jest w służbie świata. Bycie chrześcijaninem nie oznacza przywileju, lecz powierzoną przez Boga bardzo odpowiedzialną służbę wobec pogrążonego w mroku dezorientacji świata dawanie orientacji, prawdziwych wartości, sensu i celu życia. Świat ustanawia sobie prawa uznające za wartość to, co nią nie jest; dlatego w nim nie ma miejsca dla słabych. Świat, odszedłszy od Boga, stracił orientację.
Kościół jest także solą. Cały świat przez grzechy jakby utracił smak, sens swego istnienia. Bez soli nie dadzą się jeść potrawy. Wystarczy jej odrobina, by wszystkiemu przywrócić smak. Sól nie może być sama dla siebie. Ma się rozpuścić. Inaczej jej smak nie przejdzie w to, co ma być posolone. To jest misja Kościoła.
Bóg powiedział, że do końca świata będzie taka sytuacja, że część ludzkości będzie pogrążona w mroku, a dla niej będzie wystawiony maszt ze światła. Bóg powiedział, że w rozmaite rzeczy musi pójść sól i właśnie misję soli powierzył chrześcijanom, by nie zepsuło się wszystko. I dlatego ważne jest, żeby światłość była naprawdę światłem, a sól solą; żeby w świecie nie było pół— czy ćwierćchrześcijan, lecz by w swoim środowisku byli rzeczywiście jak światło i sól, żeby byli uczniami Jezusa, w których jest to samo życie i treść, co w Panu. ………pozdrawiam Was janusz