Cyprysie, ja nie traktuję Biblii poważnie. Jak pisałem wielokrotnie, to historia Izraela przepleciona z mitami i legendami. Często zresztą zapożyczonymi od starszych kultur – Sumeru, Babilonii i Egiptu. Ta kwestia jest bezdyskusyjna, jako że Izraelici dopiero w XI w. p.n.e. zaczęli spisywać swoje księgi po hebrajsku i aramejsku. Do tego czasu funkcjonował u nich jedynie przekaz ustny, który – jak wiadomo – przypomina kulę śniegową toczoną w czasie odwilży. Zapisy Sumerów i Egipcjan starsze są od tych hebrajskich o ponad 2000 lat. A geograficzne sąsiedztwo dodatkowo potwierdza to, co napisałem o zapożyczeniach i kompilacji. Gdy uświadomisz sobie, że Grecy naprawdę oddawali cześć Zeusowi, że wierzyli w teogamiczne pochodzenie i nieziemskie dokonania Heraklesa, oczywistym stanie się dla Ciebie, że Jakub nie mógł pokonać w walce Jahwe, że opowieści o Samsonie mają co najwyżej taką samą wartość jak te, które mówią o Achillesie. Podobnie rzecz przedstawia się z Nowym Testamentem. Bez wątpienia Jezus istniał. Na pewno posiadał charyzmę i aspiracje do wypełnienia swojej misji. Ale już te wszystkie opowieści o jego cudownych narodzinach, przemianie wody w wino, rozmnażanie chleba i ryb to legenda. Abyś to zrozumiał, omówię to na nowszym przykładzie. Gdy Stanisław ze Szczepanowa został zabity z rozkazu Śmiałego, zrobił się szum. Jednak nie był to szum mistyczny, lecz obyczajowy. Anonim zwany Gallem biskupa krakowskiego nazywał zdrajcą, ganiąc przy tym króla za okrutną karę. Dopiero po latach Wincenty z Kielczy i Wincenty Kadłubek dorobili legendę o cudownym zrośnięciu się jego członków, cudach wszelakich itd. Tutaj rzecz wyglądała podobnie.
Nie wiem, czy jest wolna wola, czy jej nie ma. W każdym razie Biblia mówi raz, że jest, innym znowu razem, że jej nie ma. To sprzeczność. I jak nie próbowałbyś tego tłumaczyć, to tak właśnie jest. W Biblii widzę jedynie słabość ludzką. To nie jest słowo Boga. No i nie wmawiaj mi, że mordowanie dzieci i zwierząt jest „męską konsekwencją”. Za takie rzeczy nawet my, ludzie, dajemy krzesło elektryczne. To niedorzeczne, aby przyklejać takie sprawki Bogu. Owszem – my, ludzie, bardzo często takie rzeczy robimy. Tłumaczymy się z tego głupio, na Boga często zwalając. To samo zrobili Izraelici w Biblii.
A skąd wniosek, że jestem przesiąknięty pomysłami Danikena? To nieprawda. Owszem – to ciekawostka, która niekiedy wydaje się być prawdopodobna. Ale żebym traktował ją poważnie, być nie może!
I jeszcze w sprawie wolnej woli w Biblii. Faraon bezsprzecznie jej nie miał, gdy Mojżesz wyprowadzał Izraelitów z Egiptu. Nie miał jej także Jonasz, gdy postanowił nie płynąć do Niniwy. Nie miał i Judasz, bo bez niego nie byłoby zbawienia, w które wierzą chrześcijanie.
Jak pisałem, nie uważam, by człowiek był grzeszny. A już grzech pierworodny to najwyższy absurd