Co więcej Jezus Chrystus jest naszą Paschą a to znaczy,że pojawienie się Jezusa Chrystusa w moim życiu jest końcem świata/jest śmiercią/mojego "ja"/starego człowieka.
Januszu, te słowa napisałeś w kontekście duchowości? Czyli pozostawienie starej natury/ świata i przejście do nowej natury/ zapieczętowanym być poprzez namaszczenie Duchem Św.?
Te wersety, co podał Cyprys, według mnie, są ponownym przyjściem Jezusa. Tym razem nie po to, aby służyć, a po to, aby posprzątać, oddzielić pszenicę od plewów.
Mateusza 13,30
(...)A w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw kąkol i powiążcie go w snopki na spalenie, a pszenicę zwieźcie do mojej stodoły.Jezus Chrystus jest moją Paschą bo to On pierwszy wchodzi w moja śmierc i daje mi moc do zmartwychwstania. Paschą w moim życiu jest przechodzenie z naturalnej religijności do wiary dojrzałej.
Tak, w tym wszystkim chodzi o wyjście poza swoje ramy myśleniowe i rozumowe, pozostawienie swojej drogi, a wejście na drogę Bożą, gdzie są myśli i rozumowanie Boga. Wiara dojrzała to życie bez tradycji ludzkiej, bez zasad katalogu, który został wypełniony przez Jezusa. Żaden człowiek nie jest w stanie wypełnić katalogu/ 10 przykazań, przynajmniej w tych czasach.
Życie bez religijności, to całkowite zawierzenie sie Jezusowi, w Nim mamy dosłowne odpuszczenie z grzechów przez zbawczą moc doskonałej, świętej i niepokonanej krwi Jezusa. Nie ma tam czczenia soboty, czy też niedzieli, Jezus wiele razy pytał faryzeuszów, czy nie pomogli by w szabat człowiekowi, albo zwierzęciu, gdyby mieli kłopoty? Jeśli ktoś mi mówi, że w niedzielę się nie robi pewnych rzeczy, to wiem, że jest religijny.
Cała sztuka polega na tym, aby każdego dnia chodzić drogami Bożymi, nie cielesnymi/własnymi. Nie możemy patrzeć na Biblię przez pryzmat całości w sensie Starego Testamentu i Nowego. W Starym Testamencie panowało Prawo/Dekalog. Tam Bóg nakazywał ludziom przestrzeganie Prawa, jak widzieliśmy, tylko nieliczni byli w stanie go przestrzegać. Udało się tym, co mieli STAŁĄ RELACJĘ z Bogiem. Całkowite zawierzenie się Bogu. Myślę, że wtedy możliwe to było, gdyż nie było technologii medialnej, komputerów, pornografii, kusych sukienek i dekoltów. Teraz o to o wiele, wiele trudniej.
I się cieszę, że Jezus przyszedł wypełnić za nas Prawo/Katalog. Ale... żeby wypełniło się wszystko w Jezusie w przypadku każdego z nas, musimy umrzeć starym człowiekiem, musi umrzeć w nas religijność. Dopiero wtedy następuje faktyczne wypełnienie się Katalogu w Jezusie, nie wcześniej. Co to znaczy, że nie wcześniej? Dopóki jesteśmy cieleśni, nie jesteśmy jeszcze zanurzeni w pełną śmierć, gdzie wraz z cielesnością umiera nasze myślenie dążące do przestrzegania Prawa/ 10 przykazań. Dopiero jak to umrze, narodzimy się na nowo w Jezusie, całkowicie wolni bez umysłu wciśniętego w ramy tych 10 przykazań, czy też czczenie soboty i niedzieli. W nowym człowieku 10 przykazań jest zamienione w MIŁOŚĆ - czyli w dwóch przykazaniach - z całego serca miej relację z Bogiem, z całego serca kochaj bliżniego jak siebie samego.
Nie wiem, dlaczego niektórzy interesują się końcem świata, datą zakończenia, sposobem zakończenia itd. Jezus mówi, że tylko Ojciec wie o tym. Skoro Ojciec nie powiedział o tym Synowi, więc czemu sądzicie, że człowiek będzie miał tu poznanie? Doskonały Syn, bez grzechu, Święty, Światłość, Prawda, uwielbiany przez Boga i Ojca nie wie o tym, więc czemu niektórzy z Was mieliby mieć poznanie tu? Pomyśleliście o tym?
Trochę pokory kochani. Takie dyskucje to bicie piany, z której rodzi się jeden owoc.... piana.
Propo tych wersetów z Księgi Daniela, zauważcie na końcu, że sam Daniel nie rozumiał tych czasów i zadał pytanie o wyjaśnienie. Co mu odpowiedział chyba anioł? Idź Danielu..
ps:
Nie możemy patrzeć na Biblię przez pryzmat całości w sensie Starego Testamentu i Nowego.
Mam na myśli, że nie możemy czytając Nowy Testament patrzeć na Stary, jakby mieszać i łączyć. Gdyż Prawo/religijność (w Starym Testamencie) wypełniło się w Jezusie, aby narodził się człowiek Chrystusowy/ dojrzała wiara/ wolność/miłość bezinteresowna (w Nowym Testamencie).