Kiedyś mój dom odwiedził człowiek z Biblią w ręku - była pisana greką, więc bliższa źródłom. Człowiek ten chciał na siłę przekazać nam treści, cytując w oryginale, potem tłumacząc na polski, wreszcie irytując się, że słabo pojmujemy, z rozmachem zamknął księgę i wyszedł. Pozostało po nim puste echo jego mądrych słów, do których jeszcze wówczas nie byłem gotowy ...i niechęć do Biblii.
Ktoś mógłby rzec: przecież sami jesteście sobie winni, że byliście zamknięci na Słowo, którym ten człowiek przeszedł Was karmić. Czy jednak był to prawdziwy Chleb?
Nie był to prawdziwy chleb, ten człowiek sam postanowił głosić Ewangelię, bez powołania. A skąd to wiem? To proste.
(...)wreszcie irytując się, że słabo pojmujemy, z rozmachem zamknął księgę i wyszedł.(...)
Duch Boży nie ma w sobie irytacji, z moich doświadczeń wiem, że jest fantastycznie cierpliwy i wyrozumiały, no i jest miłością. Nie ma w Nim złości, ani okruszynki. Poza tym nakłania mnie do Drogi w sposób stanowczy, ale delikatny i ciepły. Ten człowiek nie był pod wpływem Ducha Bożego. Poza tym Bóg nie przychodzi do ludzi nachalnie. Doskonale wie, co z tego wyniknie.
(...)...i niechęć do Biblii.
Niestety, zbyt często nasza wiara wyraża się w żonglowaniu wersetami tak, by dostosować je do konkretnej sytuacji lub podeprzeć własne przekonania autorytetem Pisma.
To nie jest wiara. To człowieczy egoizm, własna pycha i przekonanie o mądrości, że zna się tajemnice Boże. Wiara, to słuchanie Słowa, zaufanie Mu i pełna akceptacja. Wiara, to wiara. Wierzysz i idziesz za Nim. Iśc za Nim, to słuchać Go, zrezygnować z własnej woli.
Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej skłaniam się ku temu, że daną Księgę należy odczytywać w kontekście CAŁEGO Pisma
Po prostu czytać. I wykonywać Jego Słowo (praktykować). Objawienie w sercu następuje po naśladowaniu Jezusa w odpowiednim czasie. I tak pomału Biblia odkrywa swoje znaczenie przed tym, który naśladuje Jezusa.
Tylko przed tym, który NAŚLADUJE, a nie tylko czyta. Czytać i wykonywać Jego Słowo. Nic więcej. Coraz bardziej mnie zdumiewa, jak wielkie kłopoty mają ludzie z interpretacją Pisma. Niekończące się dyskucje. Wybaczcie szczerość, nie będzie to dla mnie nigdy zrozumiałe. Wiara to tak prosta rzecz pod słońcem, naprawdę jest to banalnie proste.
(...)ale mam poczucie, że często nieświadomie zniekształcamy Słowo, odzierając je z pierwotnego znaczenia i wtłaczając w nie własne idee i przekonania.
A ja myślę, że raczej... albo świadomie, albo jeśli nieświadomie, to raczej ze zniecierpliwienia. Głupiec zawsze będzie się śpieszył. Mądry czeka i słucha. Pisma sie nie czyta oczyma, jak książkę. Pismo się słucha sercem. Czytając Pismo wyobrażam sobie, że tym Pismem jest Jezus. I On do mnie przemawia, a ja go słucham. A potem pozostaje wykonanie Jego Słowa. To jest bardzo proste.