Autor Wątek: Kiedy nawet ziarno bywa trucizną...  (Przeczytany 1051 razy)

AdamS

  • Gość
Kiedy nawet ziarno bywa trucizną...
« dnia: 5 07 2010 o 18:04:45 pm »
Jest taki ciekawy werset z listu do Koryntian - św. Paweł pisze:
Mleko wam dałem, a nie pokarm stały, boście byli niemocni; zresztą i nadal nie jesteście mocni. (1 Kor 3,2)

Jak często zapominamy o dostosowaniu pokarmu do etapu wzrastania. Czasem to może wywołać takie niestrawności, że człowiek z wielkim niesmakiem odchodzi od stołu, a nosząc w sobie zniechęcenie już prędko po ten pokarm nie sięgnie...

Można snuć dalej te obrazowe odniesienia do ludzkiej duszy w kategoriach żywego organizmu. Dusza nie tylko może nie spożytkować podanego pokarmu, ale czasem może go wręcz przetworzyć na truciznę - tak jak chory na celiakię obraca przeciwko sobie nawet czyste ziarno chleba. Podobnie bywało z Ewangelią, która - podana w zły sposób - stawała się wartością, dla której ludzie sięgali po broń, mordując się w imię wiary.

Kiedy wartościowe składniki pokarmu organizm próbuje PO SWOJEMU włączyć we własny metabolizm, poprawiając niejako Stwórcę i kształtując odrębną naturę fizjologii, prędzej czy później obraca się to przeciwko niemu. Przenosząc to na płaszczyznę ducha, widzimy deformację wartości, które przybierają postać karykatury: wolność staje się chaosem, miłość pożądaniem, wiara - ideologią, nadzieja - lekkomyślnością...

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp: Kiedy nawet ziarno bywa trucizną...
« Odpowiedź #1 dnia: 5 07 2010 o 18:47:42 pm »
...to nie wina pokarmu lecz choroby.Jesteśmy wszyscy bez wyjątku śmiertelnie chorzy.Umieramy wbrew własnej woli.Współczesny człowiek uparcie jak szalony szuka eliksiru na życie.Nie chce umierac bo nie wierzy w wiecznośc...Adamie,Ewangelia jest tym eliksirem/lekarstwem/ na życie.Jezus Chrystus to nowe życie dla każdego z nas.Jest On dostępny za darmo.To prawda,że skonsumowac/połknąc/ Chrystusa to dla grzesznika nic przyjemnego.Nie jest On lukrowaną landrynką,lecz prawdziwym pokarmem.Nie jest jak miód i mleko lecz smakuje krzyżem.Jest prawdziwy/gorzki/ bo uśmierca kłamstwo w nas.Jezus Chrystus jest prawdziwym pokarmem a każdy kto Go spożywa chocby i umarł życ będzie...Jesteśmy karykaturą Chrystusa gdy uciekamy od tego co gorzkie,co nieprzyjemne,co kosztuje,co zabija.To prawda,wolnośc bez Chrystusa to chaos,miłośc bez Chrystusa to pożądanie,wiara bez Chrystusa to ideologia a nadzieja bez Chrystusa to lekkomyślnośc.Nie ważne na jakim jesteśmy etapie wiary,mądrośc krzyża to pokarm/jedyne lekarstwo/ dla każdego grzesznika nie zależnie od poziomu jego wiary.Może dawka mniejsza ale Chrystus ten sam...Pozdrawiam...janusz f.

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Kiedy nawet ziarno bywa trucizną...
« Odpowiedź #2 dnia: 22 07 2010 o 17:28:14 pm »

 A ja nie mogłem, bracia, przemawiać do was jako do ludzi duchowych, lecz jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie. Mleko wam dałem, a nie pokarm stały, boście byli niemocni; zresztą i nadal nie jesteście mocni. Ciągle przecież jeszcze jesteście cieleśni. Jeżeli bowiem jest między wami zawiść i niezgoda, to czyż nie jesteście cieleśni i nie postępujecie tylko po ludzku? Skoro jeden mówi: Ja jestem Pawła, a drugi: Ja jestem Apollosa, to czyż nie postępujecie tylko po ludzku?( 1 Koryntian 3.1-4 BT )

Nie wolno wyrywać wersetów z kontekstu  . Warto zobaczyć inne miejsca Słowa Bożego traktujące ten temat .
jak niedawno narodzone niemowlęta pragnijcie duchowego, niesfałszowanego mleka, abyście dzięki niemu wzrastali ku zbawieniu -( 2 list Piotra 2,2 BT )

...ze względu na czas powinniście być nauczycielami, sami potrzebujecie kogoś, kto by was pouczył o pierwszych prawdach słów Bożych, i mleka wam potrzeba, a nie stałego pokarmu.(Hebrajczyków  5,12 BT )

Proponuję korzystać z przekładu Warszawskiego , są tam zawarte przynajmniej odnośniki do innych miejsc . Wówczas to przesłanie będzie jasne i nie będziesz pisał takich rzeczy   „ ...Jest taki ciekawy werset...' , oraz cały późniejszy wywód .
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

AdamS

  • Gość
Odp: Kiedy nawet ziarno bywa trucizną...
« Odpowiedź #3 dnia: 22 07 2010 o 21:32:59 pm »
Proponuję korzystać z przekładu Warszawskiego , są tam zawarte przynajmniej odnośniki do innych miejsc . Wówczas to przesłanie będzie jasne i nie będziesz pisał takich rzeczy   „ ...Jest taki ciekawy werset...' , oraz cały późniejszy wywód .

Poczułem pewną uszczypliwość w tej wypowiedzi - być może zasłużoną, bo czułem, że ta refleksja może nie być właściwie zrozumiana. Wiem, że słowa Biblii należy ze sobą wiązać, a jednak pozostaję przy myśli, że każde słowo winno mieć odpowiedni czas i odpowiednią formę przekazu, dostosowaną do sytuacji i duchowego rozwoju człowieka, z którym rozmawiam.

Kiedyś mój dom odwiedził człowiek z Biblią w ręku - była pisana greką, więc bliższa źródłom. Człowiek ten chciał na siłę przekazać nam treści, cytując w oryginale, potem tłumacząc na polski, wreszcie irytując się, że słabo pojmujemy, z rozmachem zamknął księgę i wyszedł. Pozostało po nim puste echo jego mądrych słów, do których jeszcze wówczas nie byłem gotowy ...i niechęć do Biblii.

Ktoś mógłby rzec: przecież sami jesteście sobie winni, że byliście zamknięci na Słowo, którym ten człowiek przeszedł Was karmić. Czy jednak był to prawdziwy Chleb? Czy w przedstawionej sytuacji nie czujesz pewnego dysonansu? Czym według Ciebie jest ewangelizacja? Zasypaniem kogoś cytatami z Pisma?...

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Kiedy nawet ziarno bywa trucizną...
« Odpowiedź #4 dnia: 23 07 2010 o 06:10:06 am »
Cytuj
Nie wolno wyrywać wersetów z kontekstu

Pełna zgoda, tylko co uznajemy za kontekst? Inne fragmenty traktujące o tym samym? Wersety poprzedzające i następujące po danym ciekawym wersecie (nie wiem, co złego jest w tym określeniu)? Rozdział? Księgę? Całe Pismo Święte?
Niestety, zbyt często nasza wiara wyraża się w żonglowaniu wersetami tak, by dostosować je do konkretnej sytuacji lub podeprzeć własne przekonania autorytetem Pisma.
Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej skłaniam się ku temu, że daną Księgę należy odczytywać w kontekście CAŁEGO Pisma; a nawet więcej: w kontekście tego, co wiemy o okolicznościach powstania, rozwoju, sytuacji społeczno-politycznej, w jakim ona krystalizowała się z tradycji ustnej. Wyrywając fragmenty z kontekstu grozi nam zniekształcanie przekazu Biblii i kształtowanie go tak, by odpowiadał naszym wyobrażeniom. Moim zdaniem to nieuczciwe wymagać od autorów Ksiąg spisywanych w czasach przednaukowych matematycznej precyzji czy 100% wierności historycznej.
Przepraszam za lekki off-topic, ale mam poczucie, że często nieświadomie zniekształcamy Słowo, odzierając je z pierwotnego znaczenia i wtłaczając w nie własne idee i przekonania.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Kiedy nawet ziarno bywa trucizną...
« Odpowiedź #5 dnia: 24 07 2010 o 09:55:35 am »
Kiedyś mój dom odwiedził człowiek z Biblią w ręku - była pisana greką, więc bliższa źródłom. Człowiek ten chciał na siłę przekazać nam treści, cytując w oryginale, potem tłumacząc na polski, wreszcie irytując się, że słabo pojmujemy, z rozmachem zamknął księgę i wyszedł. Pozostało po nim puste echo jego mądrych słów, do których jeszcze wówczas nie byłem gotowy ...i niechęć do Biblii.

Ktoś mógłby rzec: przecież sami jesteście sobie winni, że byliście zamknięci na Słowo, którym ten człowiek przeszedł Was karmić. Czy jednak był to prawdziwy Chleb?

Nie był to prawdziwy chleb, ten człowiek sam postanowił głosić Ewangelię, bez powołania. A skąd to wiem? To proste.

Cytat: Adam
(...)wreszcie irytując się, że słabo pojmujemy, z rozmachem zamknął księgę i wyszedł.(...)

Duch Boży nie ma w sobie irytacji, z moich doświadczeń wiem, że jest fantastycznie cierpliwy i wyrozumiały, no i jest miłością. Nie ma w Nim złości, ani okruszynki. Poza tym nakłania mnie do Drogi w sposób stanowczy, ale delikatny i ciepły. Ten człowiek nie był pod wpływem Ducha Bożego. Poza tym Bóg nie przychodzi do ludzi nachalnie. Doskonale wie, co z tego wyniknie.

Cytat: Adam
(...)...i niechęć do Biblii.




Niestety, zbyt często nasza wiara wyraża się w żonglowaniu wersetami tak, by dostosować je do konkretnej sytuacji lub podeprzeć własne przekonania autorytetem Pisma.

To nie jest wiara. To człowieczy egoizm, własna pycha i przekonanie o mądrości, że zna się tajemnice Boże. Wiara, to słuchanie Słowa, zaufanie Mu i pełna akceptacja. Wiara, to wiara. Wierzysz i idziesz za Nim. Iśc za Nim, to słuchać Go, zrezygnować z własnej woli.

Cytat: Krzysztof
Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej skłaniam się ku temu, że daną Księgę należy odczytywać w kontekście CAŁEGO Pisma

Po prostu czytać. I wykonywać Jego Słowo (praktykować). Objawienie w sercu następuje po naśladowaniu Jezusa w odpowiednim czasie. I tak pomału Biblia odkrywa swoje znaczenie przed tym, który naśladuje Jezusa. Tylko przed tym, który NAŚLADUJE, a nie tylko czyta. Czytać i wykonywać Jego Słowo. Nic więcej. Coraz bardziej mnie zdumiewa, jak wielkie kłopoty mają ludzie z interpretacją Pisma. Niekończące się dyskucje. Wybaczcie szczerość, nie będzie to dla mnie nigdy zrozumiałe. Wiara to tak prosta rzecz pod słońcem, naprawdę jest to banalnie proste.

Cytat: Krzysztof
(...)ale mam poczucie, że często nieświadomie zniekształcamy Słowo, odzierając je z pierwotnego znaczenia i wtłaczając w nie własne idee i przekonania.

A ja myślę, że raczej... albo świadomie, albo jeśli nieświadomie, to raczej ze zniecierpliwienia. Głupiec zawsze będzie się śpieszył. Mądry czeka i słucha. Pisma sie nie czyta oczyma, jak książkę. Pismo się słucha sercem. Czytając Pismo wyobrażam sobie, że tym Pismem jest Jezus. I On do mnie przemawia, a ja go słucham. A potem pozostaje wykonanie Jego Słowa. To jest bardzo proste.
« Ostatnia zmiana: 24 07 2010 o 09:57:47 am wysłana przez rebus »

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Kiedy nawet ziarno bywa trucizną...
« Odpowiedź #6 dnia: 24 07 2010 o 10:10:28 am »
Jest taki ciekawy werset z listu do Koryntian - św. Paweł pisze:
Mleko wam dałem, a nie pokarm stały, boście byli niemocni; zresztą i nadal nie jesteście mocni. (1 Kor 3,2)

Przez przypadek trafiłem na ten werset teraz. Zgadzam się z Pawłem. Mleko jest dane tym, którzy są niemowlętami. Pokarm stały jest zarezerwowany dla dojrzałych chrześcijan. Każdy z nas będzie wiedział, kiedy mleko odstawić i stać sie mężem Bożym. Mi osobiście Duch Boży dał znać, abym przestał być niemowlęciem i czas stać się Bożym mężem. Mocnym się staje, kiedy zaczniemy słuchać Ducha Bożego, wykonywać wolę Ojca za jego pośrednictwem. Mocnym się staje oczywiście w Jezusie Chrystusie. Sami z siebie nic nie możemy, absolutnie nic. Jezus musi być Twoją głową. Ten kto to zrozumie sercem, dojrzał do tego i może odstawić mleko. Pan sam da znać. :) To się czuje w sercu.
« Ostatnia zmiana: 24 07 2010 o 10:12:39 am wysłana przez rebus »

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Kiedy nawet ziarno bywa trucizną...
« Odpowiedź #7 dnia: 14 09 2010 o 15:33:29 pm »
Adamie, przepraszam Cię za ten trochę ostry ton. Gwoli wyjaśnienia, to uważam Ciebie za kogoś kto zna już podstawy nauki o wierze w Boga i na czym polega odwracanie się od martwych uczynków. Dlatego napisałem wprost co myślę, ale też co mówi Pismo Święte.

Zamilkłeś, mam nadzieję że podyskutujemy?
Czytając ten Twój pierwszy wpis, wyłuskałem, jeszcze jedno, z czym nie bardzo mogę się zgodzić.

Cytat: AdamS
...Podobnie bywało z Ewangelią, która - podana w zły sposób - stawała się wartością, dla której ludzie sięgali po broń, mordując się w imię wiary.


Historia Kościoła świata, a zwłaszcza Europy, pokazuje iż było zgoła inaczej.
Nie chodziło o to że ewangelia podana była niewłaściwie, tylko o to że, ta ewangelia była zatruta. Mówiąc słowami Twojego wątku, ziarno Słowa Bożego zostało skażone. Wszystko się zmienia, ustroje, nastroje, nauka, i etc. ale...
bw:    Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą.
bg:    Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą.
bt:    Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą.
[ Mt 24,35 ]

Cytat: Krzysztof
Pełna zgoda, tylko co uznajemy za kontekst? Inne fragmenty traktujące o tym samym? Wersety poprzedzające i następujące po danym ciekawym wersecie (nie wiem, co złego jest w tym określeniu)? Rozdział? Księgę? Całe Pismo Święte?
Niestety, zbyt często nasza wiara wyraża się w żonglowaniu wersetami tak, by dostosować je do konkretnej sytuacji lub podeprzeć własne przekonania autorytetem Pisma.
Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej skłaniam się ku temu, że daną Księgę należy odczytywać w kontekście CAŁEGO Pisma; a nawet więcej: w kontekście tego, co wiemy o okolicznościach powstania, rozwoju, sytuacji społeczno-politycznej, w jakim ona krystalizowała się z tradycji ustnej. Wyrywając fragmenty z kontekstu grozi nam zniekształcanie przekazu Biblii i kształtowanie go tak, by odpowiadał naszym wyobrażeniom. Moim zdaniem to nieuczciwe wymagać od autorów Ksiąg spisywanych w czasach przednaukowych matematycznej precyzji czy 100% wierności historycznej.
Przepraszam za lekki off-topic, ale mam poczucie, że często nieświadomie zniekształcamy Słowo, odzierając je z pierwotnego znaczenia i wtłaczając w nie własne idee i przekonania.
                                                         Krzysztofie ! Twoje pytania co jest kontekstem są moją odpowiedzią, myślę że nie tylko moją, poczekajmy.
Uważam że „powinniśmy żonglować” wersetami, jak to określiłeś. Lecz tylko ażeby sprawdzić czy dobrze coś rozumiemy czy zdaje się nam. Absolutnie nie można wersetami próbować poprzeć sytuację lub przekonania. Nasze przekonania MUSIMY weryfikować-sprawdzać czy są zgodne ze Słowem Boga. W tym celu Musimy i powinniśmy zaglądać w różne miejsca Biblii. Gdyż tylko ona-Biblia-Pismo Święte-Słowo Boże, powinno być dla nas wzorcem.
Tak przy okazji, czy zgadzacie  się z tezą w moim ostatnim zdaniu? ???

Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Kiedy nawet ziarno bywa trucizną...
« Odpowiedź #8 dnia: 14 09 2010 o 18:24:07 pm »
Nasze przekonania MUSIMY weryfikować-sprawdzać czy są zgodne ze Słowem Boga. W tym celu Musimy i powinniśmy zaglądać w różne miejsca Biblii. Gdyż tylko ona-Biblia-Pismo Święte-Słowo Boże, powinno być dla nas wzorcem.
Tak przy okazji, czy zgadzacie  się z tezą w moim ostatnim zdaniu? ???


Z moich doświadczeń, z tego, co Pan mi pokazuje, nie powinniśmy mieć żadnych przekonań, żadnych teorii, żadnych sugestii, bo to wszystko będzie się opierało na naszych wnioskach, założeniach, będzie naszą mądroscią. Jedyne, co powinniśmy robić, to konsekwentnie wykonywać Słowo każdego dnia. Nie patrzeć na głos świata, na teorie świata, na założenia świata, a wykonywać prawo Boże i w ufności czekać na odkrycie cząstki Prawdy poprzez Jego łaskę. Tak postępuję i obecnie jestem na takim etapie, że bardzo silnie we mnie działa Duch Św., Pan mnie prowadzi, bo tylko na nim polegam i na Słowie. Zaufałem Mu szczerze i prawdziwie i staram się żyć każdego dnia cały czas zgodnie z Jego prawem. Nie mam przekonań, ani teorii, nie jest mi to potrzebne. Wystarcza mi w zupełności Pismo Św. i Duch Boży. Stał się moim przewodnikiem i pocieszycielem. Wszystkiego szukam w Nim, nigdzie indziej. Ufam mu bezgranicznie.

Myślę, że dzięki temu, ze mu zaufałem szczerze i staram się żyć zgodnie ze Słowem, takie postępowanie uratowało mnie przed galimiatiasem duchowym, jaki panuje nad światem (różne wyznania, różne teorie itd).

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 164
Odp: Kiedy nawet ziarno bywa trucizną...
« Odpowiedź #9 dnia: 14 09 2010 o 21:05:05 pm »
Rebusie, człowiek bez przekonań jest jak marionetka, albo jak chorągiewka na wietrze.
Zauważ, co o przekonaniach mówi Apostoł Paweł:
Rz.14,14 Wiem i jestem przekonany w Panu Jezusie, że nie ma niczego, co by samo w sobie było nieczyste; nieczyste
            jest jedynie dla tego, kto je za nieczyste uważa
(jest przekonany)
         22 Przekonanie jakie masz zachowaj dla siebie przed Bogiem. Szczęśliwy ten kto nie osądza samego siebie za to, co
             uważa za dobre.

         23 Lecz ten, kto ma wątpliwości, gdy je, jest potępiony, bo nie postępuje zgodnie z przekonaniem, wszystko zaś,
            co nie wypływa z przekonania, jest grzechem.

Wiem, że te wersety i ich kontekst nie dotyczy tego wątku, ale zamieściłam je celowo, by wskazać, że przekonania są ważne i konieczne.

I może jeszcze II Kor.5,14 : Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania....
 Jak widzisz Rebusie bez przekonań nie da się wierzyć, a... bez wiary zaś, nie można podobać się Bogu... (Hbr.11,6) . Jeśli wierzysz w Boga, to znaczy, że masz przekonanie, że On istnieje :)

Może znowu wielu z Was uzna to za żonglerkę wersetami, wybaczcie... ale ja swoje przekonania opieram tylko i wyłącznie na Słowie Bożym. I nie jako na literze, lecz na Duchu tego Słowa.

Nie mam przekonań, ani teorii, nie jest mi to potrzebne. Wystarcza mi w zupełności Pismo Św. i Duch Boży.

I to są właśnie Twoje Rebusie przekonania :D
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Kiedy nawet ziarno bywa trucizną...
« Odpowiedź #10 dnia: 14 09 2010 o 21:11:10 pm »
Sebastianie, Hana doskonale przed chwilą udowodniła, że nie można nie mieć przekonań. Podobnie jak nie da się nie myśleć, choć i to usiłujesz promować. Wykonywanie Słowa, o którym piszesz, zawsze jest poprzedzane czytaniem, interpretacją, a później refleksją dotyczącą samego wykonania.

Pozdrawiam!
Krzysiek

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Kiedy nawet ziarno bywa trucizną...
« Odpowiedź #11 dnia: 15 09 2010 o 17:28:07 pm »
Faktycznie, tu niewłaściwie napisałem. Te przekonania, co przedstawiła Hana, są dla mnie wiarą, pewnością. Muszę poprawić. Miałem na myśli różne teorie, którymi próbuje mnie karmić świat. No tak, przekonanie to zupełnie co innego. Nie zauważyłem. Dziękuję za uwagę.

Krzysztof, nie promuję nie myślenia. Kiedyś niewłaściwie to ująłem. Chodzi mi o odsunięcie własnej woli, aby Bóg mógł działać w nas w pewnych momentach.
« Ostatnia zmiana: 15 09 2010 o 17:56:46 pm wysłana przez rebus »

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 164
Odp: Kiedy nawet ziarno bywa trucizną...
« Odpowiedź #12 dnia: 15 09 2010 o 23:35:00 pm »
Sebastianie, drogi Bracie w Chrystusie !

W trosce o dobro Twoje i wszystkich użytkowników tego Forum
mam propozycję (możesz to potraktować jako poradę ;)), a jednocześnie prośbę:
zanim coś napiszesz na forum...
- przemyśl to,
- dobrze się zastanów, czy to jest to, co chcesz napisać,
- skonfrontuj swoje przemyślenia z Bożym Słowem - do czego już wcześniej zachęcał Cię Cyprys,
- a jak już napiszesz, przeczytaj 3 x zanim wyślesz
 
wtedy unikniesz być może wpadania we własne pułapki, a nam będzie łatwiej uchwycić Twoją myśl  :)

Z pewnością wśród odwiedzających gościnnie nasze forum, są też osoby poszukujące Boga, lecz nie znające jeszcze bliżej zasad wiary chrześcijańskiej i drogi zbawienia. Dobrze by było, gdyby to, co tutaj przeczytają, nie odstraszało ich, a raczej zachęcało do dalszych poszukiwań :D


 
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

AdamS

  • Gość
Odp: Kiedy nawet ziarno bywa trucizną...
« Odpowiedź #13 dnia: 16 09 2010 o 08:34:40 am »
Hana - myślę, że takie sugestie mogą nieco gasić zapał i spontaniczność. A ja sobie bardzo cenię autentyczność, której nie brakuje Sebastianowi. Każdy z nas popełnia błędy - nie możemy się ich panicznie bać. Przeciwnie - u Sebastiana widzę dużą otwartość w przyznawaniu się do błędów (nie każdy z nas ma tę zdolność)... Oczywiście zgadzam się, że każda wypowiedź powinna być przemyślana (ale żeby aż trzy razy?) ;)

Tak poważniej gdybym miał coś od siebie dodać, to zwróciłbym się z prośbą o większą esencjonalność wypowiedzi. Kiedy mam przed sobą niekończący się elaborat, to rzadko kiedy jestem w stanie przez niego przebrnąć (bo w pracy mam więcej takich "tasiemców", które czekają na przeczytanie) ;)

I tu dotykamy kolejnej kwestii, która nawiązuje do tematu tegoż wątku. Dzisiejszy świat mocno rozwodnił słowo, przez co straciło ono na wadze (a sama woda podana w nadmiarze może tez być trucizną) ;) Starajmy się więc, aby podane słowo miało charakter strawny dla drugiego (to zapewne dotyczy również mnie samego - może nie tyle w ilości, co w samej formie wypowiedzi).
« Ostatnia zmiana: 16 09 2010 o 08:44:46 am wysłana przez AdamS »

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp: Kiedy nawet ziarno bywa trucizną...
« Odpowiedź #14 dnia: 16 09 2010 o 18:38:15 pm »
...Adamie,słowo podane drugiemu człowiekowi nie koniecznie musi być przez niego strawione/przyjęte/.Zobacz co spotkało Jezusa Chrystusa,który do dziś jest nie do strawienia przez wielu z nas.W konfrontacji z moją rzeczywistością/codziennością/On jako Słowo jest nie do przełknięcia a i po spożyciu Go dokucza mi duchowa nie strawność.Nie sposób żywić starego człowieka chlebem z nieba i oczekiwać od niego wdzięczności...Są wśród nas tacy,którym nie szkodzi nawet zatrute słowo.Święci przełkną wszystko...Pozdrawiam... :)janusz f.