To jest to, o czym pisał Rebus, tylko ja nie zachęcam do wyłączania rozumu, lecz do poddania go Duchowi Świętemu
Haha, roześmiałem się serdecznie

Nie umiałem wcześniej tego wytłumaczyć po prostu. A to jest dokładnie to, co właśnie napisałaś. Zostawienie wszystkiego Bogu, czyli nie poleganie na własnym rozumie.

Wyłączyć rozum, faktycznie tak pisałem

nie można jego wyłączyć, chyba, że młotkiem w głowę

Co do dzieci Bożych, to Haniu jak najbadziej masz rację. Moim zamiarem było uczulenie na to, abyśmy nie rozdzielali ludzi na mniej wierzących i bardziej wierzących. Dlatego napisałem, że wszyscy są dziećmi Bożymi, bo to znacznie ułatwia otwarcie oczu duchowych na wszystkich i ich zrozumienie. Poza tym ten, kto chodzi, bądź zaczyna chodzić w pełni z Bogiem, tak naprawdę nie widzi podziałów

U mnie te podziały zanikają stopniowo. Dlatego, że ustępuję swego pola Jezusowi.
Ten werset, co podałaś, mówi o dzieciach Bożych, które za życia chodziły z Bogiem i wejdą do Królestwa. Natomiast ja mówię o pracy do wykonania za życia, aby ludzie żyjący obecnie według zasad świata (dzieci Boże cielesne) przemienili się w ludzi naśladujących Jezusa (prawdziwe dzieci Boże, z Bożą naturą, z nową szatą).
Adam dobry werset podał na zakończenie. Póki żyjemy, pozwólmy Panu działać w nas, abyśmy mieli jak największy połów dusz do zbawienia. I proszę Was, bez podziałów, albo przynajmniej bez nazw. Ja widzę w kościele katolickim ludzi chcących poznać Boga, swoją drogą, czy prawidłowo chodzą z Nim, czy nieprawidłowo. Mogę zapewnić, że w każdym kościele tak samo jest. Bo nie chodzi tu tylko o naukę Jezusa, kult maryjny itd. A przede wszystkim o to, czy jesteś gotowy na zrezygnowanie z wygód i pójscie za Jezusem na Jego zasadach (wzięcie Krzyża). A ta nauka akurat jest taka sama i w zielonoświątkowym i katolickim. Dopiero na tej drodze poznaje się Prawdę. Bóg poprzez rezygnację z siebie powie Prawdę i wyprostuje pewne odchylenia naukowe człowiecze. Jakie odchylenia? To tylko On wie. I Jemu powinniśmy to zostawić.
Czytałem historię jednej misjonarki. Po długim poście dostała 10 zasad od Boga, do któych musiała się dostosować. W książce podała pięć z nich, jedna brzmiała tak....
Zostaw twą rodzinę dla mnie. Moja mama jest katoliczką, chodziłem do niej z "moją" nauką. Z czasem zobaczyłem i zrozumiałem, że pożytku żadnego nie ma w mojej "pracy". Bo to ja czyniłem sam z siebie, poza tym była we mnie ślepota duchowa wynikająca z pychy, z dumy, i zapewnie też własna "ewangelizacja".
Obecnie w sercu nie mam żadnej przynależności do kościoła ziemskiego, nigdy nie miałem. Jednak teraz jakby te podziały zostały wymazane we mnie. Jest tylko jeden kosciół. Chrystusowy. Kto ma Chrystusa w sercu, nie wykonuje roboty sam za Pana. To bezcelowe i bezowocne. Przestańmy się kłócić, spierać, to bezcelowe. Pozwólmy Mu robić swoje w nas.