Autor Wątek: Jezus powiedział: Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.  (Przeczytany 1780 razy)

Mofet

  • Gość
Dzis tj. 10.03.10 slowo dnia mowi: Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
Mam przeogromne pragnienie podzielic sie z Wami malym doswiadczeniem wlasnie z dnia dzisiejszego.
Wczoraj bylam tak przybita, a owo przybicie trwa juz dlugo, ale wczoraj czulam kres sil i poprosilam:
"Jezu, Ty jestes radoscia. Pozwol mi odczuc Ciebie. I daj mi sily, i daj mi poznac moc Twojej radosci."
I dzis caly dzien byl swiadectwem Jego mocy. Wiecie co sie stalo? Poczulam radosc w prostych czynnnosciach, poczulam, ze moje serce nalezy do Jezusa. Opowiem o jednym wydarzeniu tylko.
Jadlam w poludnie salatke w barze. Przeszlo mi przez mysl, ze to wspaniale uczucie, moc radowac sie przecudownym smakiem skomponowanym przez kucharza, ktory pragnal aby jego salatka dawala ludziom radosc.
Moja wdziecznosc wyrazilam oczywiscie zaplata ale wiedzialam, ze slowem ofiaruje kucharzowi znacznie wiecej . Czy rozumiecie, co chce powiedziec? Wszystko jest i wszystko nalezy do Boga. Zrozumialam, ze otrzymujac, jednoczesnie oddaje i ze to jest najwspanialszy przejaw radosci plynacej z zycia. Czulam sie, jak dziecko i czerpalam radosc z duchowego bogactwa.
 

AdamS

  • Gość
Odp: Jezus powiedział: Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
« Odpowiedź #1 dnia: 11 03 2010 o 20:48:17 pm »
Mofet - tajemnica tego, o czym piszesz tkwi w tym, że z jednej strony tak bardzo przywykliśmy do oczywistości dóbr jakimi dysponujemy, a z drugiej - nauczyliśmy się wszystko przeliczać na wartości wymierne. Tymczasem człowiek tęskni za wartościami innego rodzaju. Pragnie w takich chwilach obdarowywać wdzięcznością niewymierną, która ma wymiar czysto duchowy. To wspaniałe, że przejawiać się to może nawet w tak prozaicznej sytuacji, jaką tu przedstawiłaś... Dziękuję za to świadectwo.

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Jezus powiedział: Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
« Odpowiedź #2 dnia: 20 05 2010 o 22:22:19 pm »
Jakże jesteśmy przywiązani do spraw , rzeczy ziemskich , doczesnych .
Z obfitości serca mówią usta .
Lecz także postawa-stosunek do różnych rzeczy.                                                                                                               Jak  miłowanie opowiastek, które jest charakterystyczne dla wieku dziecięcego, mocno zakorzeniło się w umysłach niedorozwiniętych świętych naszych dni
Wiara i pobożność wielu współczesnych chrześcijan stała się przeraźliwie powierzchowna.                                                                                              Serca nie zostały przeorane przez dogłębną pokutę. Nieodrodzona z Ducha Świętego dusza pożąda cielesnych wrażeń a ucho chce słuchać tego, co będzie je łechtać.

W wielu przypadkach nie ma już granicy między ewangelicznym zborem (ludzmi w tym zborze) a rzymskokatolicką parafią. I nie dlatego nie ma tej różnicy, że katolicy narodzili się na nowo, opamiętali się z grzechów, porzucili kult maryjny i nawrócili  się do biblijnej wiary w Jezusa Chrystusa.                                                        To raczej ewangeliczni chrześcijanie poziomem życia i moralnością zrównali do poziomu przeciętnego tzw. nominalnego  katolika.                                                                                                                                                                                                                      A w tej sytuacji jak najbardziej mogą razem śpiewać, tańczyć i flagować dla Pana , co ewidentnie świadczy o zawartości serca  .   
                                                                               
Następną widoczną cechą serca jest gdy  ktoś bez "podkręcania" atmosfery muzyką nie potrafi wielbić Boga, jeśli zgięcie kolan przed Panem jest dla niego zbyt niewygodne – to znaczy, że tak naprawdę nie poznał i nie umiłował Jezusa Chrystusa!
                                                                                                                                                                                                                                   Jeżeli chętnie by tańczył, a nie może z zamiłowaniem skupić się na kazaniu Słowa Bożego – to znaczy, że jest martwy duchowo , w ten sposób ujawnia się stan jego serca .                                                                                                                                                                                                                          Jest animatorem cielesności!
 
                                                                                                              Czy św. Paweł przekreślał kogokolwiek z wierzących zboru korynckiego pisząc: “Jeszcze bowiem cieleśni jesteście. Bo skoro między wami jest zazdrość i kłótnia, to czyż cieleśni nie jesteście i czy na sposób ludzki nie postępujecie?” [1Ko 3,3].
                                                                                                                                                                                                                             Oczywiście, że nie. Chciał ich raczej pobudzić do refleksji nad swoim stanem wewnętrznym i zachęcić do wzrostu duchowego.
Do tego i ja dołączam się , pisząc powyższe słowa .

 :o
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Jezus powiedział: Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
« Odpowiedź #3 dnia: 26 08 2010 o 19:30:28 pm »
Co do tytułu, gdzie jest skarb Wasz, tam będzie i serce Wasze. Wiemy, że skarbem każdego chrześcijanina jest Jezus Chrystus. Natomiast mowa o sercu, to jest dane od Boga nowe serce, jako nowe stworzenie. Tym sercem jesteśmy my. W nowym wcieleniu. Jeśli ktoś powie, musisz otworzyć serce na Boga, to źle mówi. Powinien powiedzieć...otwórz się na Boga. Bo Ty nie masz serca, jesteś nim. Nowe serce, to nowy człowiek, Twoja prawdziwa tozsamość. Bóg w starego człowieka wkłada Jego prawdziwe imię. Jego prawdziwe JA. Zabrał moje stare serce, kamienne, umarłem jako grzesznik na Krzyżu wraz z Jezusem, włożył serce mięsiste i dał mi moje prawdziwe imię, jako Sebastian - nowe stworzenie, sługa Boży. W tym momencie nie żyję dla świata, jest dla mnie obrzydliwością, to co cielesne, nie należy do mnie, jest ohydą. Nowe stworzenie odrzuca w pełnej pogardzie świat. Świat, to diabeł i demony, jego kłamstwa i oskarżenia, manipulowania. Ludzi nie przypisuje się  do świata, jak wielu to robi. Z łatwością można wpaść w pychę wchodząc w tok myślenia, on jest ze świata, a ja duchowy. I patrzy wierzący z góry na błądzącego. Tak nie wolno. Nie zapominajmy, że wszyscy są dziećmi Bożymi. Obowiązkiem prawdziwie duchowych braci i sióstr jest ratowanie błądzących. Ale nie sami z siebie czynimy, nowe stworzenie, to sługa Boży. Powinniśmy isć do Jezusa z zapytaniem, co każesz Panie, co rozkażesz Panie? To jest właściwa postawa pokornego sługi.
« Ostatnia zmiana: 26 08 2010 o 21:12:18 pm wysłana przez rebus »

AdamS

  • Gość
Odp: Jezus powiedział: Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
« Odpowiedź #4 dnia: 26 08 2010 o 20:42:29 pm »
Nie zapominajmy, że wszyscy są dziećmi Bożymi. Obowiązkiem prawdziwie duchowych braci i sióstr jest ratowanie błądzących. Ale nie sami z siebie czynimy, nowe stworzenie, to sługa Boży. Powinniśmy isć do Jezusa z zapytaniem, co każesz Panie, co rozkażesz Panie? To jest właściwa postawa pokornego sługi.

Dziękuję Ci, Sebastianie, za te słowa! Pragnę za Tobą jeszcze raz z naciskiem powtórzyć: wszyscy są dziećmi Bożymi - AMEN! Niestety w słowach Cyprysa dostrzegłem zupełnie inne przesłanie, które mnie szczerze zasmuciło...

W wielu przypadkach nie ma już granicy między ewangelicznym zborem (ludzmi w tym zborze) a rzymskokatolicką parafią. I nie dlatego nie ma tej różnicy, że katolicy narodzili się na nowo, opamiętali się z grzechów, porzucili kult maryjny i nawrócili  się do biblijnej wiary w Jezusa Chrystusa. To raczej ewangeliczni chrześcijanie poziomem życia i moralnością zrównali do poziomu przeciętnego tzw. nominalnego  katolika.  

Wypowiedź tą można by krótko streścić "chcesz być jak ten katolik? tfu!" :(  Czy w takiej postawie faktycznie jest przekonanie, że wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Ojca? W moim odczuciu przekraczamy tu niebezpieczne granice, które prowadzą prosto do sekciarstwa. Bo czym jest sekta, jak nie tworzeniem duchowych barier, które dzielą, a nie łączą? ...które innych próbują oddzielić od Boga, a nie przybliżyć? ...które własną wspólnotę wynoszą na tron, depcząc wszystkie inne zgromadzenia?...
« Ostatnia zmiana: 26 08 2010 o 20:46:40 pm wysłana przez AdamS »

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Jezus powiedział: Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
« Odpowiedź #5 dnia: 26 08 2010 o 21:11:49 pm »
Pan stawia mi różnych ludzi na drodze z wiadomościami od Niego. U Boga nie ma czegoś takiego... katolika nie poślę, bo (zepsuty). Oooo, tego zielonoświatkowca poślę, jaki on idealny. Nie!!! Jeśli ktoś tak myśli, nie odrzucił tego, co cielesne, czyli pycha, duma i ambicja.

Dziś miałem ciekawą próbę. Kolega miał do mnie niesłuszne pretensje, przeklnął i podniósł głos. Ja zwyczajnie wyszedłem i nie podjąłem dyskucji. Idąc w sercu mu przebaczyłem, nie gniewałem się na niego, ani nie czułem zranienia. Do Ojca poszedłem z modlitwą, aby nie policzył mu tego grzechu, bo kolega nie wie, co czyni. Bo dużo ludzi nie wie, co czyni. Obowiązkiem przwdziwie wierzącego jest przebaczenie i okazanie zrozumienia. A także pokładanie ufności w Ojca, że On przemieni tę osobę. Bardzo ważna jest tu modlitwa wstawiennicza. I warto to robić, to też jest walka ze złem, które próbuje ukryć Prawdę przed błądzącymi.

Wiecie, to czego uczy nas Bóg, jest przepiękne. Branie na siebie grzechów innych osób, czytaj przyjmuj zadawane rany i ubiegaj się u Ojca o niepoliczenie jego czynów, to coś niesamowitego. Nie znasz tej osoby, a mimo to zabiegasz o dobro jej duszy. To tylko może w nas zdziałać Bóg.

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 164
Odp: Jezus powiedział: Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
« Odpowiedź #6 dnia: 27 08 2010 o 12:10:35 pm »

W wielu przypadkach nie ma już granicy między ewangelicznym zborem (ludzmi w tym zborze) a rzymskokatolicką parafią. I nie dlatego nie ma tej różnicy, że katolicy narodzili się na nowo, opamiętali się z grzechów, porzucili kult maryjny i nawrócili  się do biblijnej wiary w Jezusa Chrystusa. To raczej ewangeliczni chrześcijanie poziomem życia i moralnością zrównali do poziomu przeciętnego tzw. nominalnego  katolika. 

Wypowiedź tą można by krótko streścić "chcesz być jak ten katolik? tfu!" :(  Czy w takiej postawie faktycznie jest przekonanie, że wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Ojca? W moim odczuciu przekraczamy tu niebezpieczne granice, które prowadzą prosto do sekciarstwa. Bo czym jest sekta, jak nie tworzeniem duchowych barier, które dzielą, a nie łączą? ...które innych próbują oddzielić od Boga, a nie przybliżyć? ...które własną wspólnotę wynoszą na tron, depcząc wszystkie inne zgromadzenia?...

uuUUuu!!! Pojechałeś ostro Adamie! można powiedzieć "pojechałeś po bandzie" !
i bardzo niesprawiedliwie oceniłeś ten fragment wypowiedzi Cyprysa. Nie zgadzam się z Twoją oceną, bo zrównujesz wszystkich katolików do jednego poziomu, a nie o to chodziło w tej wypowiedzi. Przeczytaj uważnie i bezstronnie słowa Cyprysa jeszcze raz, a na pewno dostrzeżesz, że chodzi o obniżenie poziomu moralnego nie wszystkich, ale coraz większej grupy chrześcijan ewangelicznie wierzących (tu musisz zauważyć różnicę w sposobie wyznawania wiary :)), co ich, niestety, zrównuje z przeciętnym, czyli nominalnym katolikiem. Ci chrześcijanie stają się również tylko nominalnym chrześcijanami, a więc tylko z nazwy. Cyprys nie potępia tu katolików, ale piętnuje niewłaściwą postawę serca jednych i drugich. Nie każdy katolik jest "tfu", jak to brzydko nazwałeś (i w ogóle to żaden nie jest "tfu" - są to tylko zwiedzeni przez fałszywych nauczycieli ludzie) i nie każdy ewangeliczny jest "cacy".
Zgadzam się z całą wypowiedzią Cyprysa (czytałam kiedyś bardzo podobny w swej wymowie artykuł pewnego pastora z Gdańska) i niestety, taka jest dziś rzeczywistość, że te różnice się zacierają i to z winy chrześcijan ewangelicznych (i tu by się przydała wspomniana w innym poście "estetyzacja", chociaż ja wolałabym zwyczajnie - powrót do wartości chrześcijańskich).
Swój "protest" muszę wyrazić w jeszcze jednej kwestii:
Nie zapominajmy, że wszyscy są dziećmi Bożymi. Obowiązkiem prawdziwie duchowych braci i sióstr jest ratowanie błądzących. Ale nie sami z siebie czynimy, nowe stworzenie, to sługa Boży. Powinniśmy isć do Jezusa z zapytaniem, co każesz Panie, co rozkażesz Panie? To jest właściwa postawa pokornego sługi.

Dziękuję Ci, Sebastianie, za te słowa! Pragnę za Tobą jeszcze raz z naciskiem powtórzyć: wszyscy są dziećmi Bożymi - AMEN! Niestety w słowach Cyprysa dostrzegłem zupełnie inne przesłanie, które mnie szczerze zasmuciło...
Otóż Biblia mówi co innego niż Ty i Rebus. Biblia określa bardzo wyraźnie, kto jest dzieckiem Bożym: ten, kto narodził się "nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z BOGA". Tym, którzy Go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi... Ew. Jana 1,12-12.
"Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego. Co się narodziło z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest" /Jana 3,5-6 - rozmowa z Nikodemem/. Czy wszyscy przyjęli Jezusa jako swojego jedynego Pana, Zbawiciela?, czy wszyscy są Jego naśladowcami? czy wszyscy są zbawieni ??
Tak więc, chociaż wszyscy jesteśmy Bożym stworzeniem, nie wszyscy są dziećmi Bożymi. Ale szansę, dzięki Bożej Łasce, ma każdy taką samą. Amen!

Pozdrawiam wszystkie dzieci Boże i również tych którzy JESCZE nimi nie są  :D
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

AdamS

  • Gość
Odp: Jezus powiedział: Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
« Odpowiedź #7 dnia: 27 08 2010 o 12:27:08 pm »
W wielu przypadkach nie ma już granicy między ewangelicznym zborem (ludzmi w tym zborze) a rzymskokatolicką parafią. I nie dlatego nie ma tej różnicy, że katolicy narodzili się na nowo, opamiętali się z grzechów, porzucili kult maryjny i nawrócili  się do biblijnej wiary w Jezusa Chrystusa.   

Haniu, dobrze wiem, że Cyprysowi chodziło o podniesienie ducha wśród tzw. "chrześcijan ewangelicznych" (samo używanie tego określenia - zarówno przez Ciebie, jak i przez Cyprysa - sugeruje, że katolicy nie są ewangeliczni). Tak więc faktycznie Cyprys ubolewa nad niskim poziomem zborów, które w ten sposób stały się jak ...wspólnoty katolickie. Czy w takim traktowaniu chrześcijan innego wyznania naprawdę nie dostrzegasz postawy sekciarskiej??? Jeśli nie, to mogę tylko powiedzieć, że jest mi tym bardziej przykro. Ale temat kończę, bo z pewnością nie jest on owocny, a powinniśmy się skupiać na tym, co służy zbudowaniu.

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 164
Odp: Jezus powiedział: Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
« Odpowiedź #8 dnia: 27 08 2010 o 13:36:13 pm »
Nie, Adamie, wbrew temu, co myślisz, w tym momencie tematu nie da się zakończyć, i wbrew pozorom, temat jest baaardzo owocny; może zaowocować tym, że ktoś z czytających może przybliżyć się do Boga właśnie w taki sposób, o jakim mówi Ewangelia.
Nie sugeruję, że katolicy nie są ewangeliczni, ale jeśli ktoś wierzy i ewangelii i baśniom to z pewnością nie powinien siebie nazwać chrześcijaninem, tylko po prostu katolikiem (prawosławnym, lub ...jest wiele wyznań chrześcijańskich, lecz nie koniecznie biblijnych) Jest zasadnicza różnica między jednym a drugim i nie chodzi tu wcale o nazewnictwo, lecz o sposób i jakość oddawania czci Bogu. Kult maryjny, kult świętych, modlitwy za zmarłych, czczenie obrazów i figur - to z pewnością nie są rzeczy biblijne. Więc nie obrażaj się proszę, że rozróżnia się chrześcijaństwo na biblijne i niebiblijne (oparte na Tradycji KRK). To wcale nie znaczy, że chrześcijanie ewang. są lepsi od katolików ogólnie rzecz pojmując i nikt tu nie ma zamiaru się wywyższać, nie mówiąc już nawet o "postawie sekciarskiej"(chociaż, to właśnie pierwsi chrześcijanie byli postrzegani jako sekciarze i tak traktowani).
Nie chcę nikogo obrażać i proszę, nie zrozumcie mnie źle, ale naprawdę ubolewam nad tym, że tak wielu, wielu ludzi szczerze oddanych Bogu błądzi, tylko dlatego, że słuchając swych nauczycieli, zawierzyli ludziom, a nie Bogu.

Jeszcze raz zachęcam was kochani: używajcie Biblii bez komentarzy (które ukierunkowują zrozumienie), studiujcie ją z modlitwą do Ducha Świętego, by otwierał wasze uszy duchowe na głos Boga. To jest to, o czym pisał Rebus, tylko ja nie zachęcam do wyłączania rozumu, lecz do poddania go Duchowi Świętemu

Serdecznie pozdrawiam
największa sekciara  ;)
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

AdamS

  • Gość
Odp: Jezus powiedział: Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
« Odpowiedź #9 dnia: 27 08 2010 o 14:56:47 pm »
Dyskusja zeszła na manowce. Wracając do tytułu niniejszego wątku, ograniczę się do cytatu samego Jezusa, który wskazywał na drogę współdziałania z każdym, kto czyni dobro w imię Jego:

Wtedy Jan rzekł do Niego: "Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami". Lecz Jezus odrzekł: "Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. (Mk 9,38-40)
« Ostatnia zmiana: 27 08 2010 o 14:59:12 pm wysłana przez AdamS »

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Jezus powiedział: Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
« Odpowiedź #10 dnia: 27 08 2010 o 21:09:36 pm »
To jest to, o czym pisał Rebus, tylko ja nie zachęcam do wyłączania rozumu, lecz do poddania go Duchowi Świętemu

Haha, roześmiałem się serdecznie :) Nie umiałem wcześniej tego wytłumaczyć po prostu. A to jest dokładnie to, co właśnie napisałaś. Zostawienie wszystkiego Bogu, czyli nie poleganie na własnym rozumie. ;) Wyłączyć rozum, faktycznie tak pisałem  :-\ nie można jego wyłączyć, chyba, że młotkiem w głowę  ;D

Co do dzieci Bożych, to Haniu jak najbadziej masz rację. Moim zamiarem było uczulenie na to, abyśmy nie rozdzielali ludzi na mniej wierzących i bardziej wierzących. Dlatego napisałem, że wszyscy są dziećmi Bożymi, bo to znacznie ułatwia otwarcie oczu duchowych na wszystkich i ich zrozumienie. Poza tym ten, kto chodzi, bądź zaczyna chodzić w pełni z Bogiem, tak naprawdę nie widzi podziałów :)  U mnie te podziały zanikają stopniowo. Dlatego, że ustępuję swego pola Jezusowi.

Ten werset, co podałaś, mówi o dzieciach Bożych, które za życia chodziły z Bogiem i wejdą do Królestwa. Natomiast ja mówię o pracy do wykonania za życia, aby ludzie żyjący obecnie według zasad świata (dzieci Boże cielesne) przemienili się w ludzi naśladujących Jezusa (prawdziwe dzieci Boże, z Bożą naturą, z nową szatą).

Adam dobry werset podał na zakończenie. Póki żyjemy, pozwólmy Panu działać w nas, abyśmy mieli jak największy połów dusz do zbawienia. I proszę Was, bez podziałów, albo przynajmniej bez nazw.  Ja widzę w kościele katolickim ludzi chcących poznać Boga, swoją drogą, czy prawidłowo chodzą z Nim, czy nieprawidłowo. Mogę zapewnić, że w każdym kościele tak samo jest. Bo nie chodzi tu tylko o naukę Jezusa, kult maryjny itd. A przede wszystkim o to, czy jesteś gotowy na zrezygnowanie z wygód i pójscie za Jezusem na Jego zasadach (wzięcie Krzyża). A ta nauka akurat jest taka sama i w zielonoświątkowym i katolickim. Dopiero na tej drodze poznaje się Prawdę. Bóg poprzez rezygnację z siebie powie Prawdę i wyprostuje pewne odchylenia naukowe człowiecze. Jakie odchylenia? To tylko On wie. I Jemu powinniśmy to zostawić.

Czytałem historię jednej misjonarki. Po długim poście dostała 10 zasad od Boga, do któych musiała się dostosować. W książce podała pięć z nich, jedna brzmiała tak....Zostaw twą rodzinę dla mnie.  Moja mama jest katoliczką, chodziłem do niej z "moją" nauką. Z czasem zobaczyłem i zrozumiałem, że pożytku żadnego nie ma w mojej "pracy". Bo to ja czyniłem sam z siebie, poza tym była we mnie ślepota duchowa wynikająca z pychy, z dumy, i zapewnie też własna "ewangelizacja".

Obecnie w sercu nie mam żadnej przynależności do kościoła ziemskiego, nigdy nie miałem. Jednak teraz jakby te podziały zostały wymazane we mnie. Jest tylko jeden kosciół. Chrystusowy. Kto ma Chrystusa w sercu, nie wykonuje roboty sam za Pana. To bezcelowe i bezowocne. Przestańmy się kłócić, spierać, to bezcelowe. Pozwólmy Mu robić swoje w nas.

AdamS

  • Gość
Odp: Jezus powiedział: Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
« Odpowiedź #11 dnia: 27 08 2010 o 21:17:03 pm »
Jest tylko jeden kosciół. Chrystusowy. Kto ma Chrystusa w sercu, nie wykonuje roboty sam za Pana. To bezcelowe i bezowocne. Przestańmy się kłócić, spierać, to bezcelowe. Pozwólmy Mu robić swoje w nas.

Pięknie to podsumowałeś, Sebastianie. Pozostaje mi tylko powiedzieć AMEN! :)
Dobrej nocy wszystkim.

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 164
Odp: Jezus powiedział: Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
« Odpowiedź #12 dnia: 27 08 2010 o 23:03:53 pm »
Hejże, przecież nikt się tu nie kłócił - przynajmniej tak mi się wydaje - a swoje zdanie, w sposób kulturalny, nikogo nie obrażając - każdy ma prawo wyrazić. Mam nadzieję, że po to istnieje to forum. Gdy będziemy się wszyscy głaskać i poklepywać - to dopiero byłaby bezowocna dyskusja. Pan Jezus też nie zawsze był "miły". Jego mowa była twarda i nie wszyscy mogli ją znieść (i zrozumieć). Dlatego większość słuchaczy Go opuszczała. Odchodzili, bo było za trudno Go naśladować. Tak jest do dzisiaj  :(

Ale żeby zakończyć w bardziej milym nastroju, pozwolę sobie zacytować fragment wypowiedzi Cyprysa, który bardzo mi się podoba  :)

Czy św. Paweł przekreślał kogokolwiek z wierzących zboru korynckiego pisząc: “Jeszcze bowiem cieleśni jesteście. Bo skoro między wami jest zazdrość i kłótnia, to czyż cieleśni nie jesteście i czy na sposób ludzki nie postępujecie?” [1Ko 3,3]                                                                                                                                                              Oczywiście, że nie. Chciał ich raczej pobudzić do refleksji nad swoim stanem wewnętrznym i zachęcić do wzrostu duchowego.
Do tego i ja dołączam się , pisząc powyższe słowa .

Do tego dołączam się i ja  ;D
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Jezus powiedział: Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
« Odpowiedź #13 dnia: 28 08 2010 o 11:30:55 am »
Ujmę to inaczej. Człowiek starający się głosić "Prawdę" drugiemu człowiekowi, czytaj wciskać mu na siłę, żadnego dobrego owocu nie przyniesie. Ten słuchający może zrozumieć "Prawdę", ale tylko rozumem. Będzie pamiętał jeden, dwa dni, potem zapomni, a najważniejsze, że nadal będzie tym samym człowiekiem, jakim był przed wciśnięciem mu tej "Prawdy". Czemu zaznaczam w czudzysłów słowo Prawda? Bo prawdziwe poznanie autentycznej PRAWDY przychodzi tylko od Boga. On ją daje w odpowiednim czasie, w odpowiednim momencie. Prawda od Boga wchodzi do serca na ZAWSZE i zmienia człowieka. Tylko Bóg daje zrozumienie Prawdy i tylko Bóg zmienia serca nasze.

Tak więc drodzy forumowicze, przestańcie zastępować Boga i pozwólcie Mu pracować. Ja to zrozumiałem i piszę tylko o swoich doświadczeniach i nawołuję obecnie do porządku. Ustępuję pola Jezusowi, co i Wam zalecam z całego serca. Pozdrawiam.

Ps. Piszmy raczej o tym, co Bóg zrobił w naszym życiu. W ten sposób wywyższajmy Go, oddajmy Mu należną Mu chwałę.
« Ostatnia zmiana: 28 08 2010 o 11:33:55 am wysłana przez rebus »

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp: Jezus powiedział: Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
« Odpowiedź #14 dnia: 28 08 2010 o 12:03:19 pm »
...Wszyscy potrzebujemy rozumnego serca,które może nam dać tylko Bóg.Logika krzyża jest poza zasięgiem ludzkiego rozumu.Logikę krzyża poznać możemy/doświadczyć/tylko sercem.Tylko na krzyżu jesteśmy prawdziwi.Wiele razy Jezus pyta Apostołów czy rozumieją to co do nich mówił.Nic nie rozumieli bo główkowali po swojemu/po ludzku/...Osobiście jestem gotowy do kapitalnego remontu to znaczy nowego serca i nowego Ducha,który poprowadzi mnie na moją Golgotę by przeprowadzić mnie przez ciasną bramę krzyża do Nieba...Pozdrawiam...janusz f.