Autor Wątek: Jak szukać Boga?  (Przeczytany 4504 razy)

Offline Filip

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 12
    • Słowa o słowie Bożym
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #60 dnia: 11 07 2010 o 13:30:45 pm »
Cytuj
...dlaczego prawdziwy chrześcijanin,w którym żyje Jezus Chrystus nie może brac na siebie winę drugiego człowieka?Wiem,że po ludzku to niemożliwe i nikt o własnych siłach nie zejdzie tak nisko i nie wystąpi przeciwko sobie ale jest Duch Święty,który uzdalnia nas do miłości w wymiarze krzyża oczywiście pod warunkiem,że sami jesteśmy niewinni.Grzech to zło,które pociąga za sobą winę a skutkiem grzechu jest smierc.Zatrzymując zło na sobie tym samym bierzemy na siebie jego konsekwencje to znaczy winę i gotowośc śmierci/tracenie siebie/.Tak czyni Jezus Chrystus ten sam wczoraj i dziś...pozdrawiam..

Czemu jednak miałby to robić? Odnoszę wrażenie, że mogę źle rozumieć Twoją myśl, ale branie na siebie winy (grzechu) innego człowieka nie jest w Biblii nakazane. Mało tego, wynika z niej raczej, że jest niemożliwe właśnie z tej przyczyny, że jesteśmy winni. Jedynym niewinnym jest Chrystus, więc to On wziął nasze winy. "On Tego, który nie znał grzechu za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą." (może nie co do słowa tak, pisałem z pamięci).

Jednak czy my możemy wziąć na siebie konsekwencje czyjegoś grzechu - potępienie? Paweł był gotów to zrobić, ale zastanówmy się czemu tego nie uczynił? I czy mógł to uczynić? Rz 9,3

Poza tym oczywiści zgadzam się, że bycie świadkiem Chrystusa nie może być jedynie słowami, ale chyba nie o takie czyny tu chodzi...

Obecność Chrystusa uzdalnia Chrześcijan do świadectwa i czyni niewinnymi przed Bogiem z powodu ofiary Pana. Jednak nie sądzę by uzdalniała nas do poniesienia ofiary za czyjeś grzechy, a nawet jeżeli po cóż to, skoro ofiara Pana jest wystarczająca?

Zapewne nie o to chodzi Ci w braniu czyichś win na siebie, ale ten termin najłatwiej zrozumieć w taki sposób, który zdecydowanie budzi moje wątpliwości ;) Słusznie napisałeś, że tak czyni Jezus Chrystus, który żyje w chrześcijanach, ale to nie jest chyba tożsame z braniem na siebie czyichś win przez chrześcijan?
« Ostatnia zmiana: 11 07 2010 o 15:17:24 pm wysłana przez Filip »

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #61 dnia: 11 07 2010 o 17:24:59 pm »
Janusz, jedno pytanie. To co piszesz, czy doświadczyłeś tego na sobie? Pytam, bo chce wiedzieć, czy poznałeś Boga poprzez całkowitą pokorę, czy doszedłeś do tego, nie wiem - dedukcją, rozważaniem, czymkolwiek. To ważne pytanie dla mnie, bo mnie interesują tylko wypowiedzi tych, którzy doświadczyli Boga na sobie poprzez praktykowanie.
To co piszesz, to głębokie poznanie Boga i chce wiedzieć, czy poznałeś Go aż do tego stopnia, żeby pisać o tym w taki sposób (bo to też jest odpowiedzialność), czy praktykowałeś to i potrafisz sie uniżyć dla Boga przed człowiekiem i zrezygnować z siebie?


Ode mnie co do pytania, jak szukać Boga. To co napiszę, jest bardzo ważne i po przeczytaniu chciałbym, abyście się zastanowili nad sobą. Ja znalazłem odpowiedż, znalazłem Drogę do Boga. Znalazłem furtkę, którą muszę Go wpuscić do siebie.

Czytam ostatnio książkę - Dzikie serce tęsknoty męskiej duszy. Bardzo dobra książka i polecam ją wszystkim mężczyznom. Kobiety, zwłaszcza żony, które nie są szczęśliwe z mężami, które nie czują się bezpiecznie przy mężach, które w mężach nie widzą siły wewnętrznej, a zwykłego fajtłapę pozującego na macho, tym żonom i nie tylko, polecam także.

Ta książka pisze o ranach, które mężczyna ma w sobie, rany zadane przez życie, przez inne osoby.
Podam kilka przykładów.

1) Tata mówi do syna.. nigdy nie będziesz dobrym matematykiem! Jesteś do kitu, do niczego się nie nadajesz. A syn marzył o dostaniu się na Harvard. Po tej wypowiedzi uwierzył, ze nie będzie wystarczająco dobry i zrezygnował z matmy (z marzeń). Żeby o tym zapomnieć, schował te marzenia głęboko w sercu. Schował ranę. Zapomniał o niej.

2) Córka chce schudnąć, jest dość pulchna. Mama ciągle jej wypomina: popatrz na swoją koleżankę Alę, zobacz, jaką ma wspaniałą figurę, a Ty?! Słonica, nie baletnica! Zapomnij o tym, że kiedykolwiek tobie sie uda schudnąć! Córka płacze, godzi się z myślą, że nigdy nie uda się jej schudnąć. Kolejna rana na wiele lat, a prawdopodobnie na całe życie. Za jakiś czas rana będzie zapomniana, schowana głęboko w sercu.

3) Syn chciał być sportowcem. Był w takim wieku, że potrzebował wsparcia od taty. Tata alkoholik po wysłuchaniu wyśmiał go i nazwał go pedałem. Jesteś do niczego, po co w ogóle się urodziłeś, do tej pory nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Syn zrezygnował z marzeń, ranę schował w sercu głęboko. Po paru latach zapomniał o niej.

Myślę, że wiecie o co mi chodzi w tych przykładach. Te rany niestety pomimo upływu lat nie będą zapomniane. Można uciekać od nich, można imać się różnych zajęć, cokolwiek, lecz od przeszłosci się nie ucieknie ot tak. Na pewno człowiek tego sam nie może uczynić. Bo te rany nawet najgłębiej schowane są w NAS. W naszych sercach. Musielibyście te serce wyrwać, żeby zapomnieć o marzeniach, które brutalnie zostały zamordowane przez rodziców, znajomych, czy obcych ludzi.

Ludzie, którzy mają takie rany, z reguły noszą na sobie maskę. Mężczyzna pozujący na macho w środku jest niepewnym siebie facetem. Dowartościowania szuka w kobietach, które po jakimś czasie go rzucają, bo nie widzą w nim siły wewnętrznej, na której mogłyby się oprzeć. Inny nie mogąc zostać matematykiem, postanowił być najmiszym facetem na świecie. Po jakimś czasie znienawidził siebie, za swoją słabość, brak bycia sobą. Bardzo, bardzo wielu ludzi to ma. Szczególnie mężczyzni.

Ze swoją byłą narzeczoną rozstałem się, gdyż nie widziała we mnie siły wewnętrznej. Mówiła, że mam wiele wspaniałych cech, ale tej najważniejszej nie miałem. Nie czuła sie bezpiecznie przy mnie. Sięgnałem po tę książkę. Tu znalazłem odpowiedź. Tak, to prawda, mam parę ran z przeszłości. Od tych ran uciekałem, uciekałem od dawnych problemów (15 lat).


Wiecie, jak się szuka Boga? Przestając uciekać od siebie. Od siebie prawdziwego, od tego z ranami z przeszłości. Zostawiamy siebie prawdziwego i budujemy fałszywe alter- EGO. Uciekamy w karierę, w sport, w muzykę, w filmy, w spotkania z przyjaciółmi, żeby tylko zapomnieć o ogarniającej nas pustce. Zapomnieć o bólu, zapomnieć o tęsknocie, której nie rozumiemy. Aby znaleźć Boga, trzeba przestać uciekać.

Trzeba się zatrzymać i zajrzeć do siebie. Zmienić kierunek i zwrócić się w swoje dawne rany. Mężczyżni szukający dowartościowania w kobietach bedą musieli przestać na jakiś czas spotykać się z kobietami, a zajrzeć w swoje serce. Inni będą musieli przestać zajmować się sportem, filmami, wyjazdami, pracą non stop (zabijali czas, żeby tylko nie mieć tej tęsknoty) i zwrócić się do serca zranionego.

Po zatrzymaniu się i zrezygnowaniu z zajęć, które odciągąły nas od prawdy, od naszego prawdziwego EGO, wzmognie się niesamowicie tęskonota i pokusa powrotu do życia fałszywego. Do fałszywego EGO, w którym czuliśmy się bezpiecznie, ale nie było radości wolnej, prawdziwej.

Te rany może uzdrowić tylko jedna Osoba. Ale my musimy pozwolić na to, musimy wrócić do przeszłości, do korzenia. Musimy wpuścić Boga do naszego serca.
Jesteście jak drzewo i gałęzie- wyjasnia Chrystus. Wy jesteście gałęziami, a ja pniem. Ze mnie ciągniecie życie. Jana 15,5: Beze mnie nic nie możecie uczynić. Bóg jest naszym pokarmem, którym nasze dusze mają się żywić.

To tutaj zbiegają się nasz grzech i nasza kultura trzymając nas w łańcuchach, kalekich, nie pozwalajac ranie sie zagoić. Grzech jest tą upartą cząstką nas, która przede wszystkim pragnie niezależności. Ta cząstka jest gwałtownie oddana takiemu życiu, żebyśmy nie byli od nikogo zależni - a zwłaszcza od Boga.

Jezus miał inną postawę, nie znał czegoś takiego jak niezależność. Podam parę wersetów poniżej:

(Jana 5,19; 6,57; 14,10; 10,30)Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie może niczego czynić sam z siebie, jeśli nie widzi Ojca czyniącego.

Jak mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca.

Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we mnie, On sam dokonuje tych dzieł.


Jezus chełpi się swoją relacją z Ojcem,  nie wstydzi się i nie wypiera się Ojca:

Ja i Ojciec jedno jesteśmy.

Prawdziwą istotę siły przekazuje nam Bóg dzięki naszemu z Nim zjednoczeniu. Zauważcie, jaka jest najgłębsza i żywotna część życia króla Dawida. Jest przecież dzielnym wojownikiem i prawdziwym mężczyzną, a w Psalmach nie wstydzi się ukorzyć przed Bogiem.

Miłuję Cię, Panie, Mocy moja (18,1)

Ty zaś o Panie, nie stój z daleka Mocy moja, śpiesz mi na ratunek (22,20)

Będę baczył na Ciebie, Mocy moja, bo Ty, o Boże, jesteś moją twierdzą (59,10)


Rany, której nie czujemy, nie da się uzdrowić. Mysimy w nią wejść. Drzwiami, furtką może stać się nasz gniew, odrzucenie którego doznaliśmy na przykład od dziewczyny, wyśmianie i pogarda od taty, porażka, cokolwiek. Może też być nimi zwykła modlitwa: Jezu, zaprowadź mnie do mojej rany.

"Oto - mówi On - Ja stoję u drzwi i pukam."

Tego nie da się zrobić na odległość, nie możesz prosić Chrystusa, aby wszedł w Twoją ranę, podczas, gdy ty sam pozostaniesz od niej z daleka. Musisz w nią wkroczyć razem z Nim. Dlatego należy opłakać swoją ranę, to nie była twoja wina i to jest ważne. Tę ranę zadało życie, inni ludzie. Schowałeś ją, zapomniałeś o niej, ale ona ciągle w głebi serca jest i dokucza smutkiem, tęsknotą, pustką.

Ta rana blokuje poddanie się Bogu. Jeśli nie zwrócisz się do rany, twoje fałszywe EGO nie zostanie usunięte. Będziesz ciągle żył w starej skórze. Jeśli zwrócisz się do rany i pozwolisz razem z Bogiem do niej wejsć (w sercu) On ją uleczy i pozbędziesz sie fałszywego EGO. Zostaniesz wyzwolony całkowicie. I zjednoczysz się z Bogiem w pełni, bo wpuszczając Boga do serca (dosłownie Go wpuszczając) zjednoczyłeś się z Nim pozwoliłeś wpuścić do swego serca Jego miłość. Wtedy dopiero zaczyna się naprawdę droga z Nim.

Trwanie w miłości Boga jest naszą jedyną nadzieją, jedynym prawdziwym domem dla naszego serca. Nie chodzi o to, żebyśmy rozumowo uznali, że Bóg nas kocha. Chodzi o to, żeby nasze serce stało się dla Niego domem i trwało w Jego miłości.

Pewien człowiek tak się wyraził: Kiedy nasze serce zwróci się ku Niemu, to tak, jabyśmy otworzyli przed Nim drzwi...wtedy On wchodzi, nie tylko w naszych myślach, nie tylko jako idea, ale wchodzi osobiście i z włąsnej woli. W ten sposób Pan, Duch staje się duszą naszej duszy. Wtedy rzeczywiście jesteśmy, wtedy rzeczywiście mamy życie, życie Jezusa staje się życiem w nas... stajemy się jedno z Bogiem na wieki wieków.
(The Heart of George MacDonald).

Dwie godziny temu szukałem innego zajęcia, aby tylko nie zwrócić się do rany. Po tym zajęciu wzmogła się tęsknota i pustka. Już wiem, że jestem w zupełnie innym miejscu, aniżeli byłem na początku drogi. Wiem, że już nigdy nie będę takim, jakim byłem zanim poznałem Boga. Wszystko zmierza w kierunku moich ran. W kierunku mojego uzdrowienia. W kierunku mojej wolności. On to sprawia. Bóg Ojciec chce mnie widzieć wolnym i prawdziwym. Robi to z miłości do mnie. Buntuję się, uciekam jeszcze, ale wiem już, że poddaję się. 15 lat to bardzo długo (właśnie rozpłakałem się jak małe dziecko, otworzyło sie serce moje). Autro tej książki pisał, że początkiem drogi do powrotu do uwolnienia będą łzy oczyszczenia. Potem poddanie się całkowite. Nadszedł czas mego uzdrowienia. Wracam do rany, z Jezusem.

Kochani, każdy z Was ma swoje rany zadane przez życie. Możecie o nich nie pamiętać, nie czuć ich. Pomyślcie o tym, co napisałem. Uwolnienie nasze jest w Nim. Nie mozemy się bronić, a tylko poddać się Jemu. Zróbcie to, ci którzy jeszcze tego nie zrobili. Tęsknota będzie silna, to będzie straszne uczucie, tęsknota za dawnym życiem, za dawnym fałszywym EGO, będzie pustka, jakby nikogo się nie miało, bo trzeba zrezygnować z wielu rzeczy, którymi zabijało się czas uciekając od siebie prawdziwego (od powołania) i od Boga.

Ale...Jezus jest wszystkim tym co mam. Więcej tak naprawdę nie trzeba. To On musi być zawsze na pierwszym miejscu w sercu. Drugiego miejsca nie ma. Wtedy zaczniesz z Nim iść naprawdę.  Pełne zjednoczenie.

Zawsze myślałem, że Adam złamał wolę Ojca poprzez zjedzenie jabłka po Ewie. Autor zwrócił uwagę zupełnie inną i ma rację. Adam nie został zwiedziony przez węża. Paweł pisze o tym wyrażnie w Liście do Tymoteusza 2,14 - Adam nie upadł dlatego, że został zwiedziony. Jego grzech był inny, w pewien sposób poważniejszy. Ona zjadła, on jednak miał jeszcze wybór. Myślę, że w jego sercu zaszło coś w tym rodzaju: "straciłem swoją ezer (pomocnik-wsparcie) swoją bratnią duszę, najważniejszego towarzysza, jakiego znam. Nie wiem, jak teraz będzie wyglądąło moje życie, ale wiem, że bez niej nie mogę żyć."

Adam wybrał Ewę przed Bogiem.

Po stracie mojej narzeczonej myśli moje skierowały się do kolejnej znajomości, żeby nie czuć bólu i tęsknoty. Chciałem szukać kolejnej kobiety. Z bólem nie poszedłem od razu do Ojca. Był we mnie bunt i pytania -  dlaczego? Dopiero ta książka mnie otrzeźwiła. Zrozumiałem, że nie mogę szukać rozwiązania w świecie. Muszę je znaleźć w sobie. W moich ranach, które 15 lat temu zakopałem głęboko w sercu. W ranach, od których bez przerwy uciekałem. Te rany tylko Bóg może uzdrowić. Nie kolejna kobieta. Bóg mnie uzdrowi i da mi siłę. Tę siłę, której potrzebuje kobieta  w życiu u swojego mężczyzny. Siła oparta na Jezusie, nie na kobiecie. Mężczyżni muszą mieć na pierwszym miejscu Jezusa. Jezus musi być ich głową (duszą). Wtedy dopiero będą prawdziwymi mężczyznami i dopiero  można wejść w związek małzeński w pełni dojrzałym nie raniąc kobiety.

« Ostatnia zmiana: 11 07 2010 o 17:35:53 pm wysłana przez rebus »

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #62 dnia: 11 07 2010 o 20:43:06 pm »
...to nie ja poznałem Boga to raczej Bóg zakochał się we mnie,bo czym wytłumaczyć to co piszesz o mnie.Nie jestem porządnym człowiekiem i zupełnie nie rozumiem dlaczego akurat to ja mam mówić do was o mądrości krzyża.Jedno Ci powiem,prawdą jest ze im bliżej Chrystusa to gorzej ze mną.Widzę jak bardzo podziurawione jest moje serce,które już wymaga przeszczepu.Zresztą cały jestem do remontu,kapitalnego remontu.Tylko Jezus Chrystus potrafi coś ze mnie jeszcze wycisnąć.Podziwiam Go za cierpliwość bo wiele razy nawaliłem w połowie drogi i nie dałem rady dowieść Go do celu...Z tego co wiem to chrześcijaństwo nie jest trudne lecz niemożliwe dla tych, którzy nie mają wiary.Ci zaś,którzy uwierzyli oddychają mądrością krzyża i nie jest już dla nich przeklęty lecz chwalebny.Jeśli chodzi o mnie to ja tylko sprzątam po tych,którzy grzeszą.Taka jest moja praca w winnicy Pana...Pozdrawiam...janusz f.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #63 dnia: 11 07 2010 o 21:05:17 pm »
Byłem ciekawy Twojej drogi, to wszystko Janusz. Zgadzam się z Tobą, im bliżej Jezusa, tym bardziej widzimy swoją słabość. Również Go podziwiam za cierpliwość, miłosierdzie i dobroć, jaką mi okazuje, mimo, że codziennie po sto razy grzeszę. Jednak uparcie dąży do mego wyzwolenia i za to jestem Mu wdzięczny. Walczy, walczy i walczy. Im bliżej Go poznaję, chcę żyć już tylko dla Niego. Jest tego wart. Nikt inny, tylko On.

Offline anula

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 23
  • kochaj aby żyć i żyj aby kochać
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #64 dnia: 12 07 2010 o 12:05:26 pm »
tylko jedno zdanie, może wytarte, może już znane
BÓG JEST MIŁOŚCIĄ
uważam ,że w tym zdaniu jest wszystko..:)
uśmiech otwiera wiele drzwi

AdamS

  • Gość
Siła trzech słów
« Odpowiedź #65 dnia: 12 07 2010 o 12:41:32 pm »
tylko jedno zdanie, może wytarte, może już znane BÓG JEST MIŁOŚCIĄ

Otóż to - choćbyśmy nie wiem ile cytatów przytaczali i niewiem jak długie traktaty wypisywali, nic nie będzie w stanie zastąpić prostoty tych słów. Słów, które nie stanowią wytartego sloganu, lecz są podstawowym odniesieniem do wszelkich poszukiwań - są jak igła kompasu dla zagubionego wędrowcy.

Kiedy biorę jakikolwiek tekst do ręki, staram się go rozumieć właśnie przez to krótkie stwierdzenie (które jednocześnie jest najmocniejszym zdaniem wszechczasów!). I kiedy coś nie pasuje do tych słów, to znaczy, że albo tego tekstu należycie nie zrozumiałem, albo też autor jest w błądzie.

I tutaj powiem coś, co może dla niektórych zabrzmieć jak herezja - powyższą zasadę stosuję również do tekstów objawionych. Jedynym podłożem, w którym mogą one zapuścić korzenie jest miłość. Jeśli jej brakuje, to znaczy, że coś jest nie tak. Jeśli w biblijnych wersetach nie znajduję odniesień do Bożej miłości, szukam dalej, aż trafiam na kontekst, który prowadzi do tego fundamentu wiary.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #66 dnia: 12 07 2010 o 14:08:09 pm »
...Bóg jest Miłościa w wymiarze krzyża to znaczy,zakochał się w stworzeniu,człowieku,grzeszniku,wrogu,nieprzyjacielu.Zakochał się wbrew Sobie bo w Jezusie Chrystusie wystapił przeciwko Sobie...Dzisiaj słowo Miłość utraciło swoją moc podobnie jak słowo Bóg.Współczesny człowiek nosi w sobie zamazany,nieprawdziwy obraz zarowno Boga jak i Miłości.Powiedzieć dzisiaj ,że Bóg jest Miłością to za mało bo każdy czlowiek na swój sposób kocha swojego boga/bożka/.Powiedzieć,że Jezus Chrystus zakochal się w tobie jak szalony i,że dla ciebie zrobił coś co przekracza ludzkie pojęcie to dopiero poczatek prawdziwej miłości...Posłuchajcie czegoś co sam usłyszałem od mądrego człowieka."Pewien pan został pogryziony przez swojego psa.By pomóc temu psu sam postanowił zostać psem i po psiemu pokazł mu jak być normalnym/szczęśliwym/psem."....Czy rozumiecie jak bardzo kocha nas Bóg?Prawdziwa miłość zawsze prowdzi na krzyż bo jest to tracenie swojego życia dla ukochanej.Nie ma miłości bez umierania...janusz f.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #67 dnia: 12 07 2010 o 16:57:31 pm »
tylko jedno zdanie, może wytarte, może już znane
BÓG JEST MIŁOŚCIĄ
uważam ,że w tym zdaniu jest wszystko..:)


W teorii tak. A w praktyce? Człowiek nie będzie tego rozumiał sercem, dopóki nie dojrzeje duchowo głębiej. Mój tekst właśnie do tego się odnosi. Do poddania się Jego miłości.  To co napisałem, to powrót do ran, czyli do siebie prawdziwego. Bóg chce Ciebie prawdziwego wyciągnąć na zewnątrz. Takim jakim Cię stworzył, nie świat, w którym jesteś wykształcony według kultury i nauk ludzkich, a On! W streszczeniu, to poddanie się Jemu, przebaczenie sobie i innym, którzy te rany zadali. Cały czas piszę o miłości Boga. Ale ja piszę z praktyki. Boga poznaję w sercu poprzez praktykowanie i takim Go Wam przedstawiam na dzień dzisiejszy w moim życiu, na obecnym etapie mojej Drogi. Tylko poprzez praktykowanie jestem w stanie Go poznawać i coraz mocniej iść za Nim. Ten mały cytat, co Anula przedstawiła, jest prawdą, ale to tylko cytat. Chętnie bym posłuchał głębszych wypowiedzi z własnych doświadczeń innych osób.

Dziś w pracy zrozumiałem, że pisałem o umieraniu moim. Obejmuję to już nie rozumowo (do niedawna), a sercem. Ten werset przedstawia moje "opowiadanie": I Rzymian 6,4: Pogrzebani wraz z Nim przez chrzest w śmierć (...) i nowe życie prowadzili. Zrozumiałem, że własnie umieram jako człowiek wydedukowany przez świat. Dosłownie umieram. Jeszcze nigdy nie byłem tak blisko Ojca, podejscie do modlitwy zupełnie inne, samo podejście do Drogi, akceptacja ludzi, różnych charakterów, mocne ograniczenie gniewu, irytacji, praktycznie znikome ich ślady, Bóg mnie uwalnia. To On wszystko robi, On wszystko sprawia. Kieruje mnie ku wolności, abym zjednoczył się z Nim w pełni.

Żyjemy dla Niego. Tylko dla Niego, a raczej powinniśmy żyć. Tu tylko o Niego chodzi, o nikogo więcej.

Szedłem teraz przez miasto do domu. Patrzyłem na ludzi, na świat, na wszystko. Wiecie co? Już nigdy nie będę tym, co byłem kiedyś. To co dla ludzi jest bardzo wartościowe, dla mnie już jest marnym blaskiem, a raczej staje się stopniowo. Tak czuję. W sercu umiera świat mój, a rodzi się wolność, w której jest sam Bóg. Żeby to zrozumieć, musiałem stracić kobietę, bo ona w pewien sposób była na pierwszym miejscu w sercu. Myślałem, że Jezus jest cały czas. Myliłem się. Dopiero, jak Ojciec mną "wstrząsnął", zrozumiałem, jak siebie oszukiwałem. Ta Droga jest bardzo wąska. Dosłownie trzeba zrezygnować ze wszystkiego, co oferuje świat. Zrezygnować z siebie samego, umrzeć. Zadać gwałt własnej duszy, zabić własny umysł.

I Rzymian 6,7 Kto bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu.


..Czy rozumiecie jak bardzo kocha nas Bóg?Prawdziwa miłość zawsze prowadzi na krzyż, bo jest to tracenie swojego życia dla ukochanej.Nie ma miłości bez umierania...janusz f.

Zgadzam się z Januszem. Janusz to rozumie sercem, nie rozumowo. I takie cytaty powinniśmy pisać, z własnych doswiadczeń podpartych oczywiście wersetami, nikogo nie obrazając, bo nikogo nie mam tu na myśli. Uważam, że o Bogu powinniśmy mówić z doświadczeń własnego życia, świadectwa, etapy, cokolwiek. Takie, o których można mówić na forum oczywiście. Zawęzić wszystko do jednego małego cytatu, że Bóg jest miłością, to dla mnie za mało. Miłość ma różną postać. Poznałem różną miłość Boga i zawsze mnie zaskakuje. Miłość człowiecza przy Nim jest zwykłą tandetą, podróbą i jest bardzo nieskuteczna (czasowa), niepewna i ulotna. Dlatego musimy umrzeć, zrezygnować z siebie, aby Bóg był w naszym sercu. Wtedy dopiero miłość Boża w nas może zmienić świat. Bo to On będzie działał naszymi rękami, nie my. Bo my umarliśmy.

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 164
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #68 dnia: 12 07 2010 o 18:08:09 pm »
Uważam, że o Bogu powinniśmy mówić z doświadczeń własnego życia, świadectwa, etapy, cokolwiek. Takie, o których można mówić na forum oczywiście. Zawęzić wszystko do jednego małego cytatu, że Bóg jest miłością, to dla mnie za mało. Miłość ma różną postać. Poznałem różną miłość Boga i zawsze mnie zaskakuje. Miłość człowiecza przy Nim jest zwykłą tandetą, podróbą i jest bardzo nieskuteczna (czasowa), niepewna i ulotna. Dlatego musimy umrzeć, zrezygnować z siebie, aby Bóg był w naszym sercu. Wtedy dopiero miłość Boża w nas może zmienić świat. Bo to On będzie działał naszymi rękami, nie my. Bo my umarliśmy.

Rebus, bardzo mi się podoba to co napisaleś.

BÓG JEST MIŁOŚCIĄ, to fakt i my to wiemy. Ale to jednocześnie wytarty już dzisiaj slogan, nic nie mówiący ludziom nieznającym Boga, nie nawróconym. Slogan jakże często przez wielu nadużywany... a szczególnie w odniesieniu do życia wiecznego...

Bóg jest MIŁOŚCIĄ , ale jednocześnie jest ŚWIĘTOŚCIĄ i SPRAWIEDLIWOŚCIĄ.
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #69 dnia: 12 07 2010 o 19:32:04 pm »
... :D...Miłość, to takie poznanie drugiego i takie związanie się z nim w sposób definitywny i bezinteresowny, że prowadzi ona do gotowości oddania życia. Kochany jest widziany i traktowany jako ktoś poniekąd ważniejszy od tego, który kocha....Pozdrawiam ...janusz f.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #70 dnia: 12 07 2010 o 20:01:21 pm »
... :D...Miłość, to takie poznanie drugiego i takie związanie się z nim w sposób definitywny i bezinteresowny, że prowadzi ona do gotowości oddania życia. Kochany jest widziany i traktowany jako ktoś poniekąd ważniejszy od tego, który kocha....Pozdrawiam ...janusz f.

Pięknie napisane. Pełna akceptacja drugiego człowieka. Moje oczy widzą w człowieku pewien minus, ale moja dusza i serce nie widzą żadnych minusów. Serce to bardzo ważna rzecz na drodze duchowej.

Salomona 4,23: Czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia!

Tym życiem jest Jezus. Nie świat, nie praca, nie dzieci i rodzina, a Jezus. On jest wszystkim i powinien całe życie być wszystkim u każdego dziecka Ojca. A reszta? Rodzina, dom, samochód, praca?

Mateusza 6,31-32;33 Nie troszcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? Albo: co będziemy pić? albo: Czym będziemy się przyodziewać? Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.

Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #71 dnia: 12 07 2010 o 22:16:33 pm »


Tym życiem jest Jezus. Nie świat, nie praca, nie dzieci i rodzina, a Jezus. On jest wszystkim i powinien całe życie być wszystkim u każdego dziecka Ojca. A reszta? Rodzina, dom, samochód, praca?

Mateusza 6,31-32;33 Nie troszcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? Albo: co będziemy pić? albo: Czym będziemy się przyodziewać? Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.

Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.

Ojciec wie, że tego potrzebujemy. Potrzebujemy domu, rodziny, pracy (samochodu nie, żyję bez niego i świetnie sobie radzę). Ale potrzebujemy ludzi. A ludzie potrzebują nas. Nie ma relacji z Bogiem bez relacji z człowiekiem, choć może brzmi to jak herezja. Czym jest Królestwo Boże, jeżeli nie relacjami tworzonymi przez ludzi idących za przykładem Jezusa? I to nawet, a może zwłaszcza, relacjami z ludźmi, którzy od Boga są daleko? Czyż nie tak naucza nasz Pan i Mistrz? Ucieczka i deprecjonowanie świata i ludzi (czyli domu, rodziny i wszystkich braci i sióstr, bez względu na religię, wyznanie, orientację seksualną czy poglądy) jest dla mnie zaprzeczeniem dzieła Jezusa, który przyszedł zbawić to, co zaginęło.

AdamS

  • Gość
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #72 dnia: 13 07 2010 o 07:29:21 am »
Nie ma relacji z Bogiem bez relacji z człowiekiem, choć może brzmi to jak herezja. Czym jest Królestwo Boże, jeżeli nie relacjami tworzonymi przez ludzi idących za przykładem Jezusa?

Kilka dni temu czytałem mojej córeczce na dobranoc znaną nam wszystkim bajkę Charlesa Perraulta "Śpiąca królewna". Czy zastanawialiście się, dlaczego dobra wróżka, żeby zniweczyć czar złej, uśpiła na sto lat królewnę razem z całym dworem? (nie samą, lecz z wszystkimi bliskimi!). No właśnie, to chyba dobra ilustracja do słów Krzyśka - człowiek nie osiągnie szczęścia (a także pełnej jedności z Bogiem) gdy całkowicie oderwie się od relacji międzyludzkich.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #73 dnia: 13 07 2010 o 12:15:33 pm »
człowiek nie osiągnie szczęścia (a także pełnej jedności z Bogiem) gdy całkowicie oderwie się od relacji międzyludzkich.

Chyba mnie nie zrozumieliście. Chodziło mi o nie oderwanie sie od świata, zostawienie tego wszystkiego dosłownie. Nie. Chodziło mi o to, aby na pierwszym miejscu w naszych pytaniach, decyzjach, myślach zawsze był Bóg Ojciec. Ze wszystkim do Niego. I umiejętnosć wyciszenia się, wsłuchanie się w Niego. To jest umieranie dla Niego, nas nie ma, a On jest. A reszta będzie nam dodana, czyli w wolnym tłumaczeniu: z resztą żyjcie, cieszcie sie życiem, dziećmi, rodziną, które Wam daję. Korzystajcie ze wszystkiego z umiarem, zgodnie z moimi naukami i pamiętajcie o jedności ze mną.

Offline anula

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 23
  • kochaj aby żyć i żyj aby kochać
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #74 dnia: 13 07 2010 o 13:13:08 pm »
że Bóg jest miłością, to dla mnie za mało.
Januszu, jeśli naprawdę sercem uwierzysz,że Bóg jest MILOSCIA to zapewniam Cię nie będzie dla Ciebie za mało..
aby poznać,że Bóg jest miłością zgadzam się ze wszystkimi,że trzeba oderwać się od tego świata, żyć w nim ale jakby po za nim..wiem ,że nie jest to łatwe.:)
uśmiech otwiera wiele drzwi