Autor Wątek: Jak szukać Boga?  (Przeczytany 4502 razy)

  • Gość
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #15 dnia: 11 05 2010 o 19:16:44 pm »
Źle się wyraziłam:
A ponad to spotkanie z Bogiem jest dla mnie realnym doświadczaniem obecności i mocy Bożej i to do tego najbardziej tęsknię - do Jego bliskości i obecności, patrzenia i oglądania Jego oblicza (jak Mojżesz), a także do słyszenia i rozumienia Jego głosu ("Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną." /J. 10:27 BW./), by móc wypełnić Jego powołanie - wolę Bożą, ku zupełnemu uwielbieniu Jego i chwalebnej łaski Jego, którą nas obdarzył w Umiłowanym...

Właściwie powinno być:
A ponad to pragnę, aby spotkanie z Bogiem było dla mnie realnym doświadczaniem obecności i mocy Bożej i to do tego najbardziej tęsknię - do Jego bliskości i obecności, patrzenia i oglądania Jego oblicza (jak Mojżesz), a także do słyszenia i rozumienia Jego głosu ("Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną." /J. 10:27 BW./), by móc wypełnić Jego powołanie - wolę Bożą, ku zupełnemu uwielbieniu Jego i chwalebnej łaski Jego, którą nas obdarzył w Umiłowanym...
Zastosowałam tu skrót myślowy, przepraszam. Źle się wyraziłam, bo napisałam, tak jakby doświadczanie Bożej obecności było moim doświadczeniem, gdy w rzeczywistości tak raczej nie jest...


AdamS

  • Gość
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #16 dnia: 11 05 2010 o 21:04:43 pm »
Sebastian, nie chciałem byś odebrał moją wypowiedź jako ocenę Twej osoby, dlatego podkreslałem, jak SAM bym się zachował, gdybym osobiście czuł to, co tu opisałeś. I bynajmniej nie chcę odgrywać roli mentora (bo choć dzieli nas jedno pokolenie, zdaję sobie sprawę, że możesz być na drodze duchowej o wiele dalej niż ja). Wiem, że mogłem wyrazić się niezręcznie, za co Cię przepraszam. Nie mogłem jednak napisać inaczej, bo musiałbym kłamać.

Przecież zależy Ci, Sebastianie, na prawdzie i szczerości, a nie na pochwałach?  Jesteś - jak piszesz - zdystansowany do własnych emocji, a jednocześnie tak łatwo ulegasz rozczarowaniu?... I od razu kasujesz konto, wycofując się z powodu jednego, niefortunnego określenia? Wierzę, że to tylko chwilowa decyzja i jednak wrócisz do nas, bo Twoje wypowiedzi wnosiły dużo dobra. Sebastianie - uśmiechnij się i zmień nicka na swe imię, bo ono brzmi znacznie lepiej! :)

Aś - myślę, że wyraziłaś się czytelnie. Potrafimy czytać między wierszami ;) Dobrze, że jesteś! :)

Hub - muszę wyznać, że zupełnie nie rozumiem Twej wypowiedzi. Szyfr jakiś czy co? ;)
« Ostatnia zmiana: 11 05 2010 o 21:37:43 pm wysłana przez Adam »

AdamS

  • Gość
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #17 dnia: 11 05 2010 o 21:25:55 pm »
No szkoda, że Sebastian wybrał jednak drogę całkowitego odejścia, usuwając konto i kasując wszystkie swe wypowiedzi (teraz ten wątek stał się zupełnie nieczytelny). Czuję się trochę winny. Wybaczcie.

Offline MagdaLena

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 145
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #18 dnia: 11 05 2010 o 22:37:56 pm »
No cóż ... szkoda, że taką decyzję podjął Sebastian, ale to Jego decyzja i wybór, widocznie na ten moment dla Niego jest właściwa. Pan Bóg potrafi wszystko wykorzystać dla naszego dobra.

A co do szukania Boga, to to, co mogę z własnego doświadczenia tu dodać to tak, jak już inni pisali, to gdzie mogę Go spotkać, gdzie tak naprawdę On sam pozwala się znaleźć, to:
- w modlitwie Słowem Bożym, gdzie widzę, że On jest Bogiem żywym i Jego Słowo ma moc i zawsze wypełnia się w moim życiu;
- we wspólnocie, gdzie na wspólnej modlitwie widzę innych i tam mogę doświadczyć Jego obecności poprzez znaki ("Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię  moje, tam jestem pośród nich" Mt 18,20), szczególnie dotknięcia Ducha Świętego;
- w rodzinie, w Jego trosce, Jego opiece, Jego miłości (mam co zjeść, gdzie spać, w co się ubrać, widzę, słyszę, chodzę, mówię ...) 
- w mojej pracy, gdzie przychodzi mi ze swoim wsparciem i potrzebnymi łaskami, by wypełnić to, co mi zlecił;
- w codzienności, w wydarzeniach, sytuacjach, w których pokazuje mi, że nieustannie jest ze mną, przy mnie;
- w Eucharystii, gdzie zostawił tam Siebie, karmi mnie swoim Słowem, Ciałem i Krwią swoją, którą mnie odkupił, zbawił;

Po prostu w każdym momencie, w każdej chwili mojego życia. Kiedy przychodzi Jezus, to nigdy nie przychodzi sam, zawsze daje Swojego Ducha Świętego! Bez Niego ani rusz! ;D to On otwiera nam oczy, że możemy to zobaczyć, doświadczyć!

Ilekroć wydaje mi się, że to Ja szukam Boga, to okazuje się, że tak naprawdę to On mnie od dawna szukał! I co najcudowniejsze to to, iż nigdy nie przestał (nie zniechęcił się, nie zmęczył) i nigdy nie przestanie!!!!!! Podoba Mu się jednak, gdy ja w swej wolności podejmuję decyzję, by uczynić malutki krok w Jego stronę, szczere westchnienie itp.
Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz! ks. Piotr Pawlukiewicz :-)

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #19 dnia: 12 05 2010 o 06:50:28 am »
Szkoda, że Sebastianowi zabrakło dystansu do samego siebie. Jak widać, emocje czasem jednak biorą górę, nawet mimo poważnych deklaracji.

Adamie, pod Twoją feralną wypowiedzią podpisuję się w pełni. Co nie znaczy, że chcę odbierać komukolwiek prawo  do społeczności z Bogiem na swój indywidualny sposób. Wiara każdego z nas może przybierać różne formy, różnie się realizować. Dlatego też nie będziemy nigdy w stanie w 100% utożsamić się z duchowymi przeżyciami innych. Jaką wartość ma oszukiwanie siebie i innych, że jesteśmy tacy sami?

Sebastianie, wracaj do nas. Smuci mnie to, że uznajesz czas na forum za stracony. Przecież Królestwo jest  w nas i pomiędzy nami. Czy rezygnujesz z naszej społeczności dlatego, że mamy różne poglądy na pewne aspekty wiary? Przecież sam pisałeś o tym, że dla Ciebie nie jest istotna przynależność do konkretnego Kościoła. Pewnie, że każdy może znaleźć sobie towarzystwo ludzi o identycznych poglądach i doświadczeniach. Pytanie tylko, na ile takie kontakty ubogacają nasze wewnętrzne życie? Ja sam co rusz, czytając tutejsze wątki, przeklinam ten cholerny ekumenizm :-). Po chwili refleksji dochodzę jednak do wniosku, że to doświadczenie jest dla mnie znacznie cenniejsze niż przebywanie wyłącznie z ludźmi z tej samej denominacji czy zboru. 

Pozdrawiam serdecznie!
Krzysiek

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #20 dnia: 15 05 2010 o 00:42:30 am »
Witajcie kochani :) Sebastian z tej strony, jestem tu na chwilę.

Decyzję o skasowaniu konta podjąłem nie pod wpływem emocji, a z zupełnie innego powodu. Kiedy przeczytałem odpowiedzi Adama i Huba, zaskoczyło mnie to, że nie było głębszego zastanowienia nad moją treścią , zwłaszcza ze strony Huba. Przeczytał dwa zdania i ocenił. Generalnie zazwyczaj nie przejmuję się tym, że ktoś ma inne zdanie. To normalne, każdy ma prawo do swoich decyzji i opiń. Lecz podejście człowieka, gdzie nie przeczyta do końca, nie zastanowi się nad treścią wnikliwiej i mówi, że gadam głupoty, w tym momencie zdałem sobie wyrażnie sprawę z tego, że tylko na Bogu można polegać.

Odnośnie forum... Wasze dyskucje będą nieskończone, obracacie każdy szczegół w Piśmie na wszystkie strony, rozstrząsacie. Jedna osoba rzuci myśl, druga mówi.. o ta myśl mi sie podoba. Kolejna mówi.. a ja myślę, że to tak trzeba odbierać, za chwilę następna podaje argumenty, które trudno powiązać z Pismem (bo nie ma takich wersetów), a raczej z tradycją kulturową i w kółko to samo. Dużo u was myślicieli, staracie się zrozumieć Boga, Jego Słowo własnym rozumem, zamiast wpierw posłuchać sercem, co Duch Św. chce przekazać. Z pewnością Wam sie nie będą podobały moje słowa. Zatrzymajcie się na chwilę i okiem z boku spójrzcie na Waszą dyskucję. Mam na myśli tu rozmowy o Piśmie/wersetach.

Na forum nie zaglądam, zrozumiałem że nie są mi potrzebne rozmowy na temat wersetów i ich przekaz. Od mego rozwoju nie są ludzie, a Duch Św. i zamierzam całkowicie się mu poddać. Jeden pastor powiedział kiedyś, że jeśli nie poddaję się Duchowi Św. to jestem jak łodyga, która wypuszcza zielone liście, ale owoców nigdy nie wypuści. Czas na owoce.
« Ostatnia zmiana: 15 05 2010 o 13:47:15 pm wysłana przez rebus »

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #21 dnia: 15 05 2010 o 06:21:49 am »
Masz rację, Sebastianie / rebusie / haszi / klebie / PanieNikt / Sebastianie (mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem).
Nasze dyskusje są jałowe, niepotrzebnie używamy rozumu. Za dużo myślimy. Mam jednak nadzieję, że to się kiedyś skończy :-)

Pozdrawiam Cię serdecznie!
Krzysiek

Offline Norah

  • Administrator
  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 368
  • Uśmiechnij się =)
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #22 dnia: 15 05 2010 o 07:17:54 am »
Sebastianie, właśnie zauważyłam, że zniknąłeś i trochę się zaniepokoiłam. Teraz jednak trafiłam na ten post - bo nie we wszystkich tematach biorę udział. Hm.. Zgodzę się z Tobą tylko w jednej kwestii, mianowicie tej, że dużo czasu na to schodzi. Czasu który można przeznaczyć na życie realne, ale nie zgodzę się z drugiej strony - Internet i fora stały się częścią prawie każdego. Takie forum jest potrzebne dla osób które poszukują/ błądzą / idą dobrą drogą, aby ci ostatni mogli pomóc tym pierwszym w poszukiwaniu, błądzeniu etc. Widzisz, byłeś też potrzebny aby pokazać złe funkcjonowanie na forum. Zasmuciło mnie też to, że tak bardzo uogólniałeś wypowiedzi wszystkich tak jakby jedna osoba pisała wszystko, a siebie nie wsadziłeś nigdzie.
Myślę, że każda rozmowa, każdy temat jest potrzebny, aby poznać drugą osobę. Poprzez takie właśnie rozmowy / tematy poznajemy się nawzajem, nie ma ludzi doskonałych i nikt z nas taki nie jest, nie oczekuj od wszystkich zbyt wiele.
Decyzja jednak należy do Ciebie. Więcej pokory myślę, że i Tobie by się przydało.
Pamiętaj, człowiek człowiekowi jest potrzebny.
Tak samo negatywnie odebrałam Twoją wypowiedź o kierowaniu się rozumem kierowaną do wszystkich. Pamiętaj, do zbawienia zaprowadzi nas wiara i rozum - jak pisał Jan Paweł II - duch ludzki unosi się na tych dwóch skrzydłach, na wierze i na rozumie. Być może Ty źle coś odbierałeś, interpretowałeś czy cokolwiek z tymi wypowiedziami robiłeś. Może i Ty powinieneś wyleczyć swoją duszę a nawet o tym nie wiesz, pamiętaj, że pycha jest bardzo zła!

Pozdrawiam
"Boże bliski, przemień zamknięte oczy
w oczy szeroko otwarte" - JPII



Nie widzą Ciebie moje oczy, - Nie słyszą Ciebie moje uszy; - A Jesteś Światłem w mej pomroczy. - A Jesteś Śpiewem w mojej duszy. :)

AdamS

  • Gość
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #23 dnia: 15 05 2010 o 10:21:15 am »
Wasze dyskucje będą nieskończone, obracacie każdy szczegół w Piśmie na wszystkie strony, rozstrząsacie. Jedna osoba rzuci myśl, druga mówi.. o ta myśl mi sie podoba. Kolejna mówi.. a ja myślę, że to tak trzeba odbierać, za chwilę następna podaje argumenty, które trudno powiązać z Pismem (bo nie ma takich wersetów), a raczej z tradycją kulturową i w kółko to samo. Dużo u was myślicieli, staracie się zrozumieć Boga, Jego Słowo własnym rozumem. Jak faryzeusze swego czasu [...]

Na forum nie zaglądam, nie potrzebuję rozmów, które nic nie wnoszą. Od mego rozwoju nie są ludzie, a Duch Św. i zamierzam całkowicie się mu poddać.

Każdemu z was życzę takiego przebudzenia, jakie ja miałem. Pozwólcie się prowadzić Duchowi Św., zamiast czas tracić na rozmowy, kto tu ma rację itd. Umysłem nigdy nie ogarniecie tego, a tylko niepotrzebnie zbudujecie w głowie własny swiat "Boży", w który w którymś momencie uwierzycie i zaczniecie głosić fałszywą Ewangelię. Zresztą niektórzy z Was już to zaczęli robić.

Sebastianie, przykro mi, że czas spędzony z nami uważasz za zmarnowany. Norah wspomniała o dwóch ważnych darach, w jakie zostaliśmy zaopatrzeni: WIARA I ROZUM - to dwa wiosła, których trzeba używać równocześnie - w przeciwnym razie nasza łódź kręci się w kółko. Przeczytaj raz jeszcze swoje słowa i oceń je sam, w szczerości swego serca . Czy podsumowując nas wszystkich w ten sposób, faktycznie głosisz Ewangelię?...

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #24 dnia: 15 05 2010 o 15:23:22 pm »
Adamie, mój post był okropny. Zero taktu. Bardzo Was przepraszam. Oczywiście nigdy nie myślałem w głębi serca, że nasze rozmowy są straconym czasem. Jak zwykle nie potrafię przekazać dokładniej, co chciałem.

Mój powyższy post poprawiłem. Chodzi mi tylko o rozmowy na temat wersetów i ich znaczenie, a także tematy o czyściu, o modlitwach za zmarłych. Zastanawia mnie, dlaczego tak wielu ludzi ma odmienne zdania na te tematy? Przecież Bóg daje nam tylko jedną tę samą naukę/Prawdę. Założmy, że pięć osób rozmawia na jeden temat i każda z tych osób ma odmienne zdanie. Wygląda na to, że w tym przypadku mamy nie jednego Boga, a pięciu bogów. Czyż nie tak? Nie sądzę, abym przesadzał. :) Dlatego takie rozmowy uważam za stracony czas. Podkreślam, tylko o wersetach, o czyściu i podobnych tego typu.

Dziwię się temu, bo jeśli czegoś nie wiem, nie rozumiem, zawsze z pytaniem idę do Ojca. I zawsze mi odpowiada. Czasem od razu, czasem troszkę póżniej, ale zawsze odpowiada. Wytrwale pytam i czekam. W tych tematach nie musiałem szukać odpowiedzi na forum. I zachowuję teraz te odpowiedzi w sobie, przestałem pisać o nich na forum. Jeśli Duch Św. mi nakaże wyrażnie, że mam iść i głosić Słowo, pójdę. Jak na razie nic na to nie wskazuje, aby mnie chciał użyć. Naprawdę nie mogę zrozumieć, czego ludzie szukają na forum w takich dyskucjach, skoro mają/powinni mieć w sobie Ducha Św. Od tego jest Duch Boży, aby nam INDYWIDUALNIE wyjaśniał i objawiał Boże tajemnice i nas PROWADZIŁ.

Zauważyłem w realu, że wielu ludzi jest niecierpliwych, chcieliby już szybko coś osiągnąć na drodze duchowej. Jak tego nie dostają, zaczynają szukać w rozmowach z ludźmi, zamiast wytrwale słuchać Boga i czekać.  To mam prawo napisać, więc proszę nie gniewajcie się, gdyż mam na ten czas wystarczające doświadczenie, że w pełni zdaję sobie sprawę z tego, co się dzieje w realu, a także tu na forum. Bo jest ta sama sytuacja. Zgodzę się z tymi osobami, które są początkujące, że chcą wiedzieć, jak szukać Boga. Wiadomo, modlitwa i czytanie Pisma, i decyzja pójścia za Jezusem w pełni świadomie. Ale "starzy wyjadacze" żeby sami rozważali, szukali odpowiedzi na forum i wymieniali się argumentami na temat wersetów i Bożych tajemnic, zamiast pytać się Ducha Św.? Niestety, ale nie tędy droga. To muszę napisać. I nie ma to nic wspólnego z głoszeniem Ewangelii.

Co do głoszenia Ewangelii, ona jest tylko wtedy, kiedy ma się namaszczenie w Duchu Św. i jest się prowadzonym przez Ducha, gdyż to Duch Św. przemawia ustami człowieka. Do głoszenia Ewangelii trzeba mieć też powołanie.  Nie mieszajmy zwykłych rozmów z głoszeniem Słowa. To dwa zupełnie inne światy. Powtarzam, głoszenie Słowa jest przez osoby, które przeżyły namaszczenie "chrzest" w Duchu Św., bo tylko Duch Św. wie, co przekazać, komu przekazać i kiedy przekazać.

Natomiast jak najbardziej rozmowy o Bogu - dawanie świadectw. Jak zmienił nasze życie,  nasze serca, nawyki, myślenie, wyciągnął nas z opresji, rozwiązał skomplikowane dla nas sprawy, błogosławi i td. Rozmawiając w ten sposób o Bogu oddajemy Mu chwałę i cześć. To rozumiem. Rozmawiamy także o Jezusie, o Jego zbawczej mocy krwi, że warto pójść za Nim i w Nim budować się (to taka mała Ewangelia, ale nie ta w prawdziwym słowa znaczeniu w mocy Ducha Św).

Anieszka przyszła z zapytaniem na forum, abyśmy dali świadectwa odnosnie życia w czystości. Ten temat rozumiem. Prosi o świadectwa działania Boga w naszym życiu. Natomiast nie rozumiem dyskucji o tajemnicach Bożych. Sam brałem przecież w tym udział, zanim oczy mi się otworzyły szerej. Dosłownie zastępowałem na forum Boga. Byłem "bogiem/faryzeuszem" i odpowiadałem. Jakim prawem? Przecież Duch Św. mi nie powiedział, abym to robił. Zamiast rozwijać temat powinieniem kierować pytające osoby do prawdziwego Boga i instruować, aby te osoby u Ojca szukały odpowiedzi. Bo On wie przecież najlepiej. Jesli komuś zależy na tej drodze, wytrwa i spokojnie będzie mu objawione.

O to mi chodzi Adamie, Krzysztofie i Norah. Przecież wiecie, że szanuję i kocham Was. Wczoraj miałem ciężki czas, błąd mój polegał na tym, że wyskoczyłem z pomysłem napisania postu w duchu nieczystym. Naprawdę przepraszam, nie byłem sobą. Wybaczcie mi.

Norah, odnośnie używania ludzi przez Boga jako pomoc dla innych, tak, oczywiscie, że Bóg bardzo często podsyła nam takie osoby. Sam miałem takie sytuacje. Pierwszy dzień w  zborze, usiadłem w ławce i nagle ogromne namacalne pragnienie i pewność, że młody mężczyzna siedzący przede mną będzie moim przyjacielem i mi pomoże na początku drogi. Tak po prostu się to pojawiło we mnie. Po ponad roku czasu od tamtego momentu stopniowo się otwieramy na siebie i.. być może będzie przyjaźń. :) Na każdym kazaniu Bóg przemawia do mnie słowami/kazaniem pastorów. Za kazdym razem jestem zaskakiwany i zdumiomy, gdyż na  daną mi sytuację w sercu zawsze dostaję Słowo wyjaśniające mi, co mam dalej czynić/ jak postępować! Niesamowite. Rozumiem, gdyby od czasu do czasu. Ale za każdym razem?! Bóg jest niesamowity :)

Chcę Norah powiedzieć przez to, że ludzie są potrzebni, jeśli są podesłani nam przez Boga. Tak, ale jesli są nam podesłani, albo w naszym sercu jest wyraźne pragnienie, albo myśl/szept, że mamy się skierować do tej osoby, albo do tego miejsca. To rozumiem. Bóg ma w tym udział.
Nie widzę udziału Boga w taki sposób, gdzie człowiek SAM podejmuje decyzję, że zajrzy na forum i tam poszuka odpowiedzi/pomocy/wsparcia. No chyba, że w sercu wyrażnie poczułaś, że masz to uczynić. Jesli tak, to przepraszam. Ale wiesz, do czego zmierzam. Nie podejmuje się decyzji bez udziału Boga. Wtedy jest to dla mnie czas stracony.

Skąd wzięło się we mnie nagle takie widzenie, że czas stracony? Bóg mi wczoraj pokazał, że mam być Mu posłusznym, odczułem to bardzo głęboko w sercu, czułem się jak żołnierz, który jest gotowy oddać życie za swego dowódcę. Mam uczyć się tego posłuszeństwa, poddawać się Duchowi Św. (bo buntowałem się jeszcze) i nie podejmować decyzji samemu. W innym razie warto zadać sobie pytanie, czy Bóg jest naszym panem, czy my sami jestesmy sobie panami? I po co w ogóle jest Bóg, żeby nas tylko zbawić, czy po coś więcej?

Aś, odnośnie słuchania Boga, kiedyś wspomniałem o myśli prosto z serca. W człowieku jest więcej tego. Są pragnienia od Ducha Św., pragnienia od ducha nieczystego, trzeba nauczyć się odróżniać własne pragnienia od nieczystych. Dla mnie nie było to łatwe, bo to są przyjemne pragnienia. Np. wracasz do domu i pierwsza myśl, to czytanie Pisma, za chwilę silne pragnienie włączenia komputera. Albo w modlitwie pojawia się w pewnym momencie pragnienie zakończenia modlitwy, spokojnie to odrzucam i dalej sie modlę (im bliżej Boga, tym zacieklej szatan mi przeszkadza). Jakość modlitwy jest tu bardzo ważna, musi być odmawiana w pokorze, w szczerości i w sercu. Jest też odrzucanie przez ducha nieczystego np: obowiązków. To jest dla mnie najlepszą wskazówką, że muszę zrobić te obowiązki, czego moje serce w środku nie chce, to wiem, że muszę tym bardziej zrobić to. Wtedy zawsze trzeba isć pod prąd, to zasada numer dwa. Pierwsza to posłuszeństwo względem Ducha Św.

W tym wszystkim trzeba zachować umiar i rozsądek roztropnie używając rozumu, modlimy się zawsze o mądrość Bożą (z wiarą). Jeśli się nauczysz wychwytywać myśl prosto z serca i poddawać się tej myśli, to zrobisz duży krok do przodu. Ogólnie podsumowując wbrew pozorom nie jest to trudne, na początku tak, ale z biegiem czasu nowy sposób życia/ nawyków/ myślenia staje się czymś naturalnym. Przede wszystkim zalecam spokój, cierpliwość i bycie wytrwałym. Wszystko w swoim czasie.

Dziś odkryłem, że szatan mnie zatrzymuje dwoma rodzajami broni. Pożądliwością i lenistwem. Dlatego nie był to przypadek wczoraj, kiedy Duch Św. mi pokazał/wlał we mnie silne pragnienie bycia posłusznym Ojcu. To było niesamowite. Im bliżej jestem Boga i mam coraz lepsze relacje z Ojcem, wtedy szatan wrzuca na większy bieg z pożądliwością. I prawie zawsze na to się łapałem, ale z satysfakcją muszę przyznać, że szatanowi przychodzi to coraz trudniej.  ;D Obecnie przygotowuję się do ostatecznej batalii, aby pozwolić Duchowi Św. zniszczyć te dwie bronie szatana, a we mnie wady, aby nie mógł ich więcej na mnie używać.

Mam nadzieję, że napisałem i taktownie i klarownie, o co mi chodziło. Przepraszam Was. :)

To mój ostatni post. Więcej już tu nie zajrzę, ja na ten czas nie mam takiej potrzeby zaglądania na forum. Bóg kieruje mnie zupełnie gdzie indziej i zamierzam Go słuchać. Trzymajcie się ciepło. Z Bogiem kochani :)

AdamS

  • Gość
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #25 dnia: 15 05 2010 o 18:11:14 pm »
To mój ostatni post. Więcej już tu nie zajrzę, ja na ten czas nie mam takiej potrzeby zaglądania na forum. Bóg kieruje mnie zupełnie gdzie indziej i zamierzam Go słuchać. Trzymajcie się ciepło. Z Bogiem kochani :)

Sebastianie - cieszę się, że znowu jesteś sobą! :) Ale jednocześnie trochę niepokoi mnie postawa jednostronnego przekazu z Twej strony. Napisałeś tyle zdań, lecz gdy już powiedziałeś, co miałeś do powiedzenia, odchodzisz, zamykając za sobą drzwi, aby nikogo nie słuchać.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #26 dnia: 15 05 2010 o 20:34:48 pm »
Cytuj
Założmy, że pięć osób rozmawia na jeden temat i każda z tych osób ma odmienne zdanie. Wygląda na to, że w tym przypadku mamy nie jednego Boga, a pięciu bogów. Czyż nie tak?
Nie, zupełnie nie tak. Nasze możliwości poznania są ułomne, dlatego potrzebujemy dialogu,  który nas wzbogaca.
Jeżeli, jak piszesz, wiesz wyraźnie i dokładnie jak wygląda np. sprawa z czyśćcem, to uchyl rąbka tajemnicy. Chyba, że to Wasz sekret.
Odczuwam w Twoich wypowiedziach lekceważący stosunek do Kościoła. Tylka ja, ja i Duch, ja i Ojciec, ja i Jezus. Nie widzę miejsca na ludzi. Bóg kocha każdego z nas jednakowo. Jego słońce wschodzi nad grzesznikiem i nad sprawiedliwym. A ty sobie wybierasz: z tym nie, tamten też nie, Bóg nie chce, żebym z nią rozmawiał. Skąd u Ciebie takie podejście do drugiego człowieka? Bo przecież niewiele ma to wspólnego z nauką Mistrza.
Nazywasz nas faryzeuszami,  twierdzisz, że zamieniamy się w bogów, starając się dodać sobie nawzajem otuchy, napomnieć lub wyrazić zrozumienie. Chcesz, żeby każdy z nas stał się satelitą, który utrzymuje kontakt jedynie z Bogiem, ignorując świat dokoła. Czy Jezus ignorował świat dokoła? Nie. Przyszedł na niego, żeby go uratować. Świat, wraz z zamieszkującymi go ludźmi, jest Bogu drogi. Jak mogę odrzucać coś, co jest cenne (pomimo wszystko) w oczach NASZEGO Ojca.

Od jakiegoś już czasu zarzucasz forumowiczom niedojrzałość. Przykro mi, ale po Twoich chaotycznych wypowiedziach, histerycznym opuszczaniu forum i ustawicznym powracaniu, a nade wszystko ciągłym edytowaniu postów mógłbym zarzucić Ci to samo. Przemawiasz do nas z pozycji oświeconego i wiedzącego, a nie jesteś w stanie zachować minimalnego dystansu do tego, co dzieje się na forum. Zwłaszcza, jeżeli dotyczy Twojej osoby.

Mam jeszcze jedno pytanie: czy Twoja postawa względem ludzi, świata, wyłapywania myśli, postrzegania emocji jako czegoś złego i niepożądanego, posiadania jedynej słusznej  wiedzy jest spójna z tym, czego naucza się w Twoim zborze? Pytam nie bez kozery. Uważam, że w głoszonej przez Ciebie nauce brakuje racjonalnego myślenia. Przełykając gorzką pigułkę, jako kacerz muszę się zgodzić z Janem Pawłem II w kwestii komplementarności wiary i rozumu. W Twoich wypowiedziach dostrzegam natomiast rażącą dysproporcję tych dwóch elementów.
Mam poczucie, Sebastianie, że im bardziej zapewniasz nas o osiąganiu kolejnych etapów wtajemniczenia, tym bardziej jesteś zagubiony w sprawach wiary. Takie jest moje subiektywne odczucie. Będę się modlił o pokój dla Ciebie.
Mam nadzieję, że nie będziesz chował do mnie za te słowa urazy. Szczerość za szczerość. Niech przynosi dobre owoce w nas wszystkich!
Pozdrawiam!
Krzysiek

Offline paula127

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 204
  • ,,Wiedza wbija w pychę, a miłość buduje"
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #27 dnia: 15 05 2010 o 22:09:11 pm »
Sebastianie, dawałeś tu tyle energii... Nie chcę żebyś odchodził, swoimi świeżymi i realnymi poglądami leczyłeś mnie i dawałeś, energię i drogę... I w ogóle... Byłeś pierwszą osobą którą się tu zainteresowałam po dołączeniu do tej wspólnoty i często mnie zaskakiwałeś swoimi pięknymi precyzyjnymi odpowiedziami.  Masz racje ja siedzę po 3 godziny na komputerze i tym też się dołuję... Może zrobię tak jak ty, ale nie chcę odchodzić.  Twoje odejście stąd to dla mnie porażka... Właśnie też tak jak Norah martwiłam się Twoim brakiem tu, proszę zaglądaj tu chociaż raz na tydzień i udziel się gdzieś chociaż w jednym wątku, jedną krótką  odpowiedzią. Bo ten Twój post dał mi bardzo dużo do myślenia, ostatnio szukałam pomocy w komputerze, a w realu milczałam i tylko był w komputerze ratunek. Pewnie źle robiłam, nie wiem już sama... Może dla Ciebie to dobre wyjście, odejść, ale przecież mógłbyś jeszcze tyle dobrego tu włożyć, pomóc nowym osobą które do nas dołączają się odnaleźć... Jeżeli naprawdę naprawdę taka Twoja decyzja to życzę Tobie tylko najlepszego powodzenia w życiu z Bogiem i będę Cibie pamiętała i się modliła za Ciebie. Dziękuję Tobie za to że tu byłeś.
Mt 11:28-30
28. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którz

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #28 dnia: 16 05 2010 o 00:09:42 am »
Nie, zupełnie nie tak. Nasze możliwości poznania są ułomne, dlatego potrzebujemy dialogu,  który nas wzbogaca.
Jeżeli, jak piszesz, wiesz wyraźnie i dokładnie jak wygląda np. sprawa z czyśćcem, to uchyl rąbka tajemnicy. Chyba, że to Wasz sekret.

Krzysztofie, wiesz, że nie łączę się z żadną doktryną kościelną. To nie jest ani nasz, ani wasz sekret. Akurat w czyściec nie wierzę, bo nie znalazłem wzmianki o nim w Piśmie. Potrzebowalibyśmy obaj kilku rozmów (najlepiej w realu), żebyś mnie zrozumiał, bo nie zrozumiałeś mnie z tego, co widzę po Twoich wypowiedziach, albo ja piszę nadal nieskładnie ;)
Dialog jest jak najbardziej potrzebny, zgadzam się z tym, że ubogaca i pozwala zobaczyć więcej, nie tylko oczyma swoimi, a także innych z punktu widzenia rozmówców. Pod warunkiem, że ludzie umieją poddać się myślom Ducha Św. A tego nie wiem, więc istnieje ryzyko na forum, że będą tu ludzie, którzy potrafią słuchać Ducha, i mogą być (nie twierdzę, że są) tacy, co próbują pojąć wersety umysłem po człowieczemu. Dlatego uważam, że jedyną najbezpieczniejszą opcją , jeśli chodzi o wersety i ich znaczenie, jest poddanie się Duchowi Św i pozwolić mu się prowadzić.

Dialog na temat wersetów według mnie najbezpieczniejszy byłby w realu z osobami, które się widzi, zna i wie, że te osoby nie są jedynie słuchaczami w zborze/kościele, a także wykonawcami Słowa (praktykującymi). Ale nie o to mi chodziło, to taka uboczna myśl. Mnie chodzi o to, aby dosłownie zawierzyć się Bogu, poddać się Duchowi Św., bo tak naprawdę gwarancją na wyjaśnienie/objawienie Słowa jest Duch Św., ewentualnie sporadycznie pastor/ksiądz żyjący zgodnie ze Słowem.


Odczuwam w Twoich wypowiedziach lekceważący stosunek do Kościoła. Tylka ja, ja i Duch, ja i Ojciec, ja i Jezus. Nie widzę miejsca na ludzi. Bóg kocha każdego z nas jednakowo. Jego słońce wschodzi nad grzesznikiem i nad sprawiedliwym. A ty sobie wybierasz: z tym nie, tamten też nie, Bóg nie chce, żebym z nią rozmawiał. Skąd u Ciebie takie podejście do drugiego człowieka?

Zupełnie mnie nie zrozumiałeś. :) Szczerze mówiąc nie wiem o co Tobie teraz chodzi? To że Bóg kocha nas równo, to wiem. Ja również kocham wszystkich, przynajmniej uczę się kochać. W moim poście powyższym pisałem zupełnie o czym innym, przynajmniej miało być odebrane inaczej. :) Mój przekaz miał być prosty - jeśli chodzi o wersety, o pytania, to nie do ludzi, a do Boga. To wszystko. Tego nie rozumiem, bo ja idę do Ojca z pytaniami i dostaję odpowiedzi. Więc logiczne dla mnie, że skoro Ojciec nas wszystkich równo traktuje, to każdemu odpowie. A odpowiada, to wiem, bo rozmawiam w realu z moimi znajomymi. Na temat wersetów mało rozmawiamy, gdyż każdy z nas (wąskie grono) woli z tym isć do Boga. I dobrze postępują.

Naprawdę nie wiem, o co chodzi z tym ja i Jezus, ja i Duch Św. Odpowiem, że nie polegam na ludziach, a na Duchu Św. Ze wszystkim przychodzę do Ojca. Ludzi szanuję, uczę się patrzeć z miłoscią, z pokorą, z cierpliwością. Krzysztofie, zdziwiłbyś się, gdybyśmy się spotkali w realu. Mówiłem, że nie umiem składnie pisać, więc możliwe, że z moich wypowiedzi wynika inny obraz mnie, niż jestem w rzeczywistości. Albo moze Ty sam pod siebie tłumaczysz, jak czytam poniższą Twoją wypowiedź.

Nazywasz nas faryzeuszami,  twierdzisz, że zamieniamy się w bogów, starając się dodać sobie nawzajem otuchy, napomnieć lub wyrazić zrozumienie.

Pisałem tu tylko i wyłącznie o sobie, z perspektywy czasu. Tak się teraz bym czuł. Duch Św. nie powołał mnie, abym wypowiadał się na temat wersetów. Zależy mi bardzo, abyśmy wszyscy przychodzili z pytaniami do Ojca i u Niego szukali Prawdy. A czemu mi zależy? Bo kocham Ojca i wiem, jak bardzo On pragnie, abyśmy wszyscy przychodzili do Niego ze wszystkim. To jest zawierzenie się Mu całkowicie. Nadal nie rozumiesz, o co mi chodzi? Mamy zostawić komputer, zostawić wszystko, co świat oferuje i poddać się Bogu. W Nim są odpowiedzi na wszystkie nasze pytania.

Chcesz, żeby każdy z nas stał się satelitą, który utrzymuje kontakt jedynie z Bogiem, ignorując świat dokoła.

Nigdzie tak nie napisałem. Nie rozumiemy się wcale. Żeby się zmienić na obraz Jezusa, to tylko poddając się woli Ducha Św. Zmienia się serce, myślenie i sposób życia. W sercu pojawia się radość, pokój, cierpliwość i opanowanie. Automatycznie zaczynasz kochać ludzi, szanować, a oni widząc i czując zmienioną postawę otwierają się i także pragną tej przemiany. To jest świadectwo istnienia i działania Boga w człowieku zmienionym. Bóg w taki sposób przychodzi do ludzi poprzez zmienianie serc. Żeby się zmienić i być przykładem dla innych, to tylko poprzez totalne poddanie się woli Ducha Św. i myśleć zgodnie ze Słowem Bożym. Takie swiadectwo jest wspaniałym "niemym" głoszeniem Ewangelii w praktyce.

Od jakiegoś już czasu zarzucasz forumowiczom niedojrzałość. Przykro mi, ale po Twoich chaotycznych wypowiedziach, histerycznym opuszczaniu forum i ustawicznym powracaniu, a nade wszystko ciągłym edytowaniu postów mógłbym zarzucić Ci to samo. Przemawiasz do nas z pozycji oświeconego i wiedzącego, a nie jesteś w stanie zachować minimalnego dystansu do tego, co dzieje się na forum. Zwłaszcza, jeżeli dotyczy Twojej osoby.

Miałem mieszane uczucia, jestem tylko człowiekiem i tyle. Histerii nie było :) Raczej zdumienie, że niektórzy nie rozumieli, o czym pisałem. A potem jakbym dostał w twarz czymś ciężkim. Zrozumiałem w sercu i ujrzałem, że tylko na Ojcu tak naprawdę można polegać. Na nikim więcej. I to jest prawda. Ojciec nigdy się nie zmieni, zawsze mnie/ Was zrozumie. Ujrzałem to w sercu wyrażnie i pytanie, co ja robię tu na forum, jak Ojciec wytrwale czeka na mnie i chce, abym w końcu poddał się Duchowi Św., bo nadal się buntowałem. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak łyso mi się zrobiło, jak wystawiałem tak Ojca na cierpliwość. A kasowałem i wracałem z postami, bo chciałem tę sprawę zakończyć, gdyż na drugi dzień w sercu czułem, że nie wszystko powiedziałem, co trzeba powiedzieć.

Krzysztofie, nikomu nic nie zarzucam, a tym bardziej niedojrzałości. Tu masz problem już sam, skoro tak to odbierasz. Wiesz, w jednych sprawach jestem dojrzały i odpowiedzialny, w innych sprawach nie koniecznie, jak bym chciał. Nie mam się tu czego wstydzić i mówię to z otwartą twarzą :) Jestem tylko człowiekiem, z wadami. :)

Mam jeszcze jedno pytanie: czy Twoja postawa względem ludzi, świata, wyłapywania myśli, postrzegania emocji jako czegoś złego i niepożądanego, posiadania jedynej słusznej  wiedzy jest spójna z tym, czego naucza się w Twoim zborze? Pytam nie bez kozery. Uważam, że w głoszonej przez Ciebie nauce brakuje racjonalnego myślenia. Przełykając gorzką pigułkę, jako kacerz muszę się zgodzić z Janem Pawłem II w kwestii komplementarności wiary i rozumu. W Twoich wypowiedziach dostrzegam natomiast rażącą dysproporcję tych dwóch elementów.
Mam poczucie, Sebastianie, że im bardziej zapewniasz nas o osiąganiu kolejnych etapów wtajemniczenia, tym bardziej jesteś zagubiony w sprawach wiary. Takie jest moje subiektywne odczucie. Będę się modlił o pokój dla Ciebie.

To Twoja opinia i szanuję ją. Wiem, gdzie mam braki na TEN czas, co muszę w sobie zmienić. Szczerze mówiąc nie wiem, o jakiej postawie mówisz, jest normalna, naturalna i szczera. Nic nie mówiłem o emocjach, jako o czymś złym. Nie rozumiemy się Krzysztofie.

Mam nadzieję, że nie będziesz chował do mnie za te słowa urazy. Szczerość za szczerość. Niech przynosi dobre owoce w nas wszystkich!
Pozdrawiam!
Krzysiek

Nie, nie mam urazy. :) Każdy może się wypowiadać na mój temat,  tak, jak czuje. :)

Wracając na chwilę do tego cytatu
Cytuj
Założmy, że pięć osób rozmawia na jeden temat i każda z tych osób ma odmienne zdanie. Wygląda na to, że w tym przypadku mamy nie jednego Boga, a pięciu bogów. Czyż nie tak?

Jedna z tych osób na pewno poddała się Bogu, a reszta co robi, skoro ma odmienną opinię? Przecież nauka Boża jest jednakowa dla wszystkich. Mówię o nauce Ducha Św. w sercu, nie o doktrynach kościelnych i kazaniach w kościołach. Cały czas chcę pokazać przez to, kto powinien być naszym autorytetem, do kogo mamy iść z pytaniami.

A wróciłem na chwilę na forum, bo tak się składa, że czytam książkę <Kenneth Hagin - Dobry i zły sposób myślenia>. Wyjaśnię, że poddawanie się Duchowi Św. nauczyłem się i nadal się uczę jakiś czas temu (około roku), i bardzo się cieszę, że dopiero teraz siegnąłem po tę książkę. Potwierdza ona, do czego ja razem z Duchem Św. doszliśmy na ten czas.

Zacytuję pewien fragment:

Musimy zdać sobie sprawę, że myśli pojawiające się w naszym umyśle nie zawsze się w nim rodzą, ale mogą pochodzić z dwu różnych żródeł. Niektóre z nich przychodzą z zewnątrz, a wtedy podsuwane nam są przez szatana. Inne znów przychodzą z naszego wnętrza, z ducha - te myśli pochodzą od Boga. Jeśli trwasz w bliskim związku z Panem poprzez modlitwę, rozważanie i studiowanie Jego Słowa, wtedy coraz lepiej uczysz się jak rozróżniać pochodzenie twoich myśli. Oczywiscie, wszystkie złe myśli pochodzą od diabła, bo Bóg jest miłością, a miłość nie myśli o tym co złe, nie słucha tego co złe i nie patrzy na to, co złe.

O tym pisałem wcześniej, o myśli znikąd, prosto z serca. Nauczyłem się wyłapywać te myśli, zaufałem im i poddaję się nim. Nic na tym nie tracę, a bardzo dużo zyskuję. Cały czas uczę się odróżniać wszelkie myśli, emocje cokolwiek we mnie. Wbrew pozorom nie jest to trudne. Najważniejsze jest myśleć zgodnie ze Słowem Bożym, a następnie takie myślenie przekłada się na mówienie.

Adamie, na ten czas naprawdę czuję, że muszę co innego zrobić. Chciałem tylko napisać o tym, abyśmy wszyscy przychodzili z pytaniami do Boga odnośnie trudnych tematów, takich jak czyściec, wersety i ich znaczenie i podobne. Takie rozmowy są według mnie nie do końca owocne, bo nie wiesz, z kimś rozmawiasz i nie wiesz, czy jego rozważania są czysto teoretyczne, czy od Ducha Św. Zawsze będą kwestie sporne, niejasnosności, wątpliwości.  Prawdę objawi nam wszystkim tylko sam Duch Św.
 
Nie obiecuję, że zajrzę, naprawdę wiele w sercu się zmieniło/wzrosło przez ostatnie kilka dni, cały ja pragnę być posłusznym Ojcu. Na to nie ma siły, to samo się dzieje. Chcę się poświęcić Bogu całkiem serio, jeszcze więcej. Komputer mi w tym bardzo przeszkadza.
A na odpowiedzi odnośnie mojego postu nie czekam  nie dlatego, jakby niektórzy mi sugerowali, że lekceważę ludzi i mam o sobie wysokie mniemanie, akurat nie jest to prawdą, a po prostu dobrze wiem, że ze wszystkim przychodzi się do Boga. W tej kwestii dojrzałem w sercu i umyśle.  
Na wszelki wypadek dopiszę, że także jesteście dojrzali, inteligentni i to bardzo, o ciekawej i barwnej osobowości. O tak, bardzo miły czas tu z Wami wszystkimi spędziłem. Bardzo serdecznie Wam dziękuję. :)

Trzymajcie się ciepło. :)

To wszystko w tym temacie. Wylałem na "papier" co trzeba było wylać. :)

Ps. Oprócz posłuszeństwa muszę też być uczciwym wobec Ducha Św. Dziś to sobie uświadomiłem. Być w pełni jako nowe stworzenie, w naturze Bożej, bez tej wstrętnej cielesności.
« Ostatnia zmiana: 16 05 2010 o 00:23:28 am wysłana przez rebus »

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Jak szukać Boga?
« Odpowiedź #29 dnia: 16 05 2010 o 06:55:18 am »
Miło, że znowu wpadłeś, Sebastianie.
Dzięki za odniesienie się do mojej wypowiedzi. Niestety, mam wrażenie, że się nie rozumiemy. Wycofujesz się na przykład z opinii, jakoby emocje były złe, a przecież wyraźnie pisałeś o tym w którymś ze swoich poprzednich licznych postów. Ja nie cytowałem Cię dosłownie, tylko wyciągałem sens z Twoich wypowiedzi. Czytać ze zrozumieniem umiem, mam to potwierdzone dyplomem :-)
Myślę, że dalsza rozmowa na ten temat traci sens. W nieskończoność możemy pisać nawzajem, że się nie zrozumieliśmy, że to nie tak, że źle się rozumiemy. Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się porozumieć.
Swojego posta nie zmienię. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze do niego zajrzysz.
Życzę Ci, Sebastianie, Bożego pokoju i błogosławieństwa na każdy dzień!

Pozdrawiam serdecznie!
Krzysiek