Autor Wątek: Druga szansa  (Przeczytany 6361 razy)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #105 dnia: 8 07 2010 o 00:08:42 am »
Cytuj
Jezus Chrystus zbawił wszystkich/Gandiego również/ludzi nie tylko chrzescijan...

Proszę o oparcie tej tezy na jakimkolwiek fragmencie Pisma Świętego... Ono mówi wyraźnie, że zbawienie jest ograniczone do tych, którzy przyjęli Pana (J 3,16; Rz 3,22).

Są też fragmenty mówiące o tym, że ofiara Chrystusa jest wystarczająca dla całego świata (1 J 2,2). Jednak wobec wyraźnego podziału na dzieci Boże i naczynia gniewu, na których dopełnia się gniew Boży nie ma moim zdaniem powodu do rozważań na temat zbawienia dla całego świata.

Dokładniej powinno być, że Jezus przelał krew za wszystkich, krew oczyszcza z grzechu, a zbawienie będzie dla tego, kto wyzna Jezusa swoim panem i pójdzie za Nim.

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 164
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #106 dnia: 8 07 2010 o 00:17:11 am »
Sebastianie, piszesz dokładnie to samo, co Filip, sens ten sam tylko innymi słowami
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

AdamS

  • Gość
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #107 dnia: 8 07 2010 o 07:59:11 am »
Ucieszyło mnie bardzo to ożywienie dialogu! :) Znajduję tu bardzo ciekawe wypowiedzi - do wszystkich chciałbym się odnieść, ale z braku czasu muszę ograniczyć się tylko do pytań wysuniętych bezpośrednio do mnie.

Co przez to rozumiesz? To, że Dobra Nowina adresowana jest do wszystkich ludzi [...] Jeżeli jednak zdefiniujemy chrześcijan jako naśladowców Chrystusa, to pozostaje nam tylko odnieść się do J 14,6 Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Z tego wynika dość jasno, że zbawienie (nadzieja) jest tylko dla chrześcijan, czyli tych, którzy przyjmą Pana.

Właśnie w tym tkwi problem, Filipie, że my wiarę pojmujemy często bardzo deklaratywnie: "jestem ochrzczony, więc dopiero teraz mogę iść drogą prawdy i życia". Tymczasem uważam, że Jezus działa wszędzie - również tam, gdzie z różnych względów nie dotarło werbalne przesłanie Ewangelii. Tam też ludzie mogą wybierać Prawdę i Miłość, która jest w Jezusie Chrystusie -  czasem nawet bardziej zbliżając się do żywego Boga, niż niejeden chrześcijański teolog.

Oczywiście nie zwalnia to nas z powinności głoszenia Słowa. Ważne jednak jest to, w jaki sposób to czynimy - czy traktujemy nasze posłannictwo jako pomoc w odsłanianiu ogólno dostępnej Prawdy, czy jako sprzedawanie patentu na jedynie prawdziwą religię. Dlaczego "sprzedawanie"? - bo za to mamy zbawienie (korzyść); dlaczego "patentu"? - bo traktujemy wiarę jako sferę wtajemniczenia (zbawienie tylko przez znajomość litery). Czyż nie kłóciłoby się to z pojęciem Boga, który jest wszechogarniający i kochający wszystkich?
« Ostatnia zmiana: 8 07 2010 o 08:01:52 am wysłana przez Adam »

Offline Filip

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 12
    • Słowa o słowie Bożym
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #108 dnia: 8 07 2010 o 10:28:34 am »
Cytuj
"jestem ochrzczony, więc dopiero teraz mogę iść drogą prawdy i życia". Tymczasem uważam, że Jezus działa wszędzie - również tam, gdzie z różnych względów nie dotarło werbalne przesłanie Ewangelii. Tam też ludzie mogą wybierać Prawdę i Miłość, która jest w Jezusie Chrystusie -  czasem nawet bardziej zbliżając się do żywego Boga, niż niejeden chrześcijański teolog.

Coś w tym jest, aczkolwiek nazywając rzeczy po imieniu określiłbym możliwość poznania i wybrania podążania za Panem przez ludzi, którzy nie poznali werbalnego przekazu Ewangelii jako zetknięcie się z objawieniem ogólnym. Istnienie owego ma silną podstawę w pierwszym rozdziale Listu do Rzymian (od 18 wersetu).

Jednak tenże sam rozdział wskazuje na to, że poganie odrzucili auotoobjawienie Boga Stwórcy w jego dziełach i tym samym odrzucili fundament wiary, na której opiera się objawienie szczególne - Boże Słowo.

Oczywiście masz rację, że nie ma sensu traktować wiarę jako sferę wtajemniczenia, czy mówić o zbawieniu na podstawie znajomości litery Słowa Bożego, bo wszak demony też wierzą (na zasadzie pewnej wiedzy o Bogu, przypuszczam, że większej niż nasza) i drżą.

Ale też z lektury Słowa Bożego wynika, że to świadoma decyzja zawierzenia swojego zbawienia Panu Jezusowi jest istotą wiary chrześcijańskiej. Chrześcijanami zaś osobiście wolę nazywać ludzi, którzy uznali swoją grzeszność (1 J 1,8) i uznali fakt, że tylko na podstawie ofiary Pana, a więc łaskawości i miłości Bożej, którą owa wyrażała mogą być zbawieni, niż tych, którzy mienią się wyznawcami jakiejś religii.

Dla mnie religia oznacza pewne praktyki, takie czy inne oraz pewne przekonania, natomiast bycie chrześcijaninem żywą relację z Panem Jezusem. Takie chrześcijaństwo jest jedyną prawdziwą drogą do Boga, bo sam Jezus mówił, że nie ma innej, co już przywołałem dwa posty temu.

Pozdrawiam
 
« Ostatnia zmiana: 8 07 2010 o 16:20:38 pm wysłana przez Filip »

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #109 dnia: 24 07 2010 o 11:59:57 am »
Sebastianie, piszesz dokładnie to samo, co Filip, sens ten sam tylko innymi słowami

Tak Hana, ja pamiętam o tych, którzy są świeżo nawróceni. Myślę, że zagladają tutaj i czytają nasze wypowiedzi. Staram się pisać prosto i zrozumiale. Po prostu dałem prostszą wersję.  :)


Cytuj
"jestem ochrzczony, więc dopiero teraz mogę iść drogą prawdy i życia". Tymczasem uważam, że Jezus działa wszędzie - również tam, gdzie z różnych względów nie dotarło werbalne przesłanie Ewangelii. Tam też ludzie mogą wybierać Prawdę i Miłość, która jest w Jezusie Chrystusie

Małe sprostowanie, Duch Św. działa wszędzie, Jezus  siedzi przy prawicy Ojca i wstawia się za nami. Co do zdania
Cytuj
jestem ochrzczony, więc dopiero teraz mogę iść drogą prawdy i życia".
tu się zgadzam. Po wyznaniu Jezusa swoim Panem, na tę osobę zstępuje Duch Boży i zaczyna prowadzić. Bez Ducha Bożego niemożliwe jest zrozumienie Pisma Św. Prawdę można poznać tylko za pośrednictwem Ducha Św. On jest naszym kontaktem pomiędzy nami, a Ojcem. A pośrednikiem w modlitwie oczywiście Jezus Chrystus. Dlatego siedzi przy Ojcu i wstawia się za nami. Czyż to nie jest cudowne?   :D

Cytuj
(...)czasem nawet bardziej zbliżając się do żywego Boga, niż niejeden chrześcijański teolog.

Bo wszystko zależy od wiary, nie od poznania Biblii na wylot. Im prostsza wiara, tym lepiej poznajesz i rozumiesz Boga. Im więcej prostszej wiary, tym mniej główkowania i więcej posłuszeństwa. Wśród pogań znajdą sie ludzie, którzy zwyczajnie uwierzą, jak małe dzieci. I tacy najlepiej niech z daleka się trzymają od tych teologów. Bo słucha się Ducha Św. , nie człowieka. Nigdy nie wiesz, czy ten człowiek słucha Boga i jak słucha. A grać kogoś innego niestety wielu potrafi.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #110 dnia: 3 08 2010 o 00:14:22 am »
Po ciężkich doświadczeniach z kilku ostatnich dni wyszedłem z ciemnej doliny, wracając do życia z moim Panem. Odkrył przede mną wiele kolejnych wersetów, dzięki którym zrozumiałem, co jest kluczowe na drodze duchowej.

Jedno już opisałem w dziale w Świadectwa i reflekcje w wątku Kryzys. Ufność i poleganie na obietnicy Jezusa.  Umniejszenie siebie i pozwolenie na wejście Jego do mnie. Kolejna moja wypowiedź będzie dotyczyć zbroji duchowej i zbawienia.

Zbroja duchowa ma niebagatelne znaczenie. Bez niej praktycznie chrześcijanin nie ostoi się na Drodze. Jest wręcz niemożliwością iść na wojnę bez zbroi i nie zostać zranionym/ okradzionym. Dla nas jest ona niewidzialna, jednak jest widzialna dla dobrych i złych duchów.

Efezjan 6,14-17](...) opasawszy biodra swoje prawdą, przywdziawszy pancerz sprawiedliwości i obuwszy nogi, by być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju. A przede wszystkim weżcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste pociski złego. Weżcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże.

Pas prawdy. Żyj w prawdzie, w szczerości i uczciwości.

Pancerz sprawiedliwości. Sprawiedliwość przeciw potępieniu i zepsuciu. Żyj w Bożej świętości i czystości.

Buty pokoju. Głoś ewangelię o pokoju, bądź przykładem dla innych, bądź świadectwem Boga Żywego, jedynego i prawdziwego.

 Tarcza wiary służy do gaszenia pocisków złego. Co to znaczy? Kiedy przeciwnik wlewa myśl, np. że zgrzeszyłeś i Bóg cię opuścił, to wtedy używamy własnej wiary, jako tarczy przeciw jego myślom (pociskowi).  Odrzucamy myśl złego odpowiadając mu, że to nieprawda. Mój  Pan zawsze jest przy mnie. Użyłeś wiary, jako tarczy przeciw jego mieczowi.

Miecz Ducha. Jest to Słowo Boże. Prośmy Ducha Św. o pokazanie Prawdy, abyśmy mogli za dnia obronić się przed kłamstwami złego. Abyśmy żyli zgodnie ze Słowem. Najlepiej opisuje to Mateusza 4,1-11. Jezus we wspaniały sposób władał "mieczem" odpowiadając na pokusy diabła.

Hełm zbawienia. Tu poświęcę więcej uwagi. Jezus nas zbawił poprzez wykupienie nas swoją krwią. Zostaliśmy zbawieni, teraz musimy pokutować. Co to znaczy?

Odpowiedż jest w tym wersecie: Tesaloniczan 4, 7 Albowiem nie powołał nas Bóg do nieczystości, ale do uświęcenia.

I musimy wytrwać na tej Drodze w uświęceniu aż do momentu przyjścia Pana Jezusa. A żeby wytrwać na niej, to musimy myśleć i zachowywać się jak żołnierze Chrystusa. Jesteś na wojnie i potrzebujesz zbroii. Między innymi hełmu zbawienia. Tylko w pelnym ekwipunku jesteś w stanie wytrwać do końca Drogi polegając oczywiście na Jezusie, nigdy na sobie i zostać zbawionym.  Jeśli jesteś bez zbroii, przeciwnik raz dwa cię rozłoży. Doprowadzi cię do potępienia w dniu sądu.

Tesaloniczan 4,14. Albowiem jak wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał, tak też wierzymy, że Bóg przez Jezusa przywiedzie z nim tych, którzy zasnęli.

Tesaloniczan 4,16 (...) wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie.

Paweł pisze o ludziach, którzy umarli w Chrystusie. I tacy powstaną do życia. Ludzie, którzy mieli na sobie całą zbroję Między innymi hełm zbawienia. Zbawieni będą ci, co mieli na sobie zbroję Bożą. W prostym tłumaczeniu - cała zbroja na człowieku, to wykonywanie Słowa Jezusa. To życie zgodne z Zakonem Boga. Wróćcie do powyższego opisu zbroi, a na dłoni będzie, jak mamy żyć. I taki będzie zbawiony, który wytrwa żyjąc zgodnie z Zakonem Boga (z Jego Prawem).

 Tymi wersetami mi potwierdził, że jesteśmy zbawieni od momentu ukrzyżowania Jezusa. Od nas tylko zależy, czy dotrwamy do momentu przyjścia Jezusa w pełnej zbroii. Czyściec nie jest nam potrzebny, bo jesteśmy zbawieni. Inaczej nie byłby tu potrzebny hełm zbawienia. My sami możemy doprowadzić do własnego potępienia. W jaki sposób?

Ten werset daje wyrażną informację: Tesaloniczan 5, 2 Sami bowiem dokładnie wiecie, iż dzień Pański przyjdzie jak złodziej w nocy.

Potępieni będą ci, którzy nie mieli na sobie zbroi Bożej, czyli nie żyli zgodnie z Prawem Boga. W momencie przyjscia Jezusa.

A co z tymi, co wytrwali w zbroii? Tesaloniczan 4,17(...) porwani będziemy w obłokach, w powietrze na spotkanie Pana, i tak zawsze będziemy z Panem.

Mówcie co chcecie, z Pisma aż wyłazi i kłuje w oczy informacja, że czyśca nie ma. Nie ma wersetów mówiących o tych, co zostali zaskoczeni bez zbroii, że pójdą do czyśca, a stamtąd do nieba. Jeśli tak miałoby być, jak twierdzi wiele osób, to poniższy werset musiałby być inny. Nie niewielu, a bardzo wielu, prawie wszyscy znajdą bramę do nieba. Oprócz tych, którzy świadomie wybrali za pana swego Lucyfera.

Poważnie trzeba potraktować ten werset - Mateusza 7,14A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota, i NIEWIELU jest tych, którzy ją znajdują



« Ostatnia zmiana: 3 08 2010 o 00:28:40 am wysłana przez rebus »

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #111 dnia: 4 08 2010 o 21:11:26 pm »
II List do Tesaloniczan 1,8-9 W ogniu płomienistym, wymierzając karę tym, którzy nie znają Boga, oraz tym, którzy nie są posłuszni ewangelii Pana naszego Jezusa. Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana i od mocy chwały jego.

Kochani, pokażcie mi tu, gdzie jest druga szansa dla człowieka (czyściec).

AdamS

  • Gość
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #112 dnia: 5 08 2010 o 20:05:55 pm »
Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana [/b][/color]
Kochani, pokażcie mi tu, gdzie jest druga szansa dla człowieka (czyściec).

A co to jest wieczność? Czy wieczność u Boga to ten sam czas bezgraniczny, jaki sami sobie próbujemy wyobrazić? (a jednak wyobrazić nie potrafimy)... Moja Babcia zwykła w takich sytuacjach mawiać: "synek, nie zaglądej Panu Bogu za podszewka" :) Uśmiecham się nie dlatego, żebym bagatelizował ten temat, ale raczej z bezsilności wobec usilnych prób udowodnienia wieczności potępienia.

Myślę, że od samego początku kwestia została źle postawiona. Nie chodzi przecież o "drugą szansę" (termin ten przywodzi  na myśl jakieś demoniczne zmagania o zbawienie, jakieś koszmarne zawody sportowe). A tu przecież chodzi o Boże miłosierdzie, którego tajemnicy żaden z nas nie jest w stanie zglębić, choćby sięgał po niezliczone cytaty z najświętszych Ksiąg.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #113 dnia: 5 08 2010 o 23:08:42 pm »
A ja mam zupełnie inne zdanie. Prawda jest w Słowie prosta i czytelna. Wiara pochodzi od Boga, On ją nam daje, od nas zależy, jak ją przyjmiemy. Jedni przyjmują jak dzieci i słuchają Słowa sercem. Inni przyjmują jak dorośli, umysłem, obstukać ze wszystkich stron, czy aby Bóg się nie pomylił z określeniami itepe itepe.

Prawda naprawdę jest prosta i jasna jak słońce. Bóg objawia bardzo wiele w sercu tym, którzy go naprawdę słuchają i naśladują Jego syna. Ziemia przeminie, nie będzie jej, wszyscy bez Jezusa w sercu zostaną wrzuceni do jeziora ognistego niegasnącego, a ci, co mają Jezusa w sercu, zostaną porwani w obłoku na odgłos trąby powietrznej.
« Ostatnia zmiana: 7 08 2010 o 10:15:08 am wysłana przez rebus »

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #114 dnia: 6 08 2010 o 08:02:44 am »
Dobrze, Sebastian, że przynajmniej Ty znalazłeś tę drogę.

Cytuj
Prawda naprawdę jest prosta i jasna jak słońce. Bóg objawia bardzo wiele w sercu tym, którzy go naprawdę słuchają i naśladują Jego syna. Ziemia przeminie, nie będzie jej, wszyscy bez Jezusa w sercu zostaną wrzuceni do jeziora ognistego niegasnącego, a ci, co mają Jezusa w sercu, zostaną porwani w obłoku na odgłos trąby powietrznej. Jest to w Piśmie czarno na białym.

Sebastian, a z ust Jezusa wyjdzie miecz, tak? Hmmm, osobiście nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wiele z tych obrazów to metafory. Chociaż za takie myślenie grozi pewnie dożywotnie jezioro  ;)

Mówiąc całkiem serio, zabierając się za czytanie Pisma warto poświęcić bardzo dużo czasu na przygotowanie. Poznanie kontekstu, uwarunkowań społecznych, geografii - to wszystko pozwala przybliżyć się do oryginalnego znaczenia tekstów. A dopiero potem można brać się za przekładanie tych znaczeń na dzisiejsze warunki. Niestety, jest to chyba najczęściej spotykany błąd. Pisma kształtowały się tysiące lat temu, nie da się odczytywać ich, przykładając dzisiejsze standardy. To temat na dłuższą dyskusję, ale Ciebie przecież dyskusje nudzą. A szkoda, bo z każdej można się czegoś dowiedzieć.

Uzurpowanie sobie prawa do określania tego, co jest prawdą a co nie (i to jeszcze w majestacie Ducha Świętego) jest przejawem totalnego braku pokory.

Pozdrawiam!
Krzysiek

Offline Filip

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 12
    • Słowa o słowie Bożym
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #115 dnia: 7 08 2010 o 10:42:57 am »
Cytuj
Mówiąc całkiem serio, zabierając się za czytanie Pisma warto poświęcić bardzo dużo czasu na przygotowanie. Poznanie kontekstu, uwarunkowań społecznych, geografii - to wszystko pozwala przybliżyć się do oryginalnego znaczenia tekstów. A dopiero potem można brać się za przekładanie tych znaczeń na dzisiejsze warunki. Niestety, jest to chyba najczęściej spotykany błąd. Pisma kształtowały się tysiące lat temu, nie da się odczytywać ich, przykładając dzisiejsze standardy.

W zasadzie masz rację, znajomość tzw. kontekstu jest ze wszech miar pożyteczna, ale ostatnie z cytowanych zdań wydaje mi się cokolwiek ryzykowne. Fakt, że Bóg dał nam swe Słowo wiele lat temu nie wydaje mi się wystarczającym usprawiedliwieniem dla tezy, że nie możemy przykładać dzisiejszych standardów (moralnych, czy logicznych) do tekstu biblijnego. Oczywiście jeżeli przez słowo "standardy" mam rozumieć podstawowe kryteria rozumowania kierujące człowiekiem w czasie czytania celem zrozumienia tekstu :)

Natomiast uzasadnione wydaje się twierdzenie, że pewne fragmenty zapisu nie mogą być interpretowane np. jako nakazy moralne, bo mają wyraźne konotacje kulturowe (choćby kwestia nakrywania przez kobiety głowy w czasie nabożeństw).

Ale powstaje pytanie, czy takie zagadnienia, które mają znaczenie kulturowe są na tyle istotne, by przeciętny człowiek naszych czasów nie mógł zrozumieć Słowa Bożego (i to posługując się dzisiejszym "kodem" w myśleniu)?

Moim zdaniem nie. Nakazy moralne są proste i niezmienne, podstawowy przekaz Pisma - nauka o Bogu, Jego cechach, grzechu ludzi i zbawieniu również nie wymagają "głębszej wiedzy"... W zasadzie potrzebna jest ona tylko w teologii, krytyce tekstu oraz dla formułowania szczegółowej doktryny. Czyli nie za bardzo :) W każdym razie przygotowanie historyczno - kulturowe nie zastąpi "posłuchania" sedna tego, co Bóg chce nam przekazać.
« Ostatnia zmiana: 7 08 2010 o 10:47:14 am wysłana przez Filip »

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #116 dnia: 7 08 2010 o 17:27:24 pm »
Mówiąc całkiem serio, zabierając się za czytanie Pisma warto poświęcić bardzo dużo czasu na przygotowanie. Poznanie kontekstu, uwarunkowań społecznych, geografii - to wszystko pozwala przybliżyć się do oryginalnego znaczenia tekstów. A dopiero potem można brać się za przekładanie tych znaczeń na dzisiejsze warunki.

Odnoszę wrażenie, że robisz dokładnie to samo, co zdecydowana większość. Pismo oglądają ze wszystkich stron, każdą stronę omawiają, zgłębiają, dyskucje od wieków.  I co jest na tym świecie? Na pewno nie pokój i miłość. Oczy cały czas ludzie mają otwarte na  "martwe" literki w Piśmie, a uszy zamknięte na "głos Boga". To co mam w sercu, mam ze zwykłego czytania "słuchając" bez używania rozumu. Moje oczy są zamknięte w przenośni na literki, moje serce jest otwarte dosłownie na Jego głos. Tak czytam Pismo. Oczy idą w parze z duszą (z rozumem). I to jest pułapka, należy użyć uszu (serca), nie oczu. Jak rozmawia się z Bogiem? Każdy z Was wie, poprzez modlitwę. A modlitwę jak się odmawia? Sercem, prawda? A czym jest Pismo Św? Słowem Boga, zgadza się? Słowo - rozmowa  - serce. Pismo się słucha (czyta) sercem. Dlatego mówię, że Słowo nie ma tajemnic przed nikim, jeśli ten czyta je sercem.

Cytuj
Uzurpowanie sobie prawa do określania tego, co jest prawdą a co nie (i to jeszcze w majestacie Ducha Świętego) jest przejawem totalnego braku pokory.

Dobrze wiesz, że pisałem o tym, jak się czyta Pismo z mojego doświadczenia. Nie mów o tym, co Ty chcesz zobaczyć, a pisz o tym, co ja chcę przekazać. Musiałbym być naprawdę wielkim głupcem, żeby mówić ludziom, co jest Prawdą, a co nie. Od tego jest Duch Św. Ja tylko mówię, że Prawda jest jasna i prosta jak słońce. Bo jest.

Niedawno spotkałem brata w Chrystusie, który po wysłuchaniu mnie stwierdził, że zgadza się ze mną, że wiara jest banalnie prosta. To jego słowa. Jest o wiele bardziej dojrzały ode mnie duchowo. I poradził, zebym nie rozmawiał na forum z ludźmi, bo to strata czasu. Ma w pewnym sensie rację, dużo racji, bo... wiara potrafi być u wielu ślepa. I będą się trzymać swojej wiary zrodzonej z rozumu. Bo oczy mieli otwarte na literki i polegali na własnej mądrosci. Bóg nie bez powodu mówi... niewielu znajdzie wejście do wąskiej bramy. Znajdzie tylko ta osoba, która słucha Boga jak dziecię.

Chciałoby się powiedzieć do niektórych z Was, jak Jezus swego czasu do ludzi... i po cóż Ja wam to mówię? Nie mam teraz pychy w sobie, hehe, mam ducha Prawdy i nie boję się już pisać, to co mam w sercu. Jezus dobrze mówił... że mówienie Prawdy wiąże się z ryzykiem znienawidzenia mnie przez świat. Teraz chciałoby się powiedzieć do samego siebie... witaj w prawdziwej rzeczywistości. Nie dbam o to, co myślicie o mnie. Więc to tak zostaje się zołnierzem Chrystusa. Poprzez mówienie prawdziwej prawdy nie bacząc na krzyk i sprzeciw świata. Naprawdę podziwiam apostołów. Ja siedzę za laptopem, oni mieli kontakt ze swiatem i ryzyko pobicia, rozszarpania, wtrącenie do więzienia. Trochę obrazuję teraz oczywiście, ale zaczynam sobie zdawać sprawę z prawdziwej Drogi i problemów, jakie są na niej. Lucyfer przez wieki w bardzo sprytny sposób pobudował wszędzie swoje twierdze i fortece. Między innymi jest nimi wiele kościołów. A ludzie jak baranki na rzeź prowadzone.

Boga pozna tylko ten, kto słucha sercem Jego Słowo i nie używa rozumu. Rozum, to twoje Ja. Twoje Ja grzeszne, zawsze przeciwstawne Bogu. Uzywając rozumu przy Piśmie nigdy nie usłyszysz głosu Pana. Rozumu się używa po przeczytaniu Pisma, abyś nie zszedł z Drogi i umiał odróżnić głos wroga i Ducha Św. Trzeba wiedzieć, kiedy użyć rozumu, a kiedy serca. To nie jest łatwe, gdyż najczęstszą przeszkodą jest brak doswiadczenia w walce z doświadczonym przeciwnikiem.

AdamS

  • Gość
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #117 dnia: 10 08 2010 o 21:04:23 pm »
To co mam w sercu, mam ze zwykłego czytania "słuchając" bez używania rozumu. Moje oczy są zamknięte w przenośni na literki, moje serce jest otwarte dosłownie na Jego głos. Tak czytam Pismo. Oczy idą w parze z duszą (z rozumem). I to jest pułapka, należy użyć uszu (serca), nie oczu. (...) Boga pozna tylko ten, kto słucha sercem Jego Słowo i nie używa rozumu.

Widzę tu pewne pomieszanie z poplątaniem, bo po pierwsze jakże duszę równać z rozumem? Wreszcie po drugie - co stoi w totalniej sprzeczności z pierwszym - jak można rozum odrzucać? Skoro Pan Bóg mnie w coś wyposażył, znaczy to, że jest dobre i ma dobru służyć. W ogóle dziwne jest zachęcanie do czytania tekstów bez używania rozumu. Dochodzę do wniosku, że rozum traktujesz jako coś demonicznego, co należałoby amputować (?).

Mimowolnie nasuwa mi się porównanie do pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy to seksualność była tak bardzo demoinizowana, że niektórzy uczniowie kastrowali się, by nie ulegać pokusom ciała. Kastracja intelektualna jest równie okrutna i absurdalna. Mało tego - jest bardzo niebezpieczną formą zła, bo z niej często brały pożywkę różne sekty i totalitaryzmy - również te, które lęgły się w samym Kościele.

Staram się jednak zawsze wyławiać dobrą intencję z każdej wypowiedzi, więc i tutaj dostrzegłbym taką, jeśli zamiast wyrażenia "używanie rozumu" podstawimy zwrot "hołdowanie rozumowi" (stawianie go jako najwyższą wartość człowieka) - w takim rozumieniu zgodziłbym się z koniecznością odrzucenia "bożka intelektu". Ciekaw jednak jestem, czy o to właśnie Ci chodziło, Sebastianie?

Odnoszę wrażenie, że robisz dokładnie to samo, co zdecydowana większość. Pismo oglądają ze wszystkich stron, każdą stronę omawiają, zgłębiają, dyskucje od wieków.  I co jest na tym świecie? Na pewno nie pokój i miłość. (...)
I poradził, zebym nie rozmawiał na forum z ludźmi, bo to strata czasu. Ma w pewnym sensie rację, dużo racji, bo... wiara potrafi być u wielu ślepa. I będą się trzymać swojej wiary zrodzonej z rozumu. Bo oczy mieli otwarte na literki i polegali na własnej mądrosci.

I znowu mógłbym się zgodzić, jeśli tylko dotyczyłoby to roztrząsania Pism bez pragnienia służby, bez troski o dobro bliźniego - takie spekulatywne czytanie Biblii z pewnością nie buduje pokoju i miłości. Ale i w tych słowach może kryć się pułapka: "nie rozmawiaj z ludźmi, bo ich wiara jest ślepa", "pogardzaj tymi, co próbują używać rozumu" - takie przesłanie może być odczytane z tych słów, a to byłby już ewidentny przejaw pychy i zaślepienia. Ufam więc, że nie o to chodziło?... :)

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #118 dnia: 10 08 2010 o 21:20:26 pm »
Cytuj
Kastracja intelektualna jest równie okrutna i absurdalna. Mało tego - jest bardzo niebezpieczną formą zła, bo z niej często brały pożywkę różne sekty i totalitaryzmy - również te, które lęgły się w samym Kościele.

Adamie, zgadzam się z Tobą  w 100%. Takie właśnie stanowisko staram się reprezentować na forum i cieszę się, że ktoś się odezwał, bo, szczerze pisząc, zaczynałem się już czuć osamotniony na forum.

Szczerze mówiąc, ni hu hu nie rozumiem pogardzania rozumem i sposobu czytania-nie-czytania, który starasz się forsować, Sebastianie. Zdaję sobie jednocześnie sprawę, że możesz po raz kolejny wziąć to za komplement i znak, że idziesz jedyną słuszną wąską drogą. Cóż, dalej stoję na stanowisku, że po to Biblia została nam dana w formie zbioru dzieł literackich (Zgroza!), żebyśmy starali się ją rozumieć tak, jak rozumie się utwór literacki. Tymczasem w większości kręgów chrześcijańskich panuje moda na walkę na cytaty przy jednoczesnym lekceważeniu samego nawet ko-tekstu, o szerszym kontekście nie wspominając. Próbowaliście kiedyś wypowiadać się na temat znaczenia książki na podstawie pojedynczych zdań?

Pozdrawiam!
Krzysiek

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 774
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #119 dnia: 24 08 2010 o 00:52:39 am »
Miałem wejsć na filmy i dać link ciekawy, z marszu kliknąłem wpierw na rozmowy z ostatniej wiyzty. I trafiłem na ten dział.

Myślę, że mnie zrozumiecie, jak posłuchacie tego. Dlaczego uczę się odrzucać swoje myślenie, czytaj. rezygnować z siebie, albo jak kto woli umniejszać się, aby On mógł działać we mnie. Inaczej nigdy nie będę pustym naczyniem dla Boga, aby mnie użył. Nie używam rozumu przy czytaniu Słowa, ja słucham Słowa sercem, a potem daje mi zrozumienie w odpowiednim czasie. Nie staram się rozumieć. On ma mnie prowadzić, a ja w milczeniu zdaję się na Niego. To wszystko. Każdy swoją Drogą kroczy.

http://www.youtube.com/watch?v=kha06Og5Jpo&feature=related

Nie zaglądam już na forum, poszedłem w pełni za Panem wszystko zostawiając. Teraz zajrzałem z ciekawości, co słychać u Was. Pozdrawiam serdecznie wszystkich. :)