"Szukajcie Pana, dopóki można Go znaleźć,
wzywajcie Go dopóki jest blisko!
Niech bezbożny porzuci swoją drogę,
a przestępca swoje zamysły
i niech się nawróci do Pana, aby się
nad nim zlitował,
do naszego Boga, gdyż jest hojny w odpuszczaniu!
Bo myśli moje, to nie myśli wasze,
a drogi wasze, to nie drogi moje - mówi Pan. (Iz.55,6-8)
Te wersety przyszły mi na myśl po przeczytaniu wpisu Adama, w którym mówi o swoim "rozdarciu" (ale mają też związek z wcześniejszymi wypowiedziami). Cyt.:
"A jednak stoję jakby okrakiem na dwóch głazach - jedną podstawą jest wierność Hany wobec litery Słowa, drugą - Słowo niepisane, a wyraźnie objawiające się w naszych myślach..."Adamie, to bardzo dobry znak

to znak, że szukasz prawdy, zastanawiasz się i dopuszczasz możliwość spojrzenia na sprawy ostateczne inaczej niż narzuca to Twój kościół.
Fakt, że właśnie TE wersety pojawiły się w mich myślach uważam za potwierdzenie tego że, jak pisałeś wcześniej, Bóg przemawia do nas nie tylko przez karty Biblii. Zgadzam się, dziś mówi do nas także poprzez swojego Ducha Świętego, poprzez ludzi, poprzez okoliczności... itp. ... z jednym jednak, małym - ale jakże ważnym - zastrzeżeniem: ON nie mówi do nas niczego nowego, niczego, czego wcześniej by nam nie objawił, a co zostało zapisane w Pismach Starego, a później Nowego Przymierza. Biblia jest pełnym objawieniem Boga. Jest skończona i nic nowego do niej już nikt nie dopisze.
To prawda, że nie wszystko jest dla nas jasne, niektóre kwestie są jeszcze przed nami zakryte i Bóg objawi je nam wtedy, gdy uzna, że to jest dla nas właściwy moment. Dlatego został nam dany Duch Święty - On ma nas wprowadzać we wszelką Prawdę. Prawdę, która już została zawarta w Piśmie. Duch Święty ma nam przypominać, przekonywać...
Natomiast to, co powinniśmy poznać, by móc odzyskać utraconą przez grzech więź z Bogiem - uczynił dla nas jawnym i mówi wyraźnie w niezliczonych wersetach, co należy uczynić, aby mieć życie wieczne.
Nie jesteśmy w stanie jednoznacznie ustosunkować się do pewnych kwestii, które są przed nami zakryte (i takie do śmierci pozostaną). Dlatego wolałbym, aby w retorykę naszych wypowiedzi nie wkradały się autokratywnie wyrażane sądy na temat tej przestrzeni, o której Biblia niewiele mówi (widać taka wiedza nie jest nam tak bardzo potrzebna).
1. Akurat w temacie zbawienia i życia wiecznego (tematy wpisujące się w wątek DSz) Biblia mówi bardzo wiele i bardzo jasno, gdyż Bóg uznał, że TA wiedza jest nam BARDZO potrzebna. Bóg nie zataił przed nami niczego, przedstawia nam bardzo przejrzyście drogę zbawienia, bo nie chce zguby
żadnego grzesznika.
2. Moje wypowiedzi nie są autokratywnym wyrażaniem sądów - nie są wogóle sądami - jeśli ktoś tak to odbiera, to znaczy, że nie do końca jest pewny racji swojego stanowiska w danej kwestii.
Ograniczanie się do wybranych cytatów zawsze niesie niebezpieczeństwo popadania w skrupulanctwo religijne i schematyzm myślowy. Dlatego uważam taki dialog za bezowocny.
Dla każdego chrześcijanina jedynym autorytetem w sprawach wiary jest Biblia (a jeśli nie jest - to powinna być; a jeśli nie - to... należy się zastanowić, czy jestem chrześcijaninem

) I to, że chrześcijanin trzyma się Bożego Słowa, nie oznacza wcale, że popada w skrupulanctwo (dziwne słowo

) religijne, lub schematyzm myślowy

. Ap. Paweł nauczał, że:
"Całe Pismo przez Boga jest natchnione, pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy...
[...] Aby człowiek BOŻY był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany"Jako chrześcijanka, na czym mam opierać swoje przekonania, jeśli nie na Biblii? gdzie mam Was odsyłać na potwierdzenie mojego stanowiska, jeśli nie do Biblii (do konkretnych wersetów)?? To nazywasz Adamie formalizmem religijnym i schematyzmem myślowym?
Jedni cytują Boże Słowo - inni słowo ludzkie...:
Przy tej okazji chciałbym podzielić się lekturą Wacława Hryniewicza, kontrowersyjną nawet w kręgach katolickich, ale czuję, że jest w niej wyrażone coś, co może nas otworzyć na pełniejsze przeżywanie nadziei: "Dlaczego Bóg miałby wymierzać nieskończoną karę za skończoną liczbę ludzkich złych czynów, nawet najgrszych? Kara nie będąca terapią nie ma przecież sensu. Dlatego kara, która nas czeka, będzie miała z pewnością charakter terapeutyczny, będzie oczyszczać to, co grzech wykoślawił. Miłość Boga przewyższa siłę zła – jest w ostatecznym rachunku zwycięska. (...) Wieczność Gehenny nie jest tą samą wiecznością co wieczność Zbawienia”.
Pełniejsze przeżywanie nadziei na co? na mniejszą/krótszą karę? w zależmności od ilości i jakości popełnionych grzechów?
na karę terapeutyczną? To chyba nie w tej bajce

Na dywagacje ks. Hryniewicza mogę odpowiedzieć tylko cytatem(znów) biblijnym
Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje - mówi Pan. PS. Gorąco polecam Iz.55 cały rozdział
