Autor Wątek: Druga szansa  (Przeczytany 7223 razy)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #75 dnia: 17 06 2010 o 16:11:57 pm »
... Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego./Jan 3,5/...można powiedzieć, że grzech przeciwko Duchowi Świętemu ma miejsce wtedy, gdy w człowieku jest dominujące przekonanie, że nie potrzebuje przebaczenia grzechów. Jedną z podstawowych ról Ducha Świętego jest właśnie przebaczenie. Jak przebaczyć komuś, kto uważa, że nie potrzebuje przebaczenia „Kto przyzna się do Mnie, do tego przyzna się Syn Człowieczy”. Wiemy jak to jest trudne, wiemy jak to jest inne od nas. Dlatego Pan Jezus mówi, że każdemu, kto mówi słowo przeciw Synowi Człowieczemu - czyli przeciw tej rzeczywistości (Syna Człowieczego idącego na ukrzyżowanie), bo ta rzeczywistość go bulwersuje, jest zbyt trudna, nie pasuje mu - zostanie odpuszczone. Jeśli więc tobie dzisiaj taka wizja Jezusa, Syna Człowieczego nie odpowiada, to oczywiście nie jest dobrze, ale to nie jest jeszcze tragiczne. Bo ten Syn po to przyszedł, żeby na sobie uświadomić nam, jak daleko Bóg nam przebaczył. I to jest prawda. On otwiera przed nami drogę, żeby do tej prawdy się przyznać. Uwarunkowani różnymi siłami zewnętrznymi i zależnościami wewnętrznymi możemy jednak wobec tej prawdy stawać w bezradności i mówić, że ja tego dzisiaj nie potrafię, dzisiaj nie rozumiem czy dzisiaj nie chcę, ale nie wykluczasz tego w sensie absolutnym. To nie zamyka jeszcze drogi do przebaczenia, bo Jezus jest po to, żeby nam przebaczać i chce przebaczać.
Natomiast, jeśli powiem, że ja w ogóle tego nie chcę, że to jest nieprawdą i zamknę się w sobie na przebaczenie, będzie to grzeszna postawa, opór przeciw Duchowi: „Kto bluźni przeciwko Duchowi Świętemu, temu nie będzie przebaczone” (zob. Mk 3,29). Bluźnierstwo bowiem to swoisty sposób wykluczenia. Na tym polega zamknięcie się w ogóle na wszystko, co pochodzi od Boga. Jeśli w swojej nędzy chcesz, żeby któregoś dnia ten krzyk twojego braku został dotknięty mocą Ducha Świętego, to wszystkie grzechy będą ci przebaczone. Jeśli natomiast zamkniesz swoje łono, łono swojej rzeczywistości, albo stale będziesz chciał żyć w innej rzeczywistości i będziesz chciał, żeby Duch Święty tam nie wkroczył i nie działał, to będziesz właśnie popełniał grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Tego Bóg nie może przebaczyć. W Eucharystii Jezus daje się nam, żebyśmy Go przyjmowali, spożywali, nawet w pewnym sensie daje też nam możliwość byśmy uczynili z Nim, co chcemy. I my faktycznie możemy z Nim czynić to, co chcemy, możemy traktować Go z pobożnością lub świętokradczo, żebyśmy zrozumieli, że jest Ktoś, kto aż do tego stopnia siebie nam wydaje. Bo to jest na przebaczenie grzechów: On siebie daje po to, aby przebaczyć. I to jest usankcjonowane przymierzem, którym się ze mną związał. Związał się ze mną przymierzem. Stanął przede mną i powiedział: „Ja tobie będę przebaczał - zawsze”. Od tego odłączyć mnie może jedynie grzech przeciwko Duchowi Świętemu - moje przekonanie, że ja nie potrzebuję przebaczenia...Pozdrawiam ...janusz f.

AdamS

  • Gość
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #76 dnia: 17 06 2010 o 16:48:17 pm »
Bardzo ciekawie się to czyta! Tak, myślę, że to jest pełna wykładnia grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. Nie można nikogo zmusić do przyjęcia przebaczenia, jeśli ktoś tego nie chce, a czasem wręcz gardzi przebaczeniem i samym Przebaczającym.

Ktoś, kto czyni to z niewiedzy, nie dotyka jeszcze dna tego grzechu. Ale tego nie sposób ocenić z zewnątrz. Dlatego ten rodzaj grzechu, jak żaden inny, ocenić można jedynie w samej głębi własnego serca. Nikt z zewnątrz tego uczynić nie może.

Kryje się w tym także tajemnica największych zbrodni i zbrodniarzy. Często mamy pokusę oceniać takich, że ci to z pewnością zasługują na piekło. Ale czy znamy ich WEWNĘTRZNE uwarunkowania?...

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #77 dnia: 29 06 2010 o 01:13:55 am »
Z dnia na dzień w sercu Pismo staje się dla mnie czytelne. Łaską Ojca zaczynam wgłębiać sie w Jego tajemnice. Niezwykłe i piękne. Daję Wam te wersety, abyście sami zastanowili się nad sensem ich. Ja się nie zastanawiałem, otworzyłem Pismo na nich i.... po prostu je rozumiem (sercem).

Rzymian 5,8 Bóg zaś DAJE DOWÓD swojej miłości ku nam przez to, że KIEDY BYLIŚMY JESZCZE GRZESZNIKAMI, Chrystus za nas umarł.

Rzymian 5.9 Tym bardziej więc TERAZ będziemy przez Niego ZACHOWANI OD GNIEWU.

Kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, czyli przed ukrzyżowaniem, natomiast po ukrzyżowaniu odpowiedź w drugim wersecie... TERAZ. Wszystko jest takie czytelne i proste.

Rzymian 5,18 A zatem jak przez przypadek jednego człowieka (Adama) przyszło potępienie na wszystkich ludzi, tak też PRZEZ DZIEŁO USPRAWIEDLIWIENIA jednego (Jezusa) przyszło dla WSZYSTKICH ludzi USPRAWIEDLIWIENIE ku żywotowi.


Ten werset.. PRZEZ DZIEŁO USPRAWIEDLIWIENIA... łaską Ojca złożył swego syna w ofierze za nasze grzechy za WSZYSTKICH ludzi. I dla WSZYSTKICH przyszło USPRAWIEDLIWIENIE, czyli przebaczył nam.


Rzymian 5, 11 (...)przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przez którego TERAZ DOSTĄPILIŚMY POJEDNANIA

Bóg Ojciec zapragnął pojednania, PRZEBACZYŁ NAM.
Zdumiewa mnie "mądrość" ludzi, którzy uparcie bez podstaw, bez przytaczania wersetów trwają przy idei czyśca. Pomimo wielu wersetów takich jak powyższe choćby, człowiek jednak chce tworzyć swój złudny świat. Tylko w imię czego? Bo w sercu ma poczucie winy, że nie chce rozstać się z zasadami świata, nie chce rozstać się z wygodą? Z robieniem pieniędzy, z drobnymi kłamstwami? Więc w imię tego szuka bocznej furtki, aby się rozgrzeszyć w czyścu? Tylko takie jest wytłumaczenie. Bo z wiarą to nie ma nic wspólnego. Jezus ani słowem nie wspomina o czyścu. Kiedy proszę o podanie mi wersetów, gdziekolwiek, cisza zapada. Jedna odpowiedź, to taka, zazwyczaj, (...)a bo każdy tak mówi i uważa, więc coś w tym musi być. To ludzie opierają się na Słowie Bożym, czy na słowie ludzkim?

Jeden werset w Psalmach czytałem wiele razy, ale dopiero teraz do mnie dotarł sens. Poniższy werset.

Psalm 1,5 Przeto nie ostoją się bezboźni na sądzie, ANI GRZESZNICY W ZGROMADZENIU SPRAWIEDLIWYCH

Wiecie, co to znaczy ta druga część? Pierwsza wiadoma, bezboźni czyli tacy, co nie wierzą, nie uznają Jezusa i nigdy Go nie wyznali swoim Panem. Natomiast druga część wersetu mówi o tych, co wyznali Jezusa swoim Panem. Tacy chodzą do kościoła, uśmiech na ustach, pokazowe wielbienie, pokazowe zachowanie itd. A po wyjściu z kościoła krzyczą na dzieci, zdradzają żony i mężów, kłamią itd. I tacy być może  myslą o czymś podobnym do czyśca. W sercu wiedzą, a może nie chcą dostrzeć, że postępują niewłaściwie, ale zasłaniają się tym, że mimo wszystko Pan im przebaczy i oczyszczą się w ogniu. Bóg w tym wersecie mówi o zimnych i letnich. O tych, co tworzą własny świat. Tacy się nie ostoją.

II Tym.4,3-4: "Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom."

Czyściec jest tą baśnią.
            
Tylko gorący, prawdziwie oddany Bogu będzie miał szansę na wejscie do Królestwa. Taki, który nie tylko skupia się na modlitiwe, a także podejmuje decyzję w sercu (dorasta duchowo), że idzie na front walczyć o Królestwo Niebiańskie.


Mam pytanie. Po co w takim razie Jezus zaofiarował się nam jako osoba przyjmująca nasze grzechy na siebie? Po co dał się zabić, abyśmy żyli? Przecież jest czyściec. Tam wszyscy pójdziemy, oczyscimy się w ogniu, nie trafimy od razu do nieba, troszkę to potrwa, ale w końcu wyjdziemy z czyśca i spotkamy Pana. A Jezus czekając na nas będzie miał głupią minę, bo wyjdzie w tym momencie na głupca. Zada sobie pytanie.. po co ja schodziłem na ziemię, po co ja się tyle namęczyłem? Nie docieniałem mądrości ludzi, znaleźli inne wyjście. Ojciec mi nic nie wspominał o czyścu. Ojciec chyba nie jest taki mądry, skoro ludzie znaleźli inne rozwiązanie. Dziwne, że mój Ojciec, Bóg wszystkiego, Stwórca nieba i ziemi nie przewidział takiej sytuacji.

Dziwne, prawda? Bo dla mnie dziwne.

Są tylko dwie drogi. Do Boga i do piekła. Bóg nam przebaczył, droga jest otwarta. Na Jego zasadach. Twój wybór. I przestań Jego zasady zmieniać pod siebie. Wygra ten, co Prawo Boze zaakceptuje w pełni.



« Ostatnia zmiana: 29 06 2010 o 01:23:09 am wysłana przez rebus »

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #78 dnia: 29 06 2010 o 17:05:30 pm »
Dziś rano ubierając się do pracy zastanawiałem się, jak forumowicze odbiorą mój post. W tym momencie dostałem werset, który mnie rozłożył na łopatki w pozytywnym znaczeniu. Pan wszelkie ludzkie główkowanie zbija prostymi i bardzo trafnymi odpowiedziami. Już wcześniej nie miałem pytań odnosnie czyśca, a teraz temat jest juz dla mnie definitywnie zamknięty. Nie mogłem rano napisać wersetu z braku czasu. Musiałem juz wyjść.

Mateusza 7, 13-14 Wchodźcie przez ciasną bramę, albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota i niewielu jest tych, którzy ją znajdują

Jedna droga wiedzie na zatracenie, druga do żywota. A gdzie jest mowa o czyscu?

Ostatnie zdanie daje mi bardzo do myślenia (...) i NIEWIELU[/b] jest tych, którzy ją znajdują
 
Ten problem zostawiam tym, którzy wierzą w czysciec. Próbowałem pokazać i pokazałem, co jest w Piśmie, choć nie wszystko przytoczyłem. A masa wersetów jest, proste i klarowne. Natomiast o czyścu nic, zupełnie nic. Szatan jest mistrzem kłamstwa i manipulacji, to niestety muszę mu przyznać. Jestem coraz bardziej zdumiony ludzkim oporem przyjęcia Prawdy. Ewangelia Jezusa jest naprawdę prosta, dlatego jest dla większości trudna. A wystarczy tylko słuchać i zaakceptować. Słuchać Jezusa w sercu, nie ludzi w kościele. Szatan działa poprzez ludzi głoszących Słowo i trzeba być ostrożnym. Pewnikiem na Drodze jest Duch Św. i Pismo Św. Nie rozumiem, skąd tyle kłótni i rozłamów na świecie odnośnie Ewangelii Jezusa. Wydaje mi się, że więcej jest ludzi "mądrych", a mniej słuchaczy sercem. Ale może mi się tylko wydaje, chciałbym się mylić.

Mateusza 7,18NIE MOŻE dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców. KAŻDE DRZEWO które nie wydaje dobrego owocu, WYCINA SIĘ I RZUCA W OGIEŃ.

Ten werset mówi wprost... dobre drzewo (gorący chrześcijanin) NIE MOŻE rodzić złych owoców. Nie mamy prawa mieć w sobie nasiona zła. Albo dobro, albo zło. Dwie drogi. Nie ma litości, każdy, kto wydaje zły owoc, czyli trwa na drodze ciemności, nawet pomimo wyznania Jezusa swoim Panem, będzie wycięty i wrzucony w ogień. Na zawsze. Żadnej taryfy ulgowej.

Mateusza 7,23 A wtedy im powiem, Nigdy was nie znałem. Idzcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.

Bezprawie dotyczy nie tylko tych, co nie uznali Jeuzsa za swego Pana. A zwłaszcza szczególnie tych, tych, co uznali Go za swego Pana.

Poniższy werset to udowadnia.

Mateusza 7,22 W owym dniu wielu mi powie: Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?

Z  tego wersetu wychodzi przekaz, że ci ludzie byli o wiele wyżej ode mnie na drodze duchowej, poprzez nich były używane dary, takie jak prorokowanie, wypędzanie demonów. A jednak nie dostaną się do Nieba. Nie dali siebie na 200 % Bogu, nie poddali Mu się całkowicie. Nie byli gorącymi chrześcijaninami. Jezus nie powiedział im w taki sposób....nie do końca poddaliście się memu Słowu, jednak trochę popracowaliscie na chwałę mego Ojca, więc nie każę was wrzucić do ognia wiecznego. Pójdziecie do czysca, a po odpowiednim czasie oczyszczenia wejdziecie do Nieba.
Nie, mówi konkretnie (...)Nigdy was nie znałem, idzcie precz ode mnie(...)

Naprawdę jest mnóstwo wersetów ostrzegających, że nie ma taryfy ulgowej w postaci czysca. Ta dyskucja bardzo mi sie przydała. Orzeżwiła mnie jeszcze mocniej i mam zamiar mieć w sobie dobre owoce. Nie jest to łatwe, ale Jezus nie mówił, że to będzie łatwe. Za to przypomina nam:

Wchodźcie przez ciasną bramę(...) która prowadzi do żywota.

Jeszcze jeden werset podam do tematu, gdzie podane jest, że nie może dobre drzewo wydać złego owocu.

Salomona 11,20 OHYDĄ dla Pana są ludzie przewrotnego serca, lecz PODOBAJĄ mu sie ci, którzy POSTĘPUJĄ NIENAGANNIE.

Wiecie dobrze, co to znaczy ohyda, poczuć ohydę. To bardzo mocne określenie. Totalny wstręt. Duża skala obrzydzenia. Taki stosunek ma Pan do zła, do owoców zła. A ludzie tu rozmawiają o czyscu, jakby przy ognisku i pieką kiełbaski w miłej atmosferze.

Właśnie do mnie teraz dotarło, jak baaaardzo ciasna jest brama do żywota.

« Ostatnia zmiana: 29 06 2010 o 17:58:00 pm wysłana przez rebus »

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 163
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #79 dnia: 29 06 2010 o 23:31:45 pm »
Dzięki Rebusie!!!
Twoje ostanie dwa posty bardzo mnie ucieszyły i zbudowały, bo wcześniej - przyznam, byłam nieco zmartwiona Twoim stwierdzeniem, które poniżej cytuję:

Co ludzie wyznają i w jaki sposób, to ich sprawa.  

Dlatego dziękuję naszemu Panu, że daje Ci takie poznanie Slowa

Zdumiewa mnie "mądrość" ludzi, którzy uparcie bez podstaw, bez przytaczania wersetów trwają przy idei czyśca. Pomimo wielu wersetów takich jak powyższe choćby, człowiek jednak chce tworzyć swój złudny świat. Tylko w imię czego? Bo w sercu ma poczucie winy, że nie chce rozstać się z zasadami świata, nie chce rozstać się z wygodą? Z robieniem pieniędzy, z drobnymi kłamstwami? Więc w imię tego szuka bocznej furtki, aby się rozgrzeszyć w czyścu? Tylko takie jest wytłumaczenie. Bo z wiarą to nie ma nic wspólnego. Jezus ani słowem nie wspomina o czyścu. Kiedy proszę o podanie mi wersetów, gdziekolwiek, cisza zapada. Jedna odpowiedź, to taka, zazwyczaj, (...)a bo każdy tak mówi i uważa, więc coś w tym musi być. To ludzie opierają się na Słowie Bożym, czy na słowie ludzkim?

 II Tym.4,3-4: "Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom."

Czyściec jest tą baśnią.

Mnie również wciąż w zdumienie wprawia fakt, że ludzie z taką łatwością skłonni są wierzyć w różne przedziwne rzeczy wymyślone przez innych ludzi, a tak trudno im uwierzyć w to co mówi sam BÓG
Zdaje mi się, że o takich właśnie ludziach apostoł Paweł mówił (nie cytuję dokładnie), że umysły ich otępiały, a zasłona leży na ich sercu. Lecz gdy się do Pana nawracają - zasłona ta zostaje zdjęta.

Biblia mówi, że niewielu jest tych, którzy znajdują wąską drogę wiodącą do żywota, więc ci, co jej nie znajdują wymyślają sobie baśnie na pocieszenie (bo podświadomie chcieliby chyba ją znaleźć), a trzymających się Słowa i Prawdy krytykują i wyśmiewają ??? :(

Pozdrawiam cię Sebastianie!! Tak trzymaj ;D
 
« Ostatnia zmiana: 29 06 2010 o 23:36:07 pm wysłana przez hana »
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

AdamS

  • Gość
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #80 dnia: 30 06 2010 o 07:51:40 am »
Biblia mówi, że niewielu jest tych, którzy znajdują wąską drogę wiodącą do żywota, więc ci, co jej nie znajdują wymyślają sobie baśnie na pocieszenie (bo podświadomie chcieliby chyba ją znaleźć), a trzymających się Słowa i Prawdy krytykują i wyśmiewają ??? :( Pozdrawiam cię Sebastianie!! Tak trzymaj ;D
 

Hana - niesprawiedliwie nas, katolików, osądzasz, bo nikt na tym forum nie wyśmiewał ani nie krytykował Waszej postawy - przeciwnie, w każdym swoim poście starałem się otwierać na argumenty drugiej strony. Jednak uznaliśmy w końcu wspólnie, że to nie jest sprawa argumentów... A nawet doszliśmy do wspólnego wniosku - jak mi się wydawało - że sprawa samej wizji życia po śmierci nie jest pierwszoplanowa. Tą pierwszą zawsze będzie Miłość.

Tak na marginesie dodam, że czyściec nie jest, jak mówisz "wymyśloną baśnią na pocieszenie", ale jedną z wizji tego, co nas czeka, zaś wizje - jako relacje subiektywne - zawsze będą dzielić ludzi. Jednak za Sebastianem, ze swej strony również uważam temat jako zamknięty, bo powiedziałem już chyba wszystko, co w tej kwestii wiąże się z Biblią w katolickim rozumieniu tego tematu. Jak widzisz, Hana, wszystko zależy od rodzaju użytych cytatów i ich interpretacji - różnice przełamać może tylko głęboka postawa zawierzenia Bogu, bez uprawiania doktrynerstwa (dotyczy to obu stron sporu).

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #81 dnia: 30 06 2010 o 16:04:10 pm »
...załóżmy,że czyścca nie ma,więc co zrobicie/gdzie skarzecie/z dobrymi ludźmi,którzy nie zostali ochrzczeni ani nie mieli łaski wiary w Chrystusa.Są tacy wśród muzułmanów,żydów,buddystów i również wielu ateistów to porządni ludzie.Do nieba ich nie wpuścicie a wieczne piekło dla nich to niesprawiedliwośc.Co z nimi?   Pozdrawiam   janusz f.

Offline Claudine:)

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 41
  • “Każdy krok zostawia ślad.”
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #82 dnia: 30 06 2010 o 18:29:52 pm »
Powiem tak. Albo jesteś gorący albo zimny...jeżeli jesteś letni to to też jest złe. W objawieniu jest napisane:

"Znam uczynki Twoje, żeś ani zimny ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję Cię z ust moich." (Obj.3,15.16)

tak, więc ja rozumiem ten tekst tak, że albo się opowiadamy za Bogiem(jestesmy gorący), albo opowiadamy się za szatanem, albo w ogóle uważamy, że nie ma Boga(jesteśmy zimni) albo jesteśmy letni...ale jak zostało napisane letni, czyli chyba Ci niezdecydowani, którzy są dobrzy ale nie opowiedzieli się za Jezusem zostaną "wypluci"...i co wy na to?

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #83 dnia: 1 07 2010 o 00:15:41 am »
Głoszenie Ewangelii jest głoszeniem Słowa o Jezusie, ważna jest forma przekazu. Prosiłbym o poszanowanie czytających, uczestniczących w rozmowie. Głoszenie Słowa jest głoszeniem, nie jest nakazem, ani narzucaniem swojej woli. Zwykłym głoszeniem. Natomiast co ludzie zrobią, jak odbiorą i jaką decyzję podejmią, to już ich sprawa. Albo uwierzą, albo nie uwierzą.

Chciałbym kilka uwag zwrócić co do tego tematu. Przede wszystkim wyraźny szczegół. Mogę pokazać wiele, nawet bardzo wiele wersetów mówiących o tym, że są dwie drogi, że Pan akceptuje tylko chrześcijan gorących. Natomiast nikt nie potrafi podać wersetów odnośnie tematów (np. czysciec), bo argument, że różnie są interpretowane przez różne kościoły nie jest tu trafionym wytłumaczeniem. Dlaczego? Skąd biorą się interpretacje o czyścu, skoro nikt nie podaje wersetów o nim. To jakby interpetować coś, czego nie ma w Biblii. Chyba, że podane zostaną wersety odpowiednie, wtedy chętnie je przeczytam.

Hana, niesprawiedliwie nas, katolików, osądzasz, bo nikt na tym forum nie wyśmiewał ani nie krytykował Waszej postawy - przeciwnie, w każdym swoim poście starałem się otwierać na argumenty drugiej strony. Jednak uznaliśmy w końcu wspólnie, że to nie jest sprawa argumentów... A nawet doszliśmy do wspólnego wniosku - jak mi się wydawało - że sprawa samej wizji życia po śmierci nie jest pierwszoplanowa. Tą pierwszą zawsze będzie Miłość.

Mam nadzieję, że ten temat zawsze sporny nie wyjdzie poza granice rozsądku. Co do "naszej" postawy (nie katolików) chciałbym wyjaśnić jedną rzecz. Chodzę do kościoła zieloświątkowego, ale się z nim nie utozsamiam. Chodzę posłuchać kazań pastorów, ale na zasadzie słuchania na lekcji niezobowiązującej. Jako wolny słuchacz. Pastorzy są tylko ludzmi, jestem ostrożny, moim autorytetem jest tylko i wyłącznie Duch Św. Na Nim polegam. I On mi objawia Słowo. I tu Adamie w Twojej wypowiedzi muszę cos rozszerzyć. Piszesz, że wizja po śmierci nie jest pierwszoplanowa, pierwszą zawsze będzie młość.

 Wizja po śmierci nie jest pierwszoplanowa, to prawda, ale... jeśli ludzie wierzą w coś, czego w Piśmie nie ma, wierzą w coś, co znacznie ułatwia dostanie się do Nieba, nie potrafią potwierdzić wersetami i to nie jednym, a conajmniej 15 -stoma, to nie jest to w porządku. W takiej sytuacji ta wizja jest pierwszoplanowa. I tu wkracza właśnie miłość. PRAWDA jest miłością. PRAWDA uwalnia.

 Jezus jest naszą głową, nie my sami. Ta miłość sprawia, że zaczynasz głosić Ewangelię, Pismo otwiera się na Ciebie szeroko, rozumiesz wiele wersetów, których wcześniej nie rozumiałeś tak głęboko, jak teraz. Jakby wryły się w Twoje serce, wtopiły się. Masz pewność, po prostu Pismo jest w Tobie. Nie masz pytań. I rodzi się pragnienie głoszenia Prawdy ludziom z zamiarem obudzenia ich, wyjaśnienia kwestii spornych na zasadzie potwierdzenia wersetami w sposób klarowny i jasny. Nie krzyczysz, nie nakazujesz, tylko głosisz. Rodzi się pragnienie ratowania świata. I obowiązek. Bo Pan odkrył przed Tobą wiele, wyzwolił Cię, jesteś Mu coś dłużny, choć tego długu nie musisz spłacać. Twój wybór. Ale serce przemienione chce ten dług spłacić. Serce pełne miłości do ludzi. I głosisz Ewangelię. Co ludzie zrobią, nieistotne, sami dokonają wyboru. Czy uwierzą, czy dadzą sie przekonać, czy będą obstawali przy swoim, to ich wybór i ich własna odpowiedzialność.

Tu nie chodzi o dyskucje. O podawanie argumentów, o roztrząsanie. Chodzi tu o SŁUCHANIE Ducha Św. i ZAAKCEPTOWANIE Prawa Bożego. O zwykłe słuchanie. Wtedy masz pewność, że słuchasz jedynego wiarygodnego źródła.

Skąd ludzie wiedzą o czyścu? Czy Bóg im to powiedział? Jeśli tak, to czemu nie bronią Słowa Bożego wersetami? Czemu nie ma konkretnych argumentów podpartych Słowem Bożym? Ludzie często mówią, że kościół katolicki ich tego nauczył. A gdzie rola Ducha Św.? Czemu tak mało ludzie mówią o poddawaniu się woli Ojca za pośrednictwem Ducha Św? Po to nam został zesłany. Czemu nie napiszą w taki sposób.. Duch Św. mi objawił ten werset o czyscu i podaje tu na forum jego znaczenie i wyjaśnia obszernie. Ja to robię cały czas, mam mnóstwo wersetów, akurat w drugą stronę.

Też byłem wiele lat w środowisku katolickim, wszyscy wierzyli w czysciec, ja nigdy, pomimo, że z nimi chodziłem do kościoła. Bo tego nie znalazłem w Piśmie. A kazań w kościele nigdy nie brałem do serca. Bo księdza są tylko ludzmi. Wtedy byłem ostrożny i teraz jestem nadal ostrożny. Do serca biorę tylko myśli od Ducha Św., tak naprawdę, to te myśli idą wprost do serca od Niego. Odpowiedział mi na dwie kwestie sporne, odnośnie chrztu i odnośnie czyśca. W ogóle o tym nie myślałem, chwilkę poczytałem Słowo w tym temacie i zostawiłem wszystko Bogu. Idę praktykować Słowo w terenie i za jakis czas po doświadczeniu w sytuacji, gdzie musiałem wykazać się myśleniem i działaniem według Słowa Bożego (wiele takich sytuacji), zbieram doświadczenie, za tym idzie cierpliwość i następuje zrozumienie wersetów. To jest praktykowanie Słowa. Na sobie, trzeba się zmieniać.
Jeśli ktoś słucha drugiego człowieka na kazaniu, przyjmuje wykład Słowa... ale jest jedna różnica. I myślę, że tu jest szkopół rozłamów pomiędzy ludzmi. Jak napisałem, ja praktykuję Słowo w terenie, natomiast są ludzie, którzy każdej niedzieli chodzą do kościoła, słuchają Słowa, kiwają głową na znak aprobaty, potem wracają do domu i żyją nadal światem. I potem taki człowiek "teoretyk" wierzy w to, co kościół naucza. Nie mówię tu o Was, piszę ogólnie. Nikogo nie oceniam, do nikogo łatki nie przyczepiam.

Zrozumienie Słowa w sercu następuje praktyką w terenie na sobie. Naśladowanie Jezusa. Wszystko zależy od Łaski Ojca i od nas, jak bardzo zaangażujemy się w przemienianie samego siebie na obraz Pana Chrystusa. Dlatego Bóg mówi, bądź gorący, nie bądź letni, ani zimny. Nie teoryzuj, a działaj praktykowaniem Słowa w terenie.

Dlatego rozmowy nie do końca są dobrym rozwiązaniem, czasem są potrzebne, ale to wyjątki. Prawdziwe poznanie Słowa następuje dopiero w trakcie aktywnego procesu przemiany, chęci przemiany, bez przerwy podejmowania próby przemiany pomimo niewidzenia na początku efektów i częstych upadków.

Tak na marginesie dodam, że czyściec nie jest, jak mówisz "wymyśloną baśnią na pocieszenie", ale jedną z wizji tego, co nas czeka.Jak widzisz, Hana, wszystko zależy od rodzaju użytych cytatów i ich interpretacji - różnice przełamać może tylko głęboka postawa zawierzenia Bogu, bez uprawiania doktrynerstwa (dotyczy to obu stron sporu).

Niestety Adamie nie mogę sie zgodzić z tym, co piszesz. Interpretacje- to nie my mamy interpetować, Słowa się nie interpretuje. Jest tylko jeden przekaz od Boga, a ludzie własnie interpretują, bo myślą, że słusznie trzeba rozważać Słowo "główkowaniem". My mamy słuchać Boga, nie interpretować. A jak się słucha Boga? Kogo On nam zesłał? Ducha Św. , prawda? A jak się słucha Ducha Św? Rezygnując z siebie, ze swojego umysłu na czas słuchania Ducha Św. Dostajesz Jego myśl i poddajesz się Jego woli. Wolna wola jest po to, aby słuchać Boga za pośrednictwem Ducha Św. Mamy słuchać, nie interpretować, dlatego taki bałagan jest na drodze duchowej. Też mam problem z tym, ale z dnia na dzień jest coraz lepiej. Rezygnuję z siebie, a coraz częściej słucham Ducha Św. Pragnę, aby moją głową był Jezus Chrystus.

Co do wizji, to kogo jest ta wizja? Człowieka, czy Boga? Jeśli Boga, to poproszę o wersety odpowiednie. Poza tym Bóg nie ma wizji, to są Twoje własne wyobrażenia Adamie. Bóg pragnie naszego powrotu do domu, to wszystko. Do tego nie trzeba wizji, jest tylko Jego pragnienie miłości.

I na tym polega miłość z mojej strony. Miłość, aby pokazać braciom i siostrom, gdzie są pułapki i błędy. Nie jest to łatwe, ale konieczne. Jeśli chcecie bronić swoich wizji, bardzo proszę, ale potwierdzajcie je wersetami. Miłość, to nie głaskanie i klepanie po plecach. Miłosć między innymi polega na tym, kiedy jest źle i ktoś ma odwagę powiedzieć komuś, że jest źle wiedząc, że może dostać za to w "szczękę".

Na początku szanowałem innych poprzez szanowanie ich poglądów. Teraz, jak w sercu mi Duch Św. powiedział, abym przestał być niemowlęciem, a przeobraził się na męża Bożego, zaczęło się znacznie moje serce zmieniać, bo usłuchałem Go i zapragnąłem tej przemiany. I w tym momencie zrozumiałem, na czym polega właściwa rozmowa. Na mówieniu Prawdy nie oglądając się na ludzi. Co ludzie zrobią, to ich sprawa. Pamiętacie z Pisma, jak Jezus głosił Słowo na ziemi, robił cuda różne, a wielu Mu nie uwierzyło? Wiecie dlaczego? Bo za dużo myśleli. A wystarczy tylko słuchać i poprzez szczere słuchanie następuje uwierzenie w sercu. Przyjęte Słowo otwartym sercem daje nasiono. Szanuję Was, ale już inaczej, burząc idyllę i głosząc Prawdę. Innej drogi nie ma.

Pastor mi mówił, że głoszenie Ewangelii jest bardzo bolące i usłane wybojami. Wszędzie będzie czuć sie opór ze  strony ludzi. Miał rację. Zrozumcie mnie, nie czuję się lepszy od Was, ani bardziej uduchowiony, nic z tych rzeczy. Po prostu znam Prawdę. Mam ją w sercu. I to nie jest jakaś zaślepiona moja "wizja". Od Was tylko zależy, co z tym zrobicie. Bóg do niczego nikogo nie zmusza, wolny wybór.

...załóżmy,że czyścca nie ma,więc co zrobicie/gdzie skarzecie/z dobrymi ludźmi,którzy nie zostali ochrzczeni ani nie mieli łaski wiary w Chrystusa.Są tacy wśród muzułmanów,żydów,buddystów i również wielu ateistów to porządni ludzie.Do nieba ich nie wpuścicie a wieczne piekło dla nich to niesprawiedliwośc.Co z nimi?   Pozdrawiam   janusz f.

Janusz, porządni ludzie dla Ciebie. Zapomniałeś? Ci ludzie urodzili się z sercem twardym w grzechu. Dopiero po wyznaniu Jezusa swoim Panem, Bóg wkłada człowiekowi serce mięsiste, a raczej nasiono i trzeba je rozwijać poprzez praktykowanie Słowa. Tylko poprzez praktykowanie Słowa. Jak człowiek ma wejść do Królestwa Niebieskiego, skoro Boga nie zna? Nie praktykował Słowa. Nie ma w sobie Bożej natury? (przemienione serce).

Klaudia dała tu bardzo dobry werset. Nic dodać, nic ująć.


"Znam uczynki Twoje, żeś ani zimny ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, WYPLUJĘ CIĘ Z UST MOICH." (Obj.3,15.16)


Adamie, napisałem, że temat zamknięty o czyscu dla mnie, bo nie mam więcej pytań do Boga.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #84 dnia: 1 07 2010 o 06:18:50 am »
Napiszę prostszymi słowami. Ten, kto ma przemienione serce w jakimś stopniu, rozumie Słowo i nie potrzebuje tu interpretacji. Rozumie, bo przemienione serce jest cząstką Boga. Bóg jest w tym sercu. A co Boże (wersety), to zrozumiałe dla tego, co nosi w sobie Boga. Dlatego Bóg mówi i prosi o cierpliwość, wszystko w swoim czasie. On wie, że ludzie potrzebują czasu, aby przemienić swoje serce. Póżniej następuje zrozumienie, nie trzeba interpretowania. Ludzie są zbyt leniwi, aby przemieniać się, piszę ogólnie. Sami sobie zadajcie pytanie, czy wystarczająco się angazujecie w pozbywanie się człowieczej skóry i przyjmowanie Bożej. Obserwuję siebie i zadaje sobie często pytanie, czy daję z siebie więcej, czy nadal mam dawać jeszcze więcej. I wiem, ze ciągle zbyt słabo się staram, pomimo, że zwiększam zaangażowanie. Proces.

Pismo ma nam w pewnym stopniu pomóc, pokazac Boży charakter, pokazać Prawo Boże i historię, co Bóg uczynił i jak uczynił. Natomiast prawdziwym "pomocnikiem" jest Duch Św. To On ma nas poprowadzić, podszepnąć słowo, pokazać co do wyrzucenia z charakteru, czego należy się pozbyć, aby pozwolić na przemianę serca itd.  A jak należy dać sie prowadzic przez Ducha Św.? Tylko poprzez słuchanie i natychmiastowe wykonanie Jego woli. W taki sposób poznaje się Bożą naturę. To jest bardzo proste. Nie ma tu wielkiej tajemnicy. Pozdrawiam.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #85 dnia: 1 07 2010 o 16:39:13 pm »
...ajajaj!!! rebusie,rebusie mówisz,że masz przemienione serce ,i że Duch święty Cię prowadzi a Słowo Boże/Biblia/wykłada Ci wszystko.Coś mi się zdaje,że jesteś w tym własnym mniemaniu podobny do faryzeusza i uczonego w Piśmie.Oni "doskonale" tak im się wydawało poznali biblijnego Boga.Nie poznali jednak Jezusa Chrystusa,który przyszedł by uratować to co zginęło i nie ma nadziei ocalenia...Nie wszystko jest zapisane w Biblii.Zobacz jak kończy Ewangelią Święty Jan/J.21,25/.Zapewne wiesz,że Stary testament jest objawieniem Boga Ojca.Ewangelia to Syn Boży.Zaś reszta to Duch Święty.Reszta to Duch Święty,który chce nas przekonać o grzechu.Wiesz jak może być zbawiony poganin?Gdy spotka prawdziwego chrześcijanina... :DPozdrawiam Cię...janusz f.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #86 dnia: 1 07 2010 o 17:36:46 pm »
...ajajaj!!! rebusie,rebusie mówisz,że masz przemienione serce ,i że Duch święty Cię prowadzi a Słowo Boże/Biblia/wykłada Ci wszystko.Coś mi się zdaje,że jesteś w tym własnym mniemaniu podobny do faryzeusza i uczonego w Piśmie.Oni "doskonale" tak im się wydawało poznali biblijnego Boga.Nie poznali jednak Jezusa Chrystusa,który przyszedł by uratować to co zginęło i nie ma nadziei ocalenia...Nie wszystko jest zapisane w Biblii.

Ten, kto ma przemienione serce w w jakimś stopniu, rozumie Słowo i nie potrzebuje tu interpretacji. Rozumie, bo przemienione serce jest cząstką Boga. Bóg jest w tym sercu. A co Boże (wersety), to zrozumiałe dla tego, co nosi w sobie Boga. Dlatego Bóg mówi i prosi o cierpliwość, wszystko w swoim czasie. Obserwuję siebie i zadaje sobie często pytanie, czy daję z siebie więcej, czy nadal mam dawać jeszcze więcej. I wiem, ze ciągle zbyt słabo się staram, pomimo, że zwiększam zaangażowanie. Proces.

Nie czytasz dokładnie. Widzisz to, co chcesz widzieć. Powyżej podkreśliłem, co napisałem, w jakimś stopniu serce przemienione. W jednym wyjaśnię, nie całe serce, bo nie wiem, czy jest to możliwe, gdyż nie doszedłem do tego.

Moje serce jest w małym stopniu przemienione i nieistotne jest, czy się zna cała Bilbię, czy kawałek. Nie jest to moim celem. Nie wiem, czy Boga można poznać całego. Nie jest to moim celem. Moim celem jest, aby moją głową był Jezus Chrystus i mnie prowadził swoim Słowem. Pisałem o tym w poprzednim poście. A daleko mi do tego jeszcze. I nie wiem, czy będzie to w ogóle możliwe. Poznanie Boga nie jest moim celem, a ciągła praca nad sobą. Jestem niżej od Was, słaby, pełen wad, niedoskonały. Nie czuję się ani trochę lepszy. Dlatego chcę, aby Jezus był moją głową. Na poznanie Pana będzie czas w przyszłości, jeśli On sam mi na to pozwoli. Nigdy na to nie będę zasługiwał, liczę więc na Jego łaskę. Jest moją Nadzieją (wstawia się u Ojca za nami wszystkimi). Pragnę być gotowy na spotkanie z Panem, też nie wiem, czy jest to możliwe. Dlatego polegam na Jezusie i wszystko zawierzam Jemu. On jest moją nadzieją. Jestem niedoskonały, nie widzę siebie w Niebie, jednak mimo wszystko próbuję słuchać i wykonywać Jego wolę. Może Jego łaska mnie zbawi? Jest moją nadzieją.

Janusz, czytaj uważnie, aż za dobrze widzę w sobie ciemne strony. Poza tym faryzeusz nigdy by nie wpadł na to, aby Jezus był jego głową. Az za bardzo był w siebie wpatrzony.

Pisałem o tym, że wiara jest prosta, że wystarczy tylko słuchać i wykonywać wolę Ojca. Wtedy następuje pełne zrozumienie Słowa.  Prawdą jest, że wiele wersetów mi zostało objawione, zaskoczyło mnie to mocno. Po prostu rozumiem. Czytam i rozumiem. Jest to we mnie i tyle. Czy aż tak trudno Tobie w to uwierzyć? jak przyjmujesz Słowo, akceptujesz je, to jest w Tobie, prawda? Z czasem wzrasta w serce. Wzrasta poprzez praktykowanie. Czy naprawdę trudno to zrozumieć? To jest tak proste, jak sucharek i woda w szklance. Nie przesadzam. Ale wiem to dopiero z perspektywy czasu. Na początku drogi nic nie rozumiałem, zupełnie nic. I wydawało mi się wszystko takie tajemnicze i trudne. Bardzo trudne. Na to trzeba czasu i cierpliwości, sam to przecież wiesz dobrze. Proszę Cię, czytaj uważniej, obawiam się, że do tej pory nie wiesz, co chciałem przekazać. Być może inni także nie skumali mojego przekazu. Trudno, na necie ciężko się rozmawia. Dużo lepiej w realu. Ok, nic na to nie poradzę. Pozdrawiam.




Offline server

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 18
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #87 dnia: 3 07 2010 o 09:33:56 am »
Wielu ludzi wierzy że prosić Boga o pomoc dla zmarłych jest koniecznością dla nas, bo jest przekonani, że martwi nadal zyje i tak praktykujemy modlitwa za zywych. Chystus odwrotnie uczyl molic sie tylko za tych co na ziemi, czy ja sie mylę?

Offline Claudine:)

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 41
  • “Każdy krok zostawia ślad.”
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #88 dnia: 4 07 2010 o 15:52:18 pm »
Masz rację server:) podzielam to co napisałeś, że Jezus powiedział, że mamy się nie modlić za zmarłych. Myślę, że dla nich już nie ma ratunku...jeżeli sami nie oddali swojego życia Jezusowi to nie możemy zrobić tego za nich.

Offline anula

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 23
  • kochaj aby żyć i żyj aby kochać
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #89 dnia: 5 07 2010 o 13:03:26 pm »
no, kochani troche się nie zgodze z WAmi. gdzie Jezus powiedział, że mamy się nie modlic za zmarlych?
ja uważam ,że wręcz powinniśmy. oni za nami się wstawiają a my za nimi. taka kolej rzeczy. my sami mo,żemy sobie wyprosić łaski lub ktoś nam może wyprosić tu na ziemi zyjący. a oni niestety nie mogą dla siebie nic zrobic. Czytąłm książkę nie pamietam autora, ale jest tak ,że oni nas potrzebują. oni tam cierpią. tam jest normalne życie choc wielu nie dowierza....Dusze w czyściu cierpiące w święto Maryjne mają "swobodę", sama Maryja do nich przychodzi ze swymi łaskami i ona im wyprasza u Syna swego...
nie wiem tak uważam i w to wierzę...
Myślę, że dla nich już nie ma ratunku...jeżeli sami nie oddali swojego życia Jezusowi to nie możemy zrobić tego za nich.

nie oddali..prawda..yrzeba się zastanowić dlaczego tego nie uczynili..bo co..zabrakło czasu, odwagi, nie chceli czyli czyste lenistwo...czy odkładali na "jeszcze zdąże" a może świadectwo naszego życia nie było wystarczającym powodem aby oni mogli to uczynić...czyli się nawrócić..
uśmiech otwiera wiele drzwi