Autor Wątek: Druga szansa  (Przeczytany 6359 razy)

AdamS

  • Gość
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #15 dnia: 14 05 2010 o 07:42:05 am »
Hana - nie chcę ignorować Pisma Świętego, dlatego w 5. odpowiedzi tego wątku przedstawiłem stosowne cytaty (do których nikt się nie odniósł). Cytaty jednak mają to do siebie, że można je w swym toku myślowym bardzo różnie interpretować, dlatego tak ważna jest szczera wola zrozumienia, a nie szermierka na cytowane słowa - i tylko w tym znaczeniu wypowiadałem się o przytaczaniu fragmentów Biblii.

Krzysiek - odnoszę wrażenie, że razi nas samo słowo "czyściec", które przez wieki obarczone zostało dość koślawym wyobrażeniem - w kategoriach zbiorowego dręczenia dusz, aby stały się czyste. Przyznam, że sam również buntuję się przeciwko takiej wizji duchowej rzeczywistości, gdyż ona nie tylko zaprzecza prawdzie o zbawieniu (dokonującego się jedynie mocą Chrystusa), ale w ogóle staje w sprzeczności z Bożym miłosierdziem. Tu Was doskonale rozumiem i się z Wami zgadzam.

Myślę, że zbliżenie naszych stanowisk możliwe jest tylko drogą przewartościowania pojęć. Jeśli uznamy, że czyściec to stan wewnętrznego żalu duszy, otwiera się przed nami droga do zupełnie innego spojrzenia na tę kwestię. Ktoś tu kiedyś powiedział, że nie interesuje go tradycja Kościoła, bo ona wypacza Pismo. Nie mogę się z tym zgodzić, że Bóg przemiawiał do człowieka tylko w trakcie spisywania Świętych Ksiąg. Duch Boży wciąż działa przez Kościół i trzeba tylko odróżnić tradycję formalną od duchowej.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #16 dnia: 14 05 2010 o 08:12:19 am »
Cieszę się, że dyskusja nabiera rumieńców.

Pozwolę sobie powtórzyć przytoczone przez Adama fragmenty:
"Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz" (Mt 5,25n).   

"I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeśli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu" (Mt 18,34n

W obu fragmentach Jezus odwołuje się do rzeczywistości znanej w ówczesnym świecie. Mówi o karze, która spotyka tych, którzy nie chcą na wzór Boga pojednać się z bliźnimi. Porównując dług bohaterów przypowieści do naszej relacji z Bogiem, można by wysnuć wniosek, że jest on metaforą ratunku od śmierci, zbawienia, pojednawczej ofiary krzyżowej Chrystusa. Czy taki dług można oddać? Cała myśl protestancka na tym się zasadza, że zbawienie mamy darmo z łaski. Dlaczego? Dlatego, że żaden człowiek nie jest w stanie odpłacić za dar otrzymany od Boga. Już samo słowo "dar" zakłada, że nie podlega on wykupywaniu, spłacaniu. Jezus w zacytowanych przypowieściach mówi o długu; w stosunku do śmierci Jezusa w Biblii występuje zaś słowo "dar".

"Niechaj mu Pan da w owym dniu znaleźć miłosierdzie u Pana!" (2 Tm 1,18)
Ten fragment nie zdradza, gdzie przebywa dusza Onezyfora. Życzenie Pawła jest wyrazem uznania dla zmarłego. Pamiętajmy, że dla piszącego Pawła "ów dzień" dopiero ma nadejść. Onezyfor zaś przekroczył już próg śmierci. Oczywiście pozostaje dla nas tajemnicą, co dokładnie dzieje się z duszą, która opuszcza ciało. Traktowanie jednak słów Pawła jako argumentu na rzecz istnienia czyśćca zakrawa, moim zdaniem, na nadinterpretację. To jest jedno, wyrwane z kontekstu zdanie. Tematowi konieczności nawrócenia i odpokutowania za grzechy na ziemi poświęcono nieporównywalnie więcej miejsca na kartach Pisma.

Adamie, oczywiście, że Duch Święty działa w Kościele po dziś dzień. Moim zdaniem w tym konkretnym przypadku był on jednak natchnieniem dla reformatorów.

Czy nasze wyobrażenie czyśćca jest koślawe? W ostatnią sobotę zwiedziłem jedną z katolickich świątyń w Cieszynie. W pewnym momencie mój wzrok spoczął na skrzynce na ofiary z przyklejoną doń karteczką: "Za dusze w czyśćcu cierpiące. Był 8 dzień maja A.D. 2010.
Jestem sceptyczny co do tego, czy możliwe jest przewartościowanie pojęć w celu zbliżenia do siebie tych dwóch stanowiska bez ryzyka zmiękczenia ich rzeczywistego znaczenia. Dyskusja natomiast jest bardzo interesująca.

Pozdrawiam!
Krzysiek



AdamS

  • Gość
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #17 dnia: 14 05 2010 o 10:22:23 am »
Czy nasze wyobrażenie czyśćca jest koślawe? W ostatnią sobotę zwiedziłem jedną z katolickich świątyń w Cieszynie. W pewnym momencie mój wzrok spoczął na skrzynce na ofiary z przyklejoną doń karteczką: "Za dusze w czyśćcu cierpiące. Był 8 dzień maja A.D. 2010.
Jestem sceptyczny co do tego, czy możliwe jest przewartościowanie pojęć w celu zbliżenia do siebie tych dwóch stanowiska bez ryzyka zmiękczenia ich rzeczywistego znaczenia. Dyskusja natomiast jest bardzo interesująca.

Zbiórki pieniędzy na takie cele uważam za niestosowne (wiem, że i księża katoliccy są co do takich praktyk podzieleni). Trzeba tu jednak jasno powiedzieć, że nie ma to nic wspólnego z "płaceniem za wykup duszy" - jest to zwykła ofiara na Kościół, jaką płaci się w intencjach mszalnych. Podzielam jednak, Krzyśku, Twoje obruszenie, bo taka praktyka przywodzi wspomnienie niecnych czasów "kupowania odpustów", co stało się główną winą Kościoła za jego podział. Osobiście uważam, że wszelkie ofiary materialne (które przecież są dla każdej wspólnoty nieodzowne) powinny być ostro oddzielone od sfery modlitewnej, ale to już temat na inny wątek.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #18 dnia: 14 05 2010 o 13:43:12 pm »
Zgadza się, Adamie: jest to ofiara w intencji mszalnej. Za dusze w czyśćcu cierpiące. Przecież i za odprawianie mszy (które może pomóc duszy w czyśćcu, jeżeli się nie mylę) się płaci. Taki jest przyjęty obyczaj. W Kościele ewangelickim istnieje wspomnienie zmarłych w trakcie nabożeństwa. I zapewne również łączy się ze złożeniem ofiary np. na cele zboru. Różnica polega jednak na tym, że ewangelicki ksiądz kieruje swą uwagę w stronę rodziny dotkniętej utratą bliskiej osoby, a ponadto wspomina zmarłego. Nie ma tutaj mowy o jakichkolwiek możliwościach wpłynięcia na los osoby, która odeszła już z doczesności do wieczności. Zbór modli się za to o rodzinę, która ma jeszcze do pokonania drogę na ziemi.

Oczywiście kwestie płatnych odpustów przez wieki rozpalały dyskusje w łonie Kościoła. Może zamiast powtarzania wytartych dyskusji spróbujemy przeanalizować ten problem w świetle Biblii i Tradycji. Zachęcam do dyskusji i do przyjrzenia się pytaniom postawionym przeze mnie w poprzednich postach. Jeszcze raz pozwolę sobie podkreślić, że nie kieruje mną chęć tworzenia konfliktu a jedynie pragnienie wzajemnego poznania. Mam nadzieję, że nasza wspólnota jest już na tyle dojrzała, że wytrzyma nawet zdecydowaną wymianę poglądów i argumentów.

Pozdrawiam!
Krzysiek

 

Offline ewa derlak

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 25
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #19 dnia: 14 05 2010 o 17:05:36 pm »
Pozwolę sobie na kilka prostych zdań na temat drugiej szansy. Myślę, ze zbyt często odkładamy mądre myśli, dobre słowa, ważne działania, zmiany nas samych na "kiedy indziej", "potem", "może kiedyś".
Nie mając pewności co do tego, czy dane nam będzie choćby jutro, motywujmy się wzajemnie i siebie samych do tego, by zdążyć: zdążyć wybaczyć, czy poprosić o wybaczenie, zdążyć powiedzieć słowa, na które ktoś czeka, nie usprawiedliwiając się przed sobą, ze "przecież on to wie", zdążyć przytulić, wysłuchać.....dostrzec i wykorzystać tak często nam dawaną przez Pana Boga, a tak rzadko zauważoną, drugą szansę.
A jeśli mamy rzeczywiście mało czasu,  dużo pracy i problemów to jest wiele rzeczy, które możemy odkładać w nieskończoność: krytykę, irytację, dezaprobatę, wszystko to, co może zranić innych......

Offline czwarta

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 119
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #20 dnia: 14 05 2010 o 19:07:58 pm »
 może jeszcze raz spróbuję się zmierzyć z drugą szansą, bo jednak mam  przekonanie że mając ją na uwadze się nie oszukujemy .Wmomencie śmierci dokonuje się ostateczny wybór, ale czas ludzkiej wolności nie kończy się . Wtedy człowiek staje twarzą w twarz w całej prawdzie o sobie przed jedyną Prawdą. Właśnie wtedy  ostatecznie musi podjąć decyzję i odpowiedzieć na miłość Boga ale ta decyzja  wolna już od wszelkich ziemskich ograniczeń  musi być zgodna z ukształtowaniem się człowieka w ciągu ziemskiego życia i np. jeżeli  już dusza będzie chociażby minimalnie zdolna do przyjęcia miłości Boga, to może być zbawiona , lecz tak „jakby przez ogień”. Rozumiem to tak, że tylko nieskalani grzechem w chwili śmierci mają przywilej uczestniczyć w pełni szczęściu zbawionych natomiast reszta towarzystwa, mimo podjęcia już po śmierci decyzji za Bogiem, będzie zbawiona przez ogień oczyszczający( wolne pole do interpretacji) i właśnie wtedy Bóg może „skorzystać” z modlitw wstawienników, nawet jeżeli są to prośby według naszego czasu po śmierci.  W innym miejscu Pisma Jezus powiedział, że jeżeli ktoś wypowie bluźnierstwo przeciwko DuchowiŚw nie zostanie mu odpuszczone ani w tym życiu ani w przyszłym a więc wniosek ztego taki, ze niektóre winy mogą być odpuszczone w ŻYCIU PRZYSZŁYM!
« Ostatnia zmiana: 14 05 2010 o 19:14:21 pm wysłana przez czwarta »

AdamS

  • Gość
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #21 dnia: 14 05 2010 o 19:19:33 pm »
Ewa skierowała tor dyskusji na powtarzanie szansy w TYM życiu - i z pewnością jest to temat bardziej praktyczny, bo dotyczący naszych codziennych relacji, o których zapominamy, zaabsorbowani choćby takimi dyskusjami jak ta ;) Ale nie chcę przez to powiedzieć, że umywam ręce od dalszego dialogu w tej kwestii :)

W pewnym momencie Ewangelia mówi: "jeśli ktoś wypowie bluźnierstwo Duchowi Świętemu, nie zostanie mu to odpuszczone ani w tym życiu, ani w przyszłym" (Mt. 12, 32). Co ma oznaczać wyrażenie "ani w przyszłym"? Czy byłoby logiczne je dodawać w przypadku, gdyby wśród Ewangelistów istniała oczywistość, że pośmiertny byt duszy jest skazany na nieodwołalny "wyrok" zbawienia lub potępienia?

Oczywiście nie próbujmy w Biblii znaleźć bezpośrednich odniesień do samego czyśćca, bo takie pojęcie (w sensie sztywnego terminu) wcześniej po prostu nie istniało. Jednak nie da się ukryć, że tu i ówdzie pojawia się kwestia pośmiertnego żalu za grzechy, a nawet "ognia oczyszczającego", o którym czytamy u św. Pawła w I Liście do Koryntian: „Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień” (1 Kor 3,14-15).

Ktoś kiedyś rzekł, że będąc w stanie czyśćca "dusze uczą się pragnąć Boga", trwając w "palącej za Nim tęsknocie" - taki obraz (choć to też tylko wyobrażenie) może bardziej przemawiać, niż przedstawianie czyśćca w postaci "upiornego miejsca męczarni". Tak więc "ogień" (o którym - jak widzę, przed chwilą wspomniała również "Czwarta - jest wyrazem wewnętrznego stanu duszy tęskniącej, a nie zewnętrznie zadawanych tortur.. Nauka o czyśćcu wynika poniekąd z nauki o nieśmiertelności duszy.

Wrócę jeszcze na chwilę do przytoczonego wcześniej fragmentu: "Niechaj mu Pan da w owym dniu znaleźć miłosierdzie u Pana!" (2 Tm 1,18) - Krzysiu, tutaj faktycznie nie mamy nic o czyśćcu, bo słowa te przywołałem jako jedną z modlitw za zmarłych, występujących w Biblii. Wchodzimy tu więc w inne zagadnienie, choć bezpośrednio związane w poprzednim.

Jeśli jednak i ten werset byłby dla kogoś mało przekonywujący, polecam sięgnąć do Drugiej Księgi Machabejskiej, w której czytamy w jaki sposób Juda zadbał o dusze poległych w walce wojowników: "Uczyniwszy składkę pomiędzy ludźmi, posłał do Jerozolimy około dwu tysięcy srebrnych drachm, aby złożono ofiarę za grzech. Bardzo pięknie i szlachetnie uczynił, myślał bowiem o zmartwychwstaniu. Gdyby bowiem nie był przekonany, że ci zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym. [...] Dlatego właśnie sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu. (2 Mch 12, 43-45).

Offline czwarta

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 119
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #22 dnia: 14 05 2010 o 19:41:05 pm »
Hana, nie zrozumiałaś dokładnie w czym rzecz, bo przecież to jasne, że jak ktoś przeszedł przez życie bez Boga, to żadne modlitwy nikogo nie mają żadnej mocy,cały czas chyba zajmujemy się"przypadkami" wierzących w Boga! Nie zgadzam się z Tobą, że po śmierci nie można nic przyjąć, oczywiście że można: miłość Boga, a wierzyć już nie musisz, bo wiesz.  Podkreślasz osobiste przyjęcie łaski, tak jakby po śmierci takie nie było? Niby zgadzasz się co do tego że to Bóg jest Panem czasu ale ograniczasz Jego działanie do tu i teraz. Nikt tu nie ignoruje PismaŚw, tylko każdy z nas jest inny i inaczej rozumuje więc się nie denerwuj a na DSZ popatrz nieco szerzej.
« Ostatnia zmiana: 14 05 2010 o 19:54:07 pm wysłana przez czwarta »

Offline czwarta

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 119
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #23 dnia: 14 05 2010 o 20:00:40 pm »
a Bogdan to mój guru( sory jak to kogos zgorszy)tylko nie wiem czy w kwestii DSz ;) - to do Hany( program nie chce modyfikacji popzedniego mojego postu)

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #24 dnia: 14 05 2010 o 21:13:00 pm »
„Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień” (1 Kor 3,14-15)

Kontekst tej wypowiedzi pozwala stwierdzić, że Paweł pisze o efektach pracy nauczycieli, w tym siebie. Wedle słów Pawła, przywódca duchowy, który nie zdoła zbudować silnej wiary wśród tych, którzy jego nauki słuchają, zostanie wprawdzie zbawiony, ale, jak się wyraził Paweł, szkodę poniesie. Jest to dla mnie zatem kolejne potwierdzenie tezy, że nawet po śmierci ludzie nie będą równi. Choć oczywiście wszyscy zbawieni szczęścia zaznają.

Co do wypowiedzi Jezusa o tym lub przyszłym życiu, jest to wyraźne ostrzeżenie przed wiecznym potępieniem za świadome działanie przeciw Duchowi Świętemu. Nie można na jego podstawie wnioskować, że istnieje możliwość odpokutowania po śmierci za grzechy. To jest, moim zdaniem, figura retoryczna, jak np. sformułowanie "nigdy, przenigdy". Czy jest logiczne dodawanie "przenigdy", jeżeli samo nigdy pełni identyczną funkcję semantyczną?  A jednak brzmi o wiele mocniej niż samo "nigdy", prawda? Podobnie "ani w tym życiu, ani w przyszłym" ma, ponownie moim zdaniem, zwiększać wagę ostrzeżenia. Pamiętajmy, że Biblia jest zbiorem utworów literackich, w których nie da się rozpatrywać treści w oddzieleniu od formy.

Fragmentu z Machabeuszów nie należy brać pod uwagę, gdyż odnosi się on do rzeczywistości sprzed dokonania się krzyżowej ofiary Jezusa, który złożył ofiarę przebłagalną za wszystkich, raz i na zawsze.

Czwarta, z Twoich słów wyłania mi się następująca scenka:
Umiera człowiek - wierzący, ale trwający w grzechach. Być może nie potrafiący jasno stanąć po stronie Boga, słaby, zagubiony, ale obdarzony wiarą. Staje przed obliczem Boga i w wyniku tego, już po śmierci, nawraca się. Jego dusza odczuwa żal, czyli skruchę. Ale, jako że jest już po śmierci, Bóg skazuje ją na (tymczasowe, co prawda) męki. Z obietnicą, że kiedyś opuści to miejsce i połączy się z Panem w trwałej społeczności. Rodzina dodatkowo może skrócić męki swojego bliskiego, zmawiając w jego intencji modlitwy i zamawiając msze. Hmmm. Zastanawiam się, czy traktować to jako wyraz tego, że Bóg jest tak dobry, czy taki okrutny.

Moim zdaniem nauka o czyśćcu nie wynika z nauki o nieśmiertelności duszy, a jedynie na niej się opiera. Sam fakt bowiem istnienia duszy nieśmiertelnej nie sankcjonuje średniowiecznej koncepcji miejsca pomiędzy zbawieniem a potępieniem.

Adamie, wcale nie uważam, że rozmowa na ten temat to strata czasu lub cios wymierzony w relacje. Myślę, że nasze relacje są na tyle silne, by móc zacząć dyskutować również na tematy, które nas dzielą. Sam zresztą wcześniej proponowałeś dzielenie się poszczególnymi sposobami przeżywania Świąt itd. Stąd moja propozycja dotycząca wznowienia dialogu na temat "Jak przeżyć własną śmierć" :-)

Pozdrawiam Was serdecznie!
Krzysiek

Offline czwarta

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 119
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #25 dnia: 14 05 2010 o 22:36:15 pm »
Jak to, Bóg okrutny? bo w duszy zasiał potężną dawkę miłości? i w dodatku nadzieję a nawet już pewność, że zostanie zaspokojona? Też nie mogę pojąć jak można porównywać wogóle sformułowania typu przenigdy do występującego w określonym kontekście w tym życiu i przyszlym. Przenigdy wzmacnia a wtym i przyszłym jasno informuje. Figury retoryczne, zwiększanie wagi ostrzeżeń, literacki charakter, forma nad treścią itd. i jak tu się dogadać? A i jeszcze jedno: nie wszyscy katolicy tylko odmawiają modlitwy, albo zamawiają msze, i nie tylko rodzinka ma ten przywilej, myślę że wiesz otym, więc daruj sobie  te złośliwości. No i jeszcze jedno, człowiek nie nawraca się po śmierci, przynajmniej nie w tym sensie wjakim myślimy mówiąc o nawróceniach, tylko..........   słowa, słowa, słowa duszy, po com żem tyle ich rozrzucił- Lechoń
« Ostatnia zmiana: 14 05 2010 o 22:39:11 pm wysłana przez czwarta »

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #26 dnia: 14 05 2010 o 23:05:30 pm »
Czwarta, ale po co te nerwy? Ja naprawdę nie rozumiem wiary w istnienie czyśćca, dlatego proszę o pomoc w zrozumieniu. Merytorycznie, please.

Cytuj
A i jeszcze jedno: nie wszyscy katolicy tylko odmawiają modlitwy, albo zamawiają msze, i nie tylko rodzinka ma ten przywilej, myślę że wiesz o tym, więc daruj sobie  te złośliwości.

Ale ja pisałem bez złośliwości. Nie napisałem, że do tego tylko sprowadza się wiara. Nie wyolbrzymiaj moich słów tylko dlatego, że wkurza Cię, co piszę :-) Przecież sama piszesz o tym, że Bóg może skorzystać z modlitw wstawienników o duszę zmarłego (choć przyznam, że nie wiem, jak Bóg może skorzystać z czyjejś modlitwy. Mogłabyś to wyjaśnić?). Poza tym ja nie generalizuję, co mi zarzucasz. Staram się tylko zrozumieć. Nie napisałem "rodzinka" tylko "rodzina". To jak to w końcu jest: można skrócić męki duszy bliskiej osoby modlitwą czy mszami w intencji? Zawsze sądziłem, że można. A kiedy wprost o to pytam, zarzucasz mi, że jestem złośliwy.
Jeżeli nie widzisz sensu próby wytłumaczenia komuś czegoś, czego nie rozumie, to trudno. Ja pytam w dobrej wierze. I mam nadzieję, że ktoś zdecyduje się merytorycznie odpowiedzieć na moje pytania. Gdyby udało się pogadać trochę mniej nerwowo, byłoby w ogóle super.

Pozdrawiam (zwłaszcza Czwartą, której życzę spokojnej nocy :-))!
Krzysiek

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 164
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #27 dnia: 15 05 2010 o 01:47:39 am »

Droga Czwarta,
uwierz mi, ja się nie denerwuje, tylko szczerze ubolewam nad tak dowolną interpretacją tak jednoznacznie brzmiących wersetów.
I w tym momencie muszę rzeczywiście odwołać to, co wcześniej napisałam o ignorancji Bożego Słowa (postu nie będę kasować  ;) ale słowa pokornie odwołuję ), ponieważ nikogo z Was o ignorancję posądzić nie można;
to jednak nie zmienia mojego stanowiska w kwestii drugiej szansy (domyślam się, że skrót DSz to właśnie oznacza?)

 Adamie i Czwarta: posługujecie się wersetami wyrwanymi z kontekstu, jak np.: (Mt. 12, 32); (1 Kor 3,14-15);(Mt 5,25);  (Mt 18,34); (2Tym.1,18) podpinając je pod koncepcję czyśćca i modlitwy w intencji zbawienia zmarłych ( będę to nazywała DSz, bo podoba mi się ten skrót :) )i bardzo dowolnie je interpretujecie, natomiast nie przekonują Was bardzo konkretnie odnoszące się do tej kwestii cytaty z Pisma,  przytoczone przez Zbyszka
Cytuj
A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd, tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują. Hebrajczyków 9:27-28

Według mojego poznania, jest to jeden z kluczowych wersetów Biblijnych, na podstawie którego możemy mieć pewność, co do możliwości DSz.
Mój wywód może będzie przydługi, ale sprobuję zacząć od początku :)

A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd...
 Wszyscy się zgodzimy, że karą za grzech jest śmierć (duchowa)
 Bóg mówi, że każdy człowiek jest grzeszny: nie ma ani jednego sprawiedliwego (Rz.310)
 grzech oddziela ludzi od Świętego Boga: Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej... (Rz.3,23)     
 dlatego Bóg daje nam ratunek: w Swoim Synu ofiarował SAMEGO SIEBIE  ...i są usprawiedliwieni darmo, z łaski Jego,
 przez odkupienie w Chrystusie Jezusie, którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew Jego, skuteczną
 przez wiarę, dla okazania sprawiedliwości swojej przez to, że w cierpliwości Bożej pobłażliwie odniósł się do przedtem
 popełnionych grzechów, dla okazania sprawiedliwości swojej w teraźniejszym czasie, aby On sam był sprawiedliwym
 i usprawiedliwiającym tego, który wierzy w Jezusa. (Rz.3,24-26)


A więc Chrystus raz był ofiarowany dla zgładzenia grzechów jako dar, łaska. Łaska niestety jest nieskuteczna dopóki nie zostanie przyjęta (nie można nikogo ułaskawić na siłę).
...drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują. Hebr.9:28

a oczekują Go ci, którzy przyjęli Jego łaskę.
Dlatego wcześniej podkreśliłam, że konieczne jest osobiste przyjęcie łaski, czego po śmierci, niestety, nie da się zrobić, gdyż, jak mówi Kaznodzieja:
"Na co natknie się twoja ręka, abyś to zrobił, to zrób według swojej możności, bo w krainie umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości." (9,10)

    Uważam, że w świetle powyższych wersetów nie może być wątpliwości co do DSz czyli zbawienia po śmierci, za przyczyna wstawienniczych modlitw, czy ofiar mszalnych.
Gdyby Bóg miał przychylać się, czy "korzystać" z modlitw wstawienników, to nie tylko byłby, jak napisał  Krzysiek, okrutny, ale przede wszystkim byłby nielogiczny.
Krzyśku, to jest jednocześnie moja odpowiedź na Toje wątpliwości


Modlitwa, by podzielić się smutkiem to tylko bardzo mała część intencji modlitw za zmarłych, glównie chodzi o błaganie  Boga, by w swoim nieskończonym miłosierdziu ulitował się nad duszą i Ją zbawił. Bóg jest Panem czasu i dla Niego szczera modlitwa nawet po śmierci w intencji zbawienia może być tak samo wysłuchana jak jeszcze za życia tej osoby. Bóg w chwili śmierci widzi wielkie niedostatki zmarłego, które to uniemożliwiają mu pełnie spotkania z    Wszechmiłościa, i widzi też późniejsze szczere modlitwy płynące do Bożego Tronu i właściwie nie widzę tu różnicy w modlitwie o zbawienie przed i po życiu. Zbawienie jest łaską i można ją  przyjąć nawet jak mózg i ręce już nie pracują. 

Czwarta, nie wiem doprawdy skąd wysnuwasz takie wnioski - może jakąś inną Biblię czytasz?

Zwolennicy teorii czyśćca, czyli w większości bracia (i siostry) katolicy powołują się na Boże Miłosierdzie. Ale pamiętajmy też o Jego Świętości i Sprawiedliwości. Gdzieś to już pisałam, że Bóg się nie da z siebie naśmiewać(Gal.6,7)
A więc, kochani, nie błądźcie... i nie róbcie z Boga dobrotliwego staruszka, please.

Wszystkim życzę miłego poranka, a na dzień dobry gorąco polecam Psalm 145 (cały) :D

Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

AdamS

  • Gość
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #28 dnia: 15 05 2010 o 09:34:51 am »
Zwolennicy teorii czyśćca, czyli w większości bracia (i siostry) katolicy powołują się na Boże Miłosierdzie. Ale pamiętajmy też o Jego Świętości i Sprawiedliwości. Gdzieś to już pisałam, że Bóg się nie da z siebie naśmiewać(Gal.6,7) A więc, kochani, nie błądźcie... i nie róbcie z Boga dobrotliwego staruszka, please.

Hana - odwołujesz wcześniejsze oskarżenia o naszą ignorancję, ale w tym samym poście zarzucasz nam "naśmiewanie się z Boga" i "robienie z Niego staruszka". Oj, nieładnie! ;) Ale spokojnie, nie mam o to najmniejszego żalu, bo rozumiem emocje, gdy chodzi o rzecz dość ważną...

Jednak wagę tej sprawy traktowałbym w kategoriach osobistej myśli o zbawieniu, a nie przez pryzmat teologicznych WYOBRAŻEŃ (myślę, że to one stoją na przeszkodzie w porozumieniu). Próbujemy zaglądać za kurtynę śmierci, na podstawie subiektywnych obrazów budując karkołomne wizje życia pozagrobowego (to do nas, katolików) i sztywno trzymamy się wybranych cytatów Pisma, kategorycznie odrzucając inne racje - również te biblijne (to do braci protestantów) :)

Dlatego spór ten nigdy nie będzie rozwiązany, jeśli z jednej i drugiej strony nie będzie nam towarzyszyć pokora wypływająca ze świadomości naszej niewiedzy. Jak już wcześniej wspominałem, nie lubię walki na cytaty, bo to prowadzi donikąd. Zawsze ktoś powie, że coś zostało wyrwane z kontekstu lub dotyczy innej sprawy (np. zaskoczyło mnie, że niezwykle czytelny argument, który przytoczyłem z Księgi Machabejskiej został tak łatwo odrzucony - czyżby Stary Testament w tej kwestii się nie liczył?). Dlatego za św. Franciszkiem rezygnuję ze sporów doktrynalnych, wybierając to, co wcześniej zaproponowała nam Ewa - drugą szansę w TYM życiu. :)



« Ostatnia zmiana: 15 05 2010 o 10:58:48 am wysłana przez Adam »

Offline czwarta

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 119
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #29 dnia: 15 05 2010 o 10:44:19 am »
ja tak samo jak Ty Adam juz dam spokój tylko odpowiem Krzyśkowi i Hanie.
Krzysku, Myślę, ze tęsknotę duszy do spotkania z Bogiem można skrócić na takiej samej zasadzie jak można skrócić drogę do nawrócenia człeka za życia tzn. modlitwą pełną wiary. Jasne jest, że rozmaite formy modlitwy są wysłuchiwane przez Boga, jeżeli tylko spełniają takie warunki jak: m.in.  wiara, właściwe motywy, czystość serca ( wyznanie grzechów) zgodność prośby z wolą Boga. Skorzystać to może złe słowo, ale nie trudno się w tym przypadku było domyśleć, że chodzi o wysłuchanie modlitw. A dlaczego podejrzewam Cię o złośliwość? Bo piszesz odmawianie modlitw czym sugerujesz że tylko powtarzamy gotowe modlitwy, zamawiamy msze czyli dajemy kasę i niech ksiądz się produkuje, rodzina skróci męki tak jakby ta sierota nie miała przyjaciół ani kościoła, który nota bene ma obowiązek się modlić za wszystkich zmarłych, nie tylko przyjaciół i znajomych króliczka. Sam piszesz, że ludzie po śmierci nie będą równi ( ja myślę, że w tym fragm.nie tylko o nauczycielach mowa ale też i o budowaniu swojego życia)  a więc to nie żaden wymysł że i obecność Boga  w życiu tych dusz będzie różna: od stanu „męczarni” za Miłością ( błogosławionej męczarni nie okrutnej)przez różne stany duchowe w zależności od bagażu życia, kończąc na siedzeniu  Chrystusowi na kolanach, przytulonym do SERCA BOGA, czyli miejscu naszej tęsknoty.

Na koniec  chciałabym z naciskiem podkreślić, że wiara w stan duszy określany jako czyściec nie ma praktycznie wpływu dla naszej wiary i postępowaniu w życiu codziennym, ponieważ jak tu już było nie raz powiedziane „czyściec'' to stan duszy już zbawionej, lecz jeszcze nie gotowej do spotkania z Bogiem a nie duszy, która za życia ignorowała Boga, a teraz jak u Ł16 chciałaby do raju, ale grzechy nie dają.