Autor Wątek: Druga szansa  (Przeczytany 6350 razy)

Offline Zbyszek

  • Administrator
  • Pasjonat
  • *****
  • Wiadomości: 119
  • Dobrze być człowiekiem Słowa.
    • Slowo.pl
Druga szansa
« dnia: 17 04 2010 o 12:32:36 pm »
Jak pisałem wcześniej, uważam, że kwestia czy człowiek ma szansę naprawić błędy po śmieci ma podstawowe znaczenie dla naszej wiary i codziennego postępowania. Dlatego chciałbym o tym rozmawiać – musimy być gotowi na spotkanie z Chrystusem!

Chciałbym również, żebyśmy w miarę możliwości, odwoływali się do Pisma Świętego, ponieważ jest to fundament naszej wiary i w nim przede wszystkim należy szukać odpowiedzi na to pytanie i nie tylko.

Żeby nie być gołosłownym – uważam, że Słowo Boże nie daje żadnych podstaw, by przypuszczać, że człowiek może coś jeszcze zmienić po śmierci lub że można u Boga wyjednać zmianę jego losu. Jeżeli bowiem można to wyprosić, to mamy sytuację, w której Bóg sam nagina własne standardy i jest jakimś okrutnym bóstwem, które – gdy go o to poprosić – ratuje ludzi. W przeciwnym razie guzik go to obchodzi.

W przypowieści o Łazarzu, którą opowiedział Jezus, znajdujemy takie słowa:

Cytuj
Abraham zaś rzekł: Synu, pomnij, że dobro swoje otrzymałeś za swego życia, podobnie jak Łazarz zło; teraz on tutaj doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. I poza tym wszystkim między nami a wami rozciąga się wielka przepaść, aby ci, którzy chcą stąd do was przejść, nie mogli, ani też stamtąd do nas nie mogli się przeprawić. Łukasza 16:25-26


Z kolei autor listu do Hebrajczyków pisał:
Cytuj
A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd, tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują. Hebrajczyków 9:27-28

Nie powinniśmy się oszukiwać – szansę, by przygotować się na spotkanie Króla Królów i Pana Panów mamy tylko tu na ziemi. Jeśli wmawiamy ludziom, że jest inaczej, być może przyczyniamy się do tego, że w ten sposób ignorują Boży głos. To nie jest trywialna kwestia.

Zbyszek

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #1 dnia: 17 04 2010 o 13:14:25 pm »
Witaj!

Ta dyskusja w Kościele liczy sobie już ładnych kilkaset lat.
Dla mnie osobiście modlitwa za zmarłych jest ok o tyle, że chcę podzielić się z Bogiem moim smutkiem, poczuciem pustki. Ponadto, ci, którzy odchodzą, dalej pozostają bliscy mojemu sercu.

Pamiętam, jak po śmierci dziadka, miałem wtedy 7 lat, zapytałem mamę, co się z nim teraz stanie, gdzie on jest. Spojrzała na mnie i powiedziała "Pewnie w czyśćcu". Wyobraziłem sobie taką poczekalnię i samotnego dziadka zamkniętego w niej i czekającego na to, aż rodzina i bliscy odprawiają odpowiednią ilość rytuałów. Miałem wręcz fizyczne odczucie zimna i osamotnienia.
Przytoczone przez Ciebie fragmenty świadczą jednoznacznie na rzecz tego, że człowiek tylko do śmierci może przygotowywać się na spotkanie z Bogiem. Z drugiej strony, jak napisał Adam w innym wątku, liczą się intencje. Dobro moich bliskich jest mi drogie nawet, gdy ich już nie ma tu z nami, dlatego ośmielam się prosić Boga o to, by okazał im miłosierdzie. Myślę, że to całkiem naturalne, choć formułowanie tego w sposób doktrynalny uważam za nadużycie.

"Jeżeli bowiem można to wyprosić, to mamy sytuację, w której Bóg sam nagina własne standardy i jest jakimś okrutnym bóstwem, które – gdy go o to poprosić – ratuje ludzi. W przeciwnym razie guzik go to obchodzi".

Doprowadzając Twoją hipotezę do przeciwnego ekstremum mamy sytuację, w której Bóg jest jakimś okrutnym biurokratą, który nie może wyjść poza ramy tego, w jaki sposób zinterpretowano fragmenty Pisma. Nie uratuje, bo takie są zasady. A przecież w Biblii są przykłady na to, jak Bóg zmienia zdanie (choćby w sprawie zniszczenia Sodomy). Niebezpieczeństwo zatem czai się na każdym końcu. Ja chcę cały czas pamiętać o Bożym miłosierdziu.

Tyle ode mnie na gorąco.

Pozdrawiam!
Krzysiek

Offline Zbyszek

  • Administrator
  • Pasjonat
  • *****
  • Wiadomości: 119
  • Dobrze być człowiekiem Słowa.
    • Slowo.pl
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #2 dnia: 17 04 2010 o 13:55:55 pm »
Witaj!

Dla mnie osobiście modlitwa za zmarłych jest ok o tyle, że chcę podzielić się z Bogiem moim smutkiem, poczuciem pustki. Ponadto, ci, którzy odchodzą, dalej pozostają bliscy mojemu sercu.

Oczywiście – napisałem, że w tym wszystkim rozróżniam kwestie modlitwy za zmarłych, które szanuję, bo są wyrazem bólu, cierpienia i życzliwości względem ludzi, którzy odeszli.

Jeśli natomiast mówimy ludziom, że jakoś to będzie po śmierci, to już wkraczamy na bardzo niebezpieczną ścieżkę. Może się bowiem okazać, że zostaniemy pociągnięci do odpowiedzialności za to, że nie ostrzegliśmy ludzi w porę, że mają się pojednać z Bogiem.

Zresztą ja w ogóle nie rozpatruję życia po śmierci w kategoriach strachu przed piekłem. Raczej mamy ludziom mówić – zobacz ile tracisz, żyjąc z dala od Boga!!!

Zbyszek

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #3 dnia: 17 04 2010 o 15:27:32 pm »
Rozumiem zatem, że tak naprawdę dyskusja sprowadza się do kwestii istnienia czyśćca. Wiem, że to kontrowersyjny temat, który dzieli chrześcijan. Ale chyba warto spróbować szerzej go przedyskutować, żeby poznać swoje wzajemne stanowiska i móc lepiej się nawzajem rozumieć.
Byłbym bardzo wdzięczny za przedstawienie kwestii drogi duszy po śmierci i istnienia czyśćca w ujęciu katolickim. Jak już pisałem, Ewangelicy odrzucili naukę o czyśćcu jako nie znajdującą potwierdzenia w Słowie Bożym. Według mojej wiary człowiek ponosi całkowitą odpowiedzialność w doczesności. Wnioskuje się to m.in. na podstawie przytoczonej przez Zbyszka przypowieści o Łazarzu. Na jakiej zatem podstawie opiera się nauka Kościoła Katolickiego? Pytam bez złośliwości i chęci wywoływania sporów. Chciałbym, żebyśmy byli w stanie lepiej się poznać i zrozumieć.

Pozdrawiam!
Krzysiek
 

AdamS

  • Gość
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #4 dnia: 17 04 2010 o 20:04:15 pm »
Jestem bardzo rad, Zbyszku, że wywołałeś ten temat. Myślę, że przy dobrej woli nie będzie tu ryzyka rozbicia jedności w Koinoni. A temat jest faktycznie na tyle ważny, że warto się z nim zmierzyć.

Osobiście nie potrafię teraz ad hoc wskazać fragmentów Biblii przemawiających za modlitwą wstawienniczą w odniesieniu do zmarłych (choć gdzieś mi się kołacze, że takie uzasadnienie było - muszę jeszcze poszukać). Kiedy czytam wypowiedzi Krzyśka, widzę, że razem z nim kroczę bardzo podobną drogą :) Sam również miewam poważne problemy z przyjęciem idei czyśćca (choć jako katolik jej nie odrzucam) - próbuję więc na swój sposób sobie pewne rzeczy tłumaczyć.

Czyściec jest odrzucany, bo jego forma bywała przez wieki mocno karykaturalna, nie licująca z Bożym miłosierdziem. Dopiero gdy sobie uzmysłowiłem, że istotą każdej miłości - a szczególnie miłości Boga do człowieka - jest wolność (której Bóg nie może odjąć nawet duszom zmarłym, bo nadal je kocha), dopiero wtedy wszystko zaczęło mi się układać w jakąś logiczną całość. Człowiek, który za życia uciekał od Boga, również po śmierci będzie chciał się przed nim ukryć. To człowiek dokonuje wyboru, skazując się na kryjówkę bez miłości. Taki stan nazwałbym właśnie czyśćcem (ale to moje bardzo osobiste widzenie problemu).

Natomiast abstrahując od osobistego "wyobrażenia" tych kwestii, jak również od wszelkich względów doktrynalnych, serce podpowiada postawę dokładnie taką, jak to określił Krzysiek. Modlę się za kogoś mi bliskiego, bo pragnę jego dobra, tj. zbawienia. Pragnę po śmierci objąć mojego Tatę, który zmarł 20 lat temu, wiedząc, że może nie był wzorowym chrześcijaninem, ale był dobrym człowiekiem i wspaniałym ojcem - dlatego chyba wolno mi prosić Boga o jego dobro? (które jest integralną częścią mojego dobra, bo to pragnienie jest wciąż we mnie). Myślę, że Bóg w imię miłości potrafi wykraczać poza wszelkie ludzkie schematy...

AdamS

  • Gość
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #5 dnia: 22 04 2010 o 20:45:35 pm »
Powracam, abyście nie myśleli, że uciekam od tematu ;) Sięgnąłem w sposobnej chwili po Pismo Święte i chciałbym podzielić się tylko kilkoma znalezionymi fragmentami, które według mnie mogłyby uzasadniać istnienie pośmiertnego stanu, zwanego czyśćcem (powtórzę tu, że jego wizja, wskutek nadmiernie stosowanych wyobrażeń, została mocno zdeformowana, dlatego rozumiem opory z jej przyjęciem).  Sami oceńcie, czy argumenty są dla Was przekonywujące, bo nie chcę tu uprawiać żadnej szermierki na cytaty, a tym bardziej czegokolwiek komuś narzucać.

Kiedy Jezus nawiązuje do przykazania „nie zabijaj”, rozciąga jego sens na wszelką złość wobec bliźniego. Nawołuje do odpuszczenia win, dopóki „jestem w drodze” z moim bratem (czyli dopóki jestem przy życiu). Wskazuje też konsekwencje braku takiego pojednania:
"Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz" (Mt 5,25n).

Ten sam sens wypowiedzi znajdujemy w przypowieści o nielitościwym dłużniku: "I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeśli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu" (Mt 18,34n).

I kolejny wątek związany z czyśćcem – modlitwa za zmarłych. Bezpośrednie świadectwo takiej modlitwy znajdujemy choćby w Liście do Tymoteusza, gdy Apostoł Paweł stosuje krótką formułę wstawienniczą z zmarłego Onezyfora: "Niechaj mu Pan da w owym dniu znaleźć miłosierdzie u Pana!" (2 Tm 1,18)

O tym, że podobna tradycja nie była obca Żydom i wczesnym chrześcijanom, świadczą też archeologiczne wykopaliska. Na wielu nagrobkach odnaleziono różnorakie formy modlitwy za zmarłych...

Wiem, że powyższe wzmianki nie wyczerpują poruszonego tematu i zdaję sobie sprawę, że nie rozstrzygną one sporu w sposób ostateczny. Rozumiem Braci protestantów, że wychowani w nieco innej tradycji, nie będą w stanie z dnia na dzień zaakceptować tego rodzaju modlitwy. Jakkolwiek sam również nie mam żadnej jasności, jak „wygląda” nasza droga po śmierci, jednak podążając nurtem tradycji katolickiej, modlitewną troską obejmuję również tych, którzy już bezpowrotnie odeszli. Moim pragnieniem jest, abyśmy szczerze wypowiadając swe stanowiska, nie postrzegali tych różnic w kategoriach grzechu.

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #6 dnia: 4 05 2010 o 10:37:11 am »
Sprawa naszego działania  , naszych ludzkich możliwości zrobienia czegokolwiek  po fizycznej śmierci  , jest   oczywista w świetle Biblii . Po śmierci nie ma już działania ,  w krainie umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości.    [Kaz. Sal. 9,10 ]

Jezus Chrystus dokonał  WSZYSTKO , należy  tylko przyjąć to WIARĄ . Jest to wielka szansa dla wierzących , jest On czymś cennym . Natomiast dla niewierzących Jezus Chrystus jest skałą -kamieniem , o który potkną się . [ I Pio. 2,8]   [Iz. 8,14]   
Ci którzy wierzą są dla tych którzy nie wierzą  zwiastunami . Dzisiaj ludzie nie uznający Boga śmieją się z tych słów . Lecz Bogu niech będą dzięki, który nam zawsze daje zwycięstwo w Chrystusie i sprawia, że przez nas rozchodzi się wonność poznania Bożego po całej ziemi; zaiste, myśmy wonnością Chrystusową dla Boga wśród tych, którzy są zbawieni i tych, którzy są potępieni; dla jednych jest to woń śmierci ku śmierci, dla drugich woń życia ku życiu. A do tego któż jest zdatny?[ II Kor. 2,14-16 BW ]

Boża miłość jest nie zgłębiona  , chociaż zbawienie jest takie proste , to też jest napisane  :sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, to bezbożny i grzesznik gdzież się znajdą? [ I Pio. 4,18]
Ja jednak uważam iż Bóg w swojej niepojętej łasce da ludziom JESZCZE JEDNĄ SZANSĘ .
Wnioskuję to na podstawie zapisu w I liście do Koryntów w 3 rozdziale 11-15 . Oraz na tym co zapisane jest w Ap. 7,13-14
Jezus powiedział też , iż dwoje będą na łóżku , a tylko jeden będzie wzięty etc.
Będą też „twardziele” , do końca  , opisani w Ap. 9, 20-21 . Na tej podstawie myślę , że dla ludzi którzy doświadczą tak strasznych rzeczy , będzie szansa ratunku . NIEKTÓRZY z tego skorzystają płacąc bardzo wysoką cenę .
                                                                                                                                                         Natomiast DZISIAJ zbawienie jest całkowicie za darmo .
 ???



Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Bruno

  • Gość
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #7 dnia: 13 05 2010 o 17:15:31 pm »
Czyli jest jakby rozróżnienie. Kto może coś zmienić po śmierci a kto już nie może. Tu jest rozwiązanie problemu.
Ten, kto już odszedł do innego życia nic już nie może w tej kwestii uczynić. Natomiast, Ci co zostali, mogą wyprosić u Boga łaskę dla zmarłego. Czy ja dobrze rozumuję, że taka koncepcja wynika z powyższych rozważań?
I ja się z takim widzeniem sprawy zgadzam. Ale jest oczywiste, że Bóg kieruje się pewnymi logicznymi powodami. Jeśli człowiek sam nie zrobił nic dla zbawienia to nic nie pomoże, już nic. Czy to ma sens?

AdamS

  • Gość
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #8 dnia: 13 05 2010 o 17:34:12 pm »
Bruno - na tym forum spotkasz różne podejścia do tej sprawy, zasadniczo podzielone na opcję protestancką i katolicką. Jak widzę, prezentujesz (podobnie jak ja) tę drugą. To oczywiście ujęcie schematyczne, bo wydaje mi się, że poza tym rozróżnieniem każdy ma bardzo osobiste "czucie" tej kwestii.

Jednakże gdybym miał tutaj toczyć jakiś bój doktrynalny, zdecydowanie stanąłbym z boku. Chodzi o to, że mogę tu tylko powtórzyć za Sokratesem "wiem, że nic nie wiem" :) To znaczy, że nie uznaję swej racji za jedyną właściwą. Niemniej w swych modlitwach wyrażam prośbę za tych co odeszli i wierzę, że nawet gdy jestem w błędzie, Bóg nie poczyta mi tego za grzech, bo przecież pragnę tylko ich dobra.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #9 dnia: 13 05 2010 o 20:24:27 pm »
@Bruno:
W świetle nauki Pisma Świętego faktycznie czas na upamiętanie i pojednanie z Bogiem człowiek ma tylko na ziemi. Co prawda Kościół Katolicki przytacza pewne fragmenty na poparcie dogmatu o istnieniu stanu pośredniego między zbawieniem a potępieniem, ale nie sądzę, żeby satysfakcjonowały one nawet samych katolików. Stąd odrzucenie przez Kościoły protestanckie idei czyśćca. Muszę przyznać, że takie podejście do problemu jest mi bliższe.
Twoja próba połączenia dwóch odmiennych stanowisk jest niestety niezbyt udana. Protestanci nie wierzą bowiem w możliwość wpłynięcia na osąd życia zmarłego przez Boga. Katolicy - przeciwnie - wierzą, że za dusze przebywające w czyśćcu należy się modlić z nadzieją, że uda im się przejść do chwały bożej. Odpusty, przeciwko którym występowali reformatorzy i ich poprzednicy, uległy w KRK znacznemu przeobrażeniu i złagodzeniu, ale wciąż stanowią element duchowego życia wiernych. Protestanci z kolei nie widzą możliwości wpłynięcia na wyrok Sądu, z jakim związane będzie powtórne przyjście Jezusa Chrystusa, bądź to w momencie śmierci, bądź na Sąd Ostateczny. Fragmentem biblijnym, który robi na mnie największe wrażenie w związku z tą postawą jest opowiadanie Jezusa o bogaczu i Łazarzu.

@Adam:
Oczywiście również nie sądzę, żeby Bóg miał nas sądzić za dobre chęci (choć, jak mówi przysłowie, dobrymi chęciami... ). Z drugiej strony mam jednak poważne wątpliwości co do słuszności ustanowienia nauki o czyśćcu. Każdy, kto zna choć pobieżnie dzieje Kościoła, może dostrzec, że na przestrzeni wieków nie zdołał on pozostać wolnym od błędnych nauk czy decyzji. Dla mnie czyściec jest niestety przykładem takiej pomyłki. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to jedyny panujący pogląd na sprawę i w konsekwencji nie oceniam tych, którzy w istnienie czyśćca wierzą. Jeżeli można, chciałbym jednak usłyszeć na forum katolickie głosy na ten temat. Interesuje mnie zwłaszcza źródło motywacji uznania istnienia czyśćca: czy wierzymy w jego istnienie na podstawie nauki Pism, czy na podstawie nauki kościoła? I dalej: jaki jest wzajemny stosunek tych dwóch postaw? A wreszcie: czy wyobrażamy sobie tożsamość wyznania katolickiego, które nie uznaje istnienia czyśćca? Czy raczej jest on konstytutywnym elementem tego wyznania?
Będę bardzo wdzięczny za wszelkie głosy w dyskusji!

Pozdrawiam!
Krzysiek 

Offline czwarta

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 119
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #10 dnia: 13 05 2010 o 20:39:25 pm »
Modlitwa, by podzielić się smutkiem to tylko bardzo mała część intencji modlitw za zmarłych, glównie chodzi o błaganie  Boga, by w swoim nieskończonym miłosierdziu ulitował się nad duszą i Ją zbawił. Bóg jest Panem czasu i dla Niego szczera modlitwa nawet po śmierci w intencji zbawienia może być tak samo wysłuchana jak jeszcze za życia tej osoby. Bóg w chwili śmierci widzi wielkie niedostatki zmarłego, które to uniemożliwiają mu pełnie spotkania z    Wszechmiłościa, i widzi też późniejsze szczere modlitwy płynące do Bożego Tronu i właściwie nie widzę tu różnicy w modlitwie o zbawienie przed i po życiu. Zbawienie jest łaską i można ją  przyjąć nawet jak mózg i ręce już nie pracują. Oczywiście nie myślę tu o duszach ludzi, którzy całym swoim życiem mówili Bogu nie, bo nie wydaje mi się żeby mając tak zatwardziałe serca i umysły chcieli się nawrócić, a pisząc o zbawieniu myślę o przebywaniu duszy (póxniej oczywiscie z ciałem)w obecności Boga. cytaty Zbyszka z Pisma wogóle nie są dla mnie przekonywujące

AdamS

  • Gość
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #11 dnia: 13 05 2010 o 20:53:10 pm »
Bóg jest Panem czasu i dla Niego szczera modlitwa nawet po śmierci w intencji zbawienia może być tak samo wysłuchana jak jeszcze za życia tej osoby. Bóg w chwili śmierci widzi wielkie niedostatki zmarłego, które to uniemożliwiają mu pełnie spotkania z    Wszechmiłościa, i widzi też późniejsze szczere modlitwy płynące do Bożego Tronu i właściwie nie widzę tu różnicy w modlitwie o zbawienie przed i po życiu.

Podoba mi się odpowiedź Czwartej - dokładnie tak samo myślę, że to co dla nas ma ostre i nieprzekraczalne granice, stając się tym samym niemożliwe do przejścia, dla Boga jest zawsze w pełni możliwe. Jeszcze raz powtórzę za Czwartą: Bóg jest Panem czasu. Tak więc nie do nas należy ocena, kiedy i gdzie kończy się Boża łaska.

Pytasz Krzysztofie o cytaty - kiedyś już je tu przytaczałem, ale zdaję sobie sprawę, że nie są one dla wszystkich takie jednoznaczne (inaczej nie byłoby sporu). Myślę jednak, że nie cytaty są tu najważniejsze. Interpretując tę kwestię na sposób czysto ludzki, popadamy w pewien sztywny schematyzm (odczuwalny tak po stronie katolickiej, jak i protestanckiej) - wytyczając granicę: dotąd jest czyściec, odtąd już panuje niebo... albo stosując alternatywę: czyściec JEST lub go NIE MA.

Takie stawianie sprawy jest również wynikiem czysto ludzkiego podejścia do rozważań o "przestrzeni" pozamaterialnej. Tymczasem mam wrażenie, że "po drugiej stronie" istnieją wymiary, o których nie zdajemy sobie sprawy. To ich przeczucie nakazuje mi osobiście pragnąć zbawienia bliskich, którzy już tam odeszli...
« Ostatnia zmiana: 13 05 2010 o 20:56:40 pm wysłana przez Adam »

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #12 dnia: 13 05 2010 o 21:27:12 pm »
Dzięki za odpowiedź, Czwarta!

Problem jednak w tym, że w Biblii znajdujemy wiele słów wezwania do upamiętania i pokuty za życia oraz ostrzeżeń, że po śmierci będzie już na to za późno. Albo zasypiam w Panu (odpocznienie), albo czeka mnie potępienie (płacz i zgrzytanie zębów). Nic nie wiadomo na temat stanów pośrednich. Stąd moje pytanie o podstawy wiary w istnienie w czyśćca i możliwości wypraszania łaski dla zmarłych. Nie mogę sobie wyobrazić, aby Bóg uzależniał czyjeś zbawienie od modlitwy bliskich. Każdy z nas samodzielnie ponosi odpowiedzialność za swoje życie.
Piszesz ponadto, że łaskę można przyjąć po śmierci. Jestem co do tego sceptyczny, choć to na pewno milsza wizja niż myśl o nieodwracalnych konsekwencjach złych życiowych wyborów. W tym kontekście przytoczona przez Zbyszka historia bogacza i Łazarza jest moim zdaniem bardzo mocnym argumentem. Wedle słów Abrahama nie ma możliwości kontaktu świata żywych ze sferą umarłych.

Na koniec chciałbym jeszcze raz ponowić pytanie: Czy wiara w istnienie czyśćca opiera się na głębokim przeświadczeniu o tej prawdzie? Czy raczej wypływa po prostu z faktu, że tak została podana do wierzenia przez Magisterium? A jeżeli tak, to czy zracjonalizowanie  istnienia czyśćca kosztuje Cię dużo wysiłku? Czy może przyjmujesz to bezrefleksyjnie, w pełni przekonania o nieomylności Urzędu Nauczycielskiego?
Jestem szalenie ciekaw odpowiedzi, za które z góry dziękuję. Jednocześnie chcę Was wszystkich zapewnić, że celem mojego dociekania nie jest tworzenie konfliktów. Kieruje mną czysta ciekawość i chęć zrozumienia odmiennego stanowiska.

Pozdrawiam!
Krzysiek


Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #13 dnia: 13 05 2010 o 21:46:15 pm »
Mam jeszcze 2 pytania:

1. Jak nauka o czyśćcu ma się do daru Jezusa, którego mocą stajemy przed Bogiem oczyszczeni z grzechu? Warunkiem zbawienia w świetle Biblii jest nawrócenie. Czy nauka o czyśćcu nie umniejsza sensu ofiary krzyżowej?

2. Jeżeli to, czy jesteśmy żywi lub po śmierci nie odgrywa roli, to czy zmarła osoba może się sama nawrócić? Po co w takim razie modlitwy bliskich za dusze w czyśćcu cierpiące, skoro każdy (tak przynajmniej nakazuje sądzić logika), stając po śmierci w obliczu czyśćcowych mąk, zapewne nawróci się do Boga?

Adamie, czym innym jest pragnienie zbawienia tych, którzy odeszli, a czym innym przekonanie, że nawet po śmierci można dla kogoś wymodlić łaskę. Biblia nie pozostawia  co do tego wątpliwości.
Pozwolę sobie zatem zadać inne, bardziej bezpośrednie pytanie: Czy wykształcenie się i podtrzymywanie przez wieki przekonania o istnieniu "drugiej szansy", jak określił to Zbyszek, nie jest aby psychologicznym odruchem obronnym, który pozwala bagatelizować sprawy ostateczne? Nie pytam o to w kontekście poszczególnych wiernych, chodzi mi raczej o sposób modelowania życia przez instytucję Kościoła. Pamiętajmy bowiem, że do czasu, gdy reformacja zrewolucjonizowała chrześcijaństwo  za sprawą ponownego odkrycia zbawienia darmo z łaski przez wiarę, nauka o czyśćcu była już mocno ugruntowana w kościelnej świadomości zbiorowej.

Pozdrawiam!
Krzysiek

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 164
Odp: Druga szansa
« Odpowiedź #14 dnia: 14 05 2010 o 01:20:36 am »
Całym sercem podpisuję się pod wypowiedziami Krzyśka, a także Zbyszka i Cyprysa  :D
...a modlitwę za zmarłych uznaję tylko jako modlitwę dziękczynną za ich życie, za to, co wnieśli do mojego życia, czym mnie ubogacili itp.

Ktoś tutaj, nie pamiętam kto, wspomniał, żeby modlitwy za zmarłych (chyba w ogóle chodziło o różnice doktrynalne) nie traktować w kategoriach grzechu. To nie modlitwa za zmarłych jest grzechem, ale lekceważenie tego, co mówi Bóg.

Nie ma w Biblii miejsca, które mówiłoby o innej możliwości wejścia do Królestwa Niebieskiego, jak tylko przez krew Jezusa.
Jeśli po śmierci można dostąpić zbawienia poprzez modlitwy tych, co zostali, to nadaremnie Jezus umarł. :o :o  

Czwarta, piszesz : Bóg jest Panem czasu i dla Niego szczera modlitwa nawet po śmierci w intencji zbawienia może być tak samo wysłuchana jak jeszcze za życia tej osoby. i Adam się z Tobą zgadza  :(
Tak, oczywiście, że Bóg jest Panem czasu i daje nam czas i możliwości, i prosi nas abyśmy się z Nim pojednali TERAZ i TUTAJ. Dlatego posłał swojego Syna: aby zapłacił za nasze grzechy i pojednał nas z Ojcem. Tylko podejmując osobiście decyzję przyjęcia tego daru, tej łaski, przez wiarę możemy być zbawieni. Czy po śmierci można coś przyjąć, albo można uwierzyć?
TERAZ jest CZAS ŁASKI - po śmierci już nic nie będziemy mogli zrobić dla naszego zbawienia i nie pocieszajcie się Kochani i proszę, nie wmawiajcie tego innym, że ktoś Wam to wymodli.
Czwarta:
Zbawienie jest łaską i można ją  przyjąć nawet jak mózg i ręce już nie pracują. :o
i
cytaty Zbyszka z Pisma wogóle nie są dla mnie przekonywujące

Adam:
Myślę jednak, że nie cytaty są tu najważniejsze. Interpretując tę kwestię na sposób czysto ludzki, popadamy w pewien sztywny schematyzm (odczuwalny tak po stronie katolickiej, jak i protestanckiej) - wytyczając granicę: dotąd jest czyściec, odtąd już panuje niebo... albo stosując alternatywę: czyściec JEST lub go NIE MA.

KOCHANI! BŁAGAM! jak można tak ignorować Słowo Boże :'(

Wiem, będziecie się na mnie oburzać, ale ja po prostu nie mogę milczeć - ZBAWIENIE to zbyt ważna sprawa, by pozwalać sobie i innym na błądzenie ...

Z miłością pozdrawiam Was wszystkich :D

PS.
Za Cyprysem i za Kaznodzieją Salomonem pod rozwagę : w krainie umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości.
« Ostatnia zmiana: 14 05 2010 o 01:25:08 am wysłana przez hana »
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105