On zawsze jest przy nas, nigdy nie odchodzi. My od Niego się oddalamy. Nasze serce jest tym, które powinno być stale pielęgniowane. Badanie, co do niego wrzuciliśmy, czy jest tam Pan, czy w ogóle jest miejsce dla Pana?
Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem ich jest Królestwo niebieskie.
To dlatego mam problem ze stabilizacją w Duchu, bo za dużo mam pragnienia do komputera (nie do forum, inne rzeczy). Kiedy odrzucam uczciwie komputer, we mnie jest Źródło żywe, a ja w Nim i jest wspaniale. Wtedy czuję, że żyję.
Kiedy się rozważa o Panu, tak jak u uczniów i u wielu ludzi, serca zawsze pałają. Rozważając, myśląc o Panu Pan nam w tym pomaga, nieustannie w swojej miłości i trosce o nas dąży do pełnego zespolenia z nami.
Kluczem do pełnego zespolenia jest ubóstwo w duchu i nakierowanie pragnień, które powstaną po usunięciu śmieci z serca na Pana.
Werset mówiący o byciu z tyłu jest informacją dla Mojżesza, że Pan będzie z nim cały czas, nie może być z przody, gdyż Mojżesz nie wytrzymałby tamtej realnej Bożej mocy i zginąłby.
Doświadczyłem raz dawno temu Bożej mocy, kiedy nie byłem jeszcze nawrócony. Nie wiem jak, znalazłem się jakby w tej mocy, coś w mojej głowie się odblokowało, moje ograniczenie umysłowe znikło (jestem pewien, że to Pan sprawił) i czułem duchowo ogromną przestrzeń. Umysłem będąc tam wybiegłem hen daleko do granic. Chciałem ujrzeć te granice, wybiegłem naprawdę daleko, biegłem biegłem i nie mogłem znaleźć. W Bogu nie ma granic, to przeolbrzymia, nie do wyobrażenia moc.
Nie dziwię się, że Pan nie stanął twarzą w twarz z Mojżeszem, tylko był jeśli dobrze pamiętam, ukryty w obłoku.